no dobra ale żeby wrócić do mojego pytania bo nikt nie odpowiedział - da się w ogóle zabezpieczyć pole przed tym przypadkowym wchłanianiem? @Kaja pisała że ciało otwarte przez wysiłek jest mniej selektywne i to mnie trochę przeraża szczerze mówiąc. bo jeśli biegnę przez stare miejsce to chcę mieć jakiś wpływ na to co biorę a co nie
to nie jest pytanie na które da się odpowiedzieć jednym przepisem. ale tak, jest kilka rzeczy które pomagają. intencja przed biegiem to podstawa, wejście w miejsce z jasno ustawionym „filtrem” tego czego szukasz. niektórzy robią krótką wizualizację tarczy przed wejściem w teren. problem jest taki że po 30 kilometrach ta intencja potrafi być już bardzo rozmyta, bo umysł jest gdzie indziej. stąd moje wcześniejsze słowa o ostrożności
czarny turmalin jest wymieniany bardzo często i rozumiem dlaczego , bo ma pewne właściwości które go wyróżniają spośród kamieni ochronnych. ale żeby odpowiedzieć na pytanie czy działa podczas ekstremalnego wysiłku - mam notatki z kilku obserwacji i tam jest rozbieżność. przy krótkich biegach w miarę, przy ultramaratonie nie wiem czy kamień nie traci swojej „nasyconości” po prostu za szybko. nie mam tego potwierdzonego, ale to moja hipoteza
ładowanie kamienia przed biegiem to sensowna idea, ale żeby być precyzyjnym - turmalin nie „wyczerpuje się” w takim sensie jak bateria. to nie jest pojemnik który się opróżnia. raczej chodzi o to czy jego właściwości są aktywne czy nie. i tu mam pytanie do Anastazego - jak mierzyłeś tę „rozbieżność” w notatkach? subiektywne odczucia czy coś konkretniejszego?
no ale to jest klasyczny blad potwierdzenia. jezeli osoba wie ze ma kamien ochronny to bedzie inaczej opisywac doswiadczenie niz ta ktora nie ma. efekt placebo jest bardzo realny i silny szczegolnie przy zmienionych stanach swiadomosci jak ten po ultramaratonie
Julisia zawsze z tym placebo. ok placebo istnieje. Hmm ale skoro efekt placebo powoduje ze twoje ciało inaczej reaguje to pytanie czy to nie jest właśnie mechanizm przez który intencja i kamień działają? możesz to wyrzucić przez okno mowiąc placebo albo możesz zapytać jak to placebo wogóle działa i co to mówi o umyśle i polu
Ludzie, mam wrażenie że trochę schodzi na ogólną dyskusję o placebo a ja chciałem zapytać o konkretną rzecz z mojego doświadczenia przy tym biegu. bo wspominalem że ten odcinek tych kilku kilometrów miał specyficzne oddzialywanie. i teraz zastanawiam się czy to było związane z konkretnym miejscem na trasie czy z samym momentem wyczerpania. jak rozróżnić te dwie rzeczy?
to jest chyba najważniejsze pytanie w całym wątku i szczerze nie wiem czy da się tego rozróżnić retrospektywnie. jedyny sposób to powtórzenie z kontrolą - ten sam teren ale w innym stanie fizycznym. i ten sam poziom wyczerpania ale na neutralnym terenie. bez tego zawsze zostaje „może to był teren, może stan, może oboje”
Sigilmistrz, masz datę biegu? bo serio jak spojrze na transyt Marsa w tym czasie to da to jakiś kontekst. nie twierdzę że to jedyna zmienna ale to jest jedna z danych ktore warto miec. przy silnym transycie mars-neptun percepcja energii jest inna niz normalnie
ja mam inne pytanie zupełnie, bo troche mnie to miejsce na trasie zajmuje. Sigilmistrz pisał że to był dłuższy odcinek kilka kilometrow, nie punkt. czy coś widziales w snach po tym biegu? bo takie miejsca zostawiają ślad i on czesto wychodzi właśnie przez sny w kolejnych nocach, nie od razu
to ciekawe co Plejada mówi, bo zastanawiam się czy to nie jest tak że te miejsca działają z opóźnieniem. czyli bieg przez nasycony teren a efekt wychodzi dopiero po kilku dniach kiedy cialo i pole się trochę ustabilizuje. czy ktoś coś takiego obserwowal?
moja terapeutka mówiła właśnie o tym, ze po kontakcie z silnym miejscem ciało potrzebuje czasu żeby to „przetrawić”. ona to porównywała do tego jak po bardzo głębokiej sesji bioenergoterapeutycznej też nie od razu czujesz efekty tylko przez kilka następnych dni się coś układa. może to jest ten sam mechanizm tylko wyzwolony przez bieg a nie sesję
hmm ale poczekajcie, to chyba też tłumaczyłoby dlaczego ludzie po ultramaratonach mają takie intensywne sny o których czytałam gdzieś. myślałam ze to po prostu zmęczenie fizyczne ale może to jest właśnie to odkładanie się doświadczenia z trasy. choć nadal nie jestem pewna czy to energia miejsca czy po prostu przeciążony mózg który przetwarza co się działo 😛
dobra, skoro kilka osób pyta o ten konkretny odcinek - postaram sie opisac dokładniej. to nie był jeden punkt, tylko mniej więcej 4-5 km biegu przez las, lekkie wzniesienie, dość stary teren, jakieś ruiny po drodze. i przez cały ten czas mialem dziwne uczucie jakby ktoś przykrecal głośność. nie bol, nie zmęczenie fizyczne - po prostu coś jakby tłumik. myślałem ze to ściana ale to bylo inne. i teraz pytanie ktore mnie gnebi - czy to możliwe że takie miejsce absorbuje a nie oddaje? bo wiekszosc opisów miejsc sacrum mówi że „dają energie” a tu mam wrazenie odwrotne
nie każde miejsce nacechowane energetycznie jest jasne. ruiny szczególnie moga być takim miejscem gdzie zakumulowało sie cos starego, niekoniecznie wspierającego. 4-5 km przez taki teren przy otwartym polu po wyczerpaniu to nie jest mała ekspozycja. pytanie Sigilmistrza jest dobre - czy po wyjściu z tego odcinka coś się zmienilo, wróciło jakieś sily czy raczej do konca biegu czułeś ten tłumik?
to co przytaczasz z tym „odpuszczeniem” po wyjściu z terenu jest istotne. bo jeśli zmęczenie fizyczne rosło a subiektywne odczucie ulgi pojawiło się dokładnie przy zmianie terenu, to jest coś do przemyślenia. pytanie czy pamiętasz jak wyglądało wyjście z tego lasu - czy był jakiś wyraźny próg, zmiana krajobrazu, coś co mogło zadziałać czysto psychologicznie jako „koniec trudnego odcinka”?? nie mówię że to wyklucza interpretację energetyczną ale to ważna zmienna
dorzucę coś do kwestii tego odcinka. ruiny jako akumulatory to temat który pojawia się w kilku tradycjach. ale jest niuans - to co się akumuluje zależy od historii miejsca. jeśli to ruiny sakralne to jedno, jeśli przemysłowe albo militarne to zupełnie inny charakter. sigilmistrz wiesz co to było?? bo to zmienia interpretację mocno
o właśnie, byłam ciekawa co to za ruiny. bo to ma chyba znaczenie. czytałam że miejsca po kościołach czy kaplicach często mają inną energię niz np po folwarkach. i jeśli to był las to może tam były jakieś dawne miejsca kultu? słowiańskie albo coś? trochę się tu gubię ale wydaje mi się że to klucz do tego co Sigilmistrz czuł
no właśnie, młyny to w słowiańskiej tradycji bardzo ciekawy przypadek. miejsca przy wodzie, przy granicy żywiołów, często traktowane jako strefy między. młynarz w folklorze to postać niejednoznaczna, powiązana z siłami które niekoniecznie były przyjazne. nie mówię że tam coś „siedzi” ale kulturowe nasycenie takich miejsc jest realne i stare. to że czułeś tłumienie akurat tam ma swój kontekst
i teraz jak mam date biegu to mogę to sprawdzic pod katem tranzytow. woda i granica zywiolow to tez zwiazek z neptunowa energia. jesli byl silny aspekt do twojego ascendentu to ten teren mogl zadziałac jak wzmacniacz odbiornika. budzisz sie na te energie kiedy pole jest otwarte. Sigilmistrz - data?
hmm a ja mam inne pytanie, trochę z boku. mówiło się wcześniej o snach po biegu. Sigilmistrz - miałeś jakieś konkretne sny po tym biegu? bo ten wątek się urwał a byłam ciekawa czy coś wyszło
ja też chciałam to wiedziec. bo ta teoria z inkubacją mi zostaje w glowie. jesli to miejsce coś „wchłonęło” albo zostawiło ślad w polu, to sen jest logicznym kanalem zeby to wyszło. i właśnie przy ultramaratonach te granice są tak porowate jak pisała Nekromantka - może to nie jest wyjatek, może to jest zasada
sen to nie jest jedyny kanał. czasem to wychodzi przez nagle obrazy przy zasypianiu, przez skojarzenia które nie wiadomo skąd, albo przez emocje bez kontekstu. nie czekałabym tylko na sny jako takie. Sigilmistrz, czy przez kilka dni po biegu miałeś cokolwiek dziwnego - niekoniecznie nocą?
dobrze że pytacie bo wlaśnie o tym chcialem napisać. snów konkretnych nie pamiętam ale przez dwa albo trzy dni po biegu miałem dziwną drażliwość i kilka razy przychodził mi do głowy obraz wody i takiego ciemnego miejsca. nie dramatycznie, ale na tyle wyraźnie żebym to zanotował. nie wiem czy to powiązane czy po prostu zmeczenie daje takie rzeczy
