Ostatnio byłam na kilku pokazach tańca i koncertach i zaczęłam się zastanawiać nad czymś, co może brzmieć dziwnie, ale nie mogę tego wyrzucić z głowy. Chodzi mi o to, czy energia podczas takich wydarzeń jest jakoś... inaczej uksztaltowana niż kiedyś? Nie wiem jak to ująć dokładnie. Mam wrazenie że na występach z określonym typem muzyki albo choreografii pole energetyczne sali jest inne niż na innych. I nie mówię tylko o atmosferze w sensie emocjonalnym bo to chyba każdy czuje. Chodzi mi o coś głębszego, o strukturę tego pola. Czy energia podlega modom? Czy jak zmienia się trend w kulturze, zmienia się tesz to, co unosi się nad publicznoscia i wykonawcami? Bo jesli tak, to powinniśmy to jakoś czuć przy pracy bioenergetycznej. Ciekawa jesetm co wy na ten temat, szczególnie jeśli ktoś pracuje z energią i jednocześnie bywa na tego typu wydarzeniach.
To bardzo ciekawe spostrzeżenie i mam podobne obserwacje z własnych notatek. Byłam na kilku bardzo roznych wydarzeniach i faktycznie, pole w sali potrafi być zupełnie odmienne, nawet jeśli liczba ludzi jest podobna. Ale zastanawiam się czy to kwestia zmieniajacego się trendu czy raczej intencji samych wykonawców. bo energia według mnie idzie za intencją, a nie za modą jako taką. Moda jest zewnętrzna, a intencja jest wewnetrzna. Chyba że moda wpływa na intencję? Hmm, to by było coś do przemyślenia.
Zatrzymajmy się chwilę, bo to pytanie jest szersze niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Energia jako taka nie podlega modom, to znaczy sama jej natura nie zmienia się dlatego, ze w danym roku ludzie sluchaja innego rodzaju muzyki. Ale to CO robimy z energia, jak ją generujemy i dokąd kierujemy, to już jak najbardziej zależy od tego co jest popularne, powszechne, od zbiorowych wzorców myślenia. Przy masowych wydarzeniach, koncertach, spektaklach mamy do czynienia ze zjawiskiem zbiorowego pola emocjonalno-energetycznego. Tysiac ludzi skupionych na jednym punkcie tworzy cos, co mozna wyczuc fizycznie jesli sie jest wrazliwym. Czy to pole zmienia sie z moda? W pewnym sensie tak, bo zmienia sie dominujacy zbiorowy nastroj i intencja tluumu. Wiec odpowiadajac krotko: energia nie, ale jej konfiguracja i kierunek przepływu, owszem
No właśnie, ja też bym się tu przyczepił do tego podziału. Poza tym moda ma swoją astrologię, serio. Patrząc na tranzyt Neptuna przez znaki, można powiedzieć ze popularne energie zmieniają się co ok. 14 lat razem z tym przejściem. Neptun rządzi zbiorowymi złudzeniami, marzeniami, tym co jest w powietrzu kulturowo. Wiec jak Neptun wchodzi w nowy znak, zmienia się też klimat energetyczny epoki. To nie jest przypadek ze różne dekady mają inny vibe. To da sie wytłumaczyć astrologicznie.
tak, zdecydowanie. Ja to odczytuję z pola podczas sesji, to zostaje. Ludzie przynoszą ze sobą ślady energetyczne z miejsc gdzie byli i z czym się stykali. Ktoś kto regularnie bywa na bardzo intensywnych, ciężkich energetycznie imprezach ma pole inne niż ktoś kto spędza czas w ciszy. Nie oceniam, po prostu to widać. I co do rozpoznania bez bycia tam, no to jest po prostu doswiadczenie. Jak pracujesz długo, to czujesz rodzaj energii, jej teksturę powiedziałabym, i zaczynasz ją rozpoznawać skąd mogła przyjść.
Ojej, nigdy o tym nie myślałam w ten sposób! A czy to znaczy ze jak ktoś idzie na koncert a potem idzie do bioenergoterapeutki to ona jakby widzi gdzie był? Czy to nie jest troche dziwne? hehe 🙂 Pytam bo jestem ciekawa jak to działa w praktyce, bo to brzmi trochę jak czytanie aury.
Trudno powiedzieć czy jestem tu odpowiednim głosem ale mam takie wrażenie że ta rozmowa trochę miesza energię jako zjawisko z atmosferą, klimatem, nastrojem. To nie jest to samo chyba? Albo jest
A co z numerologią daty i miejsca? Duże wydarzenia odbywają się w datach, które można zanalizować numerologicznie i pole danego dnia ma swoją wibrację. koncert w dacie 9 to inne pole niż koncert w dacie 1. To by nakładało sie na to co wy opisujecie jako zmianę energii z trendem bo moda i kulturowe szczyty popularnosci też mają swoje daty i cykle.
Właśnie tak to widzę. Pola synchronizują się łatwiej kiedy jest wspólny mianownik, a ten wspólny mianownik to często właśnie trend, to czym ludzie żyją w danym momencie. Na sesji potrafię wyczuc kiedy ktoś niedawno uczestniczył w czymś co mocno trafiało w zbiorowe emocje. Zostaje w polu ślad, ktory mogę opisać tylko jako coś jakby echo tłumu.
Przepraszam że wchodzę w to ale mam takie pytanie może trochę z boku, jeśli energia po wydarzeniu zostaje w człowieku to czy można jakoś szybko ją oczyścić zanim się pójdzie do bioenergoterapeuty? Albo czy w ogóle trzeba bo może ta energia z koncertu jest neutralna? 🙂
No wlasnie i tu jest haczyk ktory mnie interesuje. skoro terapeutka może się mylić co do źródła tego co czuje w polu klienta, to cały wątek o rozpoznawaniu energii z konkretnych wydarzeń kulturowych jest bardzo trudny do zweryfikowania. Nie mówię że niemozliwy, ale jak to sprawdzić?
Hmm, mnie w tej rozmowie zastanawia jedno. Czy jeśli coraz wiecej ludzi wierzy że jakieś wydarzenie ma określoną energię, to czy ta zbiorowa wiara sama w sobie tę energię tworzy? Coś jak samospełniająca się przepowiednia ale w polu. bo wtedy moda miałaby bezpośredni wpływ, przez zbiorową intencję. to juz lekka przesada moim zdaniem.
Czytam to i mam pytanie, pewnie naiwne, ale czy jeśli tak działa zbiorowa intencja, to czy można „zepsuć” pole miejsca przez złą modę? Znaczy, jeśli jakieś miejsce stanie się modne z nieodpowiednich powodów, albo przyciągnie tłumy bez żadnej intencji, tylko na instagramowe zdjęcia?
ojej to ciekawe! To znaczy że można zepsuć miejsca energetycznie przez za dużo turystów? To straszne trochę. A czy takie miejsce można „naprawić”? Wchodzę wam w słowo z takim pytaniem ale sama lubie chodzic w jakies miejsca w gorach i teraz sie zastanawiam czy te tłumy turystow nie robią im krzywdy energetycznie
no i tu mamy problem. „Czasem tak, nie zawsze, zależy od klienta”. To nie jest metoda, to jest obserwacja post hoc. Klient powie że był na Woodstocku, a ty nagle „czujesz hałas”. Nie mówię że kłamiesz, ale naprawdę nie wiem jak odróżnić czucie od dopasowania informacji do oczekiwań. 😛
ojej, mam pytanie może trochę z boku ale mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. Czy to znaczy że artysta który jest modny wysyła jakąś energię nawet jak go słuchamy z nagrania? Znaczy nie na żywo tylko np z CD albo z internetu? Bo jakby tak było to to jest naprawdę coś niesamowitego i chciałabym to rozumieć lepiej 🙂
tu jest pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu w kontekście tej dyskusji. Czy moda to wzmocnienie istniejącego pola artysty, czy tworzenie zupelnie nowego? Bo to dwie bardzo różne rzeczy. Jeśli moda tylko wzmacnia, to po jej przejściu zostaje ten sam rdzeń, może trochę zmęczony. Jeśli tworzy nowe pole, to artysta po szczycie popularności jest energetycznie inną osobą niż przed. I z praktyki widzę u klientów że ci którzy byli np. długo w bardzo intensywnych srodowiskach twórczych faktycznie wychodzą z tego zmienieni, nie wzmocnieni, ale zmienieni. Czy ktoś to obserwował? 😉
