Ostatnio podczas sesji z bioenergoterapeuta padlo pytanie ktore mnie nie opuszcza - czy energia wlasciwie „slyszy” modlitwe? Bo z jednej strony rozmawiamy o polach energetycznych, czakrach, przeplywach - to wszystko brzmi dosyc… fizycznie? Ale z drugiej strony wielu ludzi mowi ze modlitwa czy intencja zmienia cos w ciele, w aurze. Szczegolnie mysle o tym w kontekscie drugiej czakry, sakralnej - bo ona jest podobno bardzo podatna na emocje i intencje. Mam wrazenie ze tam wlasnie to polaczenie miedzy energia a sfera duchowa jest najbardziej wyrazne, ale nie umiem tego do konca wytlumaczyc. Czy ktos to czuje podobnie czy tylko mi sie wydaje?
To jest jedno z tych pytan ktore pozornie wydaja sie proste a jak zaczniesz o tym myslec to mozesz siedziec przy tym godzinami. Z mojego doswiadczenia - energia nie „slyszy” w sensie dosłownym, ale intencja jest jak czestotliwosc. Modlitwa to nic innego jak skupiona intencja skierowana w konkretna strone. I ta intencja jak najbardziej wplywa na pole energetyczne. Widzialem to nieraz przy pracy z ludzmi - kiedy ktos przychodzi z prawdziwym skupieniem, nawet bez slow, cos sie zmienia. A co do drugiej czakry - tak, to bardzo interesujacy wybor do tej analizy, bo svadhisthana to nie tylko emocje i przyjemnosc, to rowniez tworczosc i to co generujemy jako istoty. Mozna powiedziec ze jest naturalna brama dla takich energii.
Dla mnie to nie jest nawet pytanie - to jest pewnosc wynikajaca z lat praktyki. Energia jest inteligentna. Nie w sensie ze ma rozum jak czlowiek, ale… odpowiada na intencje. Modlitwa to forma intencji wlasnie. Kiedy medutuje i skupiam sie na drugiej czakrze, czesto pojawia sie cos co opisałabym jako cieplo albo pulsowanie w dolnej czesci brzucha - i to sie zmienia w zaleznosci od tego czy jestem spokojna czy zdenerwowana, czy jestem otwarta czy zamknieta. To chyba odpowiedz sama w sobie.
Hm, ale chwileczkę. Energia „inteligentna” to juz dosyc duzy skok. Skad wiadomo ze to energia odpowiada a nie zwykla biofeedback - czyli ze sami sobie sugerujemy odczucia bo oczekujemy ze cos sie stanie? Pytam serio, nie zeby byc zlosliwa. Bo to pulsowanie w brzuchu moze byc po prostu reakcja nerwu blędnego na medytacje, na spowolnienie oddechu. Jak odrozniac efekt energetyczny od fizjologicznego?
Czytam i mam pytanie moze troche z boku - jesli modlitwa dziala przez intencje, to czy ma znaczenie do kogo albo do czego ta modlitwa jest skierowana? Znaczy - czy ktos kto sie modli do Boga chrzescijanskiego i ktos kto kieruje intencje do wszechswiata czy wlasnej wyzszej jazni, osiagaja ten sam efekt energetycznie? Bo jesli energia jest nieosobowa to chyba adresat nie ma znaczenia?
No wlasnie to co Gracjan napisal o precyzji - to do mnie przemawia. Ale mam tez inne pytanie bo zaczełam sie nad tym zastanawiac wlasnie przy drugiej czakrze. Ta czakra jest podobno centrum przyjemnosci ale tez twórczości i relacji. Czy modlitwa skierowana wlasnie przez nia albo z nia zwiazana zmienia sie jakosc tej modlitwy? Jak to rozumiec - ze pewne intencje powinny byc „pchniete” przez konkretny osrodek?
Tak, i to jest kluczowe rozroznienie! Kazda czakra to inny „jezyk” energii. Modlitwa z poziomu serca to co innego niz modlitwa z drugiej czakry. Ta ostatnia jest bardziej… surowa? Bardziej zwiazana z pragnieniami, z witalnoscią. Jak sie modlisz czy wyslasz intencje z poziomu svadhisthany, to ta intencja ma w sobie taka sile tworcza, troche plynna. Dlatego rytualy zwiazane z plodnoscia, tworcza praca czy relacjami czeesto angażują energię wlasnie tego osrodka. Mozna tez specjalnie aktywowac ta czakre przed modlitwa zeby wzmocnic sygnal.
No i o to się rozbija sie zaczynam troche gryźć z tym wszystkim. „Wzmocnic sygnal” - brzmi jakbysmy mowili o nadajniku radiowym. A potem mowimy o duchowosci i modlitwie. Wydaje mi sie ze te dwa jezyki sa caly czas mieszane i nikt nie sprawdza czy do siebie pasuja. Albo to jest fizyka energetyczna, albo to jest duchowe doswiadczenie. Jak to jest jedno i drugie naraz, to potrzeba jakiegos spojnego modelu, nie?
Wchodze do rozmowy bo ten watek mnie wciagnal. Mam takie spoistrzezenie z perspektywy podejscia ktore laczy wierzenia religijne z pracy energetyczna. W wielu tradycjach - i chrzescijanskiej i hinduskiej i shamanskich - jest cos co mozna nazwac „nosnikiem” intencji. Modlitwa jest wlasnie takim nosnikiem , nie trescia samą w sobie. Energia „slyszy” nie slowa ale napięcie które za nimi stoi. Dlatego modlitwa bez zaangazowania emocjonalnego jest pustem dźwiękiem, a nawet cicha intencja wypełniona czuciem może przeniesc góry. Mysle ze to odpowiada troche na pytanie Aether_J.
O matko, to jest piekne co Pelargonia napisala o napiêciu za slowami. Zawsze mi mowiono ze modlitwa to sa slowa i ze mam sie modlic w kosciołe okreslonymi formami. A tu sie okazuje ze chodzi o co innego zupelnie? Czy to znaczy ze dowolna forma moze byc modlitwa jesli mamy w sobie to zaangazowanie? Bo jesli tak to rozumiem czemu rytualy i afirmacje dzialaja podobnie jak tradycyjna modlitwa.
Chce wejsc w ten watek bo jest naprawde warty uwagi, ale tez chce troche uporzadkowac kilka rzeczy. Po pierwsze - pytanie czy energia „slyszy” zaklada ze energia jest odbiorca. lepiej pytac: czy energia reaguje na informacje? I tak - w roznych tradycjach pracy z polem energetycznym przyjmuje sie ze intencja jest forma informacji ktora wplywa na stan pola. To nie jest wlasciwie tak tajemnicze jak brzmi. Herberta Bensona badania nad efektem relaksacyjnym modlitwy pokazaly mierzalne zmiany fizjologiczne. Czy to energia? Niekoniecznie w rozumieniu ezorycznym, ale cos sie dzieje 😉 Po drugie - odnoscnie drugiej czakry. Svadhisthana jest opisywana jako centrum procesow twórczych i emocjonalnych. Kiedy pracujemy z ta czakra w kontekscie modlitwy lub intencji, wchodzimy w kontakt z ta czescia nas ktora chce, pragnie, tworzy. To potezny zasob ale tez wrazliwy. Przy pracy z nim warto zachowac rozeznanie - nie kazde pragnienie ktore stamtad plynie jest pragnieniem ktore nam sluzy.
Tez jestem ciekawa odpowiedzi na to pytanie bo wlasnie pracuje z druga czakra od jakiegos czasu i czasem naprawde nie wiem czy to co czuje to jest cos glębokiego czy tylko… emocje chwili. Jakos ciezko mi to odroznić sama.
Wchodzac troche z boku - czy jest jakis prosty sposob zeby w ogole poczuc ta druga czakre zanim zaczniemy mowic o modlitwie i intencjach? Bo czytam ten watek i wszystko brzmi ciekawie ale ja np nie wiem czy ja w ogole czuje swoje czakry wgl. Czy jest jakies cwiczenie na poczatek?
Tez sie zastanawiam nad tym co Olusia napisala, bo mnie tez brakuje takiego wejscia. Ale wracajac do glownego tematu - nie rozumiem jednej rzeczy. Jesli energia reaguje na intencje tak jak mowicie, to dlaczego nie zawsze „dziala”? Znaczy ludzie sie modla latami i nic. Energia nie odpowiedziala? Czy zle sie modlili 🙂 To troche dziwne tłumaczenie.
dobra, rozwijam bo to ważne. Druga czakra jest centrum pragnień - ale pragnień niefiltrowanych. Tam siedzi zarówno twórcza siła życiowa jak i zwykła zachcianka, ego, lęk przed odrzuceniem przykryty ładną etykietką „potrzebuję miłości”. Problem polega na tym, że kiedy wysyłasz intencję z tego centrum - bez zakotwiczenia w wyższych czakrach - możesz wysyłać tak naprawdę sygnał płynący ze strachu albo z braku, a nie z pełni. A energia odpowiada na to co jest, nie na to co chciałabyś żeby było. Jak odróżnić? Pytaj siebie: czy ta intencja pochodzi z miejsca gdzie mi czegoś brakuje, czy z miejsca gdzie już czuję się wystarczająca? To nie jest łatwe ćwiczenie ale jest uczciwe.
To co Nefrytka napisała o wysyłaniu sygnału ze strachu - to mnie trafiło. Bo właśnie to chyba robię. Skupiam się na tym że chcę żeby coś się zmieniło, ale pod spodem jest panika że się nie zmieni. I to wszystko idzie razem w tę intencję?
I w tym rzecz właśnie jest mój problem z tym całym modelem. mowicie ze energia „odpowiada na to co jest naprawde” - ale skad wiadomo co ona „odpowiada”? jak cos sie udaje mowicie ze energia zadziałała jak nie - ze intencja byla zla albo ze cos blokowalo. to jest hipoteza niefalsyfikowalna. zawsze bedzie jakies wyjasnienie dlaczego nie wyszlo
Odniosę się jeszcze do mojego pytania bo chyba zgubilo sie w dyskusji - dlaczego modlitwa lub intencja nie zawsze dziala? bo naprawde mnie to nurtuje. ludzie sie modla calymi latami i nic. czy to znaczy ze ich intencja była „zla”? to brzmi troche okrutnie
no ale Pelargonia jak sie modlisz o zdrowie bliskiej osoby i ona umiera, to ciezko powiedziec ze „relacja byla odpowiedzia”. to brzmi jak racjonalizacja po fakcie. nie zlosliwie, serio pytam
mysle ze chodzi tez o to ze modlitwa skierowana do konkretnej czakry ma inny zasieg. modlitwa z drugiej czakry to jest cos lokalnego, przyziemnego, zwiazanego z twoja witalnoscia i relacjami. jezeli chcesz „uslyszenia” na poziomie duchowym to musisz tę energie najpierw przepuscic przez serce, potem przez gardlo, dopiero wtedy sygnał staje sie kompletny. modlitwa bez tego to jakby wyslac maila bez tytulu - moze dotrze ale nie wiadomo do czego sie odnosi
hej, bo moje pytanie tez troche zgineło - czy jest jakis prosty sposob wogóle poczuć te druga czakre zanim zaczniemy gadać o intencjach i modlitwie? ja naprawde nie wiem czy ja w ogole czuje czakry. czy to znaczy ze nie dziala czy ze nie umiem?
wchodze bo czytam od jakiegos czasu i mam pytanie moze banalnie podstawowe ale jednak - czy ta praca z czakrami to trzeba robic regularnie jak cwiczenia fizyczne, czy mozna od czasu do czasu jak sie czuje potrzebe? bo wydaje mi sie ze podchodze do tego za bardzo „napadowo” i moze dlatego nic nie czuje
regularnosc pomaga zdecydowanie ale nie dlatego ze czakry sie „rozleniwia” jak mięśnie. chodzi o to ze sam uczysz sie czuc roznice. jak robiłes cokolwiek nieregularnie to trudno wychwycic subtelne zmiany bo nie masz punktu odniesienia. im czesciej tym lepiej orientujesz sie co jest „twoje bazowe” a co sie zmienilo
wracam do pytania ktore zadałam wcześniej i troche mi uciekło - czy ma znaczenie do kogo kierujemy intencje? bo Gracjan cos o tym mówił, ale nie do konca rozumiem. jak ktos nie wierzy w żadnego boga ani wyższą siłę, to w czym ma „zanurzyć” te intencje? w sobie?
no właśnie to mnie też zastanawia, bo sama jestem gdzieś pomiędzy - nie jestem stricte religijna ale coś tam czuję kiedy medytuję, jakby obecność. i nie wiem jak to nazwać. i nie wiem czy ta „obecność” to jest coś zewnętrznego czy po prostu głębsza część mnie. czy to ma znaczenie dla tej pracy z energią?
to jest moim zdaniem kluczowe pytanie calej tej rozmowy i nie padla jeszcze na nie konkretna odpowiedz. czy zrodlo intencji jest wewnetrzne czy zewnetrzne - to nie jest kwestia estetyczna. jesli energia to cos co ty generujesz, to modlitwa to wzmacnianie wlasnej sily. jesli jest zewnetrzna - to modlitwa to prosba o dostep. to sa fundamentalnie rozne modele i nie mozna ich mieszac bez wyjasnienia do kturego sie nalezymy
no wlasnie, i to jest moment gdzie rozmowa naprawde sie rozkreca. bo jesli energia jest wewnetrzna, to modlitwa skierowana do „czegos zewnetrznego” jest… czym? autoprogramowaniem? rytualem dla ego? nie mowie ze to zle, ale to zupelnie inna mechanika niz zakladamy na starcie tej rozmowy
