Hej, szukam kogoś kto był u tego pana albo zna kogoś kto sie u niego leczył 🙂 chodzi mi o to że moja mama choruje na raka i zastanawiam sie czy ją do niego zawieźc. Bardzo mi zależy na waszych opiniach, serio każda się przyda!
koniecznie poczytajcie o diecie dr Budwig i poszukajcie osob ktore juz na niej sa, bo to wlasnie bardzo czesto chorzy na nowotwory korzystają z tego żywienia 🙂
życze Wam siły, a mamie jak najszybszego powrotu do zdrowia!
a tak w skrócie o co chodzi z tą dietą... dr Budwig odkryła że przyczyną wielu przewlekłych chorób, w tym nowotworów, jest nadmierna produkcja oksydazy. nienasycone kwasy tłuszczowe wchodzą w skład enzymów produkowanych przez organizm, które tę oksydazę rozkładają. problem w tym, ze ich użyteczność jest niszczona gdy zostaną podgrzane, ugotowane albo potraktowane azotanami (takimi jak te dodawane do mięsa przy konserwacji).
u poważnie chorych pacjentów zaobserwowała brak fosfatydów i lipoprotein we krwi, w tym kwasów omega-3. i właśnie wtedy nowotwory rozwijają sie bardzo gwałtownie. poza tym analizując krew pacjentów onkologicznych zauważyła, że hemoglobina zamiast zdrowej czerwonej barwy ma jakiś żółto-zielonkawy odcień... to odkrycie zapoczątkowało jej badania.
chorych poddano terapii i po mniej więcej 3 miesiącach uzupełniania brakujących substancji odżywczych nowotwory zaczęły się cofać! fosfatydy i lipoproteiny wróciły do organizmu, hemoglobina odzyskała normalny kolor. dr Budwig zaczęła wtedy szukać naturalnego sposobu na uzupełnienie tych składników i tak powstała słynna PASTA, czyli mieszanina oleju lnianego i chudego twarogu. muszą byc spożywane razem, bo wzajemnie się uzupełniają i uruchamiają korzystne procesy biochemiczne 🙂
no i jeszcze jedno, ta dieta ma naprawdę szerokie zastosowanie! dr Budwig przez wiele wiele lat obserwowała efekty swojej metody u pacjentów z różnymi przewlekłymi chorobami i okazało się, że nawet przypadki uznane przez tradycyjną medycynę za beznadziejne i nieuleczalne reagowały pozytywnie 🙂
lista schorzeń w których ta dieta pomaga jest naprawde imponująca, bo mówi się o jej skuteczności przy:
nowotwory łagodne i złośliwe, miażdżyca, ataki i zawały serca, arytmia, stłuszczenie wątroby, astma oskrzelowa, problemy trawienne, wrzody żołądka, wady wzroku i słuchu, choroba Alzheimera, artretyzm, problemy skórne, schorzenia wieku starczego, stwardnienie rozsiane, reakcje autoimmunologiczne, schorzenia woreczka żółciowego i prostaty, cukrzyca, depresja, a nawet problemy z pamięcią!
to naprawdę robi wrażenie gdy się to wszystko zobaczy w jednym miejscu... trzymam kciuki za mamę i mam nadzieję ze ta metoda okaże się pomocna! 🙂
dzięki za info, właśnie zamówiłem sobie ten olej 🙂 z mamą to nie wiem, bo po pierwsze przy chemioterapii podobno nie jest wskazany, a po drugie trzeba się jakoś przemóc żeby to w ogóle spożywać. Najpierw sam spróbuje jak smakuje, tym bardziej że mam jakieś tam problemy hormonalne i może uda mi się ją namówic w końcu
pozdrawiam!
Szczerze przyznam, że podchodziłam do tego z dużą dozą sceptycyzmu. Moje problemy zdrowotne to na szczęście nie rak ani nic równie poważnego, ale po pierwszym miesięcznym cyklu kuleczek zauważyłam całkiem wyraźną poprawę, jeśli chodzi o skórę, włosy, energię i sen. Potem uznałam, że chyba nie ma sensu kontynuować, do tego nadeszły wakacje i wyjazdy, a przygotowywanie kuleczek podczas urlopu jest dosyć kłopotliwe, więc zrobiłam sobie przerwę. Wyszło z tego jakieś trzy i pół miesiąca przerwy, w sumie głównie z powodu zwykłego lenistwa.
Nie będę tu opisywać wszystkich swoich dolegliwości, ale jedną z nich są problemy hormonalne i towarzyszący im brak okresu potrafiący trwać nawet pół roku. Od wielu lat leczyłam się farmakologicznie, brałam hormony, były efekty, nie brałam, była cisza. W czasie gdy nie przyjmowałam kuleczek (a od początku leczenia świadomie zrezygnowałam z hormonów) przez trzy miesiące nie miałam okresu. Już sięgałam po leki, ale najpierw wróciłam do kuracji. I tutaj uwaga, bo to ważne, nie sięgnęłam po te kuleczki, które były stricte na dolegliwości miesiaczkowe. Po trzech dniach okres się pojawil. Skóra, włosy, sen, samopoczucie ogólne, wszystko wyraźnie lepiej.
Jeżeli te ziółka działają na moje schorzenia skuteczniej niż farmaceutyki i bez żadnych efektów ubocznych, to jestem naprawdę skłonna wierzyć, że mogą pomóc i przy poważniejszych sprawach. I to wszystko po kilkunastominutowej rozmowie i badaniu nadgarstka, kto by pomyślał. Kontynuuję kurację, chcę sprawdzić co będzie po dłuższym czasie. Osobom szukającym dodatkowych opcji leczenia, na podstawie własnych doświadczeń, polecam. Nie sądzę żeby ta kuracja mogła zaszkodzić, a że pomaga, mam już na to dowód. Zdrowia życzę!
Chcę opisać moje doświadczenia z tym lekarzem, bo myślę że warto żeby inni wiedzieli.
Leczyłam się u niego ponad 3 miesiące i niestety nie poczułam się ani trochę lepiej, wręcz przeciwnie. Zgłosiłam się z atakami paniki i problemami żołądkowymi. Po tych trzech miesiącach ataki lęku trwały już całymi godzinami, codziennie, i ciągle towarzyszyły temu luźne stolce. Wierzyłam w te zioła naprawdę szczerze, ale w końcu moja cierpliwość się skończyła. Nie byłam w stanie pracować, mieszkać sama, normalnie funkcjonować.
Na ostatniej wizycie doktor zamienił zioła na inne. Po wzięciu jednego z nich poczułam się momentalnie jak pijana, wszystko wydawało mi się nierealne, kompletny odlot. Strasznie się bałam, nie mogłam zasnąć. To był lek „na nerki”. Na szczęście do rana przeszło.
Napisałam do doktora wiadomość z opisem całej sytuacji i pytaniem czy mam nadal brać te zioła. Do dziś nie odpisał. Zdecydowałam się przerwać kurację.
Jeśli chodzi o zalecenia to każdy dostaje taką samą karteczkę formatu może 5x5 cm, z której wynika że cielęcina tak, kurczak nie, letnie soki tak, kawa nie i podobne ogólniki. Przez miesiąc jadłam tę cielęcinę, przytyłam 5 kilo i nadal czułam sie fatalnie.
Kiedy mówiłam że jest mi bardzo źle, słyszałam filozoficzne odpowiedzi w stylu że wszyscy cierpimy, że lęki są dobre, jakieś opowieści o karmie... Doktor nie tłumaczy co dolega, który narząd jest chory ani jak zamierza to leczyć. Bada puls, słucha, daje zioła, bierze pieniądze i wizyta skończona. Nie nastawiajcie się na konkretne odpowiedzi bo ich nie dostaniecie. Pytania zbywał żartem albo milczeniem, wychodziło się skołowaną z kulkami o nieznanym składzie w ręku.
Osobna sprawa to sekretarka. Jakaś nastoletnia panienka, która w malej poczekalni głośno rozmawia przez telefon z chłopakiem tak że wszyscy muszą tego słuchać. Raz kiedy zadzwoniłam umówić wizytę usłyszałam „czy może pani zadzwonić za 10 minut?”. Spytałam że chcę tylko się zapisać, nic wiecej. Łaskawie zgodziła się...
Jedyna rzecz która naprawdę działała to szampon, włosy faktycznie ładnie lśnią. I tyle.
Hmm, ciekawy gość ten Tenzin Jangchub, faktycznie jest w tym coś intrygujacego...
no właśnie, coś w tym jest... zastanawiające i ciekawe to chyba dobre słowa żeby opisać ten temat 🙂
no więc też mnie to zastanawia i jakoś ciągnie do tego tematu... coś w tym jest, nie wiem jak to wytłumaczyć
no właśnie... coś w tym jest, bo ta sprawa faktycznie robi wrażenie i daje do myślenia 🙂
no właśnie, trochę mnie to zaintrygowało jak to zobaczyłem... ciekawy temat, muszę przyznać 🙂
no właśnie, trochę mnie to zastanawia i szczerze mówiąc jest dosyć ciekawe to wszystko 🙂
no ja tez tak mysle, cos w tym jest... ciekawy temat w sumie 🙂
no faktycznie, trochę to zastanawia i ciekawi 🙂
no właśnie, jak sobie czytam ten wątek to muszę powiedzieć że jest w tym coś co daje do myślenia... ciekawy temat, serio
no właśnie, sam nie wiem co o tym myśleć... trochę ciekawe, trochę dziwne, w sumie zastanawiające 🙂
Hej, no i tego się nie spodziewałem, ciekawy temat... trochę zaskakujący ale chętnie poczytam co ktoś więcej na ten temat ma do powiedzenia 🙂
no właśnie, coś w tym jest... zastanawiające i ciekawe jednocześnie 🙂
no właśnie, coś w tym jest... to naprawdę zagadkowa sprawa, nie sposób przejść obok tego obojętnie 🙂
no właśnie, muszę powiedzieć że coś w tym jest... temat całkiem interesujacy, można go podrążyć 🙂
no właśnie, coś w tym jest... trochę mnie to zaintrygowało jak pierwszy raz na to wpadłem 🙂
Hm, no właśnie, ta sprawa z Tenzinem Jangchubem jest dość intrygująca jak sie nad tym głębiej zastanowić...
Hej, jak dla mnie to naprawdę zastanawiająca sprawa... cos w tym jest, serio 🙂
No więc wiecie co, mnie to też daje do myślenia i jakoś tak... dziwnie mnie to kręci 🙂
Hmm, faktycznie jest w tym coś co daje do myślenia... ciekawy temat
Hm, no ciekawa sprawa z tym Tenzinem, trzeba przyznać...
