Chciałam poruszyć temat ktury długo mi chodził po głowie - energia w przemianach, takich naturalnych, nie wywoływanych sztucznie. mam na myśli miejsca i obiekty które magazynują energię organicznie, bez naszego udzialu. Skały, stare drzewa, źródła wody, nawet pewne formacje terenu. Pracując z klientami zauważam że ludzie wrażliwi na energię zupełnie inaczej reagują po kontakcie z takim „magazynem” niż po sesji z terapeutą. Inaczej - nie zawsze lepiej, ale inaczej. Jakby jakość tej energii była bardziej pierwotna. Czy ktoś z was pracuje z naturalnymi źródłami energii jako uzupełnienie terapii? I czy zauważacie że pole człowieka zmienia się trwale po takim kontakcie, czy to bardziej chwilowe?
@Glifia01 Ciekawe zagadnienie. Mnie najbardziej interesuje ten fragment o trwałości zmian. Bo to jest właśnie pytanie które dzieli środowisko. część osób twierdzi że naturalne magazyny to tylko „ładowarka”, naładujesz się i po kilku dniach wracasz do punktu wyjścia. Inni mówią że jeśli ciało raz zapamięta ten wzorzec wibracyjny to może do niego wracać. Ja skłaniam się ku tej drugiej opcji, ale tylko wtedy gdy kontakt jest świadomy i przetworzony. Sama ekspozycja bez intencji daje słabsze efekty w mojej ocenie. Glifia01 - a u twoich klientów te zmiany po kontakcie z naturą badałaś jakoś metodycznie, czy to obserwacja kliniczna?
Hej, przepraszam że się wtrącam ale trochę się gubię. Czym tak naprawdę różni się pole człowieka po kontakcie z drzewem a po bioenergoterapii? Tzn. czy to jest ta sama energia tylko inaczej dostarczona, czy coś fundamentalnie innego? Pytam bo byłam ostatnio w lesie i coś mi tam siedziało w głowie przez kilka dni potem, taka lekkość, ale nie wiedziałam czy to psychika czy coś realnego 😀
No wlasnie, „lekkosc przez kilka dni” - i tu zaczynaja się schody. Bo jak odróżnić efekt placebo od realnej zmiany w polu energetycznym? Bycie w lesie działa na kortyzon, na układ nerwowy, to ma naukowe potwierdzenie, shinrin-yoku i takie tam. nie mówię że energia nie istnieje, ale zanim powiemy że drzewo nas „naladowalo” to może warto wykluczyć zwykłe wyjaśnienia. :/
Wchodzę bo temat bliski mi bardzo. W dawnych wierzeniach słowiańskich były konkretne miejsca - skupiska starych dębów, źródła, rozdroża - które traktowano właśnie jak miejsca o szczególnej mocy. Nie mówiono wtedy o polach energetycznych rzecz jasna ale efekt był opisywany podobnie. Czlowiek wychodzil z takiego miejsca „odmieniony”. To słowo pojawia się w wielu relacjach. metamorfoza pola jak w tytule waatku to moze nie jest tylko metafora. Nie daje mi to spokoju czy ta przemiana miała charakter oczyszczający czy raczej „doładowujący”, bo to dwie różne funkcje.
Czytam i mam takie pytanie - czy te naturalne magazyny energii działają na każdego tak samo, czy to zależy od człowieka ktury do nich przychodzi? Bo wydaje mi się że wchodzi tu jakiś element wrażliwości osobistej, tzn. ktos zupełnie zamknięty może wyjść z takiej polany i nic nie poczuć, a ktoś otwarty odczuje dużo. czy to nie burzy troochę tej teorii o stałym polu miejsca?
Ale przecież ten co nie czuł nic też był w tym samym miejscu. gdyby to była tylko sugestia to powinien cokolwiek poczuc skoro wiedział gdzie jedzie. Bardziej mi to wygląda na kwestię przepuszczalności własnego pola, taki człowiek może być tak mocno zamknięty że sygnał go nie dosięga w ogóle. wybacz, nie zgadzam sie kompletnie
mnie ta kwestia interesuje od dawna i mam takie swoje przemyslenie - może ten rodzaj energii ktory gromadzą naturalne miejsca działa jak lustro, tzn. nie dodaje czegoś nowego tylko wyciąga na wierzch to co juz masz w polu ale zakopane. stąd te różne reakcje, ktos ma zakopany ból to go dostaje, ktos ma zakopana radość to płacze ze szczęścia. jakby metamorfoza nie jest wprowadzeniem nowego ale ujawnieniem istniejącego
Czytam tą rozmowę i mam jedno konkretne zastrzezenie. Rozmawiamy o „naturalnych magazynach” jakby to był jednolity fenomen, a to nieprawda. Skała bazaltowa i stary dąb to zupełnie różne typy pól, o ile w ogóle możemy to tak nazywać. Pracuję z kamieniami od lat i każdy mineral inaczej wpływa na pole człowieka, inaczej wchodzi w interakcje z czakrami. Mówienie że „natura magazynuje energię” jest jak mówienie że „metal jest twardy”, prawda ale nieprecyzyjna. Jaką konkretnie przemianę mamy na mysli i w jakim typie miejsca?
Ojej to jest naprawde super dyskusja. Mam takie glupie pytanie moze - czy człowiek może „przesycić się” takiej energii? Tzn. jest jakaś granica po której kontakt z silnym miejscem mocy zaczyna szkodzić zamiast pomagać? Pytam bo raz siedziałam przy bardzo starym drzewie i po jakims czasie zrobilo mi się niedobrze, trochę jak przy zbyt intensywnej sesji bioenergoterapii
Czytam od początku i mam jedno pytanie. Skąd wiemy że to nie jest po prostu normalna reakcja na las, ciszę, świeże powietrze? Nie sceptycznie, bez złośliwości pytam. Jak to odróżnić od siebie? 😀
- hmm, dobre pytanie. myślę ze obydwa, i reorganizuje i dodaje, ale może w rożnej proporcji zaleznej od człowieka. ktoś bardzo wyczerpany dostaje więcej z zewnątrz. ktoś u kogo pole jest zatarte czy zagracone dostaje głównie reorganizację. to by tłumaczyło czemu te same miejsca działają tak różnie na różne osoby. nie umiem stwierdzić czy to prawda, ale wewnętrznie mi to pasuje do tego co sama czuję
Wracam do pytania które zadałam wcześniej bo nie dostałam odpowiedzi - jak odroznic że to energia miejsca działa, a nie po prostu cisza i świeże powietrze? Serio, nie zlosliwie. Bo czytam te wszystkie opisy i myślę sobie że może idę do lasu i tesz coś poczuję, ale skąd będę wiedziała co to właściwie jest?
Trochę się kręcimy w kółko wokół pytania „czy to prawdziwa energia czy tylko fizjologia”. Może warto zapytać inaczej: co by zmieniło jeśli to jedno i drugie naraz? Dawne tradycje nie rozdzielały ciała od energii, organizm i pole to był ten sam system. Zmiana fizjologiczna IS zmiana energetyczną, a nie jej alternatywą
O, to drugi przykład jest z życia wzięty? Bo teraz jestem ciekawa co można dostać w takim świerku przy bagnie bo to brzmi trochę niepokojąco 😀
Ja mam pytanie trochę z boku tej rozmowy - czy ktoś tu pracował z miejscem mocy zimą? Odnoszę wrażenie że wszystkie opisy dotyczą wiosny albo lata, a ciekawi mnie czy pora roku zmienia charakter energii miejsca. Intuicyjnie myślę że tak, ale nie mam jak tego zweryfikować.
