Ostatnio na sesji z klientką wyszło coś ciekawego i chciałam to tu rzucić bo może ktoś ma podobne obserwacje. Zajmuję się bioenergoterapią od lat i coraz bardziej przekonuję się, że to co pijemy w ciągu dnia ma bezpośredni wpływ na stan naszego pola energetycznego. Nie mówię tylko o składnikach chemicznych, mówię o energii intencji, o tym kto i jak przygotował napar, o porze dnia. Rano piłam herbatę z pokrzywy i czułam zupełnie inne wibracje niż wieczorem tę samą herbatę z tej samej paczki. Ktoś to zauważył? Mnie interesuje szczególnie wątek rytmów dobowych, bo wydaje mi się, że organizm w różnych porach inaczej przyjmuje energię z napojów. Poranna pora to czas rozbudzania, aktywacji górnych czakr, a wieczór to schodzenie w dół, do korzeni. Czy herbata pita rano powinna być inna energetycznie niż ta pita przed snem?
Ciekawy temat, ale od razu zaznaczam, że podchodzę do tego z rezerwą. Bo jak mamy mierzyć te wibracje herbaty? Czujemy coś subiektywnie i to już jest dowód? Nie mówię, że to nieprawda, mówię, że łatwo tu o autosugestię. Twoja klientka poczuła się lepiej po naparze rano, a wieczorem gorzej, i może to po prostu kortyzol i melatonina robiły swoje, nie energia pokrzywy. Ale to co piszesz o intencji osoby przygotowującej napój, to mnie rzeczywiście zastanawia. Bo tutaj jest coś, o czym wiem z własnej praktyki z czakrami, że stan energetyczny osoby, która coś przygotowuje, może przejść na przedmiot. Więc może coś w tym jest. Tylko jak to rozróżnić od efektu placebo?
Oooo super temat!! Ja od dawna intuicyjnie robię tak że rano zawsze parze herbatę zieloną albo miętę i jakoś czuję, że to mnie otwiera, a wieczorem rumianek albo lipa i jest zupełnie inne odczucie, takie bardziej… miękkie? Nie wiem jak to nazwać. A co do intencji, to ja zawsze jak parze herbatę to myślę o czymś pozytywnym albo mówię cicho życzenie. Może to głupie ale daje mi to poczucie że napój jest wtedy inny. Domicela, powiedz mi czy istnieje jakaś konkretna metoda nakładania intencji na napój? Bo robię to na czuja i nie wiem czy dobrze
Zatrzymajmy się chwilę, bo temat jest ok ale trzeba to poukładać. Rytmy dobowe to rzecz jak najbardziej realna i naukowo potwierdzona, chronobiologia się tym zajmuje. Ciało ma inne potrzeby rano, inne w południe, inne wieczorem, i herbaty ziołowe faktycznie działają inaczej w zależności od pory, bo nasz układ hormonalny i trawienny pracuje według określonego rytmu. Mięta rano pobudza, rumianek wieczorem wycisza, i to da się wytłumaczyć bez energii subtelnych. Natomiast warstwa energetyczna to osobna sprawa i tu nie mam gotowej odpowiedzi. Ciekawi mnie bardziej pytanie, czy intencja osoby parzacej napój jest tu kluczowa, czy może ważniejsza jest intencja osoby pijącej?
Intencja pijacego… to jest glebsze pytanie niz sie wydaje. Mysle, ze napoj jest jak zwierciadlo, przyjmuje energie obu stron. Pamietam jak robilam napar z lawendy dla osoby bardzo zblokowanej energetycznie i czulam podczas parzenia jakis opor, jakby woda nie chciala wziac ziol. Brzmi dziwnie wiem. Ale to byl sygnal, ze ta osoba jest zamknieta i sama herbata niewiele pomoze bez wczesniejszego oczyszczenia pola. Domicelo, jak podchodzisz do takich przypadkow w swojej pracy?
Poczekajcie, bo tu robi się coraz bardziej abstrakcyjnie. „Woda nie chciała wziąć ziół”, „napór czegoś zimnego”, no to są odczucia, tak? Nikt tego nie widzi, nie mierzy, to jest czyjeś wewnętrzne doświadczenie. Nie kwestionuję że coś czujecie, ale czy nie lepiej byłoby powiedzieć wprost, że to jest praca intuicyjna, a nie twierdzić, że herbata „przyjmuje intencję” jak gdyby to był fakt? Bo ktoś tu przyjdzie kto naprawdę potrzebuje pomocy, i uwierzy, że herbata go uzdrowi, i to jest niebezpieczne.
Tanzanit ma rację że to ważne żeby nie obiecywać za dużo. Ale wydaje mi się, że nikt tu nie mówił o uzdrowieniu, tylko o wspieraniu energii. To jest różnica. Ja sam nie jestem w tym ekspertem ale używam napojów jako elementu rytualnego przed medytacją i snem i działa, chociaż nie wiem jak to wyjaśnić. Ciekawe jest to co Domicela napisała o rytmach dobowych, bo ja zauważyłem że napar pity z pełną świadomością wieczorem, kiedy się zatrzymam i posiedzę chwilę, daje inne efekty niż łyknięty byle jak w ciągu dnia. Czy to intencja czy po prostu to że się wyciszam?
Wpadam tu z doskoku bo jestem tu raczej nowa w tych tematach ale to co piszecie bardzo mnie zainteresowało. Zawsze robiłam herbatę automatycznie, nie myśląc o tym. A teraz jestem ciekawa, czy można zacząć od czegoś prostego? Tzn, jak miałabym wprowadzić tę intencję, nie mając żadnego doświadczenia z bioenergoterapią? Czy jest jakaś wskazówka dla osób które dopiero zaczynają?
Aldonko, najprostsze co możesz zrobić to zatrzymać się na chwilę przed wlaniem wody i po prostu pomyśleć o tym czego potrzebujesz w danym momencie. Nie trzeba żadnych zaawansowanych technik. Intencja to skupienie, nic więcej na początku. Natomiast wracając do rytmów dobowych bo to mnie tu najbardziej interesuje, mam wrażenie że większość osób w temacie bioenergoterapii skupia się na porze wieczornej i nocnej, a pomija to co dzieje się z energią ciała między świtem a południem. To jest wg mnie niedoceniany czas jeśli chodzi o przyjmowanie energii przez napoje.
Słucham, czytam i trochę się krzywię. Nie dlatego że tematyka jest zla, ale dlatego ze mamy tu mieszaninę: chronobiologia (to nauka), praca energetyczna (to praktyka), i „intencja w herbacie” (to… co właściwie?). Woda to związek chemiczny. Jak intencja sie w niej zakodowuje? Emoto i jego zdjęcia krysztalow lodu zostały wielokrotnie odrzucone przez srodowisko naukowe bo eksperyment jest niereplikowalny. Wiec albo mowimy o placebo i efekcie rytualnym, czyli psychologia, albo o czymś co wymaga lepszego uzasadnienia. Domicelo, na prawdę wierzysz że woda „przechowuje” intencję?
No okej ale mi się teraz kręci w głowie jedno pytanie. Jak rozumiecie intencję, to co robicie z napojami kupionymi w sklepie, zrobionymi przez kogoś w fabryce? Te herbaty ekspresowe, lipton czy cokolwiek, tam chyba nie ma żadnej intencji, może nawet była negatywna energia przy produkcji bo robotnicy mieli kiepski dzień, haha. Czy to znaczy że lepsza jest herbata od kogoś kto sam zbierał zioła z miłością i tak dalej 🙂 Bo jeśli tak to wiekszość z nas pije energetycznie martwe napoje przez całe życie
O matko, dopiero znalazłam ten wątek i już siedzę i czytam z otwartą buzią 😀 Mam pytanie trochę z innej strony, bo mnie zastanawia pora nocna. Czytałam gdzieś, że napoje pite po zmierzchu mają zupełnie inny charakter energetyczny, bardziej połączone ze światem snów i podświadomością. Czy ktoś z Was celowo używa napojów wieczornych do pracy z podświadomością, np. przed snem? I czy to wpływa jakoś na sny?
Fiolek, mam to w notatkach 🙂 Przez kilka tygodni eksperymentowałam z naparem z mugwortu (bylicy) przed snem i sny były intensywniejsze, wyraźniejsze, łatwiej je pamiętałam rano. Mugwort jest znany w tradycjach jako zioło snów. Nie wiem czy to energia czy chemistry tej rośliny, ale efekt był. Domicela, czy w rytmach dobowych o których mówisz, jest miejsce na tę nocną godzinę między 23 a 1 w nocy? Bo wg niektórych tradycji to czas energetycznie szczególny.
Mugwort zawiera tujon i inne związki aktywne, które faktycznie mogą wpływać na sen i intensywność snów poprzez działanie na układ nerwowy 😀 Więc to ma chemiczne uzasadnienie, nie tylko energetyczne. Nie mówię że energia nie działa, ale trochę irytuje mnie kiedy coś ma proste wyjaśnienie biochemiczne i od razu owijamy to w energię i rytuał. Modrzewka, ile czasu piłaś ten napar i w jakiej ilości? Bo mugwort w dużych ilościach nie jest obojętny dla zdrowia.
Hej, wchodzę w temat bo od tygodnia próbuję ułożyć sobie jakiś poranny rytuał z herbatą i właśnie nie wiem od czego zacząć, od wyboru rośliny pod czakry czy pod porę dnia. Bo Domicela pisała o tym że rano jest specjalny czas, ale jak mam połączyć to z pracą nad konkretną czakrą? Mam dużo blokad w gardle i szukam czegoś na to. Czy ktoś poleci jakiś napar stricte pod czakrę gardła z myślą o porannym rytuale 😉
oooo, czyli to nie jest tak że muszę się uczyć czakr żeby w ogóle zacząć? Super, bo szczerze to trochę mnie to blokowało, cały ten system wydawał się skomplikowany. Ok, to spróbuję z tą porą dnia. A imbir rano to parzę normalnie, tak? Czy jest jakaś specjalna metoda?
Metoda parzenia to chyba osobna dyskusja ale wtrącę - ja kiedyś czytałem że ważne czy zalewasz wrzątkiem czy wodą w niższej temp i to podobno też ma wpływ na to co zioło „oddaje”. Nie wiem czy to energia czy chemia, ale herbata z imbiru zalana wrzątkiem smakuje inaczej niż ta z wody 80 stopni. Może to stąd?
No to akurat ma proste wyjaśnienie chemiczne, temperatura wody wpływa na ekstrakcję różnych związków. Nie wszystko co smakuje inaczej musi być energetyczne 🙂 Ale słuchajcie, wróćmy do tego co mnie tu faktycznie interesuje, bo Wera zadała pytanie o połączenie czakr z rytmem dobowym i myślę że to jest CLOU tego wątku. Domicela, masz jakiś schemat dla południa? Bo to jest pora którą wszyscy pomijają a tam coś się dzieje, takie przesilenie…
Melisa o poludniu, nie wiedzialam o tym!!! Ja melise zawsze kojarzyłam z wieczorem bo wycisza. Ale jak Domicela to mówi to chyba musi w tym cos byc. Próbowałam kiedys verbeny i nie zniosłam smaku, czy musi być akurat to czy cos podobnego?
Poludnie to dla mnie zawsze byla chwila zatrzymania, cos jak mini-reset. Pamietam ze przez pewien czas robilam sobie napar z lisci brzozy wlasnie na te pore i mialam wrazenie jakby srodek dnia byl… oddychajacy? Trudno opisac. Teraz rozumiem to przez pryzmat tego co Domicela mowi o stabilizacji. To nie jest pobudzenie ani wyciszenie, to jest wyrownanie
Wyrównanie. No dobra. Ale wyrównanie czego konkretnie? Bo jak rozmawiamy o czakrach i energii to ok,przyjmuje to jako pewien model do pracy, każdy ma prawo do swojego języka opisu. Ale kiedy słyszę „melisa neutralizuje” to pytam: neutralizuje co, w jaki sposob jak to wiesz? Bo z chemicznego punktu widzenia melisa ma właściwości anksjolityczne - obniza poziom lęku. To ma działanie ale to nie jest „neutralizacja energii”.
Słyszę ten spór i rozumiem go, ale mam wrażenie że kręcimy się w kółko. Nikt tu chyba nie kwestionuje że zioła mają składniki aktywne? Pytanie jest o coś innego, o to czy intencja i pora dnia DODAJĄ coś do tego działania, czy to bez znaczenia. I na to nie ma prostej odpowiedzi chemicznej, bo nikt tego nie badał w taki sposób.
a mam takie pytanie troche z boku czy jak ktos jest bardzo zmeczony to ta pora dnia traci znaczenie? bo np u mnie rano jestem zombie bez kawy i nie wyobrazam sobie ze moglbym sie skupic na intencji albo na czymkolwiek. czy to znaczy ze i tak nie zadziała?
o właśnie, dziękuję za to bo sama się bałam że nie „umiem” robić intencji. A tutaj chodzi po prostu o obecność? To brzmi o wiele mniej strasznie 🙂 czy dobrze rozumiem że to nie musi być żadne specjalne słowo ani formuła, po prostu uwaga skierowana na napój?
Ok ale mam pytanie bo mi się to w głowie nie układa, to jak herbata kupna z torebki jest gorsza energetycznie to co mam robić na co dzień? Kupować tylko sypane? Bo wiesz, to jest i droższe i nie zawsze mam czas. Czy można jakoś „naprawić” tą torebkową?
no właśnie chciałam cos podobnego napisać. kupuję herbaty w zwyklym sklepie od zawsze i nie uwazam żeby były gorsze. może za bardzo komplikujemy? zioło to zioło, ważne że naturalne a nie sama esencja chemiczna. a intencja to twoja, nie fabryki.
Slonecznica ma rację w tym sensie, że nie wpadajmy w snobizm ziołowy. Ale wracam do Fiolek bo mnie zaintrygowało to pytanie o wieczór - piszesz wcześniej o świetle księżyca i napojach nocnych, i chciałam dopytać. Mówisz o piciu na zewnątrz, w blasku księżyca, czy o czymś innym? Bo to są dwie różne rzeczy.
