Łamię sobie głowę nad czyms od jakiegoś czasu i nie mogłam tego nigdzie znaleźć, więc piszę tutaj. Chodzi o to, czy energia którą przekazujemy podczas sesji jakos... dojrzewa? Znaczy - kiedy zaczelam pracować bioenergetycznie, to czułam ją zupełnie inaczej niż teraz. Kiedyś to był taki ciepły strumień, trochę chaotyczny, teraz jest gestsza, spokojniejsza. Jakby wiedziała co robi. I tu moje pytanie - czy to JA się zmieniłam i dlatego inaczej ją odbieramy, czy sama energia jako „pole” się jakos uczy, kalibruje? Bo to są dwie różne rzeczy i nie wiem którą z nich obserwuję. i jest jeszcze ten dziwny wątek z wechem, bo ostatnio podczas pracy zaczęłam czuć różne zapachy przy różnych klientach, i to mnie trochę wyprowadziło z równowagi, bo nie umiem stwierdzić czy to ma związek.
Energia zdecydowanie przechodzi etapy. To jest znane zjawisko - im dłużej pracujesz z danym polem, tym bardziej się ono „rozpoznaje” z twoim. Czakra serca się otwiera szerzej i stąd ta gęstość którą opisujesz. Co do węchu - to typowy objaw aktywacji trzeciego oka, zapachy to jeden z pierwszych sygnałów.
To co opisujesz z klientami jest wazna wskazówka, bo wychodzi poza subiektywne odczucie terapeuty. Ale tu jest pułapka - klient też się zmienia przez ten czas. Może jego ciało energetyczne inaczej reaguje po wielu sesjach bo się po prostu przyzwyczaiło i otworzyło. Nie wiem czy to rozstrzyga kwestię „czy pole dojrzewa”, ale pokazuje że mamy tu przynajmniej dwie zmienne i nie da się ich łatwo rozdzielić.
aaa... przepraszam że wchodzę ale mam pytanie, czy to znaczy że jak ktoś dopiero zaczyna to te zapachy w ogóle nie wychodzą? bo ja ćwiczę od paru miesięcy i nic nie czuję zadnego zapachu tylko ciepło w rękach czasem
Pytanie o dojrzewanie pola jest ciekawe, ale może źle postawione. Energia nie dojrzewa jak wino. Raczej terapeuta uczy się bardziej precyzyjnie czytać to co już jest obecne - i to dotyczy też zmysłu węchu. Zmysły to nie tylko nos, to interpretacja. Im bardziej umysł jest cichy, tym więcej informacji przepuszcza bez zniekształceń. Stąd ta pozorna „zmiana” w energii - ona była tam zawsze, ty po prostu zaczynasz to odczytywać.
Może dlatego ze terapeuta który lepiej czyta pole lepiej też na nie oddziałuje? Jakby precyzja odczytu idzie w parze z precyzją przekazu. Klient czuje inaczej bo dostaje inaczej przetworzoną energię, nie dlatego że samo pole sie zmieniło. Hmm chyba. Nie jestem pewny czy to ma sens ale tak to widzę.
To jest bardzo ważna obserwacja. Jeśli zapach pojawia się tylko w kontakcie energetycznym a nie przy fizycznej bliskości - to mówi nam że to nie jest projekcja, że nos wyczuwa coś realnego w sensie fizycznym. To by wspierało tezę że zmysly w pracy energetycznej funkcjonują inaczej, jakby na innym kanale
ojej to brzmi naprawdę niesamowicie, przepraszam że tak powiem ale właśnie dlatego zaczełam sie interesowac bioenergoterapi że takie rzeczy są możliwe. Mam pytanie trochę z podstaw - czy można ćwiczyć ten zmysł węchu celowo, czy on sam przychodzi jak sie robi postępy? Bo czytałam gdzieś że można medytować na aktywację zmysłow ale trudno powiedzieć czy to ma sens
ok ale jak odróżnić to że się sugeruje od tego że naprawdę czuje? bo teraz będę się zastanawiać przy każdym odczuciu czy to moje czy jej :/ to trochę frustrujące szczerze
no ale powtarzalność to też nie jest żaden dowód, bo możemy mieć wyuczone skojarzenie. Klient zawsze nosi tę samą wodę toaletową, mozg to zapamiętuje, a potem „czujemy” w trakcie sesji. Nie mówię złośliwie, naprawdę, tylko że musimy brać pod uwagę te banalne wyjaśnienia zanim przejdziemy do energetycznych.
przeziębienie to ciekawy szczegół. Jeśli zmysł fizyczny był osłabiony a odczucie energetyczne nadal przyszło - to może mówić nam że to nie jest percepcja nosem w sensie biologicznym. Że to coś co mozna by nazwać zmysłem subtelnym, który używa węchu jako kanału ale nie jest od niego zależny. Widziałem podobne opisy u praktyków z różnych tradycji
no dobra ale „ciało subtelne ma własny węch” to już jest trochę nakładanie modelu na model. To znaczy - bierzemy niewyjaśnione zjawisko i tlumaczymy je przez inny konstrukt którego też nie możemy zweryfikowac. Rozumiem że to tradycja i ma swoją wartość ale jako wyjaśnienie to jest trochę słabe, nie?
ok, fair point. Nie chcę być tym co wszystko rozbija. Tylko zaznaczam że jak ktoś przychodzi i mówi że te zapachy to dowód na istnienie energii - to to nie jest dowód. Ale jako doświadczenie robocze - niech będzie
przepraszam że się wtrącam ale chciałam zapytać czy te zapachy mogą sie zmieniac z sesji na sesję u tej samej osoby? Bo co by to znaczyło jeśli tak? dziękuję za odpowiedź z góry! xD
pytanie w punkt! Ten z mokrym drewnem pracuje ze mną już chyba ze dwa lata i zapach jest naprawdę stały. ale on sam też mówi że nie czuje wielkich zmian że przychodzi bardziej dla utrzymania niż zeby coś naprawić. Więc może to ma sens - stabilne pole, stabilny zapach?
to jest spójne. Jak coś się nie zmienia w człowieku to i pole tego nie sygnalizuje. Ja nie pracuję bezpośrednio z energią ale w tarota mam podobnie - czasem klient przychodzi i czytanie jest bardzo „płaskie”, nic się nie rusza, karty mówią stabilizacja. I potem wychodzi że faktycznie nic ważnego się nie działo. xD
a czy ktoś probował łączyć te zapachy z czymś konkretnym? znaczy na przykład że dany zapach zawrze idzie z konkretnym problemem u klienta? bo w numerologii mamy takie korelacje że pewne wzorce wibracyjne mają swoje odpowiedniki sensoryczne, podobno. nie umiem stwierdzić czy ktoś to badał po stronie bioenergii
o rany mam pytanie do tych co czuja zapachy - czy to jest jako fizyczny zapach w nosie, czy raczej wiecie ze czujecie ale nie mozecie tego za bardzo opisać? bo zawsze byłem ciekaw jak to się odróżnia od zwykłego wąchania
mam pytanie do tych co czuja zapachy - czy to jest jako fizyczny zapach w nosie, czy raczej wiecie ze czujecie ale nie możecie tego za bardzo opisać? bo zawrze byłem ciekaw jak to się odróżnia od zwykłego wąchania
nie głupie, ja mam dokładnie tak samo. Jest coś w tym odczuciu co sprawia że od razu wiesz że to nie kuchnia sąsiadki, chociaz mechanicznie czujesz „w nosie”. Myślę że po prostu mózg nie ma innego kanału żeby to przepuścić, wiec idzie przez ten który zna. Ale źródło jest inne.
nie mówię że musi być pomiar. Mówię tylko żebyśmy nie udawali że mamy wyjaśnienie kiedy go nie mamy. Można powiedzieć „nie wiem skąd to doznanie, ale powtarza się i jest dla mnie użyteczne w pracy” - i to jest uczciwe. Ale „mózg używa nosa jako kanału dla energii subtelnej” to już jest konstruowanie narracji.
ja mam pytanie moze troche z boku ale czy te zapachy sa zawsze nieprzyjemne jezeli cos jest „nie tak” z polem? czytałam gdzies ze ciemne energie smierdza ale ciężko mi ocenić czy to prawda czy takie uproszczenie. u mnie jak raz poczułam cos w czasie medytacji to był taki dziwny zapach jak spalenizna ale nie wiedziałam co z tym zrobic
to jest dobra uwaga z tym katalogiem. Sama pracuję z energią od lat i nigdy nie zrobiłam listy, bo te doznania są zbyt indywidualne. Co więcej - coś mi mówi że zmysł wędrowny, nazwijmy go tak, u różnych terapeutów mówi różnymi jezykami. Jedna czuje zapachy, inna temperatury, jeszcze inna barwy w wyobraźni. Więc jak chcesz zrobić jeden katalog dla wszystkich to już na starcie masz problem. ^^
kurcze... ta rozmowa o tym czy pole „uczy się” przypomina mi dyskusje o tym czy horoskop jest statyczny czy dynamiczny. W astrologii progresywnej też mamy coś podobnego - nie ma jednego odcisku urodzeniowego, jest proces. Mapa się rozgrywa. Może pole jest podobne - nie stan lecz trajektoria.
czytam tę rozmowę i myślę o jednym przypadku który miałam, może warto wspomnieć. Pracowałam raz z kobietą przez kilka miesięcy i pamiętam że na początku podczas sesji zawsze czułam intensywny zapach jakby palonego drewna, ciężki, gęsty. Potem przez jakis czas nic, jakby cisza zapachowa. A na końcu, tuż przed tym jak zakończyłyśmy pracę, pojawił się zupełnie nowy zapach - taki żywiczny, trochę jak iglaki albo żywica sosnowa. I klientka wtedy przeszła przez duże zmiany życiowe. Nie mam pewności czy to zbieg okoliczności ale ta sekwencja mnie zastanawia do dziś.
ta cisza między fazami to mnie też zastanawia. czy ktos miał sytuację że zapach zniknął i potem już nie wrócił? I co wtedy - czy to znaczy że praca się skończyła że klient się zamknął że coś poszło nie tak?
a czy na samym początku pracy z energią normalane jest że nie czuje sie absolutnie niczego? bo czytam ten watek i troche mi smutno bo sama nigdy zadnych zapachow nie czylam i zaczynam sie zastanawiac czy w ogole mam te zdolnosci czy moze u mnie to nigdy nie przyjdzie
