Chcialem otworzyć temat o czakrze podstawy bo widzę że sporo osob myli ją z czymś w rodzaju prostego ośrodka seksualnego i tyle. A to jest znacznie bardziej złożona sprawa, szczególnie jeśli porównamy jak ta energia działa u mężczyzny a jak u kobiety. Muladhara to nie tylko libido, to cały fundament - instynkt przezycia, zakorzenienie, relacja z ciałem i ziemią. Tyle że sposob w jaki ta energia sie przejawia jest u obu płci inny i chciałem się dowiedzieć czy inni tesz to obserwują. U mężczyzny ta energia ma tendencję do bycia bardziej rozladowujaca - idzie w górę albo na zewnatrz, szuka ujścia. U kobiety jest bardziej kumulujaca, przyjmująca. Przynajmniej tak to widzę na podstawie swojej pracy. czy ktoś pracował z tym swiadomie i ma jakies spostrzezenia?
To ciekawy temat i dobrze że ktoś go otworzył, bo rzeczywiście sporo nieporozumień krąży wokół muladhary. Ale mam od razu pytanie - co masz na myśli mówiąc „rozładowująca” kontra „kumulująca”? Bo rozumiem intuicję, ale to może być mylące. Mężczyźni też mogą kumulować tę energię, np. w praktykach tantrycznych właśnie o to chodzi żeby nie rozładowywać. Więc czy to jest cecha biologiczna, czy raczej kulturowa albo nawykowa?
o wlasnie bo ja się zastanawiam nad tym od jakiegoś czasu. Mam 23 lata i szczerze to nigdy nie myślałem o tej energii w ten sposób. Zawsze kojarzyłem pierwszą czakre z takim grubym czerwonym kołem gdzieś na dole kręgosłupa i tyle. a tu się okazuje że to cały system. jak wogóle poznac czy ma się ja zablokowaną? Bo czytałem że jak jest zablokowana to człowiek czuje sie nieuzasadniony... niewiem czy dobrze tłumaczę... jakby był w powietrzu, nie stoi pewnie na ziemi. I to brzmi jakby mnie opisywało haha.
Muladhara to jets dosłownie „korzeń podparcia” z sanskrytu,więc to uczucie bycia „w powietrzu” jest klasycznym objawem jej niedostatecznej aktywności. Ale uwaga - zablokowanie a nadaktywność to dwie różne rzeczy i oba stany są problematyczne. Przy blokadzie mamy lęk, brak bezpieczeństwa, problemy finansowe, dosłownie słabe nogi. Przy nadaktywności jest agresja, obsesja na punkcie materialnego, nadmierny popęd który człowiek nie umie kontrolować. A co do energii seksualnej - to jest coś co się rozlewa z muladhary w górę do swadhisthany i te dwie czakry są bardo mocno powiązane, właściwie nie można ich rozpatrywać w oderwaniu.
Kiedy pracuje z aura, szczegolnie w rejonie dolnych czakr, to rzeczywiscie czuje roznice miedzy polem energetycznym mezczyzny a kobiety. U mezczyzn ta energia w muladharze jest czesto bardziej skondensowana, taka gesta i ciemna w kolorze, jakby ciezka. U kobiet bywa bardziej rozlegla przestrzennie, jakby zajmowala wiecej miejsca w dolnej czesci ciala. Ale nie jestem pewna czy to jest specyfika plci czy po prostu przypadek z ludzmi z ktorymi pracowalam.
Przepraszam ale musze się tu zatrzymac. „Ciemna i gęsta” u mężczyzn, „rozległa” u kobiet - to brzmi jak typowa projekcja tego co kulturowo przypisujemy płciom. Skąd wiadomo ze widzisz energie a nie wlasne wyobrażenie o tym jak ta energia powinna wygladac? Nie mówię ze doswiadczenia bioenergoterapeutów sa bez wartości ale takie uogólnienia na podstawie własnych odczuc przy pracy z (pewnie niezbyt duza) grupą osob - to jest bardo wąska podstawa do wniosków o „energii kobiecej i męskiej”.
No ale Edytka ma trochę racji, warto to rozróżniać. Sama pracuję z czakrami od ponad 15 lat i staram się być ostrożna z takimi generalizacjami. Natomiast w tradycjach tantrycznych i w jodze kundalini faktycznie istnieje koncepcja shakti i shiva - żeńskiej i męskiej zasady energetycznej, które istnieją w każdym człowieku niezależnie od płci biologicznej. Więc pytanie Wierzchosława jest interesujące, tylko może lepiej zadać je inaczej: jak energie żeńskie i męskie w muladharze działają, a nie jak kobieta i mężczyzna.
przeczytalam wszystko po kolei i troche sie gubie, bo dopiero zaczynam sie interesowac czakrami. Czyli ta pierwsza czakra to nie jets tylko cos zwiazanego z seksem??? Bo jak googluje to wszedzie jest ze to „chakra seksualna”. A tu piszecie o zakorzenienie, przezyciu, ciezkosci, to zupelnie inne rzeczy. Czy ja dobrze rozumiem ze jest jakas roznica miedzy czakra pierwsza a druga jesli chodzi o ten seksualny aspekt? 😉
okej to teraz mi sie wiecej uklada w głowie. Czyli jeśli ktoś ma np. bardzo silny popęd seksualny ale przy tym jets jakoś niestabilny, nie potrafi się zatrzymac w miejscu, zmienia pracę co chwile, nie ma oszczednosci, ciągle gdzieś go nosi - to może być wlasnie kwestia muladhary? no nie wiem, że energia jest ale nie jest zakorzeniona więc idzie cała do góry bez podstawy?
A mam pytanie praktyczne bo lubię konkrety - jak się w ogóle pracuje z muladharą żeby ją ustabilizować? Bo widzę tu dużo teorii, ale jak ktoś ma wlasnie ten problem który opisał Edmund, to co realnie morze zrobić? Jakieś ćwiczenia, medytacje, coś fizycznego?
no proszę, na muladharę najlepiej działa chodzenie boso po ziemi, szczególnie po trawie albo po piasku, to jest takie naturalne uziemienie. Plus czerwone kamienie - rubin, granat, czerwony jaspis. Kladzie się je na okolicę kosci ogonowej podczas medytacji i po 20 minutach czuć roznice. Sprawdzone. Mozna też robic przysiady albo w ogóle cwiczenia nog bo to aktywuje dolne partie ciala i energię tam przyciaga.
Wróćcie proszę do tego wątku o kobietach i mężczyznach, bo to mnie najbardziej interesuje. Mam takie odczucie ze jako kobieta inaczej przeżywam tę energię w dolnej czesci ciała, szczególnie podczas pewnych stanów emocjonalnych - lęku, bliskości, silnych emocji. To jest takie bardzo fizyczne, bardzo cielesne. Czy to jest właśnie ta muladhara?? I czy to normalne ze u kobiet ta czakra jest jakby bardziej „ruchliwa”, zmienia sie w zaleznosci od cyklu?
Sluchajcie,nie chce byc nie wiadomo kim na tym forum, ale mam wrażenie że wchodzimy w mocno spekulatywny obszar. Twierdzenie że czakra „reaguje na cykl hormonalny” brzmi przekonująco, ale to jest takie łączenie biologii z metafizyka bez żadnej podstawy poza intuicja. Tradycje jogi i tantry NIE mówiły nic o cyklu miesiaczkowym w kontekscie muladhary - to jest współczesna interpretacja, często wynikajaca z checi żeby system czakr był „naukowy”. I nie twierdze ze jest bez wartości, ale nazwijmy to po imieniu - to jest spekulacja, nie wiedza.
Edytka, tradycje szaktyzmu jak najbardziej mowily o cyklu kobiety w kontekscie energetycznym. Byly cale rytualy zwiazane z roznymi fazami cyklu. Wiec „tradycje nie mowily nic” to jest troche uproszczenie zaleznie od tego ktora tradycje bierzemy. Natomiast zgadzam sie ze w popularnej ezoteryce jest duzo nawarstwionych interpretacji ktore nie maja zrodel. Ale sama idea ze biologia i energia sa powiazane - to nie jest cos wymyslonego ostatnio.
Chcę tu dorzucić jedno zdanie do tej dyskusji o cyklu i energii bo mi się coś przypomniało. W jodze kundalini jest coś takiego jak „shakti pad” - etap gdzie energia zaczyna się ruszać ale jeszcze nie ma stabilizacji. I właśnie u kobiet ten etap często zbiega się z konkretną fazą cyklu. To nie jest moje wymysłenie, to jest opisane np. u Yogi Bhajana. Więc Edytka, mam pytanie do ciebie - co konkretnie uznasz za wystarczającą „podstawę” żeby powiązanie cyklu i energii muladhary uznać za zasadne? Bo jeśli wymagasz badań klinicznych to jasne że ich nie ma. Ale tradycja też jest pewnego rodzaju źródłem.
okej okej ale wracajac do mojego pytania z wczesniej,bo Gustlik odpowiedzial o kamieniach i chodzeniu boso, a Sylweria stwierdzila ze to dlugodystansowa praca - to mnie ciekawi co rozumiecie przez „dlugodystansowa”. kilka tygodni? Miesiecy? bo Edmund opisal taki przypadek ze ktos ciagle zmienia prace i jets niestabilny, i chetnie bym wiedziala czy takie rzeczy wogole mozna poczuc ze sie zmienily
oj tam, no to ja mam pytanie do Wierzchoslawa bo on ma doswiadczenie z pracy z innymi - czy jak ktos sam nie wie ze ma problem z muladhara to i tak mu mozna pomoc? Czyli czy bioenergoterapia dziala na kogoś kto nie wierzy albo nie wie co sie dzieje? Bo mam takiego znajomego i zastanawiam sie czy mu to zaproponowac ale on jets totalnym laika jesli chodzi o te rzeczy
Edmund, to akurat dobre pytanie! Z mojego doswiadczenia energia dziala niezaleznie od wiary, bo to nie jest kwestia przekonania tylko fizycznych pol. Znam przypadek gdzie kolega poszedl na sesje praktycznie na sile i i tak poczul roznice po tygodniu. Energia nie pyta czy wierzysz 😀
Zgadzam sie z Sylweria w tej kwestii. Przy pracy z czakrami, szczegolnie dolnymi, bardzo wazna jest intencja i swiadoma zgoda osoby z ktora pracujemy. Muladhara to centrum instynktu samozachowawczego, ingerowanie w nie bez swiadomosci czlowieka to troche jak otwieranie czyjegos domu bez pukania. Z energetycznego punktu widzenia to moze wywolac wiecej napiecia niz spokoju.
ojej no to sie nie spodziewalem takiej odpowiedzi. rozumiem logike ale czy to nie jets troche przesadzone? to nie jest tak ze bede mu robic jakis rytuał potajemnie, tylko myslalem zeby go zaprowadzic na sesje do specjalisty. czy to tez wymaga takiej zgody swiadomej ze „tak, pracuj z moja muladhara”?
Chcialam zapytac o cos innego bo sie troche gubie w tym watku. caly czas mowicie o „blokowaniu” muladhary ale jak sie w ogole poznaje ze ona jets zablokowana a nie np. po prostu slaba albo niedorozwinieta? Bo to chba nie jest to samo? Czy sa jakies konkretne objawy ktore mowia ze „to blokada” a nie „to po prostu slaby osrodek”?
Wchodzę w ten wątek bo mnie Kunzyt.ka trochę zdenerwowała - „czujemy czy coś jest zaciśniętym czy pustym” to jest rozróżnienie którego nie da się zweryfikować. Dwóch terapeutów może poczuć dwie różne rzeczy u tej samej osoby. I co wtedy? Kto ma rację? To jest fundamentalny problem z diagnozowaniem stanów energetycznych i dobrze że Niedola zadała to pytanie bo ono odsłania że cały ten system nie ma żadnego mechanizmu falsyfikacji.
Lechoslawo... u mnie jest bardzo wyraznie. W fazie przed owulacja czuje sie bardziej „w powietrzu”, jakby energia dolnych czakr byla rozporoszona. Po owulacji, zwlaszcza w fazie luteinalnej, jest taka wieksza gestosc, ciezkosc, wiecej uziemienia. Nie wiem jak to wytlumaczyc inaczej niz „energetycznie” bo jest wyrazne i powtarzalne. Choc rozumiem ze to moze byc tylko percepcja stanu hormonalnego przez cialo
Frezja zadaje tu moim zdaniem najważniejsze pytanie w całym tym watku. I uczciwa odpowiedź jest taka ze prawdopodobnie nie da się tego rozróżnić z zewnątrz. Ciało energetyczne i cialo fizyczne są ze soba splecione - przynajmniej tak zakłada większość tradycji kture znam. Czyli „to hormony” i „to muladhara” mogą opisywac to samo zjawisko z dwoch różnych języków. Jeden nie wyklucza drugiego.
A propos tego co mowicie o roznicy miedzy mezczyzna i kobieta w tej czakrze - czy to znaczy ze medytacja na muladhare powinna byc inaczej prowadzona dla mezczyzn i kobiet? Bo nigdy nie widzialam zeby ktos to rozroznia w jakiejs ksiazce czy kursie, wszedzie te same instrukcje dla wszystkich.
tak jest chciałam o to zapytać, bo ta kwestia medytacji mnie najbardziej interesuje praktycznie. bo ok, przyjmijmy że muladhara działa inaczej u kobiet i mężczyzn, ale skoro wszędzie te same prowadzone medytacje, te same wizualizacje z czerwonym kołem na dole kręgosłupa - to czy to nie jest po prostu jeden szablon dla wszystkich? ktoś to kiedyś rozróżniał?
właśnie! to jets ten problem ze „spopularyzowaną” pracą z czakrami, ze wszystko zostaje uproszczone do minimum. sam mialem kiedys nauczyciela ktory robil dokladnie to rozroznienie i to czulem fizycznie ze te techniki dla mezczyzn sa bardziej „aktywne”. nacisk stop w ziemie, praca z kolanami, to co innego niz siedzenie i oddychanie. nie mowię ze kobiety nie moga robic tego samego ale chyba efekty sa inne
