Zastanawiam sie ostatnio nad czyms co chba nie jest az tak oczywiste jak sie wydaje. Chodzi mi o energie całej rodziny,nie pojedynczej osoby. bo wiadomo, że ktos moze miec swoje problemy, swoje blokady, ale co jezeli te problemy maja korzenie w tym, co dzieje sie miedzy wszystkimi domownikami? Mamy w domu ciagle spięcia, mama z tatą sie kłoca, brat jest jakis przybity, ja sama czuje sie nieswojo i to nie jest kwestia nastrojow - to cos głebszego. Zastanawiam sie czy da sie w ogole pracowac z energia całej rodziny naraz, jakos jedno uzdrawianie dla calego domostwa. Czy to ma sens czy przesadzam?
O,to jest naprawde ciekawy temat i rzadko poruszany! Energia rodzinna to cos co bioenergoterapeuci nazywaja czasem polem rodzinnym albo systemem energetycznym domu. I tak, da sie z tym pracowac, tylko to wymaga troche innego podejscia niz praca z jedna osoba. Pamietam jak bylam u terapeutki kilka lat temu i ona mi wlasnie tlumaczyla, ze kazda rodzina ma swoja wspolna aure, swoje wspolne wzorce energetyczne, ktore sie utrwalają przez lata. Te wzorce moga byc przekazywane z pokolenia na pokolenie i dlatego czesto widzimy, ze podobne problemy wracaja w rodzinach - te same schematy klotni, podobne leki, podobne blokady. To nie jest przypadek. Czy twoja mama albo babcia mialy podobne sytuacje w swoich domach?
Czekajcie, ale jak to dziala w praktyce? 🙂 Bo rozumiem ze niby jest jakas wspolna energia rodziny, ale co z tym zrobic? Jak sie w ogole zaczyna takie cos harmonizowac? Pytam konkretnie bo nie mam czasu na dlugie teorie, chcialbym wiedziec od czego zaczac.
To nie jets tak ze wchodzisz i od razu harmonizujesz cała rodzine jak odkurzaczem. Praca z polem rodzinnym zaczyna sie od siebie. Jesli ty zaczniesz czyscic swoja energie, to wplywa na otoczenie. Proste.
Nie chce byc nie milą, ale muszę zapytac - skąd w ogole wziął sie ten pomysł ze rodzina ma jedno wspolne pole energetyczne? Mam na mysli konkretne zrodlo, bo czytam rozne rzeczy na ten temat i widze ze kazdý terapeuta to inaczej opisuje. jedni mowia o aurze, drudzy o polu morfogenetycznym Sheldrakea (co jest juz czymś innym), a jeszcze inni po prostu o dynamice psychologicznej. Nie mowie ze nie dziala, ale nie podoba mi sie mieszanie tych pojec bez rozroznienoia co jest czym.
Pytanie jest zasadne, Eremitka ma racje ze pojecia bywaja mixowane. Ale mysle ze dla praktycznych celow nie trzeba sie az tak bardzo zaglebiac w teorie. Wazne jest to co działa. A wiele osob, ktore pracuja z energia domu i rodziny, widzi realne efekty - mniej napiec, lepsza komunikacja, cos sie przesuwa. Natomiast jezeli chodzi o metody, to mam swoje sprawdzone sposoby: okadzanie calego domu z intencja harmonizacji, ustawianie kamieni w wezłach energetycznych pomieszczeń, medytacja wizualizacyjna obejmujaca wszystkich domownikow. Kazdy z tych sposobow działa na innym poziomie.
Eremitka, rozumiem twoje wątpliwości, sama tez nie jestem pewna jak to sie opisuje naukowo. Ale moze to az tak wazne nie jets jesli przynosi efekty?? Mnie chodzi bardziej o to zeby w domu bylo lepiej, nie o akademickie wyjasnienie. Natomiast mam teraz pytanie do Orakliny - te węzły energetyczne pomieszczen, jak je sie w ogole rozpoznaje? Bo nigdy nie slyszalam o tym w kontekscie bioenergii domu
A ja slyszalam cos o tym ze w kazdym domu sa miejsca gdzie energia sie zbiera albo kumuluje i niekoniecznie jets to ladne miejsce. podobno narozniki pokoi to sa takie miejsca gdzie energia stagnuje. moja starsza sasiadka zaawsze stawiala w rogach izby jakies kamienie i mowila ze to dla rownowagi. Wtedy mysleam ze to dziwactwo,teraz zaczynam sie zastanawic.
O,narozniki to akurat cos o czym czytałam! Podobno w rogach sie gromadzi stagantna energia szczegolnie jesli sa tam rozne sterty rzeczy, zalegajace graty itp. Dlatego w feng shui tez sie mowi zeby nie zakladac tam skladzikow 🙂 A co do kamieni, to ametyst ponoć swietnie oczyszcza przestrzen, moja koleżanka ma go przy wejsciu do domu i mowi ze odkad go ma, wchodzace osoby sa spokojniejsze.
tak jak pisałaś wcześniej Serenity napisala na poczatku, bo mi sie to krecilo w glowie, mam wrazenie ze opisujesz cos co czesto wygląda jak energia wampiryzmu w obrebie rodziny, ale nie w sensie ze ktos zly ciągnie. Chodzi o to ze w systemach rodzinnych nieswiadomie sie rozkładaja role - ktos jest tym co daje energie, ktos bierze, ktos jest bufotem, ktos odprowadzal napiecia. I te role moga byc wbudowane tak gleboko ze ludzie ich nie widza. Twoj brat jest przybity, rodzice sie kłoca, ty czujesz sie nieswojo - mozliwe ze kazde z was spełnia jakas funkcje w tym systemie. Pytanie jest takie: czy bylo kiedys w tej rodzinie jakies duze wydarzenie, strata, trauma, cos co sie nie przepracowalo?
tak, bardo często. Nieprzeżałowana strata zostawia cos w systemie rodzinnym, pewna pustę, i kazdy nieswiadomie probuje ja zaadresowac na swoj sposob. Czesto objawia sie to jako ciągłe napiecia, poczucie ze cos nie gra, zamkniecie emocjonalne. Z energetycznego punktu widzenia mozna to opisac jako zablokowany przepływ w polu rodziny. To wymaga pracy - nie tylko energetycznej, ale tez po prostu rozmowy, co jest trudniejsze niz sypanie kamieni w rogach
Augur, to co piszesz brzmi bardo podobnie do konstelacji rodzinnych Hellingera. Ja tez to tak widze - ze pewne rzeczy w rodzinie sa energetycznie zamrozone po traumach i powtarzaja sie póżniej w kolejnych pokoleniach. tak między nami, pracowałam troche z kartami i runami w kontekscie takich rodzinnych blokad i czasem wychodza bardzo wyrazne wzorce. Ciekawe ze w tej rodzinie taka sytuacja - czyz to nie moze byc własnie klasyczny przyklad zablokowanego pola?
Nie znam konstelacji, ale słyszałam o tym. Czy to sie wiaze z bioenergoterapia czy to zupelnie co innego? Pytam bo nie wiem do konca jak te metody sie lacza.
Konstelacje to metoda psychoterapeutyczna,nie bioenergoterapia. Mozna je interpretowac energetycznie, ale to juz jets indywidualna decyzja terapeuty. Nie mieszajmy wszystkiego do jednego garnka, bo potem ludzie nie wiedza czego wlasciwie szukac. Serenity, jesli u was bylo duze zdarzenie traumatyczne, to naprawde nie od okadzania bym zaczynala. Dobrze zrobiony bioenergoterapeuta moze pomoc, ale rownoczesnie warto zeby ktos w rodzinie rozmawal z psychologiem. To sie nie wyklucza.
Kasjopeja, dzięki za to rozróżnienie bo faktycznie mi sie mieszało. Ale wracając do Serenity i tej straty w rodzinie, to mnie ciekawi jedno, bo to co Augur napisał o zamrożonej energii po traumie, to chyba nie znika samo z siebie? Znaczy, pytam bo u mnie w rodzinie tez było coś podobnego i zastanawiam sie czy to moze byc powód że w domu jest jakoś... ciężko. Trudno to wytłumaczyć, ale po prostu pewne tematy sa niby zamknięte a jednak gdzies wiszą w powietrzu
No i tu dochodzimy do sedna tego watku moim zdaniem. Bo harmonizacja energii rodzinnej to nie jest tylko kwestia kamieni w rogach czy okadzania, to jest pytanie o to czy rodzina w ogole jest energetycznie spojnym systemem czy zbiorem osobnych pol ktore sobie po prostu wspolistnieja pod jednym dachem. I te dwie sytuacje wymagają zupelnie innego podejscia. Serenity, czy masz w ogole poczucie ze wasza rodzina jest ze soba, hmm, jak to powiedziec, polaczona? Czy raczej kazdy zyje w swojej bance?
no proszę, serenity, dokładnie to masz na mysli i to jets bardzo czesto spotykany wzorzec w rodzinach po stracie! zewnetrznie funkcjonuje sie normalnie, a pod spodem jest ta cicha umowa zeby nie ruszac tego co boli. I to energetycznie tworzy taką szybę miedzy ludzmi. Widziałam to wielokrotnie przy pracy z kartami kiedy robię rozkłady dotyczące relacji rodzinnych, zawsze wychodzi jakiś kart blokady albo zamrożenia wlasnie
Monisia, karty to interpretacja, nie diagnoza. Uwazajmy zeby nie przyklejac ludziom etykietek na podstawie rozkladu. serenity opisuje konkretna sytuacje zyciowa i zanim sie to opatrzy gotowa interpretacja energetyczna, morze warto zapytac jak ona sama to czuje, nie co karty pokazuja.
Tymczasem żeby nie siedziec tylko w teorii, mam praktyczne pytanie do Serenity i do wszystkich którzy mają podobną sytuację. Czy próbowałaś kiedyś jakiegos wspólnego rytuału z rodziną? Niekoniecznie musi byc ezoteryczny, czasem to morze byc zwykłe wspolne coś, zapalenie świeczki w rocznicę, wspólna chwila milczenia. Chodzi o to żeby system rodzinny zrobił coś razem co uznaje tę stratę.
O, to ciekawy trop bo ja akurat mialam podobna sytuacje po smierci taty i wiesz co nam pomoglo? Mama wpadla na pomysl ze zapalamy znicz w domu co roku w tym samym dniu i wieczer spedzamy razem bez telewizji, po prostu siedzimy i rozmawiamy o nim. Brzmi banalnie ale po pierwszym razie bylo czuć że coś sie ruszylo w rodzinie. Nie wiem czy to jest bioenergoterapia ale jakos to pasuje do tego co tu piszecie
Fluorytka, to co opisujesz nie jets banalne, to jest tworzenie punktu zakotwiczenia w czasie dla energii żałoby. Każda tradycja miała coś takiego, rocznice, obrzędy przodków, zaduszki. To nie przypadek. Cykliczne rytuały upamietniające maja funkcje integracyjną dla systemu rodzinnego, nieważne czy to nazwiemy bioenergoterapia czy psychologią czy tradycja. Efekt ten sam.
Dobra, ale to co Fluorytka opisuje to jest co innego niż harmonizowanie energii w domu na co dzień. Znicze raz w roku to piekne ale ja pytam o to co robic na co dzień żeby energia w domu byla lepsza. Serenity tez chba o to pytala na poczatku? Czy mam wrażenie
Serenity, okej, to jest bardzo dojrzala refleksja i zgadzam sie z nią nawet jako sceptyk. Niezależnie od tego jak opisujemy mechanizm, intuicja że nierozwiązane sprawy wpływają na atmosferę w domu, to jest po prostu psychologia relacji. I to działa niezalezenie od tego czy wierzysz w energie czy nie. To raczej nie budzi moich wątpliwości.
Eremitka, cieszę sie ze sie zgadzamy w tym miejscu 🙂 I moze to jets dobry punkt wyjscia, ze niezaleznie od podejscia, ezoterycznego czy czysto psychologicznego, kierunek jest ten sam. Praca z tym co zostało niewypowiedziane. A metody każdy dobiera wedlug siebie.
doczytałam do tego miejsca i mam pytanie morze trochę z boku, ale nie mogę sie powstrzymać. piszecie o energii calej rodziny jako systemu i o tym ze strata zostawia slad. a co jesli w rodzinie jets ktos kto aktywnie wnegatywia - to jest moje slowo haha - ktos kto narzeka, jest caly czas negatywny, ciągnie innych w dol??? Jak to sie ma do tej harmonizacji? bo mam taką osobę w bliskiej rodzinie i zastanawiam sie czy to psuje całe pole.
joj, liliana, jeszcze jedna rzecz o tej osobie która negatywnie wpływa. Warto sie zastanowic czy ona sama nie jest w jakims sensie nosicielem nierozwiązanego wzorca z systemu rodzinnego. Czesto nie chodzi o zlą wole, ale o to ze ktos przejął jakis ciężar ktory nie należal do niego. To brzmi abstrakcyjnie ale jak sie popatrzy na to w kontekscie historii rodziny, czesto widac skad to pochodzi.
Wchodzę tu z boku bo czytam od dłuższego czasu i mam pytanie praktyczne bo trochę sie zgubiłam w tej dyskusji. szczerze mówiąc,mówicie o pracy z polem rodzinnym, o rytuałach, o nierozwiązanych traumach, ale czy to wszystko da sie wogole zrobic samodzielnie w domu czy zaawsze potrzeba terapeuty albo bioenergoterapeuty z zewnatrz? Bo mam podobną sytuacje jak Serenity i nie mam mozliwosci chodzic do nikogo
