Ostatnio coraz częściej wracam myślami do czegoś, co zauważam od lat w swojej praktyce, i chciałam to w końcu gdzieś napisać żeby zobaczyć czy inni mają podobne obserwacje. Chodzi mi o energię miejsc instytucjonalnych - urzędów, szpitali, szkół, dużych firm. To nie jest to samo co energia domu czy lasu. Tam jest zbiorowe pole, które tworzą setki, czasem tysiące ludzi przechodzących przez te mury przez lata. I to pole ma charakter - jest jakby zaciśnięte, hierarchiczne, często ciężkie. Bioenergoterapeuci którzy pracują w takich miejscach albo wchodzą tam w celach leczniczych chyba to czują? Mnie interesuje konkretnie jak wzrok się w tym sprawdza - czy patrząc na budynek albo wchodząc do środka jesteście w stanie wyczuć to pole zanim jeszcze cokolwiek się wydarzy. 😀
To bardzo konkretny temat i cieszę się że ktoś to poruszył bo rzadko się o tym mówi wprost. zbiorowe pole instytucji to jest coś co można faktycznie rozróżnić od indywidualnej energii człowieka. Kiedy wchodzę do jakiegoś urzędu albo szpitala i próbuję ocenić pole zmysłem wzroku, to pierwsze co widzzę to nie kolory aury poszczególnych osób, tylko coś jakby mgłę albo naskórek na całym pomieszczeniu. Taki film osiadly na wszystkim. U mnie objawia się to przez pewne zaburzenie ostrości widzenia w miękkim spojrzeniu, kiedy nie patrzę na nic konkretnego, tylko jakby przez przestrzeń. W szpitalach to pole jest zwykle szarobrazowe i lepkie, w urzędach bardziej ołowiane, uciążliwe. Ciekawe czy inni widzą to podobnie czy zupełnie inaczej.
aaa, nigdy nie myślałam o tym w ten sposób ale teraz jak czytam to muszę powiedzieć że coś podobnego czuję wchodząc do przychodni gdzie chodzę z dziećmi. Zawsze mam takie wrażenie jakby mnie coś przygniata w środku, nie fizycznie, ale jakby powietrze było innej gęstości. Nigdy nie wiedziałam jak to nazwać. Ale wzrok - to ciekawe, bo ja nie widzę nic szczególnego, ja bardziej czuję. Czy wzrok to coś co się rozwija z czasem czy niektórzy po prostu tego nie mają?
Pytanie szczere: skąd wiadomo że to pole energetyczne a nie po prostu reakcja na brzydkie wnętrza, stres związany z wizyta u lekarza, zapach środka dezynfekcyjnego albo zwykłe zmęczenie? Serio pytam bo mi trudno to rozróżnić. W szpitalu jest ciezko bo tam się dzieje ciężkie życie, a nie dlatego że emituje energię zbiorową. Chętnie posłucham jak to weryfikujecie bo jestem ciekaw metodologii
Mnie interesuje ten wątek z wzrokiem konkretnie. czy chodzi o wzrok jako jeden ze sposobów percepcji energii obok dotyku i intuicji, czy twierdzisz że wzrok jest w tym specjalny, ważniejszy niż inne zmysły? Bo ja pracuję głównie przez czucie i numerologię miejsca i nie widzę niczego szczególnego oczami.
Wrócę do tego co Jarosław pisał, bo to ważne żeby nie zamiatać pod dywan. Masz rację że psychologia miejsca jest realna i że środowisko fizyczne wpływa na odbiór. Ale w pracy bioenergoterapeutycznej nie traktujemy pola jako czegoś odrębnego od tego wszystkiego - ono JEST tym wszystkim, skumulowanym. Emocje tysięcy ludzi, ich strach w szpitalu, ich frustracja w urzędzie, to wszystko nie znika, zostaje w polu miejsca. Psychologia i energia to nie są dwa różne wyjaśnienia tego samego, to są dwa języki opisujące tę samą rzeczywistosc. Przynajmniej z mojej perspektywy po kilkunastu latach pracy.
O to chodzi że to pole można zobaczyć naprawdę oczami? Nie metaforycznie tylko dosłownie? Bo ja mam wrażenie że jak patrzę na miejsca gdzie jest dużo ludzi np. w centrum handlowym to widzę takie jakby drgania w powietrzu, ale myślałam że to z nerwowości albo że jestem głodna 😀 Czy to może być wlaśnie to o czym piszecie?
Mam inne pytanie do tematu. Pisalas o instytucjach - czy to pole jest stałe czy się zmienia np. po remoncie, po zmianie kierownictwa, po jakimś ważnym wydarzeniu? Bo byłam kiedyś w jednej firmie gdzie pracowała moja koleżanka, raz jak tam weszłam po normalnym dniu to wszystko było jakieś szare i ciężkie, a raz po tym jak zwolnili połowę ludzi naraz to byłam tam po kilku dniach i to był jakby inny budynek. Dosłownie. Nie wiedziałam jak to sobie wtedy wytłumaczyć.
Ojej to niesamowite! Mam teraz taką sytuację że muszę często chodzić do ZUS i za każdym razem wychodzę z bólem głowy i kompletnie wyczerpana, nawet jeśli sprawa trwa 15 minut i nie ma żadnego stresu. Moja mama mówi że to z nerwów ale ja jej nie wierzę bo naprawdę nie jestem zestresowana jak tam idę. Czy to moze być właśnie to pole i jak się przed tym chronić kiedy się tam wchodzi? Czy bioenergoterapia może w tym pomóc?
Muszę trochę studzić atmosferę bo widzę że idziemy w kierunku gdzie kazdy ból głowy staje się dowodem na pole energetyczne. ZUS to stresujące miejsce naewt jak ktoś jest spokojny bo tam jest kolejka, hałas, sztuczne światło, klimatyzacja o wątpliwej jakosci i ludzie którzy siedzą od rana z problemami finansowymi. zanim ktoś pobiegnie do bioenergoterapeuta po każdej wizycie w urzędzie, warto sprawdzić czy nie ma po prostu nadwrażliwości na bodźce sensoryczne albo niedoboru żelaza. Serio. xD
Wtrącę się bo akurat dużo czytałam o tym temacie. To zbiorowe pole instytucji ma jeszcze jeden wymiar którego tu nie poruszono a mianowicie hierarchia władzy. W instytucjach gdzie jest silna struktura przełożony-podwładny to pole jest dodatkowo skręcone przez relacje dominacji i uległości. I to jest dla mnie wyczuwalne zanim w ogóle zobaczę jak ludzie się tam ze sobą zachowują. Widziałam to w kilku firmach korporacyjnych - od razu wiadomo czy tam szef terroryzuje pracowników czy nie, po samej energii korytarzy. Tak myślę, że to dotyczy tesz wzroku - to co widzisz w polu to nie tylko emocje zbiorowe ale i te relacje władzy.
no ale „mury widziały” to metafora nie wyjaśnienie. ściany są zbudowane z cegiel i tynku, nie maja receptorów. dalej proszę o mechanizm, nie poetycki opis.
no właśnie a ja się zastanawiam czy ktoś kto nigdy nie słyszał o bioenergoterapii i wejdzie do takiego miejsca to też to poczuje, nie wiedząc co czuje. Bo moje dzieci np. w tej przychodni zawrze są marudne, małe dziecko nie wie co to energia, a jednak coś na nie działa - albo tak mi sie wydaje?
mam pytanie trochę z boku, bo dopiero czytam ten temat od początku - czy jeśli ktoś pracuje w takiej instytucji na co dzień to po jakimś czasie przestaje czuć to pole bo się do niego przyzwyczaja? Czy ono na niego działa tak samo tylko czlowiek już nie rejestruje?
to ciekawe bo właśnie o tym myślałam - to pierwsze wejscie do miejsca jest zawsze najczystszą informacją, zanim zaczniesz analizować i zanim pamięć poprzednich wizyt zacznie ci podpowiadać. czy dlatego właśnie wzrok jest tym „pierwszym skanowaniem” zanim reszta zmysłów nadgoni?
właśnie i dlatego ważne jest żebyś wchodząc do nowego miejsca nie patrzyła od razu na konkretne rzeczy - ludzi, sprzęty, szyldy. szeroki wzrok, taki jakbyś chciała objąć całą przestrzeń naraz, nie skupiała się na detalach. astrologicznie to trochę jak różnica między patrzeniem na jedną planetę a czytaniem całego horoskopu jako całości - sens jest w relacjach a nie w elementach.
a jak ktoś ma słaby wzork czy słabą aure wzrokową to tez moze pracowac z polem? pytam bo mam wrażenie ze u mnie dominuje czucie przez ręce a nie wzrok i zastanawiam sie czy to jest kwestia predyspozycji czy wytrenowania
no właśnie i tu jest ciekawa rzecz bo astrologicznie kanały percepcji są trochę jak planety w natalu - jedne są silne od urodzenia a inne trzeba aktywować przez tranzyt albo świadomą pracę. ktoś z silnym Merkurym może mieć naturalny dar wzrokowy, ktoś z Saturnem mocnym bardziej ziemski, dotykowy. to oczywiście nie oznacza że nie można rozwinąć słabszego kanału, tylko że wymaga więcej pracy.
a moze zamiast gadac o astologii to ktos powie konkretnie jak cwiczac ten wzrok energetyczny? bo czytam i czytam i nie ma zadnych cwiczen tylko opisy ze ktos cos widzi. jak zaczac?
rozumiem że to działa na zasadzie „przestań myśleć i zaczniesz wiedzieć” co jest trudne do zoperacjonalizowania. jak ktoś ma sprawdzić czy na prawde odbiera informacje energetyczna a nie po prostu odplywa myślami albo interpretuje własne skojarzenia? bo to rozroznienie wydaje mi się kluczowe a w tej rozmowie nikt go nie robi
