zastanawiam się nad czymś od jakiegoś czasu i chciałem to wreszcie napisać bo moze ktoś mial podobne obserwacje. Chodzi o to, czy energia podczas pracy bioenergoterapeutycznej w ogóle „woli” jakieś kierunki albo czy pola się między soba przyciągają czy raczej odpychają. Nie mówię o teorii, mówię o praktyce przy nakladaniu rąk. Bo ja zauważam co innego przy różnych klientach i nie moge tego jakoś porządnie poukładać. U jednych czuję wyraźne przyciąganie - rece jakby same szły w strone okreslonego miejsca na ciele. U innych jest odwrotnie - coś odpycha, ręce jakby nie chciały tam być. Czy to kwestia polaryzacji pola? Czy energia „zepsuta” odpycha, a deficytowa przyciaga? I czy w ogóle można mówić o preferencjach energii jako takiej, czy to bardziej interpretacja ze strony terapeuty? Ciekawi mnie co wy na to.
Trafne pytanie, ale od razu powiem - słowo „preferencje” przy energii to dla mnie trochę zbyt duże uproszczenie. Energia nie „woli” czegoś jak człowiek. To my interpretujemy jej ruch jako przyciąganie albo odpychanie, bo nasz umysł szuka wzorców. Przy pracy z czakrami widzę to tak: jeśli czakra jest zablokowana, to pole jest jakby gęstsze, cięższe - i ręka tego nie lubi, to prawda. Ale nie powiedziałabym że energia „odpycha”, raczej że tam po prostu jest jakiś opór. Przyciąganie to z kolei często obszary niedoboru, gdzie energia naprawdę „spływa” przez ręce łatwiej. Tyle że to nie są preferencje energii - to jest fizyka tego systemu. Ciekawe jest natomiast to co Gustlik pisze o różnych klientach - też mam takie doświadczenia. Niektórzy dosłownie „wysysają” energię przy pierwszym kontakcie, inni mają pole jakby odporne. Ale skąd to wynika - tego nie wiem.
No, ojej, ja sie pytam bo naprawde nie wiem - to znaczy ze jak ktos ma zepsute pole to ono jakby odpycha terapeuty zeby sie nie wmieszal?? bo to brzmi prawie jak ochrona taka nieświadoma. czy moze wlasnie odwrotnie, ze blokada odpycha bo sama nie chce byc ruszona? bo dla mnie to by mialo sens psychologicznie tez
No wiesz, ja bym tu nie skakał od razu do elektrostatyki, bo to jednak trochę inne bajki. Byłem kiedyś na warsztacie u jednego gościa który pracował metodą chyba Zdenko Domagaly, i on tłumaczył to tak - pole terapeuty i pole klienta to nie są ładunki elektryczne, nie mają stałej polaryzacji. One się dynamicznie dopasowują. Ale co do sedna - właśnie on mówił, że doświadczony terapeuta najpierw „sonduje” pole, właśnie szukając tych stref odpychania i przyciągania, i to jest pierwsza diagnostyka zanim w ogóle zaczniemy coś robić. To nie jest przypadkowe, można się tego nauczyć. Czy ty Gustlik masz jakiś system jak to robisz czy bardziej intuicja?
Buszuję po tym wątku i jest tu coś, o czym nikt jeszcze nie powiedział. Przyciąganie i odpychanie to dwa końce tej samej siły. W tradycjach które znam - nie tylko w bioenergii ale też w innych systemach - nie rozdziela się ich tak ostro jak tu robicie. Pole które odpycha to często pole które w danej chwili jest nasycone albo przeładowane. Pole które przyciąga to pole w potrzebie. Ale jest trzecia możliwość której nikt tu nie wymienił - pole neutralne które ani nie przyciąga ani nie odpycha. I to jest właściwie najtrudniej rozpoznać. Sam miałem sytuację gdzie ręce dosłownie nic nie czuły i myślałem ze to znaczy że tam jest dobrze, a okazało się ze klient miał tam kompletne odcięcie od czucia. Cisza energetyczna to nie zawsze brak problemu.
przepraszam ze sie wtrącam bo kompletnie zaczynam i może głupie pytanie - ale jak właściwie wogóle się czuje to przyciąganie i odpychanie? bo ja jak próbowałam pracować z dłońmi to czułam tylko ciepło albo mrowienie ale nie wiedziałam co to oznacza. czy to wogóle jest to o czym mówicie?
o matko, właśnie przeczytałam cały ten wątek i czuję ze nareszcie ktoś opisuje to tak konkretnie! bo wszędzie czytam o energii ale nikt nie pisze jak to naprawde wygląda od środka. Mam jedno pytanie do Gustlika albo do Lucjanka - czy ta „poduszka odpychająca” to coś co czuje tylko terapeuta czy klient też to czuje po swojej stronie? bo zastanawiam sie czy to jest obustronne
czytam i troche sie gubię - czy to znaczy ze jezeli pole terapeuty jest za slabe to klient go poprostu zdominuje energetycznie i terapeuta sie wydrenuje? bo slyszalam ze to sie zdarza tylko nie wiedzialam ze chodzi wlasnie o to przyciaganie. czy jest jakis sposob zeby sie zabezpieczyc?
Wiem, że to popularne przekonanie, ale trochę mnie denerwuje ten mit o „drenażu energetycznym terapeuty”. Słyszę to wszędzie i to jest już taki straszak. Oczywiście, że praca jest wyczerpująca - ale nie dlatego, że klient „wysysa” twoją energię jak wampir. To bardziej kwestia napięcia, koncentracji i tego że terapeuta nierzadko nieświadomie angażuje się emocjonalnie. Ale rozumiem to pytanie, bo granice pomiędzy polami to ważna sprawa technicznie. Gustlik, co ty na to? Bo ty pracujesz z tym regularnie.
Dola ma racje w tym sensie, że dramat z drenażem jest mocno wyolbrzymiony w obiegowej gadce. Ale cos w tym jest - nie tyle draż, co pewna interferencja pol. Kiedy pole klienta jest silnie naladowane albo mocno deficytowe, terapeuta który nie ma stabilnego uziemienia naprawde może po sesji czuć się dziwnie. Nie „wysysany” - raczej zaburzony rytm własnego pola. Dlatego techniki uziemienia przed sesją to nie jest magia dla efektu, to jest higiena pracy. Odpowiadając na pytanie Rgielki - tak, jest sposob, kilka nawet. Ale moze to na osobny wątek, bo teraz chciałbym sie trzymać tego pytania o preferencje i polaryzację, bo mysle ze jeszcze nie wyczerpalismy tematu.
no dobra, sluchalem tego i mam pytanie moze z innej strony - bo jestem tu raczej z ciekawosci niz z praktyki. skad w ogole wiadomo ze te pola sa realne a nie ze to jest autosugestia? znaczy sie mowicie o przyciaganiu, odpychaniu, polaryzacji - ale czy kiedykolwiek ktos to zmierzyl? bo to brzmi sensownie jako metafora ale nie wiem czy jako fizyczny fakt
Ja mam za to inne pytanie bo trochę inaczej na to patrze - czy te przyciaganie i odpychanie ktore czujecie to moze poprostu ciezka/lekka tkanka, temperatura skory, mikrodrgania miesni??? bo reka jest czulem instrumentem i moze lapac rzeczy ktore swiadomie nie rejestrujemy jako „fizyczne”. nie mowie ze energia nie istnieje, tylko ze moze mechanizm jest inny niz sie wydaje
Zawrócę do sedna bo trochę nam to uciekło - Gustlik napisał na początku o dwóch różnych typach klientów. Ci co „przyciągają” i ci co „odpychają”. Mam pytanie praktyczne: czy to się zmienia w trakcie jednej sesji? Bo mi się wydaje że tak, i zastanawia mnie czy jest jakaś logika w tej zmianie. Czy zaczyna od odpychania a potem odpuszcza i zaczyna przyciągać? Albo odwrotnie?
no to żeby wrócić do tego co Gustlik napisał o zmianie w trakcie sesji - bo to mnie uderzyło. Ja to obserwuję i faktycznie jest tak że na początku mam wrażenie jakby klient testował moje pole, taki nieświadomy opór. A potem w którymś momencie coś jakby pęka i zamiast odpychania dostaję ten wyraźny sygnał przyciągania. Ale moje pytanie jest takie - czy ten moment „pęknięcia” można przyspieszyć? Czy jest jakaś technika żeby nie czekać aż pole klienta samo się zdecyduje?
a mnie zastanawia coś innego w tym co piszecie o oporze. bo jak czytam tę dyskusję to mam wrażenie że przyciąganie = dobrze, odpychanie = problem. a co jeśli odpychanie to nie jest opór klienta tylko jego pole mówi że coś jest nie tak z terapeutą w danym momencie?? że to może być sygnał w dwie strony?
no właśnie, i to jest to czego mi w tej rozmowie brakowało. wszyscy patrzą na to z perspektywy „co robi klient”, a mało kto mówi że terapeuta też jest zmienną. i nie chodzi tylko o zły dzień, bo miałam sytuacje gdzie przez kilka tygodni miałam gorszy kontakt z konkretną osobą i nie rozumiałam dlaczego, a potem się okazało że ona miała wtedy jakiś trudny czas osobisty, choć mi o tym nie powiedziała. więc to pole naprawdę coś sygnalizuje, tyle że nie zawsze wiesz co dokładnie.
hej, mam może głupie pytanie ale nie rozumiem jednej rzeczy - jak to jest z tym przyciaganiem to pisaliscie ze dlon jest jakby wcigana. ale co jesli ktos ma mrowienie w obu dloniach caly czas niezaleznie od klienta? czy to znaczy ze cos jest nie tak z jego wlasnym polem czy to normalne na poczatku pracy?
ojej to dla mnie bardzo cenne bo ja też miałam to mrowienie i myslałam ze cos jest nietak 🙂 a mam pytanie moze trochę z boku - czy to przyciaganie i odpychanie sie zminia też zalezenie od pory roku albo fazy ksiezyca? bo slyszałam ze energie sa inne w rożnych porach i zastanawiam sie czy to ma wplyw na te relacje pol w sesji
dobra, nie chce tu psuć dyskusji, bo widzę że wszyscy bardzo poważnie podchodzą do tematu. ale wróćmy do mojego wcześniejszego pytania bo nie dostałem odpowiedzi na to co mnie najbardziej interesuje. @Dola powiedziała że odczucia są przy 10-20 cm od ciała. okej, przekonuje mnie to jako argument przeciwko temperaturze skóry. ale co z mikroruchami mięśni terapeuty? bo ręka zawsze lekko drży i może nieświadomie podążać za jakimś sygnałem z własnego ciała a nie od klienta. to jest znane zjawisko w psychologii, efekt ideomotoryczny. jak to wykluczyć?
hm, ta analogia z kompasem jest spoko ale trochę mija się z sensem. bo kompas albo wskazuje północ albo nie, można to sprawdzić. a jak sprawdzisz czy terapeuta czuł pole klienta czy własne drgania ręki? 🙂 bez urazy, serio pytam, nie ironicznie
