Ostatnio pracowałam z grupą - cztery osoby, każda z innym poziomem energetycznym, i zastanawiałam się czy bioenergoterapia w ogóle ma sens gdy chodzi o synchronizację pól między ludźmi którzy na co dzień razzem pracują. Nie mówię o sesjach indywidualnych, ale o tym czy możliwe jest żeby cała grupa miała spójne pole. Bo po latach praktyki wynika że jeden rozregulowany człowiek potrafi dosłownie ciągnąć w dół energię całego zespołu. czy ktoś pracował z grupą właśnie pod tym kątem? 😀
ojej, to jest super temat! Ja ostatnio czytałam że czakry w grupie mogą się jakos synchronizować samoczynnie jak ludzie dużo czasu spędzają razem, ale nie wiedziałam że bioenergoterapeuta może w tym pomoc. Jak to wgl działa w praktyce? Bo rozumiem sesję jeden na jeden, ale czworo ludzi na raz to chyba zupełnie co innego, nie?
To zależy co rozumiemy przez „synchronizację”. Jeżeli mówimy o wyrównaniu poziomów energetycznych żeby ludzie nie wchodzili sobie wzajemnie w pole, to tak, ma to sens i da się z tym pracować. Ale nie ma co oczekiwać że jeden zabieg zrobi z dysfunkcyjnego zespołu zgrany kolektyw. To proces, nie jednorazowa akcja.
@Marianka77 A mam pytanie do samej Marianki bo chyba to ona zaczęła - kiedy piszesz „rozregulowany człowiek ciągnie w dół energię grupy”, to jak to mierzysz? Bo to brzmi troche tak jakby mówiła o czymś konkretnym, mierzalnym, a nie o subiektywnym odczuciu. skąd wiesz że to kwestia pola energetycznego a nie zwykłej grupowej dynamiki psychologicznej?
auć, no tak ale w firmie na przyklad nikt cie nie bedzie pytał „hej czy możemy wyrównać twoje pole energetyczne” bo to brzmi absurdalnie w kontekście pracy zawodowej. więc praktycznie jak to ma wyglądać? przeciez nie każdy w zespole musi byc otwartym na ezoteryke. mam kolege który smialby sie w głos gdyby mu powiedziec ze ktos pracuje nad jego aura
a jak w ogóle wyglada taka sesja grupowa?? no bo indywidualną mniej więcej rozumiem, terapeuta kładzie ręce i przekazuje energię, ale grupowo? wszyscy stoją w kółku czy jak? przepraszam za głupie pytanie ale naprawde nie mam pojecia 🙂
no wlaśnie tu jest ten problem. „efekt jest efektem” to za mało żeby mówić o synchronizacji pól jako o czymś konkretnym i powtarzalnym. za każdym razem mamy inny skład grupy, inne nastroje, inne oczekiwania. jak odróżnić że to było wyrównanie energetyczne a nie po prostu fajne doświadczenie wspólnego skupienia? pytam poważnie bo mnie to interesuje z czysto praktycznej strony
no ale Merkury w retrogradzie potrafi kompletnie rozbić komunikację w zespole i wtedy żaden terapeuta tego nie wyrówna póki planeta nie wróci do normy, więc trochę zależy od momentu kiedy robimy taką sesję grupową. to chyba ma znaczenie? w dobrej konstelacji efekty będą po prostu silniejsze i trwalsze 😀
ja też mam podobne wrażenia z jedną osobą w moim otoczeniu i nie daje mi to spokoju czy jakiś kamień mógłby pomóc? słyszałem o turmalinie że chroni przed negatywną energią ale trudno powiedzieć czy to prawda czy mit
no dobra, ale i tarot i bioenergia to systemy zbudowane przez ludzi na pewnych założeniach, więc to że „mówią podobną rzecz” może po prostu znaczyć że autorzy tych systemów mieli podobne intuicje, nie że opisują realny mechanizm. to jest argument spójności wewnętrznej, nie zewnętrznej. chcę żeby to było jasne zanim ktoś uzna że dwa systemy nawzajem się potwierdzają 😀
hej, może głupie pytanie ale co to znaczy „pole jest wyraźniejsze”? jak mam to sobie wyobrazić? przepraszam że pytam o takie podstawy ale na prawdę nie kumam tej terminologii jeszcze. no bez przesady teraz...
okej ale „regulacja emocjonalna” to brzmi jak psychologia a „pole energetyczne” to brzmi jak fizyka. czy ktos może mi powiedzieć wprost - czy to jest NAPRAWDE pole jak pole elektromagnetyczne, czy to tyylko metafora? bo coś mi mówi że tu się miesza język i każdy pod tym samym slowem rozumie coś innego
to jest uczciwe pytanie i zasługuje na uczciwa odpowiedź. nie, w bioenergoterapii pole energetyczne nie jest polem elektromagnetycznym w sensie fizycznym, przynajmniej nie w taki sposób jak możemy to zmierzyć aparaturą. to pojecie opisowe, ktore wskazuje na coś co terapeuci odczuwają i obserwuja w swojej pracy. czy za tym stoi jakaś mierzalna fizyczna rzeczywistość - niewiem. nikt uczciwy nie powie ci że wie to na pewno
ehh... okej, to przynajmniej jest konkretna odpowiedz, dzieki. to teraz rozumiem o czym mówicie, bo wcześniej brzmiało jakby to była ustalona fizyczna rzecz. teraz brzmi bardziej jak... model do pracy? tak?
no ale przeciez Merkury retro wpływa na komunikację, a komunikacja to przecie wyraz energii między ludźmi, więc siłą rzeczy wpływa na pole grupowe, nie? to chyba logiczne połączenie 😀
mam pytanie bo jestem tu raczej z zewnątrz i czytam to wszystko z ciekawością - czy ktoś z was robił taką sesję synchronizacyjną i potem miał jakiś konkretny mierzalny efekt w pracy zespołowej? nie odczucia, tylko coś co widać z zewnątrz, np. mniej konfliktów, lepsza współpraca, wyniki albo cokolwiek konkretnego?
„timing był znaczacy” to nie to samo co „sesja to spowodowała” 🙂 rozumiem ze nie chcesz twierdzić za dużo, ale to trochę frustrujące. no bo skad wiadomo, ze akurat w tych trzech tygodniach nie było po prostu spokojniejszego okresu w projekcie? pyta z ciekawości, nie złośliwie
nie sprzedaję jako bioenergoterapia. oferuję jako sesję pracy z uważnością grupową i spójnością komunikacyjną. to jest prawda, bo to jest część tego co robię. nie kłamię, ale nie używam terminologii którą część ludzi automatycznie odrzuci zanim zobaczy efekt. a fizycznie - siedzimy, jest krótka medytacja wprowadzajaca, potem pracuję z przestrzenią, nie zawsze rękoma, czasem to jest bardziej subtelne. zależy od grupy. 🙂
