Zacząłem się ostatnio zastanawiać nad czymś co chyba rzadko tu poruszamy. Mamy dużo o budowaniu energii, wzmacnianiu, oczyszczaniu - ale co się dzieje z energią kiedy coś się ROZPADA? Mam na myśli rozpad relacji, śmierć, rozbiórka starego domu, choroba w końcowym stadium. Fizycznie materia się rozprasza, ale co z polami energetycznymi które byly z tym zwiazane? Czy ta energia po prostu wraca do obiegu, czy zostają jakieś ślady, węzły, miejsca gdzie szlak energetyczny był i nagle się urywa? Bo jak pracuję z czyjąś aurą po ciężkim rozstaniu to czuję coś jakby urwany przewód. To nie jest dziura, bardziej... postrzępiony koniec.
ojej... o, to ciekawe ujęcie tematu. Ja myślę o tym trochę inaczej bo miałam kiedyś sesję po tym jak mama zmarła i bioenergoterapeuta powiedziała mi że energia nie znika tylko się przeksztalca. Jakby forma się rozpada ale substancja zostaje. Pytanie tylko gdzie ona idzie i czy można ją śledzić. Mam wrażenie że te urwane szlaki o których piszesz to właśnie miejsca gdzie energia jeszcze nie wiedziała że ma się gdzieś indziej skierować.
Szczerze to trochę sceptycznie podchodzę do całego „urwany szlak” - ale konkretnie chce się dopytać: czy mówisz o energii samego człowieka czy o jakimś zewnętrznym polu które łączyło dwie osoby albo osobę z miejscem? Bo to chyba dwa różne zjawiska i mieszanie ich może dać mylący obraz
ja chyba rozumiem to co opisujesz z tym urwanym przewodem. jak rozstałam się z chłopakiem po kilku latach to czułam coś dziwnego w okolicy splotu słonecznego, jakby coś ciągnęło w pustą stronę. poszłam na czakry i pani która robiła mi zabieg powiedziała że mam energetyczny sznur który jest urwany z jednej strony i trzeba go zamknąć. może to właśnie to o czym mówisz?
hej a czy ta energia ktura zostaje po czymś co sie rozpadło to nie może być niebezpieczna? bo jak czytalem o nawiedzonych miejscach to zawsze mowia że to resztki energii które nie znalazly ujścia. czy zniszczenie czegoś to nie jest trochę jak zostawienie takiej energetycznej plamy?
Energetyczna plama to trochę uproszczenie. Rozpad nie zostawia plamy, zostawia strukturę w przejściowym stanie. Różnica jest taka że plama sugeruje coś biernego i statycznego, a to czego szukamy to raczej coś co aktywnie szuka nowej formy albo punktu zakotwiczenia. Widziałam to u ludzi którzy przeszli przez bardzo gwałtowne straty - pole aury ma takie miejsca gdzie energia kręci się w kółko, nie może odpłynąć bo nie ma wzorca dokąd iść
wróćmy do tytułu bo to jest kluczowe - szlaki energetyczne. w tradycji rnowej jest taka koncepcja że każda forma ma swój wzorzec który istnieje zanim forma powstanie i zostaje po tym jak forma ginie. Forma to tylko chwilowe zagęszczenie. Kiedy dom się rozsypuje albo zwiazek pęka, wzorzec nie znika od razu, zostaje chwilę jak odcisk. I to jest własnie ten szlak który czujesz po rozpadzie - nie resztka energii, tylko odcisk wzorca który jeszcze nie zdazyl się rozproszyć.
Słuchajcie, ja lubię konkretne przykłady zamiast teorii. Ktoś z was realnie pracował z taką „resztką” czy „odciskiem wzorca” i miał jakiś mierzalny efekt? Bo to brzmi ładnie ale nie wiem jak to rozroznic od zwykłej psychologii i emocji które czlowiek sam ze soba nosi.
hej przepraszam za głupie pytanie ale czy jak coś fizycznego sie niszczy, nie wiem, burzą stary budynek, to ta energia zostaje w ziemi? bo mój dziadek mówił że na miejscu starego młyna gdzie teraz jest blok jest dziwna atmosfera i ludzie sie tam źle czują. może to wlaśnie taki urwany szlak?
oooo to jest super temat! a czy można jakoś zobaczyć te szlaki które zostają po rozpadzie? czy trzeba być naprawdę doświadczonym żeby je wyczuć czy też ktoś wrażliwy bez praktyki też to poczuje? pytam bo parę razy czułam cos dziwnego w pewnych miejscach i nie wiedziałam co z tym zrobić
Wrażliwość to jedno, interpretacja to drugie. Możesz coś poczuc i kompletnie źle to odczytac. Praca z tarotemi pokazuje mi to samo co wy opisujecie tymi swoimi energetycznymi sznurami - karta Śmierci nie oznacza końca, oznacza przemianę. Ale ta przemiana ma swój koszt i swój czas. Jeśli szlakami energetycznymi rządzi podobna logika to rozpad nie niszczy szlaku, przesuwa go. Pytanie dokąd.
słuchajcie, mam pytanie które mnie tu gryzie od jakiegoś czasu. skoro mówimy o szlakach energetycznych w kontekście rozpadu, to jak ten szlak wygląda zanim coś się rozpadnie? bo chyba dopiero jak wiemy co było „przed” to możemy sensownie mówić o tym co „zostaje”. nikt o tym jeszcze nie powiedział wprost
a ja mam inne pytanie do całej tej rozmowy o szlakach. czy rozpad musi być dramatyczny żeby zostawić taki ślad? bo ja myślę o rzeczach które po prostu... minęły. nie żadna trauma, nie katastrofa, po prostu coś przestało być. czy takie ciche rozpadanie też zostawia coś w terenie energetycznym?
to wazna obserwacja. cichy rozpad zostawia inny ślad niż gwałtowny. to trochę jak różnica między erozją a trzęsieniem ziemi - oba zmieniają teren, ale inaczej. po gwałtownym rozpadzie szlak jest poszarpany i chaotyczny, po cichym - stopniowo zatarty, ledwo widoczny, ale jest. i mysle że te ciche ślady są trudniejsze do odczytania wlaśnie dlatego że nie krzyczą 🙂
marcelinka ja tak samo miałam z koleżanką z dzieciństwa, spotykałam sie z nią w pewnym parku i latami jak tam chodziłam to czułam jej obecnosc mimo ze ona mieszka gdzieś daleko i nie gadamy od wielu lat. ale nie byłam pewna czy to energia czy po prostu wspomnienie. bo jak to odróżnić?
właśnie, jak to odróżnić. to jest to pytanie które mnie tu cały czas zatrzymuje. bo wszystko co opisujecie - kawiarnia, park, miejsce - to można spokojnie wytłumaczyć prostą asocjacją psychologiczną. miejsce kojarzy się z osobą, mózg dokleja emocje. nie musisz zakładać żadnych szlakow energetycznych zeby to opisać
moim zdaniem dodaje konkretne narzędzia do pracy. jak masz asocjacje psychologiczną to idziesz do psychologa i rozmawiasz. jak masz slad energetyczny to możesz z tym pracować inaczej, przez kamienie, przez czyszczenie, przez rytuał zamkniecia. u mnie osobiście ta druga droga zadziałała tam gdzie pierwsza nie wystarczyła. może nie ma sensu ustalać który opis jest prawdziwszy, a który nie
wracam na chwilę do meritum bo rozmowa trochę odpłynęła w strone psychologia kontra energia. to stara dyskusja i raczej jej tu nie rozstrzygniemy. mnie interesuje aspekt praktyczny - jeśli szlak zostaje po rozpadzie, to jak się nim poruszać? nie tylko jak go wyczuć, ale jak z nim pracować w sposób ktury czemuś służy. bo samo wyczucie to jeden krok, a praca to zupełnie inny poziom
oo wreszcie ktos pyta o to jak poruszac sie po takim szlaku! bo ja sie zagubilam w tej teori troche 🙂 wieszcziarz masz racje że to ważne. ja ostatnio w pewnym mieszkaniu (po przeprowadzce mamy) czulam cos dziwnego, jakby dom jeszcze pamięta poprzednich lokatorów. jak mozna zrobic cos z takim miejscem gdzie jest taki stary szlak po czyms co juz nie istnieje?
no i kiedy w końcu ktoś powie COŚ konkretnego co można zrobić a nie tylko filozofować 🙂 druidka dobra że pytasz. ja też chciałem wiedzieć od dawna - jak to wygląda w praktyce gdy ktoś wchodzi do miejsca po rozpadzie, co dosłownie robi, krok po kroku
krok po kroku to nie jest odpowiedź którą dam na forum bo każde miejsce jest inne i schematyczne podejście może bardziej zaszkodzić niż pomóc. ale mogę powiedzieć że pierwszym krokiem jest zawsze diagnoza a nie działanie. wchodzisz, siedzisz, sluchasz. dopiero jak wiesz co tam jest możesz decydować co z tym zrobić ^^
a ja się zastanawiam nad czymś innym - czy na mapie tych energetycznych szlaków w miejscu rozpadu jest jakiś odpowiednik w numerologii? bo rok w którym coś się rozpada mógłby wpływać na charakter tego co zostaje. rok 9 to zamknięcie cyklu, więc szlak po rozpadzie w roku 9 powinien być chyba... czystszy? łatwiej by zanikał? czy to nie ma sensu ^^
hej mam głupie pytanie ale serio sie zastanawiam - skoro szlak zostaje po rozpadzie to gdzie dokladnie? bo jak np rozbiorą stary dom to czy ten szlak jest w ziemi, w powietrzu, w ludziach co tam mieszkali? czy to w ogole ma jakies polozenie fizyczne czy to jest gdzies indziej. to juz lekka przesada moim zdaniem...
