Hej, chciałam napisać coś o czakrze krocza bo ostatnio dużo o niej czytam i trochę mnie to pochłonęło. Muladhara bo tak sie ją też nazywa, to ta pierwsza czakra, u podstawy kręgosłupa, i podobno odpowiada za poczucie bezpieczeństwa, zakorzenienia, stabilności w życiu. Sama zauważam ze jak mam gorszy czas i czuję sie mocno „rozchwiana” to jakby ziemia ucieka spod nóg, nie wiem czy to ma sens 🙂 Ciekawi mnie czy ktoś tutaj pracuje świadomie z tą czakrą i co u siebie zauważył? Szczególnie chodzi mi o to jak ta energia się zmienia w różnych momentach życia, bo gdzieś czytałam że np. w czasie dużych zmian życiowych ta czakra jest mocno nadwyrężona.
To ciekawy temat. Sam pracuję z czakrami od kilku lat i muladhara to wg mnie jedna z tych ktore są najbardziej zaniedbywane, bo ludzie od razu skaczą do czakry serca albo trzeciego oka. Tymczasem bez stabilnej podstawy reszta po prostu nie działa jak powinna. Zauważyłem to u siebie wyraźnie kiedy zmieniałem pracę i mieszkanie w tym samym czasie, wszystko sie posypało energetycznie, medytacje nie dawały efektu, bylem rozproszony. Dopiero jak zaczalem skupiac sie specyficznie na muladharze to zaczelo sie stabilizować.
No dobra, ale jak konkretnie „pracowałeś z muladharą”? Bo to mi zawsze umyka w tych dyskusjach - wszyscy mówią że pracują, ale co to znaczy w praktyce? Medytacja z wizualizacją? Jakieś kamienie? Chodzenie boso? Bo jak ktoś mi powie po raz setny że „trzeba uziemić energie” to się pogubię 😛
Zofijka porusza coś ważnego. Ja sam ćwiczę od dawna i też się nad tym zastanawiam - czy praca z czakrą to przyczyna poprawy, czy po prostu sam fakt że się zatrzymujesz, oddychasz i skupiasz na sobie przez 20 minut dziennie robi robotę. Ale z drugiej strony, to że mechanizm nie jest jasny nie oznacza ze zjawisko nie istnieje. Mnie interesuje co ta autorka tematu mówi o zmianach życiowych, bo faktycznie jest obserwacja w systemach wedyjskich że muladhara związana jest z poczuciem przynależności i bezpiecznego miejsca na ziemi, i duże zmiany to ruszają.
ojej, ja sie tu dopiero uczę w ogóle o czakrach i już widzę ze to jest całkowicie inna głębokość tematu niż myślałam! Teofilka, to co opisujesz bardzo mi sie kojarzy z tym co sama czuję po przeprowadzce do nowego miasta, dosłownie to uczucie że nie ma żadnej stabilnej podstawy. Czy ta czakra krocza to tak samo jak muladhara? Czytałam różne nazwy i trochę sie pogubiłam.
wtrącę sie tu bo widzę ze idzie w kierunku który mnie trochę niepokoi. Muladhara to nie „czakra krocza” w ścisłym sensie bo krocze to jest swadhisthana, czyli druga czakra. Muladhara jest u podstawy kręgosłupa, okolice kości ogonowej. To nie jest to samo miejsce anatomicznie i nie jest to samo energetycznie. Trochę się miesza pojęcia i potem ludzie medytują na złe miejsce.
To co mówi Sylweria to ważne, ale też bym nie dramatyzował. Większość praktyk które działają relaksacyjnie działa niezależnie od tego czy trafisz 3 cm wyżej czy niżej w wizualizacji. Pytanie do Sewer76 - jak długo siedzisz na jednej sesji i czy robisz to codziennie?
Siedzę nad tym wątkiem od początku i chcę dodać perspektywę której tu jeszcze nie było. Mówimy o energii ziemskiej, a ta energia bardzo inaczej pracuje w różnych fazach życia kobiety i mężczyzny. U kobiety muladhara jest mocno powiązana z cyklem, z hormonami, z tym czy czuje sie zakorzeniona w swoim ciele. Kiedy ja miałam ponad 40 lat i zaczęły sie pierwsze sygnały że ciało sie zmienia, ta czakra zaczęła wymagać zupełnie innej uwagi niż wcześniej. Bardziej świadomej, głębszej. Ktoś tu może mówił ze zmiana pracy wystarczyła żeby to rozchwiać, ale u mnie to był sam wiek i etap życia.
Errata, to bardzo ważne co piszesz i chciałabym dopytać bo sama jestem w podobnym wieku i coś takiego obserwuję u siebie. Czy masz na myśli ze praca z muladharą w tym czasie wymaga innych technik? Czy po prostu więcej czasu? Bo ja ostatnio mam wrażenie ze stare metody mi po prostu przestały działać tak jak wcześniej.
przepraszam ze sie wtrącam, jestem tu nowa w temacie czakr ale to co Errata pisze jest bardzo ciekawe. Czy to znaczy ze ta czakra „mówi” coś? Jak to wygląda, jakieś odczucia fizyczne? Nie wiem do końca czego szukać u siebie…
Incantia, to jest właśnie to pytanie które trzeba zadawać - „czego szukać”. Bo tutaj jest duże ryzyko że ktoś nam powie ze szukamy „ciepła”, „mrowienia”, „pulsowania” i zaraz to poczujemy, bo mózg lubi potwierdzać oczekiwania. To nie znaczy że odczucia są fałszywe, ale trzeba na to uważać.
a mi się wydaje ze za dużo tu filozofii a za mało konkretu 😀 kiedy to w końcu zaczyna działać? bo jak mam problem np. z brakiem kasy i niestabilnością finansową to ile czasu te medytacje muladhary żebym poczuł różnicę? tygień? miesiąc?
Guslarz, nie wiem czy chcesz usłyszeć prawdę czy coś miłego. Prawda jest taka że nie ma żadnej gwarantowanej liczby dni. Medytacja to nie tabletka. Jeśli oczekujesz że po tygodniu siadania na 10 minut kasa zacznie napływać, to się rozczarujesz.
Guslarz, rozumiem skąd to pytanie ale myślę że patrzysz na to od złej strony. Praca z muladharą to nie jest droga na skróty do konkretnego rezultatu. To bardziej jak… układanie fundamentu pod siebie. Efekty są, ale subtelne i nie zawsze tam gdzie szukasz.
No właśnie Sewer76 zadaje właściwe pytanie. „Nie wiem czy to powiązane” to uczciwa odpowiedź. Bo równie dobrze mogło być tak że szukałeś pracy bardziej aktywnie bo czułeś się lepiej, albo po prostu statystyka. Ja jestem sceptyczna wobec bezpośrednich połączeń „medytowałam więc dostałam pracę”.
ale Zofijka czy nie jest tak że jak czujesz sie spokojniej i pewniej to poprostu lepiej wypadasz na rozmowach kwalifikacyjnych i podejmujesz lepsze decyzje? to nie jest magia tylko chyba logika? bo chyba o to chodzi w tej stabilności o której piszemy
właśnie, to co Wanessa pisze mi sie bardzo podoba jako sposób myślenia o tym. że to nie jest tak że czakra „przyciąga pieniądze” tylko że jak masz poczucie gruntu pod nogami to po prostu inaczej funkcjonujesz. mnie to brzmi sensownie nawet jeśli nie wierzę w dosłowne przepływy energii
Okej ale zaraz, zaraz. Teofilka, skoro piszesz że „nie wierzysz w dosłowne przepływy energii” to po co pracujesz z czakrą? Masz na myśli że traktujesz to jako metaforę psychologiczną? bo to jest zupełnie inne podejście niż bioenergoterapia i warto to rozróżnić.
Teofilka, „metafora która działa” to brzmi ładnie, ale na forum bioenergoterapii jednak trochę dziwnie. Bo jedni tu mówią o realnych polach energetycznych, inni o symbolice psychologicznej,, i obie grupy używają dokładnie tych samych słów. To rodzi spore zamieszanie kiedy ktoś nowy pyta o konkretne techniki.
Obsydianka, masz rację że to zamieszanie istnieje ale czy to jest aż taki problem? Pracuję z kamieniami i z czakrami od lat i nie muszę wiedzieć „co to naprawdę jest” żeby czuć efekty. Może te kategorie - „realne pole” albo „metafora” - są po prostu za wąskie?
Dokleję się do tego w środek tej dyskusji, ale mam pytanie do Errata albo kogokolwiek kto to wie: czy ta praca z muladharą to jest coś co można robić samemu w domu czy jednak trzeba iść do kogoś kto się na tym zna? bo czytam i nie wiem czy to jest bezpieczne robić samemu bez prowadzenia
Ja bym tylko dodała że „bezpieczne” to jedno ale „skuteczne bez prowadzenia” to drugie. Sama przez długi czas robiłam medytacje z youtube i myślałam że wiem co robię. Dopiero jak trafiłam na kogoś doświadczonego to okazało się że od początku miałam błędną technikę oddechową i część efektów które czułam to był poprostu hiperwentylacja 😀
Pytonissa, to ważne. Pranajama bez nadzoru to faktycznie może dawać dziwne efekty które ludzie mylą z „energią”. Mrowienie, zawroty głowy, poczucie uniesienia - to są reakcje fizjologiczne, nie energetyczne. Nie mówię że to doświadczenie jest bez wartości, ale warto wiedzieć co się dzieje w ciele.
ok ok rozumiem że to nie magia finansowa haha. Ale poważnie - jak rozróżnić czy to co czujesz podczas medytacji to „energia” czy po prostu efekt oddechu? i czy to w ogóle ma znaczenie jeśli efekt jest ten sam?
No nie, zofijka ale czy „praktyki które nic nie wnoszą” nie mogą jednocześnie przynosić efektu przez samo skupienie i regularność? tzn nawet jeśli nie ma żadnej energii w sensie fizycznym to sam rytuał codziennego siadania i skupiania sie na sobie chyba robi coś dobrego nie?
wchodzę tu bo akurat czytam ten watek i mam pytanie troche z boku - czy jest jakas roznica miedzy praca z muladhara u osoby ktotra nigdy nie miala wiekszych problemow ze stabilnoscia a u kogos kto np przeszedl jakies trudne rzeczy w zyciu? bo Errata pisala o fazach zycia i sie zastanawiam czy „traume” tez sie tu wlicza
Errata dzieki za odpowiedz, ale mam jeszcze jedno pytanie bo nie do konca rozumiem - co znaczy ze muladhara jest „usipona”? tzn czy to jest cos zlego ze tak jest, czy to naturalne? bo u mnie chyba tak bylo przez wiele lat i nie wiedzilam ze cos jest nie tak
