kurcze, a co z bibliotekami szkolnymi i uniwersyteckimi? Bo to są miejsca gdzie setki albo tysiące osob skupiały sie na nauce przez lata, to chba powinno budować jakiś pozytywny zasób energetyczny? Pytam bo mam wrazenie że w dobrej bibliotece jednak łatwiej mi się koncentruje niż w domu czy w zwyklej klasie i zastanawiam sie czy to tylko kwestia ciszy czy cos więcej
Teodorze,tez to czuje! stare biblioteki zwlaszcza maja w sobie cos szczegolnego. pamietam jak bylam w bibliotece jagiellonskiej na wycieczce szkolnej, to nawet jako dzieciak poczulam ze to jest miejsce z jakims ciezarem w pozytywnym sensie, jakby setki lat skupienia i pracy zostawily tam cos namacalnego. ale moze to tez architektura i zapach ksiazek, niewiem, moze to wszystko razem?
hmm, biblioteka jako miejsce skupionej energii to ciekawy punkt. w różnych tradycjach były miejsca do nauki i medytacji uznawane za święte właśnie dlatego że pokolenia tam praktykowały. niewiem czy to samo dotyczy szkolnej biblioteki ale logika jest podobna chba.
Wierzbina dotknęła czegoś waznego. intencja jest kluczem, nie czas. Rok intensywnej, swiadomej pracy z przestrzenia może dać więcej niż sto lat przypadkowego przebywania. biblioteki kture ktoś świadomie „otwieral”, ceremonialnie inagurowale, naznaczał, maja inną jakość niż te które po prostu istnieją. Warto pytać o historie miejsca nie tylko chronologiczna ale rytualną.
Weryfikacja jest możliwa przez odczyt - wejść,zatrzymać sie, zamknąć oczy. Ale żeby to miało sens, trzeba wpierw wyciszyć własne projekcje. Wiekszosc ludzi wchodzi do starej biblioteki z gotowym oczekiwaniem ze „poczują historię” - i to oczekiwanie wlasnie czują. Pytanie jest inne: czy ktoś probowal wejść bez wiedzy o miejscu?
To jets głębsze pytanie niż się wydaje. Miejsce nie buduje pola samo z siebie przez czas. Czas jest tylko czynnikiem sprzyjającym jeśli jakość intencji jest właściwa. Znam sale w stuletnim budynku gdzie energia jest ciężka jak beton i znam pokoje w bloku z lat osiemdziesiątych gdzie jest absolutna klarowność. Czas to nie przepis.
ojej przepraszam ze sie wtracam bo jestem tu nowa w temacie... ale co to znaczy ze energia jest „ciezka jak beton”? Jak to mozna poczuc? Bo ja chba nie czuje takich rzeczy w ogole i zastanawiam sie czy to jest cos co mozna rozwinac czy trzeba sie z tym urodzic.
kurcze, haha Leokadio to jest dobre, głodna kontra zla sala 😀 ale wiesz, ja też mialam takie momenty gdzie myslalam ze coś jest nie tak a potem się okazalo ze po prostu nie spałam. Ale to chyba nie znaczy ze kazde odczucie jest bledem? Raz byłam w jednej klasie na prywatnej lekcji i czulam sie dziwnie przez całą godzinę, nie sennie tylko tak, jakby ktos siedział za mna. I nie byłam zmęczona, spalam normalnie. Skąd w takich sytuacjach wiedzieć?
to ciekawe co Almandynka opisuje bo właśnie ta kwestia odróżnienia „własnego stanu” od „stanu miejsca” jest chba najtrudniejsza. nie wiem jak to robią doswiadczeni, czy jest jakas metoda żeby to rozdzielic, czy to po prostu kwestia praktyki i po czasie się wie?
Jest kilka sposobow. 🙂 jeden to tak zwany test porownawczy,wchodzisz do miejsca, odczytujesz swoj stan, wychodzisz na zewnatrz albo do innego pomieszczenia, znowu odczytujesz. Jesli roznica jets wyrazna i powtarzalna to zaczyna miec sens. Drugi sposob to swiadek, ktos drugi kto nie wie co sprawdzasz i tesz opisuje swoje odczucia. Zbieznosc bez sugestii to juz jest cos. Zaden z tych sposobow nie jest doskonaly ale razem daja obraz
wracajac na chwile do akademikow bo mam konkretne pytanie,czy jets jakis sposob na takie codzienne podtrzymywanie energii w pokoju? że się tak wyrażę,znaczy nie tylko jednorazowe oczyszczenie ale cos co by sie utrzymywalo dlugo bo nie chce co tydzien szalwią okadzac pokoju wspolnego z koleżanka 🙂
a co z roślinami w tym kontekscie? Bo wczesniej Oliwkaa wspomniała że rośliny zmieniaja pole i to mi zostalo w głowie. Mam na biurku bluszcz i zastanawiam sie czy to ma znaczenie przy nauce. czytalam że bluszcz oczyszcza powietrze ale czy tesz energetycznie coś robi? 🙂
ej ale wracam do wątku o szkolach bo mnie to bardziej interesuje niż akademiki, czy ktoś próbował cokolwiek aktywnie robić z energia w szkole bez wiedzy reszty? Np. dyskretnie postawić kryształ gdzieś albo robic jakas intencję przed wejściem do sali? Bo nauczyciel raczej nie mógłby otwarcie okadzać klasy szalwia, no 😀
a moge spytac dlaczego zlote swiatlo a nie biale? bo wszedzie czytalem ze biale to oczyszczajace i ochronne, zlote nie kojarzyle mi sie z nauka tylko z bogactwem wgl
a ja się zastanawiam czy kolor światła w wizualizacji w ogóle ma znaczenie czy to jest poprostu kwestia indywidualnych skojarzeń?? Bo jeśli ktoś np. ma złe wspomnienia z czymś zlotym to chyba nie zadziała tak samo jak u kogoś dla kogo złoto = coś dobrego? Czy to jest universalne czy jednak subiektywne
To pytanie trafia w sedno i jest ważniejsze niż sie wydaje na pierwszy rzut oka. Kolor w wizualizacji ma dwie warstwy,jedna to ta osobista, czyli co dla ciebie znaczy, co wywołuje, jakie skojarzenia buduje. I tutaj masz rację, jest to zaawsze subiektywne. Druga warstwa to pewna tradycja symboliczna, która istnieje niezależnie od tego co my o tym myślimy. Złote światło w wielu nurtach odpowiada energii słonecznej, aktywnej, tworzącej, skupiającej. białe jest bardziej yin, oczyszczające, rozpraszające. Jeśli ktoś ma osobiste skojarzenie które stoi w poprzek tej tradycji to morze pracować ze swoim kolorem. Intencja jest ważniejsza niż kolor sam w sobie
