Hej, zakładam ten temat bo ostatnio mam strasznie płytki sen i zastanawiam sie czy to moze miec zwiazek z tym ze pracuje nad swoimi czakrami. Chodzi mi o to ze od jakiegos czasu staram sie oczyszczac energie przed snem, medytuje, ale paradoksalnie sypiam gorzej niz wczesniej. Czytalam gdzies ze bioenergoterapia moze wplywac na sen ale glowy nie dam czy pozytywnie czy negatywnie. Ktos ma podobne doswiadczenia?
To bardo ciekawe co piszesz, bo sama to obserwowalam przez dlugi czas. Kiedy zaczelam pracowac z energia, pierwsze tygodnie byly dosc burzliwe jesli chodzi o sen. Jakby pole energetyczne przechodziło jakis reset, no wiesz, niespokojne sny, budzenie sie w srodku nocy, a potem nagle kladam sie i zasypiam jak niemowle. Pytanie do ciebie: co dokladnie robisz przed snem i jak dlugo to trwa?
wybaczcie ze wchodze w srodku ale to troche odwrotna logika. Jak masz gorszy sen po „oczyszczaniu energii”, to moze poprostu medytacja cie pobudza,bo skupiasz sie, aktywujesz uklad nerwowy i pozniej trudno zasnac. To ma wytlumaczenie bez zadnych pol energetycznych. nie twierdze ze kazdy efekt to placebo, ale warto sprawdzic te prostsze opcje zanim sie zrzuci wine na energie
Krysztaly pod poduszka to juz inna kwestia niz sama bioenergoterapia, to warto rozdzielic. Ametyst ametystowi nierowny, ale generalnie kamienie potrafia rozruszac energie w nocy i u niektorych wlasnie przez to sen jest plytszy. Ja kiedy zaczylam sesje z bioenergoterapeuta, przez pierwsze dwa tygodnie budzilam sie o 3 w nocy jak zegarek. Terapeutka mowila ze to godzina watroby i oczyszczanie idzie pelna para.
a ta godzina watroby to co, chodzi o te chinska medycyne?? slyszalem cos takiego choc niewiem czy to ma zwiazek z energia czy to co innego. i te budzenie o 3 to faktycznie cos znaczy czy to tylko zbieznosc?
Hm ale czy to sie wzajemnie wyklucza? Mam na mysli, ze moze i cykl snu i ta godzina watroby mowia o tym samym, tylko innymi slowami? Sama nie jestem specjalistka, ale wydaje mi sie ze wiele tradycyjnych systemow opisuje to co my teraz nazywamy biologia, tylko metaforycznym jezykiem
Wracajac do Zawilcowej, ten ametyst pod poduszka to naprawde moze byc problem. Zapisalam se kiedy uzywalam jakich kamieni i ametyst przy bardzo aktywnych sesjach energetycznych rzeczywiscie ruszal cos w nocy. Probowalam potem z rozowym kwarcem i sen byl lagodniejszy. To nie jest regula dla kazdego ale moze warto sprawdzic? Poza tym 20-30 minut tuż przed snem to sporo jesli pracujesz intensywnie z czakra koronowa.
Szczerze to nie wierze za bardzo w to energetyczne wytlumaczenie budzenia sie o 3 ale ta uwaga o ametsyscie mnie zastanawia. Slyszalam ze kamienie maja rozna czestotliwosc albo cos w tym stylu i jedne sa bardziej stymulujace a inne wyciszajace. Czy to jets opisane gdzies konkretniej czy to tylko takie powiedzenia przekazywane z ust do ust?
Energia przed snem to wogole temat rzeka. jak ktos ma czakre koronna aktywna i nie zamknie jej przed snem,to moze wchodzic w kontakt z bytami z innych wymiarow i to wlasnie zaburza sen. trzeba pamietac zeby zaawsze zamykac czakry po pracy z nimi, inaczej sie jest jak otwarte drzwi
czekajcie, ja sie troche zgubilem. To ta bioenergoterapia to ktos inny robi dla ciebie czy ty sam se robisz? Bo rozumiem ze mozna isc do jakiegos specjalisty ale mozna tez samemu? Pytam bo slyszalem o tym pierwszy raz w zasadzie.
a niech tam, protazy, obie opcje sa mozliwe. Bioenergoterapia z prawdziwym terapauta to jedno, a samodzielna praca z energia to drugie, troche mniej precyzyjne ale tez popularne. Zawilcowa chyba robi to sama sadac po tym co pisala. A co do calego tematu, mam pytanie do Izoldki albo Leontynki, czy ta poczatkowa gorsza jakosc snu to cos co zaawsze mija czy zalezy od czlowieka?
Pojawiajac sie w tej dyskusji powiem tyle: pytanie o „gorzej czy lepiej” jets zbyt skrotowe. Sen jest zwierciadlem tego co dzieje sie na poziomie subtelnym. Jesli energia porusza sie, oczyszcza, przeplywa w nowych kanalach, to cialo fizyczne to rejestruje przez noc wlasnie. Plytki sen na poczatku pracy energetycznej to czesto znak ze cos sie dzieje, nie ze cos jest zle. Ale trzeba tez rozroznic: czy to sen plytki, czy poprostu inne sny niz zwykle??
Przepraszam ze pytam cos moze oczywistego,ale czy te intensywne sny po pracy z energia to zaawsze cos dobrego? Bo troche sie boję ze jak zacznę cos takiego robic to bede miec koszmary. czy da sie jakos na to wplywac?
Wracajac do pytania Jadwisi... u mnie ten poczatkowy chaos ze snem trwal moze trzy tygodnie i potem sie uspokoil, ale slyszalam ze u niektorych trwa dluzej. Myslę że to mocno indywidualne i zalezy m.in. od tego jak bardzo zakorkowałaś te energie przez lata. Jak ktos ma duzo do oczyszczenia, to i sen moze byc dlugo rozchybotany.
Mam notatki z okresu kiedy zaczynałam intensywniejszą pracę z czakrami i patrząc na to teraz... ten chaos senny u mnie dzielił się na dwa etapy. Pierwsze dni to było właśnie to zmęczenie poranne mimo snu, potem po jakimś czasie zaczęły się intensywne sny ale rano czułam się... inaczej, trudno opisać, jakby lżej? Nie wiem czy to jets reguła czy u każdego inaczej.
u mnie jakieś trzy-cztery tygodnie ale robiłam sesje co drugi dzień. jak często ty to robisz? Bo jeśli codziennie, to może po prostu za dużo na raz i ciało nie nadąża
hej, przepraszam ze sie wcinam ale mam pytanie troche z boku. To oczyszczanie aury przed snem o ktorym pisala Zawilcowa to mozna sie nauczyc z jakiejs ksiazki czy trzeba isc do kogos?? pytam bo sam mam problem ze snem i zastanawiam sie czy to moglby byc pomysl.
a propos tego co pisała Leontynka o trzech tygodniach, to mnie ciekawi czy ten czas ma coś wspolnego z cyklem księżycowym? Słyszałam że praca energetyczna idzie inaczej przy nowiu i pełni i zastanawiam się czy wlasnie dlatego u jednych „chaos” trwa krocej a u innych dłużej bo zaczynają w roznym momencie cyklu. Może to trochę naciągane ale wydaje mi się że to nie jets bez sensu.
Powiem jedno: trzy tygodnie chaosu po „oczyszczaniu energii” kture pozniej mija,to klasyczny efekt placebo w polaczeniu z adaptacja. Zaczyna sie nowy rytual wieczorny, cialo sie przestawia, sen jets dziwny, a potem wraca do normy i przypisujecie to temu ze „energia sie ulozyla”. dokladnie to samo by sie stalo jakbyscie zaczely wieczorem pic rumianek i robic rozciaganie.
kurcze, ta dyskusja jest naprawde wciagajaca, siedze i czytam od poczatku i tyle sie dowiedzialem. Zawilcowa, a probowalas kiedys zapisywac te swoje sny zaraz po przebudzeniu?. na razie tyle, jak coś się zmieni to dopiszę.
