Byłem ostatnio w dużej bibliotece miejskiej i coś mnie tam uderzyło, dosłownie od progu. Takie dziwne zagęszczenie, cisza ale nie martwa, jakby powietrze było gęstsze. Zacząłem się zastanawiać czy to nie jest związane z tym co biblioteki w sobie kumulują przez lata - wiedza to nie tylko słowa na papierze, wiedza to energia myśli tysięcy ludzi którzy te książki pisali, czytali, komentowali. To musi zostawiać ślad w polu energetycznym miejsca. Ktoś kiedyś świadomie to obserwował albo pracował energetycznie w takim miejscu?
ojej, wlasnie o tym myslalam ostatnio! Bylam w bibliotece na uniwersytecie i też poczułam coś dziwnego, ale nie umialam tego nazwać. Myślałam ze to poprostu klimat miejsca, ale moze chodzi o te energie nagromadzone? Czy to znaczy ze każda ksiazka ma jakieś własne pole?
Hmm, powiem szczerze ze mam mieszane uczucia. Rozumiem co masz na mysli z tym gestym powietrzem ale biblioteki są poprostu ciche i mają specyficzny zapach starych ksiazek - stary papier, kurz. To moze dawac takie subtelne odczucia. Nie mowie ze pole energetyczne nie istnieje, tylko ze trzeba odroznic sugestie od realnego odczytu energii. Ines by to lepiej skomentowala pewnie 🙂
wlaśnie tak mnie tesz to trochę zastanawia. Znaczy wierzę w energie i czakry, ale żeby książka miała swoje pole? To juz troche egzotycznie brzmi. Chyba ze chodzi o energie miejsca jako całości a nie poszczególnych woluminów. Jak to właściwie działa wedlug was?
No dobrze, ale pole morfogenetyczne to Sheldrake i to jets hipoteza ktura w mainstreamowej nauce jest dosc kontrowersyjna nawet bez dodawania do niej warstwy ezoterycznej. Nie mowie ze doswiadczenie jest falszywe, bo odczucia w roznych miejscach sa realna sprawa, tylko te wyjasnienia sa troche naciagane. Co do bibliotek, to ciekawy temat ale bym uwazala zeby nie mieszac kilku rzeczy naraz.
Ines ale wlasnie o to chodzi ze nauka dopiero zaczyna odkrywac to co ezoteryka wie od wiekow! ze sie tak wyraze, pole morfogenetyczne to wlasnie naukowe potwierdzenie tego co bioenergoterapeuci czuja od dawna. Kazde miejsce ma swoja aure i biblioteka to wyjatkowo mocne miejsce pod tym wzgledem bo wiedza to najczystsza forma energii jaka istnieje. 🙂
a ja mam inne pytanie bo mnie bardziej ciekawi praktyczna strona - jak sie to sprawdza? Bo jak biblioteka kumuluje energie przez lata to mozna by wejść tam i jakby sie „naładować” albo wrecz poczuć przeładowanie? Byłem ostatnio w starej czytelni w centrum i faktycznie po kilku godzinach miałem dziwne migreny. Myślałem ze to od siedzenia w jednej pozycji ale moze to bylo cos innego.
A wogóle to skad wiadomo czy ktoś jest na tyle wrazliwy zeby to czuć? Bo albo sie jest wrażliwym energetycznie albo nie i to chyba nie jest kwestia ćwiczeń? Pytam bo sama byłam w różnych starych miejscach i raz cos czulam a raz nie, nie wiem co to znaczy.
ale czy to nie znaczy ze tak na prawde nie mozna tego sprawdzic?? Bo zawsze mozna powiedziec ze „bylas w zlym stanie” jak ktos nic nie czuje. To troche tak ze zawsze jest wytlumaczenie po fakcie
ja mam pytanie do Hektora bo chciałam sie dowiedziec - pisałeś ze ta energia jest nagromadzona przez lata, ale co z nowymi bibliotekami? 🙂 Byłam w zupelnie nowej bibliotece, otwartej niedawno, i też było tam jakieś specyficzne czucie. Znaczy inne niż w starej, ale jednak coś było. Jak to wytlumaczyc?
to jest dobre pytanie i sam sie nad tym zastanawiałem. Myslę ze nowa biblioteka ma już zakodowaną intencję w swojej strukturze - miejsce zostało zbudowane z myślą o określonym celu, ludzie którzy je projektowali, budowali, wypełniali księgozbiorem wnosili w nie swoje energie. Poza tym wiedza sama w sobie niesie określone wibracje niezależnie od czasu. Stara biblioteka ma głębsze warstwy, nowa jest świeższa ale nie pusta energetycznie.
Ciekawe czy cos z tego da sie zmierzyc w kategoriach numerologicznych. biblioteki maja swoje daty zalozenia, adresy, liczby sal i woluminow. Jestem ciekawa czy energetyczny charakter miejsca odpowiada jego liczbom. Ktos to kiedys analizowal?
o numerologii to nie wiem,ale chcę powiedzieć że zawsze czuję sie w bibliotekach inaczej niż wszędzie indziej i od zawsze to czułam. Pamiętam jak byłam mała i chodziłam do biblioteki z tatą i siedziałam między półkami i miałam takie poczucie spokoju jakiego nigdzie indziej nie miałam. Teraz jak to czytam to zaczynam myśleć że może to nie był tylko nastrój miejsca.
wiem że wchodze późno aleale jak właściwie sie mierzy albo ocenia energię miejsca? Chodzi mi o to czy sa jakies konkretne metody kture bioenergoterapeuci stosuja zeby to zbadac bo chcialabym spróbować to zrobić świadomie a nie tylko na zasadzie „coś czuje”
a to wahadlo to jak konkretnie? Znaczy kupuje je gdzies czy to morze być cokolwiek? I czy potrzeba jakiegoś przygotowania zanim sie wejdzie do takiego miejsca, jakies ćwiczenia wcześniej?
Druidka, co do wahadla to prawda że może byc prawie cokolwiek - kamyk na nitce, pierścionek. Ważniejsze jest kalibrowanie, czyli nauczenie się jak twoje wahadlo odpowiada „tak” i „nie” zanim zaczniesz z nim cokolwiek badać. Bez tego to losowe kręcenie sie i mozesz se dopasować do czegokolwiek co chcesz zobaczyć. Ale ja mam rezerwacje do używania tego w bibliotekach pełnych ludzi, bo mozna wyjść na wariatkę 🙂
no wlasnie a jak sie to kalibruje?? bo rozumiem ze piszesz ze wahadlo ma odpowiadac tak i nie ale to Ty nim ruszasz nieswiadomie prawda? to jak odroznic prawdziwy sygnal od tego ze sama sie telepiesz.
przepraszam że wchodzę trochę z boku ale mam pytanie do całej tej dyskusji o bibliotekach - czy to ma znaczenie jaki jest profil biblioteki? Znaczy czy biblioteka naukowa dziala inaczej energetycznie niż taka z fikcją albo ezoteryczna? Bo wydaje mi sie że tresc ksiazek powinna miec jakis wpływ jeśli w ogole energia tam jest
sama się nad tym zastanawiam i myslę że tak. Biblioteka z traktatami filozoficznymi to zupełnie inne pole niż biblioteka z powieściami romantycznymi. Intencja pracy intelektualnej, skupienie badaczy, lata ciszy i myślenia - to zostawia inny odcisk niż emocje związane z lekturą rozrywkową. Nie mówię że jedno jest lepsze od drugiego, ale charakter jest inny.
Hector ale czy to nie jest trochę elitaryzm energetyczny? 🙂 Znaczy poważna nauka ma lepszą energię niż literatura? Mam wrażenie ze to wychodzi z jakiegoś założenia że skupienie intelektualne jest jakoś wyższe od emocji. Emocje też są energią przecież.
Wroce do swojego pytania bo nikt nie odpowiedzial. Czy ktos na prawde analizowal biblioteki pod katem numerologicznym? Data zalozenia to podstawa ale tesz liczba sal, kondygnacji, adres. wiem ze to brzmi drobiazgowo ale widzialam opracowania dla kosciolow i zamkow i tam to sie zgadzalo zadziwiajaco dobrze.
ojej to takie ciekawe! a można policzyc bibliotekę szkolną? Bo chodzę do takiej gdzie jest stara część i nowa część i w starej zawsze sie lepiej czuje, siedze tam i cos mnie po prostu przyciaga. Nie wiedzialam ze to moze miec zwiazek z numerologia!
Chce sie odniesc do calego watku z metodami bo mam wrazenie ze rozmowa idzie w kierunku „jak to robic” zamiast „czy to wogole dziala”. Druidka zapytala o konkretne metody i dostala garsc technik,ale bez zadnego zaznaczenia ze zadna z nich niema potwierdzonej skutecznosci poza anegdotami. nie mowie zeby nie eksperymentowac, ale zeby wiedziec co sie robi - to zabawa z wlasnymi odczuciami i wyobraznia, nie pomiar czegos obiektywnego.
Ines, no dobra ale Ty zawsze to samo. Nikt tu nie mówi ze to nauka. To jest forum ezoteryczne i ludzie dzielą sie doświadczeniami, nie piszą pracy doktorskiej. Można pisać ze coś nie jest udowodnione i dać spokój, zamiast co chwile przypominać ze to nie działa według nauki. Wiemy. Właśnie dlatego tu jesteśmy a nie na forum fizyki
a ja chcialam sie zapytać o cos innego, bo wróciłam do poczatku watku. Hektor pisal ze energia kumuluje sie przez lata w miejscu. To znaczy ze biblioteka po przeprowadzce traci tą energię? Znam bibliotekę ktora sie przeprowadziła do nowego budynku. Zastanawiam sie czy zabrała ze sobą te energie czy zostawila w starym miejscu.
