Czyszczenie energetyczne przed nowym rokiem
Chciałam zapytać, bo coraz bliżej nowego roku i zastanawiam się, czy robicie jakieś szczególne czyszczenie energetyczne przed sylwestrem. Zależy mi zwłaszcza na oczyszczeniu przestrzeni po starym roku, bo sporo się działo i czuję, że w domu zostało dużo ciężkiej energii. Sama zwykle palę szałwię i okadzam każdy kąt, ale mam wrażenie, że to już mi nie wystarcza. Szukam czegoś głębszego. Jakieś sprawdzone sposoby?
Czyszczenie przed nowym rokiem to temat, który naprawdę wymaga podejścia indywidualnego, bo każda przestrzeń jest inna. Szałwia to dobry fundament, ale jeśli czujesz, że nie daje już efektu, to albo technika wymaga odświeżenia, albo energia w pomieszczeniu jest na tyle zakorzeniona, że trzeba czegoś więcej. Pytanie pierwsze: czy czyszczenie robisz przy otwartych oknach? Bo bez ujścia energia nie ma gdzie odpłynąć, krąży w kółko.
@Pustelnik tak, okna zawsze otwieram, nauczyłam się tego dawno. Ale teraz zastanawiam się, czy sama szałwia bez intencji coś daje. Bo ostatnio robiłam to trochę mechanicznie, bez skupienia.
Intencja to absolutna podstawa. Bez niej okadzanie to po prostu palenie ziela. Nie ma przepływu, nie ma czyszczenia. Ale chciałam dodać coś od siebie, bo sama robię to inaczej przed nowym rokiem. Zaczynam od siebie, nie od przestrzeni. Jeśli sama wchodzę do pokoju z ciężką energią, to zanim okadze ściany, najpierw oczyszczam własne pole. Inaczej przenoszę swoje do przestrzeni i vice versa.
A jak oczyszczasz własne pole? Pytam serio, bo nie bardzo wiem, od czego zacząć. Słyszałam o wizualizacji białego światła, ale nie wiem, czy to wystarczy.
@Anastaya wizualizacja działa, ale tylko jeśli naprawdę to czujesz, a nie tylko wyobrażasz sobie obrazek. Ja zaczynam od oddechu, kilka świadomych wdechów, potem wyobrażam sobie, że każdy wydech wypycha ciemną mętną energię z ciała, a wdech wnosi światło. Brzmi prosto, ale skupienie musi być pełne. Żadnych myśli o tym, co potem ugotować.
A skąd wiadomo, że to działa? Znaczy, że coś faktycznie wyszło, a nie tylko się nam wydaje? Bo szczerze mówiąc, zawsze mam ten problem, że nie wiem, czy efekt jest, czy nie.
@Zenek63 to pytanie, które zadaje większość osób zaczynających pracę z energią. Odpowiedź jest prosta: ciało mówi. Jeśli po czyszczeniu czujesz wyraźną ulgę, powietrze w pomieszczeniu jest jakby lżejsze, wchodzisz do pokoju i nie ma tego przygnębiającego uczucia, które było wcześniej, to znak, że coś się zmieniło. Oczywiście wymaga to pewnej wrażliwości, którą się wyrabia z czasem. Na początku naprawdę można nie czuć różnicy, to normalne.
Dołączę tu z innej strony, bo temat bardzo bliski. Przed nowym rokiem robię coś, o czym rzadko się mówi: przeglądam energetycznie przedmioty. Stare listy, zdjęcia, rzeczy po ludziach, z którymi kontakt był trudny. To często największy magazyn starej energii w domu. Szałwia po ścianach, a na półce stoi pamiątka po osobie, która życzyła nam źle, i całe okadzanie idzie w piach.
@Melania70 o, to bardzo ciekawe. I co z takimi przedmiotami? Wyrzucać? Zakopać? Czy samo okadzenie wystarczy?
Zależy od przedmiotu i od tego, co za nim stoi. Jeśli to coś, co związane jest z bólem albo z relacją, którą chcesz zamknąć, to moim zdaniem lepiej się tego pozbyć fizycznie. Ziemia bardzo dobrze neutralizuje, zakopanie to opcja dla rzeczy, których nie możesz wyrzucić do kosza. Ale przedmiot neutralny, który tylko zbierał energię, można oczyścić. Sól, dym, intencja.
A zakopanie w ogrodzie to nie jest tak, że ta energia trafia do ziemi i tam zostaje? Zastanawiam się, czy to nie obciąża miejsca, w którym się mieszka.
@Zanetka81 ziemia jest transformatorem energii, nie pojemnikiem na śmieci. To stara wiedza, stosowana w wielu tradycjach. Energia w niej nie zostaje, ona się przetwarza. Oczywiście mam na myśli głębsze zakopanie, poza ogrodem warzywnym, w miejscu, które nie jest intensywnie użytkowane. Ale rozumiem ten niepokój, bo niewielu ludzi to tłumaczy, a sam fakt zakopania brzmi trochę dziwnie dla kogoś, kto spotyka się z tym po raz pierwszy.
Przepraszam, że wejdę z takim podstawowym pytaniem, ale czy czyszczenie energetyczne przed nowym rokiem to coś, co trzeba robić konkretnego dnia? Ostatniego grudnia, pierwszego stycznia? Czy to nie ma znaczenia?
@Irenka05 dobra intuicja, że pytasz. Data kalendarzowa ma znaczenie symboliczne, ale ważniejsza jest faza księżyca i własna gotowość. Czyszczenie przed nowym rokiem najlepiej zacząć przy księżycu malejącym, który sprzyja odpuszczaniu, pozbywaniu się, zamykaniu. Jeśli złapiesz malejący księżyc kilka dni przed sylwestrem, to świetna kombinacja.
No ale księżyc nie zawsze malejący, a nowy rok mamy konkretną datę. Co wtedy, odkładać do następnego miesiąca?
@Sybilla jeśli księżyc jest w rosnącej fazie, to skupiasz się wtedy na przyciąganiu i zapraszaniu nowego, a czyszczenie robisz z nieco innym akcentem: wyobrażasz sobie nie tyle wyrzucanie, co zastępowanie. Stara energia jest wypychana przez nową, świetlistą. To nie jest problem, tylko inna technika.
Mam coś do dodania do tego tematu, bo przydarzyło mi się coś, co do tej pory nie daje mi spokoju. Ostatnio kilka razy obudziłam się z bardzo wyraźnym poczuciem, że ktoś trzyma moje dłonie. Tak fizycznie, jakby ktoś siedział przy łóżku i trzymał moje ręce w swoich. Jak tylko całkowicie się budzę, nie ma nic. Żadnego ciężaru, żadnego ciepła. Zupełnie jakby ktoś cofnął ręce w ułamku sekundy. Nie wiem, czy to ma związek z tym, że w domu jest jakaś energia, której nie oczyściłam, czy coś innego.
@Helena82 to jest bardzo wyraźny sygnał. Mnie to zastanawia, czy to poczucie jest spokojne, neutralne, czy odczuwasz przy tym jakiś lęk albo odwrotnie, spokój i ciepło?
@Helena82 to, co opisujesz, jest znane w pracy z energią. Granica między snem a jawą to stan, w którym wrażliwość zmysłów energetycznych jest bardzo wysoka. Nie powiem od razu, co to jest, bo to zależy od wielu czynników. Ale pierwsze pytanie, które ja bym zadał: czy to powtarza się w tym samym miejscu, o tej samej porze? I czy niedawno miałaś w domu kogoś, kto przeszedł, czy zmieniłaś coś w aranżacji sypialni?
@Pustelnik zawsze w sypialni, zawsze nad ranem. Nic w domu nie zmieniałam. Ale kilka miesięcy temu przeprowadziłam się i to mieszkanie ma swoją historię, bo jest stare. Nie wiem, kto tu wcześniej mieszkał.
@Helena82 stare mieszkanie to ważny szczegół. Pytanie pierwsze: czy to poczucie dłoni jest symetryczne, jakby ktoś trzymał obie twoje ręce jednocześnie, czy raczej czujesz tylko jedną stronę? I drugie, może ważniejsze: czy budzisz się spokojnie, czy z niepokojem?
@Pustelnik obie ręce, zawsze obie. I to dziwne, bo budzę się spokojnie. Właściwie to jedyny moment w nocy, kiedy sen jest naprawdę głęboki, a potem to poczucie i otwarte oczy. Bez lęku. Ale właśnie ta spokojność mnie niepokoi, paradoksalnie.
@Helena82 to, że budzisz się bez lęku, to dla mnie bardzo znaczące. Moje doświadczenie mówi mi, że obecności, które wzbudzają spokój, to zupełnie inna kategoria niż te, z którymi się walczy albo które trzeba odpychać. Ale nadal bym zapytała: masz w tym mieszkaniu jakieś przedmioty, które zostały po poprzednich lokatorach?
@Helena82 granica przebudzenia to rzeczywiście szczególny stan. Ale zanim pójdziemy dalej w interpretacje, chciałam zapytać o coś prostego: ile mniej więcej trwa ten kontakt? Chwila, kilka sekund, dłużej?
@Eliksira bardzo krótko. Jak otwierają się oczy, to jakby ktoś cofał ręce. Nie nagle, nie gwałtownie, po prostu znikają. Za każdym razem tak samo.
Słucham tej rozmowy i mam pewną myśl. Stare mieszkanie, powtarzający się schemat, spokój zamiast strachu. To brzmi jak ślad kogoś, kto po prostu był tam wcześniej i nie do końca odszedł. Nie mówię o czymś złym, bo spokój jest tu kluczowy. Ale właśnie dlatego pytam, czy robiłaś jakiekolwiek czyszczenie energetyczne od kiedy się przeprowadziłaś?
@Melania70 nie. Dosłownie nic. Nawet nie pomyślałam o tym na początku, bo nie jestem mocna w tych rzeczach. Właśnie dlatego trafiłam na ten wątek.
A to nie może być tak, że ta obecność jest życzliwa, ale właśnie dlatego czyszczenie mogłoby ją zaburzyć albo odpędzić coś, co nie chce zrobić krzywdy? Trochę się boję, że bezmyślne okadzanie może narobić więcej szkody niż pożytku.
@Zanetka81 to częste pytanie i rozumiem skąd się bierze. Ale czyszczenie energetyczne zrobione z intencją nie jest wyrzucaniem wszystkiego bez wyjątku. Jeśli intencja jest jasna, na przykład: oczyszczam tę przestrzeń z energii, które mi nie służą, to to, co jest neutralne albo życzliwe, nie zostaje dotknięte. Problem pojawia się, gdy ktoś wchodzi z agresją albo bez żadnej intencji.
Dobra, ale skąd wiemy, czy ta obecność jest życzliwa, czy po prostu nie jest jeszcze wroga? Spokój podczas snu to nie jest chyba wystarczający dowód na to, że coś jest bezpieczne.
@Sybilla to zależy, co rozumiesz przez bezpieczne. W pracy z energią ciało rzadko kłamie. Jeśli ktoś budzi się przez wiele tygodni z tym samym odczuciem i nie ma żadnych skutków ubocznych, brak snu, lęki, poczucie bycia obserwowanym w ciągu dnia, to jest to sygnał, że nie mamy do czynienia z czymś, co wchodzi bez zaproszenia.
Przepraszam, że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem, ale co to znaczy energetycznie, że ktoś „nie odszedł”? Czy to jest coś jak duch, czy to jest ślad energetyczny osoby, która żyje albo żyła? Bo nie do końca rozumiem, czy mówimy o tym samym.
@Irenka05 to ważne rozróżnienie. Ślad energetyczny to jest odcisk, wzorzec, który zostaje w miejscu po intensywnych emocjach albo długim przebywaniu. To nie jest świadoma obecność, tylko echo. Obecność to coś innego, jest pewna intencjonalność, poczucie, że coś tam jest i reaguje. To, co opisuje Helena, bardziej brzmi jak to drugie, ale nie przesądzam.
Właśnie, i dlatego wracam do tego, co powiedziałam wcześniej o przedmiotach. Helena, czy w mieszkaniu jest cokolwiek, co nie jest twoje? Meble, obrazy, cokolwiek, co zostało?
Jest jedna szafa. Właściciel powiedział, że za ciężka do wyniesienia. Zostawił ją. Nigdy jakoś specjalnie na nią nie zwracałam uwagi.
@Helena82 szafa to bardzo konkretna rzecz. Przedmioty, które długo stoją w jednym miejscu, szczególnie te duże, potrafią być rodzajem akumulatora. Nie mówię, że tak jest w tym przypadku, ale zaczęłabym od energetycznego przejrzenia właśnie jej.
Przy szafie można połozyć kawałek czarnego turmalinu na kilka dni i zobaczyć czy coś się zmieni w odczuciach. Ja tak robiłam przy starych meblach po babci i po tygodniu było wyraźnie inaczej w pokoju. Nie wiem czy to metoda dla każdego ale u mnie zadziałało.
@Julisia80 a jak poznałaś, że jest inaczej? Pytam, bo wracam do swojego wcześniejszego pytania o efekty, bo chyba nie mam tej wrażliwości i zawsze mam problem z oceną.
@Zenek63 po prostu weszłam do pokoju i nie miałam tego uczucia że coś jest za mną. Wiesz, takie niewyraźne, że ktoś stoi za plecami. Może to nie brzmi przekonująco ale dla mnie to był bardzo konkretny sygnał.
Wracając do wątku Heleny, bo myślę, że właśnie tutaj jest sedno przed nowym rokiem. Jeśli wprowadzasz się do nowego miejsca i nie robisz żadnego czyszczenia, to de facto zaczynasz rok w cudzej energii. To nie musi być groźne, ale to nie jest twoje. I to chyba warto sobie uświadomić niezależnie od tego, co konkretnie się tam dzieje w nocy.
Ta szafa stoi przy ścianie od wejścia do sypialni. Teraz jak o tym myślę, to właśnie przy tej ścianie czuję te dłonie. Zawsze od tej strony.
To jest bardzo konkretna informacja. Nie mówię, że szafa jest źródłem, ale to zbieżność, której nie można zignorować. Czy wiesz cokolwiek o poprzednim lokatorze? Nie musi to być dużo, choćby ogólne wrażenie od właściciela.
@Helena82 powiedziałaś „zawsze od tej strony” i to jest właśnie to, czego szukałam w tej rozmowie. Kierunkowość to znak, że mamy do czynienia z czymś ulokownym, nie rozlanym po całym mieszkaniu. To ważne przy czyszczeniu, bo wtedy wiesz, od czego zaczynasz i gdzie skupiasz intencję.
@Melania70 zgadzam się co do kierunkowości, ale chciałem doprecyzować jedną rzecz. Mówisz o skupieniu intencji w jednym miejscu, a ja widziałem sytuacje, gdzie takie podejście kończyło się przemieszczeniem energii, a nie jej oczyszczeniem. Czy twoja praktyka wskazuje na to, że w przypadku przedmiotów jak ta szafa lepiej zacząć od izolacji, czy od bezpośredniego czyszczenia?
@Pustelnik to zależy od tego, z czym mamy do czynienia. Jeśli to ślad, zaczynam od izolacji, żeby nie rozmyć wzorca, zanim go przeczytam. Jeśli to świadoma obecność, kolejność jest odwrotna. Najpierw rozmowa, intencja, a dopiero potem zamknięcie. Ale tutaj wciąż nie wiemy, co jest w tej szafie, prawda?
Helena, mam jedno pytanie zanim pójdziemy dalej. Czy kiedykolwiek otwierałaś tę szafę? I jeśli tak, to co w niej jest?
@Eliksira tak, otwieram ją. Trzymam tam część ubrań. W środku nic szczególnego, kilka półek, drążek. Drewno jest stare, ciemne. Trochę pachnie stęchlizną, ale myślałam, że to po prostu wiek.
Stary zapach w drewnianym meblu to może byc zaskakująco ważna rzecz energetycznie. Drewno chłonie emocje długo i głęboko, bardziej niż się myśli. Ja bym wsadziła do środka miskę z solą na kilka nocy i sprawdziła czy odczucia się zmienią. Prosto, nic nie kosztuje.
@Julisia80 a co daje ta sól konkretnie? Czy ona pochłania energię, neutralizuje, czy po prostu daje poczucie, że się coś zrobiło? Szczerze pytam, bo widzę tę metodę wszędzie i nigdy nie czytałam żadnego wytłumaczenia dlaczego to miałoby działać.
@Sybilla sól w tradycji słowiańskiej i nie tylko działa jako pochłaniacz i granica. Pochłania to co jest naładowane negatywnie albo po prostu zbędne. Dlatego potem się ją wyrzuca, nie zostawia. Czytałam o tym w kilku miejscach i mam własne doswiadczenia. Ale rozumiem pytanie, nie każdy czuje różnicę.
Wróćcie na chwilę do tego, co Pustelnik powiedział o przemieszczeniu energii. Czy to znaczy, że jeśli Helena zacznie czyścić, a ta obecność jest związana ze szafą, to może przenieść się w inne miejsce? Trochę mnie to niepokoi.
@Zanetka81 właśnie o to mi chodziło. Czyszczenie bez intencji zamknięcia i bez wyznaczenia granicy, co ma zostać, a co odejść, to trochę jak otwieranie okna podczas wiatru i liczenie, że wyleci dokładnie to, co chcesz. Dlatego mówię o izolacji. Intencja musi mieć kierunek i granicę. Samo okadzanie bez słów i myśli za tym to za mało w przypadku przedmiotów z historią.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chciałam zapytać o tę intencję. Czy to znaczy, że trzeba coś powiedzieć na głos, czy to może być tylko myśl? Bo brzmienie słów brzmi dla mnie jak zaklęcie i nie wiem, czy to jest to samo co intencja, czy coś innego.
@Irenka05 to nie jest to samo, ale działa na podobnej zasadzie. Słowa na głos dają intencji formę, coś między myślą a działaniem. Ale intencja jest ważniejsza niż słowa. Możesz milczeć i mieć silną, jasną myśl i to wystarczy. Słowa pomagają skupić uwagę, szczególnie jeśli dopiero zaczynasz i twój umysł odpływa.
Mnie to wszystko trochę przerasta, ale mam konkretne pytanie do Heleny. Ile czasu mieszkasz w tym miejscu? Bo zastanawiam się, czy te odczucia były od początku, czy pojawiły się po jakimś czasie.
@Zenek63 mieszkam tam od kilku miesięcy. Pierwsze dwie, trzy noce nic. Potem zaczęło się stopniowo, najpierw raz na jakiś czas, teraz częściej. Ostatnio prawie każdej nocy.
Stopniowe narastanie to istotna informacja. To nie jest ślad, ślady są stałe, nie narastają. To brzmi bardziej jak coś, co się do Ciebie przyzwyczaja albo czegoś szuka. Nie mówię, że jest złe, ale ta dynamika zmienia moją ocenę sytuacji.
@Eliksira dokładnie to samo pomyślałam. Narastanie sugeruje relację, a nie tylko obecność. Pytanie do Heleny: czy zmieniło się cokolwiek w twoim życiu w tym czasie, nastrój, sen poza tymi momentami, cokolwiek?
Jak słyszę o narastaniu to mi się od razu zapala lampka. Nie znam się za dobrze na tym wszystkim, ale nie powinnaś Helena zrobić czegoś szybko przed nowym rokiem? Wchodzenie w nowy rok z czymś takim co się nasila brzmi nie najlepiej.
@Daneczka intuicja słuszna, ale pośpiech tu jest złym doradcą. Czyszczenie zrobione nerwowo i bez zrozumienia sytuacji może przynieść więcej zamieszania niż zostawienie tego na spokojne przepracowanie. Nowy rok to dobry moment, ale tylko jeśli działasz z jasną głową, a nie ze strachu przed datą.
@Melania70 zmieniło się trochę. Sen jest płytszy, nie śpię tak głęboko jak wcześniej. Nastrój... trudno powiedzieć, może trochę bardziej zmęczona. Ale nie wiem, czy to przez te nocne przebudzenia, czy coś więcej.
Płytszy sen i narastająca dynamika to dwa sygnały, które razem mówią mi więcej niż każdy z osobna. Mam pytanie do Heleny: te dłonie, które czujesz, czy jest w nich jakiś kierunek? To znaczy, czy masz wrażenie, że coś odpycha, przytrzymuje, czy po prostu spoczywa?
@Filomena.1 dobre pytanie, bo to całkowicie zmienia odczyt. Dotyk z intencją odpychania i dotyk z intencją kontaktu to dwie różne sprawy i nie powinno się ich leczyć tak samo.
@Filomena.1 to jest właśnie to, co jest dziwne. Nie ma w tym nic nieprzyjemnego. To bardziej jakby ktoś sprawdzał, czy śpię. Nie przytrzymuje, nie odpycha. Leży.
To, co opisuje Helena, to jedno z bardziej złożonych odczuć, z jakimi się spotkałem. Dotyk bez intencji agresji, ale z regularną aktywnością i narastaniem. Chciałbym zapytać o jedną rzecz: czy te dłonie są zawsze zimne, ciepłe, czy temperatura się zmienia?
Właśnie to pytanie o temperaturę chciałam zadać. Bo ciepły dotyk nocą to coś zupełnie innego niż zimny i nie chodzi tu o zwykłą symbolikę, ale o to, co za tym stoi energetycznie.
Ciepło to nie jest przypadkowa informacja. Zimne obecności zazwyczaj pobierają, ciepłe albo dają, albo szukają kontaktu z innego powodu. Ale Helena, czy ten dotyk zdarza się tylko gdy leżysz nieruchomo, czy też gdy się poruszysz przez sen?
Trochę mi ulżyło, że to ciepłe, ale nadal to brzmi nieswojo. Czy ciepła obecność może być równie trudna do oczyszczenia co zimna?
@Zanetka81 trudność czyszczenia nie zależy od temperatury, tylko od tego, jak mocno coś jest zakorzenione w miejscu lub w relacji z osobą. Ciepła obecność może być znacznie bardziej odporna na oczyszczenie właśnie dlatego, że nie sprawia bólu i nie budzi instynktu obronnego.
Skoro mówicie o relacji z osobą, to chcę zapytać coś może naiwnego. Czy ta obecność może dotyczyć kogoś, kto żył w tym mieszkaniu i po prostu nie odszedł? Nie wiem jak to działa, ale pytam.
@Irenka05 to nie jest naiwne pytanie, to jedno z pierwszych, jakie się stawia w takiej sytuacji. Helena, czy wiesz cokolwiek o historii tego miejsca albo o poprzednich lokatorach?
@Eliksira nie pytałam właścicielki o szczegóły. Wiedziałam tylko, że mieszkanie stało puste przez kilka miesięcy przed mną. Nie wiem dlaczego.
Kilka miesięcy puste to może być ważne. Miejsca które długo stoją puste zbierają energię inaczej niż te gdzie ktoś jest. Jakby czekały. Czy pytałaś chociaż sąsiadów o cokolwiek? Czasem sąsiedzi wiedzą więcej niż właściciel.
Nie pomyślałabym nigdy o sąsiadach jako źródle informacji energetycznych. Ale ma to sens. Jak długo te mieszkania stoją puste to ludzie zawsze coś wiedzą.
Historia miejsca jest ważna, ale nie chcę żebyśmy za bardzo poszli w detektywistykę zamiast w praktykę. Helena potrzebuje wiedzieć co zrobić, a nie tylko dlaczego to się dzieje. Mam pytanie do Pustelnika i Melanii: od czego zaczęlibyście w tej sytuacji, mając to co wiemy?
@Filomena.1 zaczyna się od obserwacji, nie od działania. Helena powinna przez kilka nocy robić krótką notatkę zaraz po przebudzeniu: pora, temperatura dłoni, z której strony, jak długo trwało. Nie po to żeby zbierać dane dla siebie, ale żeby zorientować się, czy jest wzorzec. Wzorzec mówi, z czym mamy do czynienia.
Zgadzam się z obserwacją, ale mam wątpliwość co do czasu. Mamy kilka dni do nowego roku. Ile nocy obserwacji realistycznie wystarczy, żeby podjąć decyzję o czyszczeniu przed sylwestrem?
To zależy od tego, jak szybko pojawi się wzorzec. Ale szczerze, jeśli Helena opisuje to trafnie i to jest ciepła, regularna, nienatrętna obecność, to ja nie widziałabym problemu z wejściem w nowy rok bez natychmiastowego czyszczenia. Pośpieszne czyszczenie przed datą kalendarza nie jest mądrzejsze od spokojnego działania po niej.
Poczekajcie, bo zgubiłam się. Mówicie o obserwacji i notatkach, a wcześniej był wątek o szafie i soli. Czy to są dwie osobne rzeczy do zrobienia, czy jedno zastępuje drugie? Bo nie rozumiem, na czym teraz stoimy.
@Sybilla dobre pytanie, bo rzeczywiście się to rozjechało. Sól przy szafie to był pomysł na tymczasowe zaznaczenie granic, nie na czyszczenie. Obserwacja to krok przed jakimkolwiek działaniem. To są trzy różne etapy i nie zastępują się nawzajem.
Okej, czyli najpierw obserwacja, potem ewentualnie sól, potem dopiero czyszczenie właściwe? Czy sól w ogóle wchodzi w grę przy ciepłej obecności, bo wcześniej nie byłam pewna, czy to zalecenie było dla Heleny, czy dla kogoś innego.
@Sybilla sól przy ciepłej obecności to nie jest oczywisty ruch. Sól blokuje, separuje. Jeśli to coś, co nie robi krzywdy, to stawianie barier może bardziej skomplikować sytuację niż ją uprościć. Zależy co Helena chce osiągnąć. Kontakt czy brak kontaktu?
Chyba chcę wiedzieć, co to jest, zanim zdecyduję, czy chcę to zatrzymać czy odpędzić. Czy to w ogóle możliwe, żeby najpierw sprawdzić, a potem zdecydować?
@Helena82 to jest w zasadzie jedyne podejście, które ma sens. Działanie bez rozpoznania to jak aplikowanie lekarstwa bez diagnozy. Napisałaś, że robisz notatki od dwóch nocy. Czy widzisz jakiś wzorzec, godziny się pokrywają, pora jest zbliżona?
Tak, za każdym razem jest to między trzecią a czwartą. Nie dokładnie ta sama minuta, ale ten przedział. Zawsze lewa strona. Zawsze ciepłe. Raz trwało krócej, raz dłużej, ale nie drastycznie.
Trzecia, czwarta w nocy i zawsze ta sama strona ciała to już jest wzorzec. Pustelnik, co ty na to? Bo mnie to uderza jako coś, co ma wyraźną strukturę, a to zmienia odczyt.
Regularność godzinowa i stałość strony ciała to rzeczywiście nie jest przypadkowe. Lewa strona w tradycji energetycznej to strona odbioru, nie emisji. To, co Helena czuje, może być rodzajem próby nawiązania, nie pobierania. Ale to wciąż hipoteza, nie pewność. Helena, mam jeszcze jedno pytanie: czy po przebudzeniu masz wrażenie, że coś po sobie zostało w powietrzu, jakiś zapach, zmiana temperatury w pokoju, cokolwiek?
Nie ma zapachu. Temperatura nie sprawdzałam termometrem, ale nie wydaje mi się, żeby było zimniej. Jedyne co jest, to takie dziwne spokój. Jakby przed chwilą ktoś wyszedł z pokoju, ale w spokojny sposób.
Spokój po takim doświadczeniu brzmi niemal jak dobry znak, ale czy to nie może być właśnie to, co jest niepokojące? Jak coś sprawia, że jesteśmy spokojni, to może dlatego, że tak chce, żebyśmy nie reagowali?
@Zanetka81 to jest pytanie z gatunku tych, na które nie ma jednej odpowiedzi. Spokój może być skutkiem harmonijnej obecności, ale może też być rodzajem stłumienia czujności. Problem w tym, że bez szerszego kontekstu nie da się tego rozstrzygnąć tylko po odczuciu.
A czy Helena w ogóle medytuje albo pracuje z energią na co dzień? Bo zastanawiam się, czy to ma znaczenie dla tego, co się dzieje. Może obecność wybiera osoby, które są jakoś otwarte?
@Irenka05 to nie jest bez sensu. Osoby pracujące energetycznie mają inaczej skalibrowane pole i to rzeczywiście może być czynnik przyciągający. Helena, czy to coś, z czym masz kontakt na co dzień?
Nie robię nic formalnego. Raz na jakiś czas czytam coś o energii, o czakrach, ale nie ćwiczę regularnie. Trudno mi powiedzieć, czy jestem „otwarta” w jakimś technicznym sensie.
Helena, ale zastanawiam się nad czymś innym. Zanim zaczęłaś czuć te dłonie, czy coś się zmieniło w twoim życiu? Przeprowadzka to już duża zmiana, ale czy coś jeszcze, jakaś strata, zmiana relacji, coś ważnego?
To dobre pytanie, bo zawsze słyszałam, że duże zmiany emocjonalne mogą nas bardziej otwierać na takie rzeczy. Nie wiem czy to prawda, ale jakoś tak mi się kojarzy.
@Daneczka to się zgadza z tym, co znam. Wracając jednak do tematu czyszczenia przed nowym rokiem, bo mamy już naprawdę mało czasu, chcę zapytać Melanię i Pustelnika wprost: gdyby Helena miała dziś podjąć decyzję, co zrobić przed sylwestrem, co byście jej powiedzieli? Kontynuować obserwację czy jednak zacząć coś spokojnie wdrażać?
Jeśli miałbym coś zaproponować Helenie na teraz, to nie czyszczenie, ale zaznaczenie intencji. Nie bariera, nie wyproszenie, tylko świadome określenie własnych granic przed snem. Wypowiedziane głośno lub w myślach, ale z pełną uwagą. To daje jej sprawczość bez naruszania czegoś, co może nie wymagać naruszenia.
Czyli mówimy „nie wiem kim jesteś, ale tu są moje granice” i tyle? Czy jest jakaś konkretna forma takiego zaznaczenia intencji, czy można to powiedzieć po swojemu?
@Sybilla własne słowa mają często większą moc niż wyuczona formuła, bo intencja jest naprawdę twoja. Ważne, żeby było to powiedziane ze spokojem, nie ze strachem. Strach zmienia całą energię przekazu i zazwyczaj komplikuje, zamiast porządkować.
Czyli mówię to głośno przed snem, z pełną uwagą, i tyle? Nie potrzebuję niczego przy sobie, żadnego przedmiotu, żadnego zapachu? Pytam, bo czuję, że jeśli sięgnę po coś zewnętrznego i zrobię to niepewnie, to będzie gorzej niż nic.
@Helena82 właśnie o to chodzi. Przedmiot bez intencji to tylko przedmiot. Intencja bez przedmiotu działa. Odwrotna kombinacja rzadko przynosi cokolwiek użytecznego. Twoje słowa, twój spokój, twoja granica. To jest wystarczające na ten etap.
Ale jak to brzmi w praktyce? Bo „wyznaczam granice” brzmi trochę jak coś z kursu asertywności, a nie z pracy energetycznej. Czy to ma mieć jakąś konkretną formę, czy naprawdę dosłownie mówię to, co chcę powiedzieć?
@Sybilla forma nie jest tu kluczowa, ale jeśli pytasz o przykład, to może być coś w stylu: „jestem bezpieczna, wybieram świadomy odpoczynek, jeśli jest tu jakaś obecność, niech rządzi się moim spokojem, a nie odwrotnie”. Brzmi prosto, bo proste jest skuteczne. Rytuał nie musi być skomplikowany, żeby był prawdziwy.
Czy to nie jest trochę tak, że zapraszamy coś dalej, zamiast stawiać granicę? Bo jak mówię „niech rządzi się moim spokojem” to brzmi jak warunki współistnienia, nie jak wyznaczenie granicy.
@Zanetka81 to zależy, jaki jest cel. Jeśli Helena chce zrozumieć co to jest, a nie natychmiast odpędzić, to warunki współistnienia są lepszym wyborem niż twarda bariera. Bariera zamyka też możliwość rozeznania. A bez rozeznania zostajemy z pytaniem bez odpowiedzi.
To jest właściwie serce tej sytuacji. Helena, ty sama powiedziałaś, że chcesz najpierw wiedzieć, a potem decydować. To określa też to, co powinna teraz zrobić. Obserwacja z pozycji spokoju, nie reakcja z pozycji strachu. Czy czujesz, że jesteś w stanie to utrzymać?
Chyba tak. Strach pojawia się zaraz po przebudzeniu, ale mija szybko. Nie zostaje ze mną przez noc. To bardziej chwilowe zaskoczenie niż coś, co ciągnie się dalej.
To że strach mija szybko jest w sumie ważna informacja. Przy obecnościach, które są intencjonalnie destabilizujące, ten strach zostaje, ciągnie się, trudno się od niego oderwać. A tu jest krótki i schodzi. Moim zdaniem to mówi coś o naturze tego kontaktu.
@Julisia80 a skąd to wiesz? Czy to jest jakaś znana zasada, czy własne obserwacje? Bo interesuje mnie skąd się bierze ta różnica, dlaczego jedne obecności zostawiają strach, a inne nie.
@Irenka05 to mieszanka, po cześci z lektury, po części z rozmów na forum i troche własnych doświadczeń. Nie twierdzę, że to reguła bez wyjątków. Ale jakoś tak to obserwuję, że energia, która chce przejąć kontrolę, zostawia po sobie lepkość emocjonalną. A tu Helena mówi o spokoju, nie o lepkości.
Lepkość emocjonalna to dobre określenie. Znam to z zupełnie innego kontekstu, ale wiem o czym mówisz. To uczucie, że coś zostało, nawet jak sytuacja minęła.
Wracając do tego, co Helena opisuje, mam jedno pytanie, które mnie od jakiegoś czasu nurtuje w tej rozmowie. Mówimy o lewej stronie, o trzeciej w nocy, o cieple, o spokoju po fakcie. Ale czy ktoś zapytał Helenę, na którym piętrze mieszka i jak długo budynek stoi? To może być kompletnie bez znaczenia, ale przy nowej przestrzeni to jest zawsze pierwszy kontekst, który sprawdzam.
Drugie piętro, kamienica z lat trzydziestych. Remontowana, ale stara. Właśnie o tym myślałam, że może to ma znaczenie. Takie miejsca mają swoją historię.
@Helena82 kamienica z lat trzydziestych to jest już coś, co zmienia całą perspektywę. Taka przestrzeń ma warstwy, nie tylko ściany i podłogi. Przeprowadzka do miejsca z historią to nie jest to samo co wejście do nowego bloku. Czy wiesz cokolwiek o tym, kto mieszkał tu wcześniej?
I czy cokolwiek się z tym miejscem działo poza tymi nocnymi odczuciami? Jakiś dyskomfort w ciągu dnia, poczucie że coś jest nie tak, albo odwrotnie, że jest wyjątkowo dobrze?
W ciągu dnia jest normalnie. Może nawet lepiej niż w poprzednim mieszkaniu. Jakby cieplej w sensie atmosfery, nie temperatury. Trudno to opisać. Nie mam tam złego uczucia, wręcz przeciwnie.
To co opisujesz, ten kontrast między nocnym zaskoczeniem a dziennym komfortem, jest dość charakterystyczny dla przestrzeni z silnym własnym polem. Miejsce ma swoją energię, a nocą, kiedy twoja czujność odpuszcza, to pole staje się bardziej wyczuwalne. To nie musi być obecność w sensie istoty. Może to po prostu charakter miejsca, który do ciebie mówi.
@Filomena.1 to by tłumaczyło spokój po fakcie. Ale nie tłumaczy poczucia dłoni. Charakter miejsca to chyba jednak nie to samo co odczucie dotyku?
@Sybilla masz rację, to są dwie oddzielne warstwy. Pole miejsca i ewentualna obecność to nie jest jedno. Mogą współistnieć, ale nie są synonimami. Pytanie do Heleny brzmiałoby wtedy: czy te dłonie czujesz jako coś zewnętrznego wobec przestrzeni, czy jako coś z niej wyrastającego?
Filomena, to pytanie mnie zatrzymało. Próbuję to teraz poczuć retrospektywnie, co jest pewnie trudne, ale... chyba bardziej zewnętrzne. To nie jest jakby miejsce mnie dotykało. To jest coś, co jest w tym miejscu, ale nie jest tym miejscem. Nie wiem czy to ma sens.
Ma sens i jest to całkiem precyzyjne rozróżnienie. Pole miejsca jest jak klimat, coś, w czym siedzisz i co na ciebie wpływa powoli. Dotyk jest zdarzeniem, ma kierunek i intencję. To są zupełnie różne kategorie doświadczenia, nawet jeśli mogą się wzajemnie nakładać. Helena, czy te dłonie czułaś zawsze po przebudzeniu, czy zdarzało się też w trakcie snu, jako element snu?
Tylko po przebudzeniu. Właściwie to jest moment, kiedy już wiem, że nie śpię, ale jeszcze nie wstałam. I wtedy jest ten dotyk, który znika, kiedy ruszam się świadomie.
To jest ten stan hypnopompiczny, ta granica miedzy snem a jawą. Ale co mnie zastanawia to to, że dotyk znika przy ruchu, nie przy przebudzeniu samym w sobie. Jakby reagował na twój ruch, a nie na twój stan świadomości. Czy to brzmi dla ciebie trafnie?
@Julisia80 ale to może znaczyć dokładnie odwrotnie, nie? Że to jest coś, co należy do pogranicza i po prostu tam nie może istnieć, kiedy jesteś już w pełni w ciele. Niekoniecznie że reaguje na ciebie, może po prostu ma swoje warunki istnienia.
@Zanetka81 to jest ciekawe rozróżnienie. Coś co reaguje na ciebie i coś co ma własne warunki istnienia to są dwie różne rzeczy, i naprawdę nie wiadomo, które z nich tu działa. Helena, czy masz poczucie, że to coś wie, że się obudziłaś? Czy raczej jakby samo odchodziło niezależnie od ciebie?
O, to jest dobre pytanie. Muszę się zastanowić. Chyba... jakby wiedziało? Bo jest takie wrażenie, że to nie jest stopniowe zanikanie, tylko szybkie, jakby ktoś cofnął rękę.
To cofnięcie ręki, a nie zanikanie, to jest szczegół, który coś mówi. Zanikanie byłoby bardziej jak echo, które wygasa. Cofnięcie jest gestem. I gestem świadomym. Czy to nie zmienia twojego odczucia co do natury tej obecności?
Dokładnie to miałam na myśli mówiąc o warstwach kamienicy. Miejsce może mieć historię, ale to nie znaczy, że każde doświadczenie tam to echo tej historii. Tu coś zachowuje się z intencją i z pewną delikatnością, bo nie budzi Heleny gwałtownie, nie zostawia strachu. To nie brzmi jak odcisk po tragedii.
@Melania70 a jakie doświadczenia są odciskiem po tragedii? Bo nie wiem, jak by to wyglądało w porównaniu. Pytam serio, bo nigdy nie myślałam o tym w ten sposób.
@Irenka05 odciski po silnych zdarzeniach emocjonalnych mają zwykle charakter powtarzający się i bezosobowy, jakbyś oglądała nagranie, nie doświadczała kontaktu. Coś się dzieje, ale nie odpowiada na ciebie. Tu Helena mówi o cofnięciu ręki, o reakcji. To jest różnica między echem a obecnością.
Okej, ale to wszystko jest interpretacja. Skąd wiemy, że to cofnięcie a nie po prostu koniec jakiegoś stanu fizjologicznego? Ciało robi dziwne rzeczy na granicy snu. Nie mówię, że Helena kłamie ani nic wymyśla, pytam jak odróżniamy jedno od drugiego.
@Sybilla to uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Stany hypnopompiczne mogą generować odczucia dotyku, to jest udokumentowane. Ale to zwykle dotyczy mrowienia, drętwienia, nacisku. Kierunkowy dotyk, który znika w momencie ruchu i zostawia po sobie poczucie ciepła na konkretnym miejscu, to jest trochę inny profil. Czy Helena czuje to ciepło tylko w trakcie, czy zostaje ono chwilę po?
Zostaje chwilę. Nie długo, może kilkanaście sekund. Ale jest wyraźne.
Kilkanaście sekund to nie jest mało jak na takie rzeczy. To już jest coś, co można świadomie zarejestrować, nie tylko błysk wrażenia. Czy to ciepło jest zawsze w tym samym miejscu?
Głównie prawa łopatka i górna część pleców. Raz było na głowie, ale to był jeden raz.
Prawa łopatka i górne plecy to okolice serca widziane od tyłu, ale też obszar gardłowy jeśli mówić o przepływie energii wzdłuż kręgosłupa. Głowa to z kolei zupełnie inny poziom. Czy możesz powiedzieć, czy ten raz na głowie był pod względem odczucia inny niż reszta, spokojniejszy, bardziej intensywny?
@Eliksira ten raz na głowie był inny. Delikatniejszy, jakby ktoś tylko musnął. I jakoś bardziej... osobisty, nie wiem jak to inaczej nazwać.
Bardziej osobisty to ciekawe słowo. Jakby dotyk w plecy był opiekuńczy, a w głowę już coś innego, może bardziej bezpośrednie, twarzą w twarz w sensie przenośnym? Helena, czy przed tym razem z głową coś się wydarzyło, coś trudnego albo ważnego?
To pytanie Julisi jest ważne. Wracając do początku tego wszystkiego, do czyszczenia energetycznego przed nowym rokiem, które jest tematem tego wątku, chcę tylko powiedzieć, że to co Helena opisuje, brzmi jak coś, co niekoniecznie wymaga czyszczenia. Czasem to, co przychodzi nocą do starych kamienicach, nie jest czymś, od czego trzeba się czyścić. Ale to Helena musi sama zdecydować, co z tym zrobi.
Przed tym razem z głową... tak, było coś trudnego. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale to był ciężki okres. I ten dotyk był wtedy jakby inny w sensie emocjonalnym, nie tylko fizycznym. Jakby ktoś chciał powiedzieć, że wie.
To co mówisz teraz, Helena, bardzo zmienia kontekst. Jeśli dotyk pojawił się w momencie trudnym i był bardziej osobisty, to można by postawić pytanie o intencję tej obecności. Czy to jest coś, co przyszło z zewnątrz w odpowiedzi na twój stan, czy coś, co zawsze było blisko, a dopiero wtedy dało znak?
@Filomena.1 to jest bardzo trafne pytanie. Helena, czy miałaś wcześniej jakiekolwiek sygnały tej obecności, zanim zaczęły się te dotyki? Cokolwiek, nawet drobiazg, na który w tamtym momencie nie zwróciłaś uwagi?
Teraz jak tak pytasz... był jeden moment, kilka tygodni wcześniej, kiedy poczułam wyraźny zapach, takiego starego perfumu, i pomyślałam że to przez okno. Ale okno było zamknięte. Wtedy to zbyłam, bo tak jest łatwiej.
Zapach to bardzo konkretny sygnał. Trudniejszy do zbagatelizowania niż np. wrażenie czyjejś obecności, bo jest zmysłowy i nieoczekiwany. Starego perfumu to też nie jest przypadkowy detal, to często znak rozpoznawczy kogoś bliskiego, kto odszedł. Helena, czy masz kogoś takiego w tle tej historii?
Zaraz, zaraz. Zapach to jedno, dotyk to drugie. Sklejamy to w jedną historię, ale czy na pewno to jest powiązane? Może to są dwa zupełnie osobne zjawiska i szukamy narracji, która je łączy, bo tak jest wygodniej.
@Sybilla masz rację, że to są dwa oddzielne zdarzenia i nie powinniśmy zakładać z góry, że jedno wynika z drugiego. Ale w pracy z energiami przestrzeni i obecności zwykle patrzy się na wzorce, nie na pojedyncze incydenty. Jeśli w krótkim czasie pojawiają się różne sygnały w tej samej przestrzeni i przy tej samej osobie, to jest przynajmniej podstawa do pytania o wspólne źródło. Nie twierdzenie, tylko pytanie.
A czy zapach może być po prostu jakimś rodzajem pamięci miejsca? Słyszałam coś o tym, że domy przechowują ślady po ludziach, ale nie rozumiem jak to działa w praktyce.
@Irenka05 miejsce może przechowywać odciski energetyczne, to prawda, ale to co opisujesz jako pamięć miejsca działa inaczej niż aktywna obecność. Odcisk jest jak nagranie, powtarza się niezależnie od tego, kto jest w środku i co przeżywa. Tu mamy do czynienia z czymś, co reaguje na stan Heleny, co pojawia się kiedy coś trudnego się dzieje. To nie jest nagranie.
Ale czy to nie może być tak, że Helena sama wzmacnia tę obecność swoim stanem emocjonalnym? Że nie tyle obecność reaguje na nią, ile jej własna wrażliwość jest wtedy większa i po prostu więcej odbiera?
To jest bardzo ważne rozróżnienie, które Zanetka podnosi. I z perspektywy czyszczenia energetycznego, które jest tematem tutaj, to jest kluczowe pytanie. Bo jeśli Helena sama wzmacnia odbiór, to praca idzie z jej energią. Jeśli coś z zewnątrz reaguje na nią, to praca idzie z przestrzenią. To są dwa różne kierunki.
I oba mogą być prawdą jednocześnie, nie? Wrażliwość Heleny jest większa i dlatego odbiera to, co jest, ale to co jest, naprawdę jest. Niekoniecznie albo, albo.
Mam pytanie może trochę z boku, ale Helena, czy czujesz się po tych dotykach inaczej w ciągu dnia? Spokojniej, ciężej, jakoś?
@Daneczka spokojniej. Zdecydowanie spokojniej. I to też sprawiło, że nie traktuję tego jako czegoś złego, bo gdyby zostawiało niepokój, to bym się pewnie bała. A jest odwrotnie.
To że zostaje spokój, a nie lęk ani wyczerpanie, jest dla mnie jednym z ważniejszych sygnałów w tej rozmowie. Energie, które osłabiają albo niepokoją, zostawiają ślad. Tu jest odwrotnie. Niezależnie od tego czy to obecność zewnętrzna czy własny mechanizm Heleny, efekt jest pozytywny i to też coś znaczy przy ocenie czy w ogóle jest sens ingerować.
Zgadzam się z Melanią i chciałem to rozwinąć w kontekście samego czyszczenia. Czyszczenie energetyczne przed nowym rokiem ma sens kiedy jest co czyścić, czyli kiedy jest nagromadzenie energii ciężkich, stagnacja, albo coś co odbiera siły. Jeśli Helena czuje spokój po tych doświadczeniach, a w przestrzeni nie ma innych sygnałów niepokoju, to warto się zastanowić czy nie należałoby zrobić raczej rozpoznania niż od razu czyszczenia. Czyszczenie bez diagnozy może zaburzyć coś, co nie wymaga zaburzenia.
@Pustelnik a jak wygląda takie rozpoznanie? Mam na myśli, od czego się zaczyna, bo to brzmi jakby wymagało wiedzy, której nie mam.
@Irenka05 zaczyna się od obserwacji, dosłownie. Notowanie kiedy i gdzie pojawiają się odczucia, co im towarzyszy, jaki jest nastrój w przestrzeni o różnych porach. Potem można pracować z wahadłem albo innymi narzędziami radiestezyjnymi, żeby zobaczyć gdzie energia jest zablokowana, a gdzie płynie. To nie jest wiedza tajemna, to jest uważność połączona z metodą.
Przepraszam że wchodzę, ale zaciekawiło mnie to co Pustelnik pisze o rozpoznaniu przed czyszczeniem. Ja zawsze myślałam, że czyszczenie to jest taki reset, po którym wszystko jest lepiej. A tu wychodzi że można coś usunąć, czego nie powinno się usuwać?
@Anetcia tak, można. I to jest właśnie to, o czym mówi Pustelnik. Reset brzmi niegroźnie, ale jeśli w przestrzeni jest coś, co chroni albo wspiera, to nieumiejętne czyszczenie może to wypchnąć razem z tym, czego naprawdę chcemy się pozbyć. Dlatego przed nowym rokiem warto nie tylko zapalić szałwię i otworzyć okno, ale najpierw poczuć, czego ta przestrzeń naprawdę potrzebuje.
Czyli rozumiem, że przed czyszczeniem powinno się najpierw ocenić co jest w przestrzeni, a dopiero potem decydować co z tym zrobić? Myślałam że to prostsze, że po prostu pali się szałwię i tyle.
Szałwia to nie jest przycisk reset. Ona działa, ale działa na tyle, że naprawdę coś przesuwa. I właśnie dlatego pytam zawsze, co dokładnie chcesz uzyskać zanim zaczniesz. Bo jeśli palisz szałwię w przestrzeni, w której jest spokój i obecność, która zostawia po sobie spokój, to co właściwie chcesz usunąć?
@Pustelnik to jest pytanie, które teraz sobie zadaję. Właściwie to ja weszłam do tego wątku z założeniem, że powinnam coś wyczyścić przed nowym rokiem, bo tak się robi. A teraz siedzę i nie wiem czy mam powód, żeby to robić.
@Helena82 i to jest dobra odpowiedź na to pytanie. Niepewność czy jest potrzeba czyszczenia jest lepsza niż automatyczne czyszczenie bez pytania. Co czujesz kiedy wchodzisz rano do pokoju, w którym to się zdarza? Czy przestrzeń ma jakiś inny ciężar niż reszta mieszkania?
@Melania70 nie, właśnie nie. Jak się zastanawiam, to ten pokój jest jakby... neutralny. Nie ciągnie do niego, ale też nie odpycha. To jest sypialnia, więc może to normalne, że nie ma w niej szczególnej energii w ciągu dnia.
A czy neutralność nie może być właśnie tym, czego szukamy po czyszczeniu? Może ten pokój jest już czysty, a obecność, którą czuje Helena, to coś zupełnie poza przestrzenią jako taką.
To jest ciekawe rozróżnienie, Zanetko. Obecność w przestrzeni a przestrzeń sama w sobie. Czyszczenie energetyczne dotyczy przestrzeni, nie bytów, które przez nią przechodzą. To dwa różne zabiegi i nie zawsze są potrzebne jednocześnie.
Poczekaj, to znaczy że nawet gdyby Helena chciała coś zrobić z tą obecnością, to czyszczenie pokoju jej w tym nie pomoże? Co w takim razie by pomogło?
@Irenka05 to zależy czego by chciała. Jeśli chce żeby obecność odeszła, to jest coś innego niż czyszczenie. Jeśli chce utrzymać kontakt albo po prostu nie przerywać tego co się dzieje, to w ogóle nie powinna nic robić. A jeśli chce się zabezpieczyć żeby to było bezpieczne, to jest jeszcze trzecia opcja. Helena, a czego ty tak naprawdę chcesz?
@Eliksira nie chcę żeby odeszła. Naprawdę nie chcę. To jest odpowiedź, która przyszła zanim zdążyłam pomyśleć.
Ta odpowiedź brzmi bardzo jasno i myślę, że to jest ważne. Intuicja często wie szybciej niż głowa. Ale skoro nie chcesz żeby odeszła, to wiesz kto to może być?
@Julisia80 mam podejrzenie, ale nie śmiem powiedzieć na głos, bo jak to powiem, to albo będę pewna, albo okażę się głupia. A obie możliwości mnie przerażają.
Nie musisz tutaj mówić. Ale zastanów się: to podejrzenie jest powiązane z tym zapachem perfum, o którym mówiłaś wcześniej?
Dobra, ale wracając do samego czyszczenia, bo trochę odpłynęliśmy. Rozumiem że historia Heleny jest ważna, ale dla mnie wciąż nie jest jasne jedno: jeśli ktoś chce wyczyścić przestrzeń przed nowym rokiem bez żadnej konkretnej historii, tylko jako profilaktykę, to czy ma w ogóle sens? Czy to nie jest jak branie antybiotyku kiedy się jest zdrowym?
@Sybilla to porównanie z antybiotykiem jest trafniejsze niż ci się pewnie wydaje. Czyszczenie profilaktyczne ma sens, ale pod warunkiem że wiemy czym czyścimy i jak delikatnie działamy. Lekkie wietrzenie przestrzeni, praca z dźwiękiem, intencja na nowy początek, to jest zdrowa profilaktyka. Agresywne palenie szałwii na całe mieszkanie bez powodu, to już jest inna skala.
@Pustelnik a co masz na myśli przez pracę z dźwiękiem? To jest coś, co można robić samemu?
@Anetcia można, choć warto wiedzieć po co. Dzwony, misy tybetańskie, nawet klaszczenie w kąty pomieszczenia, to metody które rozbijają stagnację energetyczną. Nie usuwają obecności, nie wypychają energii zewnętrznych, ale poruszają to co zastygło. To jest właśnie ten typ czyszczenia, który jest bezpieczny jako profilaktyka.
A klaszczenie w kąty to skąd się bierze? Zawsze słyszałam że kąty zbierają złą energię, ale nie wiedziałam że można to rozbić klaskaniem. To wygląda tak prosto, że aż trudno uwierzyć.
Prostota nie wyklucza skuteczności. Klaszczenie w kąty to stara praktyka, różne kultury miały swoje wersje, chodziło o to żeby dźwięk dotarł tam gdzie cyrkulacja jest najsłabsza. Geometrycznie kąt to miejsce gdzie energia może się zatrzymywać, a dźwięk ją wprawia w ruch. Nie jest to spektakularne, ale przed nowym rokiem jako uzupełnienie intencji działa.
