Chciałam poruszyć temat, który rzadko się pojawia, a jest naprawdę ważny - czakra stóp. Nie mówię teraz o czakrze podstawy, tylko właśnie o tej energii w stopach, połączeniu z ziemią. Pracuję z energią od wielu lat i zauważyłam, że u ludzi, którzy mają problemy rodzinne, ta czakra jest niemal zawsze zablokowana albo bardzo słaba. Jakby cała rodzina razem traciła grunt pod nogami. Ktoś z was to obserwował? Albo czuł coś takiego we własnej rodzinie?
o matko tak, u nas bylo dokladnie tak jak piszesz. jak mielismy przez kilka lat straszne problemy finansowe i rodzinne, to ja mialam ciagle zimne stopy i jakos tak... brak stabilnosci w srodku, trudno to wytlumaczyc. moj brat tez mowil ze chodzi jakis przybity. w snach czesto mi sie snily sciany ktore sie rozpadaja, co chyba tez z tym sie laczy nie? albo przynajmniej tak mi sie wydaje 😀
Przepraszam że pytam od razu ale nie bardzo rozumiem - czakra stóp to co innego niż muladhara? Bo ja myślałam że za uziemienie odpowiada wlaśnie czakra podstawy i zawsze o tym czytam. Skąd ta czakra stóp, to osobny punkt energetyczny?
matko znam to zagadnienie, kamienie uziemiajace właśnie przykłada się najczęściej do stóp albo trzyma się je blisko podczas leżenia. turmalin czarny, hematyt, obsydian. efekt jest wyraźnie inny niż gdy trzymasz kamień przy kręgosłupie. więc ta różnica między stopami a podstawą kręgosłupa jest namacalna, nie tylko teoretyczna
ok ale chwila. mówicie o czymś co nie ma żadnego potwierdzenia w anatomii ani fizjologii. stopy maja dużo zakończeń nerwowych, to fakt, stad refleksologia ma jakieś przesłanki. ale „czakra stóp przejmująca chaos energetyczny rodziny” - to już jest coś zupełnie innego. skąd wogole pochodzi ten konkretny schemat? bo w klasycznej ajurwedzie czakry stóp nie ma. to nowszy twór, i niewiem czy wiarygodny
Spór o źródła jest drugorzędny wobec pytania o efekty. Jeśli praca ze stopami daje efekty, system działa. Jeśli nie daje, nie dziala. Proste. Ja pracuję z uziemieniem przez stopy w afirmacjach i wizualizacjach od kilku lat i widzę różnicę - u siebie i u osób, które mi o tym opowiadają. Nie potrzebuję starożytnego tekstu żeby to potwierdzić.
ja... ciężko mi ocenić czy dobrze rozumiem ale u mnie w domu tez cos jest nie tak. mama od jakiegos czasu jest bardzo przygnebiona i ja czuje sie jakby ciezka, bez energii, nie wiem jak to opisac. chodzę po domu i jest mi jakos dziwnie ciezko. mozliwe ze to ma cos wspolnego z tym o czym piszecie?
To co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Poczucie ciężkości bez wyraźnej przyczyny, zmęczenie które nie mija po odpoczynku - to może być właśnie przejmowanie energii z otoczenia. W rodzinie dzieje się to często nieświadomie. Mam jedno pytanie: czy częściej czujesz to w konkretnym miejscu w domu, czy wszędzie tak samo?
w zasadzie wszedzie ale chyba najgorzej w salonie, gdzie mama najczesciej siedzi. to pewnie dlatego ze ona tam jest, nie? a jak jej nie ma to troche lepiej. trudno powiedzieć czy to ma sens co mowie
hej, weszłam tu trochę przez przypadek bo szukałam czegoś o astrologii ale zostałam bo temat mnie wciągnął. czy to uziemienie przez stopy to coś co można zrobić samemu w domu? bez specjalnych przygotowań? pytam bo ta historia z mamą brzmi znajomo, u mnie podobnie było z babcią
najprostsza metoda to chodzenie boso po ziemi, trawie, piasku. doslownie. bez owijania w bawełnę. ziemia przewodzi energie i sam kontakt fizyczny robi robote. do tego można dołożyć hematyt przyklejony plastrem do stopy jeśli ktoś chce wzmocnić efekt. działa lepiej niż połowa rzeczy o ktorych tu się pisze
słuchajcie, jestem tu raczej sceptyczna wobec tych wszystkich rzeczy, ale ta historia z przejmowaniem energii rodziny mnie trochę zaciekawia. tylko mam pytanie - jak odróżnić że to „energia” a nie po prostu normalny wpływ nastroju bliskich na nas? bo nauka emocji jest zaraźliwa, to jest fakt, nie ezoteryka. może po prostu tłumaczcie sobie ezoterycznym językiem coś co jest zwykłą psychologią?
no właśnie chciałam zapytać, bo ja nie mówię że mama ma depresję, ona po prostu jest przygnebiona od jakiegoś czasu, i lekarza zresztą ma i chodzi. ale to co czuję ja to jest osobna sprawa trochę. bo mnie samej nic nie dolega, a mimo to czuję się jakby przeciążona. to chyba nie jest temat do lekarza nie? 🙂
ta wizualizacja ze stopami i ziemią - robisz to w konkretny sposób czy po prostu jak ci przyjdzie? bo próbowałam czegoś podobnego ale nie wiedziałam czy dobrze i chyba za bardzo myślałam o tym „dobrze” zamiast po prostu to robić 😀 😀
przepraszam że wracam do mojego pytania bo nie dostałam odpowiedzi - chodzi mi o to jak praktycznie to rozróżnić. mówię o sobie konkretnie: czuję się gorzej w pewnych miejscach i przy pewnych osobach. to może być energia, może być psychologia, może być cokolwiek. ALE jak niby mam wiedzieć skąd to pochodzi? czy jest jakiś test, ćwiczenie, cokolwiek co pozwala to sprawdzić? bo dyskusja jest ładna ale mnie interesuje coś praktycznego
