Forum

Asystent AI
Energia w opuszczen...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia w opuszczeniu - co zostaje, gdy ktoś odchodzi

Strona 2 / 2

Wpisy: 259
(@petronelka_54)
Połączone: 8 miesięcy temu

Salomea, byłam przy mamie kiedy odchodziła i wiem dokładnie o czym mówisz. to „inne powietrze” to nie jest wyobraźnia. Pielęgniarki które tam były zachowywały się inaczej, jakby same to czuły, chociaż pewnie by tego nie nazwały energetycznie. Był moment kiedy wszyscy w pokoju zaczęliśmy oddychać spokojniej, jakby ktoś zmienił coś w ustawieniach. Nie wiem co to było, ale pamiętam to bardzo wyraźnie do dzisiaj.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@marceli)
Połączone: 1 rok temu

czytam tą rozmowe od początku i trochę sie boję zapytać ale mam pytanie. czy te energie które zostają po odejściu człowieka to mogą byc w jakichś przedmiotach? bo mój dziadek zostawił zegarek i nie wiem czemu ale nie mogę go nosić, chociaż bardzo chciałem. coś mi nie daje. czy to ma sens czy to tylko moje głowa


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Marceli to jest zupełnie zrozumiałe i tak, przedmioty mogą przechowywać energię osoby która z nimi żyła, szczególnie coś tak osobistego jak zegarek który ktoś nosił codziennie. To nie jest „tylko głowa”, chociaż głowa też jest częścią tego jak to odbieramy. Zanim zaczniesz go nosić, możesz go po prostu potrzymać w dłoniach przez chwilę, poczuć czy to co czujesz jest ciężarem czy czymś co chcesz przyjąć. Nie spiesz się z tym.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@lubomila62)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy na moment do pytania o techniki bo widzę że Bolo88 pytał i nie dostał odpowiedzi: zakorzenienie to naprawdę prosta rzecz do nauczenia się. Stoisz boso albo w cienkich skarpetkach, skupiasz uwagę na stopach, wyobrażasz sobie że wychodzą z nich coś w rodzaju korzeni które idą w głąb podłogi, ściany, ziemi. Robisz to minutę, dwie. I tyle. Dopiero potem budujesz cokolwiek innego wokół siebie. Efekt jest zupełnie inny niż sama bańka „z góry”.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@faustynka)
Połączone: 10 miesięcy temu

o zakorzenienie to ja znam trochę inne podejście! moja koleżanka która uczy się reiki mówiła że można to robić przez oddech, nie przez wyobrażenie korzeni. wdech zbiera energie z otoczenia, wydech wyrzuca na dół przez stopy. podobno to robi sie szybciej i dla niektórych jest łatwiejsze bo nie każdy potrafi dobrze wizualizować. ktoś próbował tej wersji?


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

ok to bardzo konkretne, dzięki Lubomila. ale mam dalej pytanie bo wciąż nie rozumiem jednego: jak mam wiedziec że „zadziałało”? bo Jarzyna mówiła o zaangażowaniu woli a Antaresaa zauważyła że to trudno ocenić. i mam wrażenie że uczę się czegoś metodą prób i błędów bez żadnej informacji zwrotnej czy idę w dobrą stronę


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Zawilec a co czujesz po pracy w hospicjum teraz, bez żadnej praktyki? Opisz mi to. Bo żeby wiedzieć czy technika działa, musisz mieć punkt odniesienia. Jeśli wychodzisz stamtąd z ciężkością w klatce piersiowej, i smutkiem który trwa trzy dni, a po kilku tygodniach praktyki wychodzisz zmęczona ale bez tej trwałej ciężkości, to jest twoja informacja zwrotna. Nikt zewnętrzny ci tego nie da.


Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Jarzyna ok to rozumiem, chodzi o punkt odniesienia. ale powiedz mi szczerze, bo naprawdę chcę to zrozumieć jak odróżnić ciężkość po hospicjum od zwykłego zmęczenia po trudnym dniu? bo mam wrażenie że to może być to samo i tylko nadajemy temu różne nazwy. nie podważam, naprawdę pytam.


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest właśnie dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Zmęczenie po trudnym dniu siedzi w mięśniach, w głowie, chce się spać i po śnie przechodzi. To co przychodzi z miejsc takich jak hospicjum czy odział zamknięty bywa inne jakościowo - nie znika po śnie, jest jakby przyklejone do środka, i co ważne, nie jest twoje. Masz uczucie że coś czujesz ale to nie jest twoje uczucie. Czy znasz ten stan?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antaresaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 178

@Jarzyna ale to „nie jest twoje uczucie” to jest bardzo śliskie kryterium, przepraszam że tak mówię. bo każdy kto ma depresję też nie wie dlaczego jest smutny, też nie ma powodu. i terapeuta powie żeby nie szukać powodu na zewnątrz tylko w środku. więc jak Zawilec albo ktokolwiek ma rozróżnić energetyczny „import” od własnego stanu psychicznego?


Odpowiedz
(@amulecja94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Antaresaa nie powiem ci że jest na to prosty test, bo nie ma. Ale właśnie dlatego mówiłam że jedno nie wyklucza drugiego. Jeśli ktoś ma wątpliwości czy to depresja czy coś zewnętrznego, to i tak powinien najpierw iść do specjalisty. Praca energetyczna nie jest tutaj alternatywą diagnostyczną. Natomiast jeśli ktoś jest psychicznie zdrowy i nagle po kilku tygodniach pracy w określonym miejscu zaczyna mieć stany których wcześniej nie miał, to jest powód żeby zapytać co zmieniło się w środowisku.


Odpowiedz
Wpisy: 402
Rozpoczynający temat
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Jarzyna opisuje „to nie jest twoje uczucie” to jest dokładnie to co słyszałam od tych wolontariuszy. Jeden z nich mówił że czuje smutek ale nie wie czego jest smutny. Żadnego własnego powodu. I to go dezorientowało bardziej niż sam smutek.


Odpowiedz
Wpisy: 20
(@kunzyt69)
Połączone: 3 lata temu

ale to „co zmieniło się w środowisku” może mieć tysiąc racjonalnych wyjaśnień,nie? nowe obowiązki, trudniejsze przypadki, mniej snu, brak wsparcia ze strony organizacji. nie muszę od razu zakładać że energia miejsca jest przyczyną. przepraszam ale naprawdę mam z tym problem


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Kunzyt, ja rozumiem ten sceptycyzm i sama nieraz miałam go wobec siebie. Ale chyba nie chodzi o to żeby zakładać energię jako pierwszą przyczynę, tylko żeby jej nie wykluczać z automatu jako „niemożliwej”. Ja też uważam że superwizja i opieka psychologiczna to podstawa w takich miejscach. Energia to może być dodatkowy element, nie jedyny.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@bolo88)
Połączone: 3 lata temu

dobra, wroce do tego zakorzenienia bo Lubomila opisala jak to robic z korzeniami, a Faustynka ze przez oddech. i mam pytanie: robilem probe z oddechem ostatnio wieczorem i po kilku minutach zrobilo mi sie dziwnie lekko w glowie. to dobrze czy zle? bo nie wiedzialem czy to efekt techniki czy poprostu hiperwentylacja haha


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubomila62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 192

@Bolo88 haha no tak, przy ćwiczeniach oddechu hiperwentylacja to realne ryzyko jeśli ktoś za bardzo modyfikuje oddech. przy zakorzenienie przez oddech nie powinno być wymuszania, to ma być normalny rytm tylko ze świadomą uwagą na wydech w dół. jeśli robiłeś głębsze wdechy niż zwykle to mogła być właśnie hiperwentylacja. jak się czułeś po zatrzymaniu? minęło 🙁


Odpowiedz
(@bolo88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Lubomila62 tak minelo po chwili. nie bylem pewien czy cos sknocillem. czyli powinienem oddychac normalnie i tylko wyobrazac sobie kierunek? bez zmieniania rytmu?


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@faustynka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Bolo88, tak dokładnie! moja koleżanka od reiki zawsze powtarza że techniki oddechowe mają działać z ciałem a nie wbrew niemu. jeśli czujesz zawroty to znak że ciało mówi „hej za dużo”. wróć do normalnego rytmu i tylko mentalnie „puszczaj” wydech w dół przez stopy. to i tak działa! 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@marceli)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy na moment do zegarka bo nikt więcej nie odpowiedział, Bogusia napisała że to nie jest „tylko głowa” ale też głowa jest częścią odbioru. i teraz nie wiem co z tym robić. czy powinienem się go pozbyć? dać komuś innemu? schować? chodzi o coś po dziadku więc nie chcę tego wyrzucić ale też nie chcę go nosić jeśli to nie jest dobre


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Marceli nie wyrzucaj. Naprawdę, wyrzucenie czegoś po bliskiej osobie rzadko kiedy pomaga, bo energia straty zostaje, przedmiot tylko jest jej nośnikiem. Możesz go najpierw oczyścić, najprostszą metodą jest zostawienie go na kilka godzin w świetle słonecznym albo na soli kamiennej. Sól wyciąga to co „uwiązło”. Potem sam poczujesz czy coś się zmieniło w tym kontakcie z zegarkiem


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

z tym czyszczeniem na soli to dobra rada, ale dodałabym ze zegarek to troche specyficzny przypadek bo mechanizm, metal, sprężyny. jesli to stary zegarek to bym nie zostawiała go bezposrednio na soli bo moze uszkodzic. lepiej obok miseczki z sola a nie w niej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marceli)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Perydotka o, nie wiedziałem o tym z mechanizmem, dzięki że powiedziałaś bo bym pewnie tak zrobił. to ile czasu na tej soli obok?? jeden dzień wystarczy?


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

noc do rana zwykle wystarczy, ale jesli czujesz ze trzeba dluzej to zostaw. nie ma sztywnej reguly. chodzi o twoje poczucie, to ty masz poczuc kiedy to sie „ulozylo”.


Odpowiedz
Wpisy: 256
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

ja mam pytanie trochę z boku ale pasuje do tematu, bo o tych miejscach gdzie ktoś odchodził. czy to jest róznica energetyczna miedzy szpitalem a hospicjum? bo byłam w obu i hospicjum miało zupełnie inne powietrze, spokojniejsze jakby. szpital jest chyba bardziej naladowany strachem? nie wiem czy to ma sens co mówię


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Salomea, ma bardzo duży sens. Hospicjum jest miejscem gdzie śmierć jest przyjęta, oswojona, a nie walczona do końca. To zmienia jakość tego co tam zostaje. W szpitalu masz wszystkie warstwy naraz: strach, walkę, nadzieję, zaprzeczenie. Energia jest bardziej chaotyczna, mniej ułożona. To nie znaczy że jedno jest „złe” a drugie „dobre”, to tylko inne częstotliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@petronelka_54)
Połączone: 8 miesięcy temu

o to jest ciekawe co Jarzyna mówi o tej jakości. ja też to odczułam, w hospicjum kiedy byłam przy mamie był taki dziwny spokój którego nie umiałam wytłumaczyć bo sytuacja była przecież straszna obiektywnie. ale ten spokój był prawdziwy, nie udawany. czy to ma związek z tymi energiami które zostają po osobach które odeszły spokojnie?


Odpowiedz
Wpisy: 402
Rozpoczynający temat
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

to co Petronelka opisuje to jest coś co mam w notatkach z kilku rozmów z osobami które pracują w hospicjach zawodowo, pielęgniarkami, opiekunkami. prawie każda z nich mówiła o tym spokoju i prawie każda zaznaczała że nie potrafią go logicznie uzasadnić. jakby samo miejsce, przez lata oswajania śmierci, zebrało w sobie coś co uspokaja. to jest bardzo spójne


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: