Chcę poruszyć temat który mnie od dawna nurtuje i który rzadko się omawia wprost. mianowicie pustka w polu energetycznym. Nie mówię o medytacyjnej ciszy, mówię o czymś innym - o miejscach w aurze gdzie energia jakby... odpada. Znika. Jakby tam była dziura albo przepasc. Pracuję z energią od wielu lat i widze to u niektorych osób które do mnie przychodzą, szczególnie po ciężkich przejściach emocjonalnych albo po intensywnych sesjach z kims niedoświadczonym. To nie jest rozproszenie, to jest brak. I to jest o wiele groźniejsze niż blokada bo blokada przynajmniej coś trzyma w miejscu. Chciałam otworzyć ten temat żeby przestrzec nowych osób które zaczynają pracę z energią, bo nikt im tego na początku nie mówi.
O, właśnie na coś takiego czekałam. Bo mam notatki z kilku sesji i za każdym razem jak coś nie szło jak powinno, to potem opisywałam to jako „puste miejsce” ale nie wiedziałam jak to właściwie nazwać. Czy ta pustka jest zawsze w tym samym miejscu u danej osoby, czy to się zmienia? 🙂
@Genowefka60 no proszę... porusza ważną rzecz. Z mojej praktyki: te miejsca nie są stałe, ale mają tendencję do „wracania” w te same obszary ciała - najczęściej okolice splotu słonecznego albo obszar gardła. Jakby energia raz utracona w danym miejscu zostawiała tam coś w rodzaju śladu, przez który łatwiej ucieka ponownie. Ale żeby to ocenić trzeba naprawdę wiedzieć co się robi. I to jest właśnie ten problem z którym się zgadzam - nowi biorą się za pracę z polem zanim rozumieja podstawy
ojjj, wchodzę wam w słowo z głupim pytaniem ale... jak w ogóle rozpoznac że coś takiego się dzieje? Bo ja mam czasem wrażenie jakiegoś... braku, w środku, ale myślę że to zwykle zmęczenie. Skąd wiadomo że to jest właśnie ta „pustka energetyczna” a nie po prostu gorszy dzień? 🙂
Ojej, czytam i trochę się niepokoję, bo miałam kilka tygodni temu sesję z kimś kto podobno robi bioenergię i po tej sesji czułam się dziwnie „pusta” przez kilka dni. czy to mogło być właśnie to o czym mówicie? Czy taka pustka przechodzi sama?
Tutaj chcę dorzucić coś ważnego bo widzę że mówimy o objawach, a mało o mechanizmie. Pamiętam jak lata temu moja nauczycielka tłumaczyła mi, że pole energetyczne nie lubi gwałtownych zmian. Ani gwałtownego napływu, ani gwaltownego odpływu. Kiedy ktoś niedoświadczony „otwiera” energię w kimś kto jest na to nieprzygotowany, to jest trochę jak otwarcie śluzy bez wiedzy co jest po drugiej stronie. I energia nie „wypełnia” - ona odpływa. Przepaść w polu to efekt wlasnie tego - zbyt szybkiego otwarcia bez zakorzenienia.
Ej ale zaraz, bo chyba trochę przesadzacie z tym dramatyzowaniem. Pole się samo regeneruje, zawsze tak jest. Może trochę wolniej u jednych, szybciej u drugich, ale pustek które nie znikają to ja nigdy nie widziałem. No chyba że ktoś aktywnie blokuje ten proces
Hmm, a mnie ciekawi coś innego. czy ta „pustka” może być czasem... celowa? Tzn. czy są sytuacje gdy taki brak jest po prostu naturalnym stanem przejściowym a nie czymś co trzeba naprawiać? Bo może nie każda dziura w polu to problem.
Przepraszam ale chcę się tu trochę zatrzymać, bo ta rozmowa zaczyna iść w kierunku gdzie każde dziwne uczucie staje się „przepaścią pola”. Zmęczenie jest zmęczeniem. Gorszy nastrój jest gorszym nastrojem. Naprawdę uważam że zanim ktoś zacznie szukać dziur w aurze, to powinien najpierw wykluczyć normalne fizyczne przyczyny. Nie mówię że energia nie istnieje, ale trochę realizmu by nie zaszkodziło.
ojejku... właśnie, bo ja na przykład ćwiczę regularnie i staram się dokumentować co się dzieje po każdej sesji. I jest wyraźna różnica między tym jak się czuję po sesji z kimś doświadczonym a po próbach pracy z kimś kto dopiero zaczyna. Nie mówię że jedno jest złe a drugie dobre, ale te różnice są naprawdę odczuwalne. Chętnie bym je skonfrontowała z tym co tu mówicie - czy to czego doświadczam pasuje do tego co opisujecie jako przepaść?
Ten „wiatr w środku” to bardzo charakterystyczne okreslenie i słyszałam podobne opisy od kilku osob. To może być właśnie objaw tego o czym mówimy - pola które zostało poruszone bez stabilizacji na końcu sesji. Bo widzicie, dobra sesja ma strukturę: otwarcie, praca i koniecznie zamknięcie, uziemienie. Jak ktoś zrobi pierwsze dwa a zapomni o trzecim, to pole zostaje „otwarte” i człowiek jest jak okno w środku zimy.
Czytam to wszystko i chyba zaczynam rozumieć co mi się ostatnio dzieje. Jakiś czas temu robiłam sama w domu różne ćwiczenia z filmików - miały być na otwarcie czakr. I po tym czułam się dziwnie przez długi czas, jakbym była nieskończona. Nie wiedziałam jak to nazwać. Czy to mogło właśnie coś takiego zrobić?
no proszę nie, w sumie to nie. Filmik się kończył jakąś muzyczką i tyle. Żadnego uziemienia, żadnego zamknięcia. Myślałam że to bez znaczenia bo przecież to tylko ćwiczenia, nie jakiś poważny rytuał... czy to mogło narobić tyle zamieszania? Trochę nie mogę uwierzyć że takie coś z youtubeowego filmiku ma realny skutek.
aaa... przepraszam że wchodzę ale poczytalam tu trochę i mam pytanie może głupie. skąd w ogóle wiadomo że „pole energetyczne” istnieje? nie mówię że nie wierzę, po prostu naprawdę nie rozumiem. czy to jest coś co się czuje zawsze czy tylko przy takich ćwiczeniach?
dobra ale jak ktos juz ma te przepasc to co konkretnie robic? pytam bo tu jest duzo teorii a malo praktyki. czy jest jakis sposob zeby to naprawic szybko? bo jezeli ktos czuje sie zle to nie chce czekac tygodniami
czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno zastrzeżenie do całości. Dużo tu mówicie o tym jak rozpoznać przepaść i co z tym robić, ale bardzo mało o tym skąd się to bierze u innych - czyli od nieumiejętnych terapeutów. I to jest chyba największe ryzyko dla kogoś kto zaczyna. Samodzielne ćwiczenia to jedno, ale sesja z kimś kto nie powinien jeszcze pracować z innymi to zupełnie inny kaliber problemu. Tu nie masz kontroli nad tym co się dzieje.
no tak, to z terapeutą ma sens. ja miałam raz sytuację ze osoba która miała ze mną pracować była wyraźnie nieobecna, jakby myślami gdzie indziej, i coś mi nie grało. niestety zignorowałam to przeczucie i potem przez kilka dni mialam właśnie to „rozproszenie” o którym tu tyle mówimy. więc ta intuicja przed sesją - ona naprawdę coś mówi.
przepraszam że znowu pytam ale ja dalej nie rozumiem jednej rzeczy. jak można „poczuć pole terapeuty” zanim sesja się zacznie? to co się czuje przy zwykłym człowieku to jest właśnie to? bo ja w ogóle nie wiem co mam czuć
jezynka, to jest pytanie w sedno i powiem ci że dużo osób które zaczynają w ogóle go nie zadaje, a powinny. to co czujesz przy zwykłym człowieku i to co czujesz przy kimś kto aktywnie pracuje z energia może być inne, ale zeby to odróżnić potrzebujesz jakiegoś punktu odniesienia. czyli trochę doświadczenia z własnym polem najpierw. bez tego trudno powiedzieć „aha, to właśnie to”. sorry ale tak to widze...
jezynka ja pamiętam że jak zaczynałam to też totalnie nie czułam nic konkretnego, a potem nagle zaczęłam zauważać takie ciepło albo lekkie mrowienie przy niektórych osobach. ale to przychodziło samo z czasem, nie z dnia na dzień. chyba trzeba po prostu dać sobie czas na rozwijanie tej wrażliwości? przynajmniej u mnie tak to działało.
albo po prostu sugestia działa. jeżeli ktoś ci mówi „czuj ciepło i mrowienie” to zaczniesz to czuć, niezależnie od tego czy tam jest jakiekolwiek pole. nie mówię złośliwie, mówię że to mechanizm psychologiczny który jest dobrze udokumentowany. i to jest właśnie problem z budowaniem wiedzy o terapeucie na podstawie „co czuję” - ten zmysł nie jest kalibrowany. 😛
dobra a skoro mówimy o rozpoznawaniu - czy pustka po sesji to zawsze zły znak? bo czytam i wychodzi że pustka może być i dobra (ta oczyszczona) i zła (ta przepaść). jak to konkretnie rozróżnić u siebie? bo to brzmi tak samo 😀
o rany, to opisanie z „ciepłą i zimną” pustką - bardzo mi to pomaga, dziękuję. Ja miałam coś takiego po jednej medytacji z czakrami że było mi po prostu lżej i spokojnie. Ale potem próbowałam drugi raz i zostało mi takie dziwne uczucie jakby przez środek ciągnęło w dół. Teraz już wiem jak to nazwać chyba. ^^
i to jest właśnie ta różnica między prowadzeniem które pamięta o zamknięciu a tym które skupia tylko na „otwieraniu”. to „poczuj stopami podłogę” to nie jest ozdobnik - to jest właśnie to zamknięcie w uproszczonej formie. proste ale działa. a brak tego zostawi cię gdzieś po drodze.
