Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad czymś, co zaobserwowałem u siebie podczas biegania. Biegnę regularnie, jakies 4-5 razy w tygodniu, i czasem wchodzę w taki stan gdzie po prostu… płyne. Oddech równy, nogi same idą, myśli cichną. To nie jest zwykłe zmęczenie ani adrenalina, to coś innego. Czy to możliwe ze podczas intensywnego wysiłku fizycznego przepływ energii w ciele sie zmienia? Jakby czakry otwierały sie same przez ruch? ciekaw jestem co wy na to, bo na innych działach forum mało kto to łączy z bioenergią.
No właśnie, ja tez to czuję! Ćwiczę jogę i pilates i są takie momenty, szczególnie przy pewnych sekwencjach ruchów, że czuję dosłownie ciepło rozchodzące sie przez klatkę piersiową albo wzdłuż kręgosłupa. Zawsze myślałam że to po prostu rozgrzewka mięśni, ale po tym co czytałam o czakrze serca i czakrze splotu słonecznego, to chyba nie tylko fizyka. Mam pytanie: czy ktoś wie czy różne rodzaje sportu aktywują różne czakry? Bo intuicyjnie czuję ze np. bieganie to co innego niż np. pływanie.
Zatrzymajmy sie na chwile, bo mieszamy kilka rzeczy. To co opisujecie, ten stan „płynięcia” podczas biegania, ma nawet swoją nazwę w psychologii sportu - flow, opisał to Csikszentmihalyi jeszcze w latach 70. To zmieniony stan świadomości, tak, ale wynikający z konkretnych procesów neurologicznych: endorfiny, zmiana rytmu oddychania, skupienie uwagi. Nie mówię że nie ma tu wymiaru energetycznego, ale zanim ktoś zacznie otwierać czakry bieganiem, warto wiedzieć co sie w ogóle dzieje w ciele.
Szczerze? Troche sceptycznie do tego podchodzę. Biegam od lat , siłownia też, i owszem są chwile euforii ale nie nazwałbym tego otwieraniem czakr. Raczej po prostu dobra sesja. Ale ciekawi mnie jedno: czy jest jakaś różnica między ruchem intencjonalnym a automatycznym? Bo medytacja w ruchu, tai chi, to jednak cos innego niz zwykłe bieganie na odtwarzaczu mp3, nie?
O matko, właśnie o tym chciałam napisać! Próbowałam raz biegać i przy każdym wydechu wyobrażać sobie że wyrzucam z siebie czarną energię, a przy wdechu wciągam złotą, świetlistą. I naprawdę po tym biegu czułam sie zupełnie inaczej niz normalnie, taka… lżejsza? Czysta? Nie wiem czy to prawdziwa praca energetyczna czy tylko efekt placebo ale efekt był. Komuś jeszcze coś takiego wyszło?
Hm, ale właśnie to „nie wiem czy placebo” jest kluczowe. Efekt jest efektem, ok, ale co z tego wynika? Jeśli to placebo to działa tak samo, jeśli to energia to też działa. Praktycznie bez różnicy. Mnie bardziej interesuje czy da sie tego nauczyć świadomie, tzn. czy ktoś tu ma jakiś konkretny sposób na wejście w ten stan bo tak z marszu to nie zawsze wychodzi.
Ja biegam i mam taka obserwacje ze jak biegne boso po trawie to czuje cos zupelnie innego niz w butach na asfalcie. Jakby ziemia dawala cos dodatkowego. Slyszalam o uziemieniu, earthing to sie chyba nazywa, ze bezposredni kontakt ze ziemia ma znaczenie energetyczne. Czy to ma senss w kontekscie bioenergii czy to juz za daleko idzie?
Earthing jest badany naukowo, sa jakies wstepne wyniki wskazujące na wpływ na stany zapalne i rytm dobowy, ale to wciąż słabe dowody. Natomiast z perspektywy bioenergii kontakt z ziemią to temat jak najbardziej na miejscu, czakra podstawy i uziemienie to fundamenty pracy energetycznej. Ale bieganie boso po asfalcie to jednak nie to samo co po trawie czy lesie, tu sie zgadzam intuicyjnie
Mam jedno pytanie bo trochę sie gubię. Mówicie o energii podczas sportu, ale czy to znaczy ze sport ZASTĘPUJE inne formy pracy energetycznej, np. medytację? Czy to tylko taki bonus? Bo sama nie mam siły na intensywny wysiłek po pracy i zastanawiam sie czy spacer też cos daje w tym sensie.
Nie zastępuje, to zupełnie inna kategoria. ruch aktywuje, medytacja stabilizuje. Można to porównać do wody: wysiłek fizyczny wstrząsa wodą w naczyniu i wypłukuje osad, medytacja pozwala żeby woda sie uspokoiła i oczyściła. Jedno bez drugiego działa, ale razem działa lepiej. Spacer jak najbardziej ma wartość energetyczną, nie musisz biec żeby cos sie działo.
Ja bym to nazwała stagnacją energetyczną. Kiedy sie nie ruszamy, energia stoi w miejscu, tworzy takie zastoje. Szczególnie widać to w czakrze splotu słonecznego i sakralnej które są mocno związane z ruchem i witalnością. Siedzący tryb życia to dosłownie energetyczne zamulenie. Ale ciekawa jestem co Zenobia o tym sądzi bo ona zwykle doprecyzowuje takie tematy.
Zgadzam się z diagnozą, ale ostrożnie z nazewnictwem. W różnych systemach te same zjawiska mają różne nazwy i różne lokalizacje. W systemie ajurwedyjskim to prana vata, w chińskiej medycynie to zastój qi, w bioenergoterapii zachodniej mówi sie o blokadach w polu bioenergetycznym. Nie traktujcie tych systemów jako synonimów bo się różnią. Ale ruch jako sposób na uruchomienie energii jest wspólny dla wszystkich tych tradycji.
ja dorzucę cos ze swojego podwórka. Kiedys trenowałem kickboxing, sporo lat, i powiem wam ze te stany o których pisze Runolog69 są bardzo realne. Ale najbardziej energetycznie intensywne były dla mnie sparingi, nie samotny trening. Jakby kontakt z drugą osobą, nawet w walce, generował inny rodzaj przepływu energii. Może dlatego ze ciała ludzkie sie stykają, wymieniają coś? Albo może adrenalina. Ale tamte sesje potrafiły mnie albo kompletnie naładować albo totalnie opróżnić, bez żadnego stanu pośredniego.
Przepraszam ze wchodzę tak wprost, bo jestem sceptyczna jeśli chodzi o energie i czakry generalnie, ale to co opisuje Lucjanek brzmi przynajmniej logicznie. Ze interakcja z drugą osobą zmienia twój stan. To nawet bez energii da sie jakoś wytłumaczyć psychologicznie. Ale to „opróżnienie” po sparingu mnie zastanawia. Czy to możliwe ze ktoś ci po prostu zabierał energie? Brzmi jak wampiryzm energetyczny, o którym gdzieś czytałam.
To jest bardzo konkretne pytanie i dobrze że padło. Ochrona pola energetycznego przed wysiłkiem sportowym, szczególnie kontaktowym, to temat który rzadko pojawia sie w literaturze, bo większość podręczników bioenergoterapii traktuje ruch jako jednoznacznie korzystny. A to nie jest takie proste. Przed kontaktem fizycznym z innymi ludźmi czy to w sporcie czy np. w tłumie, można wykonać krótką intencję ochronną, coś w stylu wizualizacji szczelnej bańki wokół ciała. Nie musi to trwać długo, dosłownie kilka oddechów. Drugie podejście to uziemienie po treningu, nie przed żeby wyrównać to co zostało zaburzone. Nawiązując do earthingu, o którym była mowa: kilka minut boso na trawie po intensywnym wysiłku działa jak reset.
Wróćmy więc do tego co Lucjanek poruszył, bo to ważny wątek. Ochrona pola podczas wysiłku kontaktowego to nie jest jakiś margines, to jest coś o czym każdy uprawiający sporty walki powinien wiedzieć. Mam kilka przemyśleń. Po pierwsze: w bioenergoterapii mówi się o naturalnej „szczelności” aury, której nie da się wyłączyć, ale można ją osłabić przez zmęczenie, stres, chorobę. Po drugie: intensywny trening sam w sobie otwiera pole bo ciało jest w stanie podwyższonej aktywności, wszystkie procesy przyspieszone. To z jednej strony szansa na oczyszczenie, z drugiej większa podatność na zakłócenia z zewnątrz. Konkretne techniki ochronne to osobny temat i trochę za długi na jeden post, ale jeśli ktoś chce, mogę rozpisać
Hej, ja do tego wątku z ochroną pola dorzucę coś może niepopularnego. Ćwiczyłem przez chwilę z gościem który przed każdym treningiem robił jakiś swój rytuał, takie powolne obroty, dotykanie klatki piersiowej, mrużenie oczu. Śmiałem się w duchu. A potem zauważyłem że on faktycznie nigdy nie wyglądał na rozbity po treningu. Przypadek może ale przestałem się śmiać.
ja mam pytanie troche z boku calej tej rozmowy. czy wy w ogole przygotowujecie sie jakos energetycznie PRZED bieganiem/treningiem, czy to raczej dzieje sie samo? bo ja nie robilam nigdy niczego specjalnego przed biegiem, wchodzilam i tyle. teraz zaczynam sie zastanawiac czy moze powinnam
To jest dobre pytanie i wbrew pozorom nie ma jednej odpowiedzi. Część osób nie robi nic i ich pole samo się reguluje bo są energetycznie „stabilne” w sensie że mają naturalną odporność. Inni bez intencjonalnego wejścia w trening gubią się gdzieś po drodze i wychodzą z niego bardziej rozstrojeni niż weszli. Dużo zależy od twojego aktualnego stanu, od dnia. Polecam zacząć od prostej obserwacji przez kilka tygodni, notować jak się czujesz przed i po, i szukać wzorców.
właśnie właśnie, ja o tym ostatnio myślałam! Po tych moich biegach z wizualizacją złotego oddechu zaczęłam zapisywać jak sie czuję i naprawdę widać różnicę. Te dni kiedy biegłam świadomie są inne w zapiskach. Trochę to brzmi jak dziennik szalonej 🙂 ale naprawdę coś w tym jest
Ok, tu mam konkretne pytanie do wszystkich bo ciągle mi coś nie klika. Mówicie o energii podczas biegania czy wysiłku, ale co z ludźmi którzy NIE MOGĄ biegać? Mam problem z kolanem, lekarz zabronił. Czy spacer naprawdę ma podobne działanie energetyczne czy jednak jest za słaby żeby cokolwiek ruszyć?
Zbieram to wszystko do kupy i mam takie pytanie bo wciąż jestem sceptyczna. @Pustelnik mówi o „obecności w ruchu” i rozumiem co ma na myśli w sensie psychologicznym, skupienie na tu i teraz, mindfulness w ruchu. Ale czy wy naprawdę wierzycie że to zmienia coś poza tym? Że to nie jest po prostu lepiej przeprowadzony trening, bo jesteś skupiony zamiast rozkojarzony?
no dobra, z tym się zgodzę. efekt jest efektem. po prostu wolę nie budować za dużo teorii dookoła mechanizmu dopóki nie wiem co tak naprawdę działa
Dorzucę coś co może niektórych zaskoczy. Kamienie i kryształy noszone podczas treningu to wg mnie niedoceniany temat. Turmalin czarny np. działa ochronnie na pole energetyczne i przy wysiłku kontaktowym mógłby właśnie tą funkcję pełnić o której Pustelnik mówił. Nie wiem czy ktoś próbował, ale wydaje mi się że połączenie kamienia z intencją ochronną przed treningiem to byłoby coś
Wpadam tu z doskoku w ten kamień-wątek ale muszę powiedzieć, bo to ważne. Turmalin ma udokumentowane właściwości piezoelektryczne, to znaczy pod wpływem nacisku generuje ładunek elektryczny. To jest fizyka, nie mit. Natomiast twierdzenie że „chroni pole energetyczne” to już znaczny krok dalej, którego nauka nie potwierdza. Mogę zrozumieć że ludzie to czują, bo efekt placebo działa na świadomość, ale nie mieszajmy rzeczywistych właściwości kamienia z przypisywanymi mu aktywnościami energetycznymi
o kurde, dopiero teraz wpadlem na ten watek i juz tyle tu jest! Mega dziekuje wszystkim bo naprawde nie mialem pojecia ze sport i energia tak bardzo ida razem. Szczegolnie ten fragment o intencji przed treningiem, to mnie zatrzymalo. Zawsze biegalem zeby „wylanczyc glowe” a tu sie okazuje ze moze warto by ja wlasnie wlanczyc ale inaczej? 🙂
Wlasnie o to chodzi - ja biegalem zeby wylanczyc glowe, dokladnie to samo! i nagle ktos mowi zeby ja wlanczyc z powrotem, tylko inaczej. to zmienia cala perspektywe. serio, mega dziekuje za ten watek wszystkim, bo czytam od godziny i nie moge przestac 😀 ale mam pytanie, bo jeszcze nie lapie - ta intencja przed treningiem, to ma byc konkretna mysl, zdanie? czy bardziej uczucie? bo jak mam powiedziec sobie „biegam zeby oczyscic energie” to brzmi dla mnie troche sztucznie na razie
