wrocmy na chwilę do tego co Tatarak pisała o sygnałach - że każdy czuje inaczej. mam pytanie praktyczne: jak zaczynac tę pracę z ogrodem? tzn. czy jets jakis sensowny punkt startowy dla kogos kto nie czuje jeszcze nic wyraźnego? bo cały czas ktos mówi „póżniej nagle cos się otwiera” ale nikt nie mowi co robić zanim.
Tatarak powiedziala istotna rzecz. dodam tylko ze rosliny w ogrodzie maja swoje rytmy i nie zawsze chca kontaktu, albo inaczej - nie zawsze moment jets dobry. to sie czuje dopiero po czasie. na poczatku nie probuj za duzo, nie wymuszaj odczuwania. po prostu badz
o, właśnie to mnie gryzło kiedy zaczynałam! ta odpowiedź „poprostu bądź” jest prawdziwa ale jak ktoś jest niecierpliwy jak ja to trochę frustruje 😀 Swietopelk, naprawdę nie ma żadnej wskazówki? co ciekawe, czegoś konkretniejszego? chociaż kierunek.
ojej okej, sprobuje inaczej. konkretny sygnal ze moment jets dobry to kiedy nie musisz sie zmuszac do skupienia. kiedy wchodzisz i uwaga sama zostaje przy roslinie bez wysilku. to nie jest mistyczne, to jest poprostu stan kiedy ty i otoczenie jestescie w tym samym tempie. kiedy musisz sie pilnowac zeby nie myslec o obiedzie - to nie jest ten moment
o rany, odpowiem na to pytanie Radgosta bo mnie dotyka. zakladanie że energia istnieje zmienia intencję z jaka wchodze do ogrodu. 😀 i intencja zmienia jakosc kontaktu, to mogę powiedziec z własnego doświadczenia. czy „energia” to właściwe słowo na to co się dzieje, niewiem. ale bez tej ramy mentalnej pracuję inaczej i efekty są inne
no proszę, Radgost i Ametystka dotknęły czegoś ważnego. i wiesz co, w praktyce ta różnica - czy „na prawdę” jest energia czy tylko użyteczna rama - często przestaje mieć znaczenie. rośliny rosną lepiej albo gorzej, samopoczucie się zmienia, relacja z ogrodem jest albo jej nie ma. to jest mierzalne, reszta jest filozofia.
nie wiem czy moge sie tu wtrącic ale... to co Glozeria napisała bardzo mi pasuje. ja nie potrzebuję wiedzieć czy energia „naprawdę” istnieje żeby czuc tę ciszę przy roslinach. morze to jest wlasnie ta różnica między kimś kto to czuje a kimś kto tego szuka - że ten co czuje nie zadaje sobie tego pytania
