no proszę to ważne pytanie 😀 ja robiłam raz medytację i w środku wparował brat po swoje słuchawki i wszystko się rozleciało
no ale wlasnie zmiana tła to czasem wystarczy żeby ktoś miał więcej przestrzeni żeby się poruszyć. jakiś czas temu miałam sytuację z teściową i po oczyszczeniu przestrzeni dosłownie w ciągu kilku dni zaczęła do mnie pisać. 😉 przypadek?? może. ale jednak.
a ja chciałam wrócić do Serenity bo jej wpis o tym że „nie wiem czy to wybrałam” nie daje mi spokoju. bo u mojej siostry to było podobnie i ona długo myślała że to jets jakiś naturalny porządek że skoro może to powinna. a dopiero później zobaczyła że to był wzorzec przekazywany przez pokolenia. nie zarzucam tego Serenity, pytam czy w ogóle myślałaś o tym skąd to pochodzi
Fluorytka, dokładnie to miałam na mysli wcześniej kiedy pisalam o roli przekaźnika. bo to nie jest tylko kwestia charakteru, to czesto jest coś co chodzi w rodzinie od pokoleń. jedno dziecko zawsze bierze na siebie rownowage systemu. i energetycznie to zostawia ślad, bo to pole które się powtarza i wzmacnia z każdym pokoleniem
Fluorytka, Cyla, no i wlasnie tu mnie rozkładacie. bo jak zaczynam myśleć o tym skad to pochodzi to robi się bardzo głęboko i trochę... przerażająco? jak to jest wogóle możliwe zeby przepracować cos co ma tyle warstw. nie wiem czy jeden wieczorny rytuał cokolwiek tu zmieni
Serenity nie mówi się że jeden rytuał to zmieni. mówi się że jeden rytuał to może być pierwszy krok. a pierwszy krok robi się dlatego że inaczej się w miejscu stoi. nie trzeba rozumieć całej głębokości żeby zacząć. to jest właśnie pułapka nadmyślenia, że „muszę wszystko rozumieć zanim zacznę działać”
i tu dodam tylko że w tradycji runicznej jest coś takiego jak Hagalaz, która jest wlasnie o wzorcach przodków, o tym co przychodzi przez linie. to nie jest łatwa runa ale jest szczera. można z nią pracować właśnie na poziomie „co przyszło do mnie a nie jest moje”. Serenity, nie mówię żebyś od razu tam szła, ale jak kiedyś będziesz gotowa to jest kierunek.
hej a ja mam pytanie trochę z boku, Augur wspominał wcześniej że zmiana w dynamice rodzinnej jest wolna i że nie oceniać po tygodniu. ale co to znaczy w praktyce, po ile tygodniach w ogóle ma sens oceniać? miesiąc? 🙂 pół roku? bo ja nie wiem czy wytrzymam pół roku obserwowania czy coś się zmieniło
