ojej ojej, zastanawiam sie od jakiegos czasu czy energia w miejscach nauki, takich jak szkoły czy uczelnie, ma realny wpływ na to jak uczniowie i studenci przyswajają wiedzę. Pracuję z bioenergia hobbystycznie i ostatnio byłam w kilku różnych miejscach i gdzieniegdzie czuć było takie dziwne zagęszczenie, jakby napięcie w powietrzu, a w innych salach było zupełnie inaczej, lekko i spokojnie. Czy ktoś się tym tematem interesował?? bo mnie to bardo nurtuje szczególnie w kontekście dzieci, kture mają trudności w nauce
O, dobry temat. Pamietam jak chodzilam do liceum i byla jedna sala na pierwszym pietrze, w ktorej wszyscy bylismy rozkojarzeni, nikt nie mogl sie skupic, nauczyciel sie denerwowal, my sie denerwowalismy i jakos ta lekcja zaawsze szla fatalnie. a w sali obok, przy bibliotece, bylo jakos zupelnie inaczej, taka cisza wewnetrzna nawet jak gwar byl na zewnatrz. Wtedy oczywiscie nie myslalam o energii, ale teraz jak patrze wstecz to mnie to nie dziwi. szkoly zbieraja przez lata energie pokolen uczniow, i to energie zbiorowa co jets dosc specyficzne.
To znaczy że stare budynki szkolne sa bardziej naładowane ta energią niz nowe? Bo to by tlumaczylo dlaczego w nowo otwartych szkołach dzieci niby maja lepsze warunki ale niekoniecznie lepiej sie ucza, czy ja to dobrze rozumiem?
Hej, ja sie troche wtrące bo to mnie bardzo ciekawi! Pracuję z energią od paru lat i rzeczywiście przestrzenie mają swoją „historię” energetyczną, to nie jest żadna metafora tylko coś co można wyczuć. Stare szkoły mogą mieć zarówno piękną spokojną energię jak i bardzo ciężką, zależy co się w nich działo przez lata. Nowe budynki są neutralne ale też puste w pewnym sensie, nie ma tam jeszcze niczego co by wspierało skupienie czy naukę. co ciekawe, trzeba by je niejako „ugruntować”.
Chwila, chwila. „Ugruntowac” to znaczy co dokladnie? Bo mam wrazenie ze to słowo robi tu dużą robotę a nie wiem co konkretnie za nim stoi. I drugie pytanie, skąd wiadomo ze ta „historia energetyczna” budynku w ogole oddziałuje na uczniów a nie po prostu akustyka sali, oświetlenie, temperatura czy stres nauczyciela?
Leokadia ma rację że trzeba zadac to pytanie. Ale jedno nie wyklucza drugiego. Akustyka i oswietlenie wplywaja na ciało i uklad nerwowy, energia wpływa na pole subtelne. Obydwa poziomy są prawdziwe. Ugruntowanie przestrzeni to w skrócie: intencjonalne oczyszczenie z nagromadzonych emocji i energii zbiorowej, a potem wprowadzenie stabilnej, spokojnej wibracji. Można to robic dymem z ziol, dźwiękiem, kryształami albo samą intencją i bioenergetycznym przekazem. Pytanie ile osob w szkole wie co to znaczy i jets gotowych to zrobić.
Ojej, ale w jaki sposob energia emocji z poprzednich lat morze wogole zostac w murach?? to znaczy... emocje sa niematerialne nie? Nie rozumiem jak to fizycznie dziala, przepraszam jesli to glupie pytanie ale naprawde chce zrozumiec.
Okej ale czy ktoś faktycznie przeprowadzał jakieś oczyszczanie szkoły albo klasy i widział konkretne efekty u dzieci? Nie pytam złośliwie, naprawde ciekaw jestem czy są jakies obserwacje z praktyki a nie z teorii.
ojej ojej, ja mam kolezanke, nauczycielke w podstawowce, ktora co jakis czas okadza swoja klase szalwia zanim przyjda uczniowie. Mowi ze klasa jest spokojniejsza i ze dzieci sie mniej kloca. Ale ona tesz jest spokojna osoba i dobrze prowadzi lekcje, wiec niewiem ile to zasluga energii sali a ile jej samej. To sie troche przeplata.
Tak, nauczyciel to węzłowy punkt enegretyczny w klasie, trudno to przeoczyć jak sie pracuje z energią. ale uwazam ze to nie jets kwestia wyboru - albo przestrzeń albo czlowiek. one na siebie oddziałują cały czas. zmęczony, zestresowany nauczyciel w pięknie oczyszczonej sali bedzie lepiej funkcjonował niż w sali naładowanej ciężką energia. A zrównoważony nauczyciel w każdej przestrzeni da radę ale bedzie go to więcej kosztować.
Zatrzymajmy sie tu na chwile. Mam wrazenie ze ta rozmowa idzie w stronę „wszystko wpływa na wszystko” i to jets teza tak szeroka ze nic jej nie obali ale tesz nic z niej nie wynika praktycznie. konkretnie: co rodzic albo nauczyciel ma zrobić jeśli uzna ze w klasie jest zła energia? Okadzanie szałwią w szkole publicznej to raczej nie przejdzie 🙂
Hmm, a czy ktoś słyszał o tym że niektóre akademiki mają bardo specyficzną energię? Mieszkałam w jednym przez rok i było tam coś takiego... ciężkiego, szczególnie na niektórych piętrach. wiele osób miało gorsze wyniki w sesji wlasnie z tych pięter, niewiem czy to przypadek
o to to co Tanzanit pisze to ciekawe bo akademiki to sa takie miejsca gdzie energia chba sie najbardziej miesza, tyle osob, tyle różnych stanow emocjonalnych, sesja, rozstania, imprezy, wszystko naraz. swoja droga, czy to nie jets przypadkiem tak ze im wiecej ludzi mieszka w miejscu tym bardziej niestabilna jest ta energetyczna przestrzen??
Ale czy w takim razie dzieci które ucza się w domu, ten cały homeschooling, mają lepsza energie do nauki właśnie dlatego ze srodowisko jest im znane i oczyszczone? Bo to by było logiczne, ze srodowisko z dobrą energia to po prostu dom gdzie sie jest bezpiecznie.
To juz trochę daleko idące wnioski. 🙁 Dom też może mieć fatalną energie, jeśli sa konflikty, napiecia, problemy. Nie sądzę żeby samo siedzenie w domu automatycznie dawalo lepsza energię do nauki. To jest po prostu inne środowisko, nie koniecznie lepsze energetycznie.
o jejku, właśnie, dom wcale nie jets automatycznie bezpieczny energetycznie. Ale wracając do szkół, chciałam zapytać czy ktoś wie jak rozpoznać ze klasa albo sala ma „złą” energię? bo nie każdy jest wrażliwy na to od razu. Są jakieś sygnały kture powinny nas naprowadzić, tak ze nawet osoba mniej wrażliwa poczuje ze coś jest nie tak?
Ilonka, to dobre pytanie bo ja tez nie wiem czy bym to wyczula. Dla mnie „zla energia” w klasie to jest... 😉 no nie wiem jak to opisac. Czy to jest jakies fizyczne odczucie? Bo czasem wchodze do jakiegos pomieszczenia i jest mi jakos nieswojo ale nie mam pewnosci czy to energia czy po prostu sufit za nisko albo okna za male.
Sygnaly sa rozne i zaleza od wrazliwosci danej osoby, wiec nie ma jednej listy. :/ tak swoja droga ale najczesciej to jets: ciagle zmeczenie bez powodu wlasnie w tym miejscu, trudnosci z koncentracja mimo ze normalnie jej nie masz, dzieci kture sa nerwowe zaraz po wejsciu do sali a wczesniej byly spokojne, nauczyciel ktury czuje sie wycisniety jak cytryna po kazdej lekcji w tej konkretnej sali a w innych nie. To takie pierwsze sygnaly.
Dobra... ale tu jets problem metodologiczny. Jak nauczyciel „wie” że sala A jest gorsza niż B - bo w A ma zwykle trudniejsze klasy, starszy rocznik, więcej uczniów ze specjalnymi potrzebami? Nie możemy porównywać sal jakby były identyczne bo nigdy nie sa. Przepraszam za drążenie ale to ważne żeby nie wyciagac pochopnych wniosków. 🙂
Leokadia podnosi słuszny punkt co do zmiennych. Ale w pracy z przestrzenią nie chodzi o laboratoryjne porównanie. Chodzi o odczyt pola - i tu metody sa inne niz naukowe. Można wejść do pustej sali, w ciszy, bez wiedzy o tym kto tam uczył i kogo. I wtedy zobaczyć co czujesz. To jets weryfikacja niezalezna od historii klasowej czy liczby uczniów.
Są narzędzia. Różdżka wahadełkowa nad mapą albo bezpośrednio w pomieszczeniu potrafi wskazać miejsca z zaburzoną energią. :/ Oczywiście wymaga wprawy ale nie wymaga wrodzonej wrażliwości - to można ćwiczyć. Poza tym zwykła obserwacja długoterminowa,takie notowanie co się dzieje w danej przestrzeni, kto się źle czuje i kiedy, tesz daje obraz choc to mozolne.
Dobre przekierowanie! Bo właśnie - to co wspiera energię do nauki to według mnie nie jest tylko brak złego ale aktywne budowanie czegoś. Rośliny w sali to jedno, one naprawde zmieniają pole. Ale też intencja z jaką uczniowie wchodzą do sali - czy to jest miejsce z którym sie identyfikują czy obce terytorium. Szkoły gdzie uczniowie mają wpływ na wystrój mają często lepszą energię zbiorową.
Czekajcie... a czy ktos probowal kiedyś zrobić coś z krysztalami w klasie albo w pokoju do nauki? Bo czytałam że ametyst wspiera koncentrację i spokój i to by miało sens przy nauce, tylko nie wiem czy nauczyciel moglby po prostu postawić kamień na biurku i to w ogóle działa bez żadnego dodatkowego programowania czy czegoś takiego?
Ametyst to tak ale ja słyszałam że do nauki lepszy jest fluoryt, szczególnie ten zielony albo tęczowy. Podobno wpływa na logiczne myślenie i porządkowanie informacji w głowie. Miałam przez jakis czas przy biurku i rzeczywiscie coś było, choc nie wiem czy to kamień czy placebo, ale efekt byl 🙂
no właśnie, Drozdzia sama to powiedziała - nie wiem czy kamień czy placebo. I to jest uczciwe podejście. Placebo też działa, to jest naukowo udowodnione, wiec moze kryształy po prostu uruchamiają pozytywne oczekiwanie i to ono pomaga? Nie musimy od razu zakladac ze kamien wysyła jakieś fale.
ojjj, oj Leokadio ale ty zawsze z tym placebo, haha. Wiesz, dla mnie to że coś dziala jest wystarczające niezależnie od mechanizmu. Jak fluoryt na biurku pomaga mojej kolezance skupic się na egzaminie to niech pomaga, po co to rozbierać na czynniki pierwsze. Ale zgadzam się ze Drozdzia byla uczciwa.
wracajac do tych akademikow bo nie dokonczyłam wątku wcześniej - czy ktoś wie jak sobie poradzic z ciężką energią w pokoju gdzie sie mieszka i uczy jednocześnie? Bo to jest specyficzny problem,nie można poprostu wyjść do innej sali, to jest i sypialnia i miejsce do nauki w jednym i chba to miesza energię w jakiś szczególny sposób
