Hej, chciałam się podzielić czymś co ostatnio mnie zastanowiło. Pracuję z energia już jakiś czas i zauważyłam, że jak zmienia się pora roku, to jakby samo miejsce wymaga innego przygotowania. Teraz idzie jesień i czuję że pokój gdzie sesjonuję jest jkos... cięższy? Trudno to opisać. Normalnie wietrzę, palone kadzidełka, sól w rogach, ale mam wrażenie że to za malo. Czy wy tesz robicie coś specjalnego na zmiany sezonow? Mam na myśli właśnie fizyczne czyszczenie przestrzeni przed pracą energetyczna, nie sama medytację
To zależy przede wszystkim od tego jak rozumiesz to „cięższe”. Bo sezonowe zmiany w polu energetycznym to nie mit, ale fizyczne czyszczenie miejsca i energetyczne to dwie oddzielne sprawy, które wiele osób miesza ze sobą. Co konkretnie robisz teraz przed sesją, bo to co opisałaś brzmi dość podstawowo?
no ja np sypie sol morska przy progu i w rogach pokoju i to robie przed kazdym sezonem specjalnie, nie tylko na co dzien. i jeszcze wentyluje oknem nawet jak zimno, bo stara energia musi miec skad wyjsc. Bez tego bym nie zaczynal zadnej pracy wedlug mnie.
Wiesz, to co opisujesz z tą ciężkością jesienią ma na prawdę konkretne wytłumaczenie jeśli popatrzeć na to całościowo. Energia w przestrzeni zmienia się wraz z kątem padania światła, wilgotnością, temperaturą powietrza i tym jak sami zmieniamy nawyki, bo jesienią ludzie siedzą w zamkniętych pomieszczeniach, kumuluje się wszystko. Dlatego sezonowe czyszczenie to co innego niż cotygodniowe wietrzenie. mam pytanie - czy twoj pokoj do sesji to osobne pomieszczenie, czy pracujesz w tym samym miejscu gdzie też śpisz, jesz, itd? 🙁
no ale czyz nie chodzi o to żeby to dzialalo w praktyce, nie żeby to bylo udowodonione naoukowo? Tzn przepraszam za litrerówki ale rozumicie co mam na myśli. mnie nikt nie udowodni ze runy działają a jednak czuje ze pomagają. :D. sorry ale tak to widze
No właśnie, to jest sedno sprawy. Pomieszczenie wielofunkcyjne zbiera wszystko - emocje, kłótnie, zmęczenie po pracy, wszystko co się tam wydarzyło. i to się kumuluje przez cały rok, a sezon zmienia to ilościowo, nie jakościowo. Dlatego sezonowe czyszczenie fizyczne powinno być głębsze niż codzienne. Pytanie jeszcze - czy czyszczenie robisz tylko przed sesjami z innymi, czy też przed pracą dla siebie?
oj, słuchajcie, przeczytałam całość i zastanawia mnie jedno. Mówicie o czyszczeniu przestrzeni, o soli, kadzidłach itp i ok, nie jestem przeciw, ale skąd wiecie że to faktycznie coś zmienia w „polu energetycznym” a nie że po prostu ładnie pachnie i jest bardziej czysto fizycznie, co i tak wpływa na samopoczucie? Serio pytam, nie złośliwie
ojejku chyba rozumiem o czym mowicie bo sam zaczynam z medytacja i jak sprzątnę pokój przed sesją to naprawdę inaczej mi idzie, jest jakos... lzej. czy to energia czy psychika - niewiem, ale efekt jest i to mi wystarcza. a co do sezonu to nigdy nie myślałem żeby robic coś specjalnego, myślałem ze to tylko ja mam gorsze okresy 🙂
a propos fizycznego czyszczenia, bo troche odpłynelismy, to chce dodac ze poza sola robie tez glosne klasniecie we wszystkich rogach pokoju. Dlwiek rozbija stagnujaca energie wedlug mnie lepiej niz samo kadzidlo. ktos z was robi cos z dzwiekiem przy sezonowych porzadkach?
klaskanie w rogi to stara metoda, używana w różnych tradycjach ludowych. nie tylko ezo. stosowali to przy oczyszczaniu domów po trudnych wydarzeniach. ja bym tylko dopytał - robisz to w konkretnej kolejnosci, czy dowolnej?
ok ale tak praktycznie - ile czasu taki sezonowy rytual oczyszczenia powinien trwać? Bo czytam i czytam i nie ma tu konkretów. Pół godziny, godzina, cały dzień? I czy to trzeba robić przed każdą sesją teraz czy wystarczy raz na zmiane sezonu?. to juz lekka przesada moim zdaniem...
Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie i każdy kto poda ci konkretną godzinę bez znajomości twojej przestrzeni, kłamie albo zgaduje. To zależy od wielkości miejsca, od tego ile czasu nie robiłaś głębszego oczyszczenia i od tego jak bardzo energia była tam zaburzona. Małe studio po czymś trudnym może wymagać więcej czasu niż duże mieszkanie gdzie dzieje się spokojnie. Zamiast pytać o czas, lepiej zapytaj: po czym poznam że jest zrobione?
tak, wlasnie, salon fryzjerski, wchodzi dużo ludzi i każdy przynosi coś swojego. Właśnie dlatego ten temat mnie tak bardzo interesuje bo ja muszę jakoś ogarnąć przestrzeń w której i pracuję i mieszkam trochę obok, bo za ścianą mam część mieszkalną. I sezon zmienia mi klientów - jesienia wszyscy przychodzą zmęczeni, zamartwieni, to jest totalnie inne niż latem
oj no własnie, przestrzeń usługgowa to zupełnie inna bajka. w tradycjach ludowych domy rzemieślników i takich co przyjmowali obcych miały osobne rytuały oczyszczające, właśnie dlatego że obcy przynosi obcy żywioł. i to nie musiało być coś skomplikowanego - czasem tylko przetarcie progu, zamiecenie od wewnątrz na zewnątrz, albo dym w wejściu. ale regularnie, nie raz na kwartał
