ale to jest klasyczny problem samopotwierdzania sie. jesli wierzysz ze cos działa to efekty które i tak by wystąpiły przypisujesz temu działaniu. to nie jest zarzut wobec ciebie personalnie, to zwykła psychologia. mamy to wszyscy
hej ale wracając do mojego pytania o przedmioty - bo jakoś to ucichło - to czy jest jakaś praktyczna metoda żeby sprawdzić czy gabinet gdzie byłem ma to „zbieranie” energii czy nie? bo skoro jest tam dużo ludzi z różnymi problemami to logiczne że coś tam zostaje, nie?
Zenek63, jest kilka szkół w tej kwestii. Część bioenergoterapeutów regularnie czyści przestrzeń między sesjami właśnie dlatego. Nie jest to żaden rytuał skomplikowany, bywa że wystarczy wietrzenie, sól, dźwięk - miska tybetańska albo klaśnięcia w rogach pomieszczenia. Czy to działa energetycznie czy psychologicznie - trudno mi powiedzieć, ale efekt w przestrzeni jest zauważalny
Uff, o właśnie! miski tybetańskie! używam w domu i rzeczywiście po ich użyciu powietrze jakby lżejsze. Może to tylko dlatego że się koncentruję i oddycham wolniej ale mi to pomaga. Dziękuję że o tym napisałaś Leontynka 🙂
Wiecie co, ja wciąż jestem w tym dziwnym stanie i nikt mi właściwie nie odpowiedział co z tym zrobić. @Brygitka pisała żeby wrócić do tej pani, ale jakoś nie czuję żeby mi to pomogło, nie wiem czemu. Może zróbmy inaczej - czy ktoś ma jakiś sposób na uziemienie który mogę zrobić sama w domu?
a mi ktos moze wytlumaczyc czym jest „brudne pole” bo dyskutujemy tu o tym od dawna ale nikt nie powiedział co to dokladnie jest? czy to jest cos co terapeuta przenosi od jednego klienta do drugiego, czy cos co my przynosimy ze soba, czy cos co sie zbiera w miejscu?
Pentagramia, dobre pytanie i chyba odpowiedź jest: wszystkie trzy jednocześnie. Pole terapeuty może być „zanieczyszczone” jeśli nie dba o siebie, klient przynosi swoje własne zagęszczenia, a miejsce zbiera ślady jeśli nie jest regularnie czyszczone. To trochę jak kuchnia - możesz mieć dobrego kucharza i świeże produkty, ale brudne naczynia wszystko psują
Bernadetka, rozumiem co masz na myśli z tą metaforą, ale brudna kuchnia to fakt sprawdzalny, a „brudne pole” to pojęcie które każdy definiuje trochę inaczej. Nie mówię że to bez sensu, ale warto mieć świadomość że rozmawiamy o modelu, nie o czymś co da się zmierzyć
przepraszam że wracam do tej znajomej o której pisałam wcześniej, bo właśnie sobie pomyślałam - może ona nie „wysysa” energii celowo tylko jej własne pole jest jakieś takie nieszczelne? i przez to ciągnie od innych? bo ona naprawdę sama chyba nie wie że tak robi
tylko że wy teraz opisujecie bardzo intensywny kontakt emocjonalny z kimś kto jest w złym stanie. to psychologicznie zmęczy każdego, bez żadnej energii 🙂 empatia ma koszt, to udowodnione w neuronaukach. po co do tego dokładać model pola?
Hydromantka, to może być po prostu bardzo silna dysonansja poznawcza - ktoś mówi neutralne rzeczy ale całym ciałem sygnalizuje smutek albo napięcie, i my to odbieramy nieświadomie przez mimikę, postawę, ton głosu. to nie jest misktyczne, to jest mózg który przetwarza informacje których nie rejestrujesz świadomie. nie wyklucza że czujesz to mocno, tylko że mechanizm jest znany
