hmm. mam wrażenie że ta dyskusja co chwilę wpada w kółko nauka vs ezoteryka i trochę odbiegamy od tego co Domowik pytał na początku - czyli czy pole zna naszą przeszłość. Wracam więc do pytania praktycznego: czy ktoś tutaj miał KONKRETNE doświadczenie podczas sesji gdzie coś wyszło co nie mogło być autosugesta?
Ludwiczek, tak mam taki jeden przypadek. byłam na sesji i terapeuta powiedział że czuje napięcie „gdzieś w okolicach linii ojcowskiej”. Ja w tym momencie nic nie poczułam, ale po powrocie do domu zadzwoniłam do mamy i zaczęłyśmy rozmawiać o tacie i wyszło coś czego nie wiedziałam wcześniej. Czy to pole? Nie wiem. Ale zbieżność była uderzająca.
ale właśnie to jest dla mnie najciekawsze w tym wątku - że nawet osoby które maja te doświadczenia mówią „nie wiem czy to to”. jak wy w ogóle żyjecie z tą niepewnością?? 🙂 serio pytam, bo mnie by to wykańczało
Begonia, no ale efekt placebo też jest efektem. i tu nie ma zlosliwosci z mojej strony - placebo działa, to jest fakt medyczny. Tyle ze jak przypisujesz efekt placebo działaniu pola energetycznego, to budujesz fałszywe przekonanie. I to potem może miec konsekwencje, np. odstawiasz leki bo „pole to ogarnie”.
Odniosę się jeszcze do tego co powiedziała Begonia o czakrze sercowej - to jest właśnie ten kierunek który mnie interesuje najbardziej. Czy można aktywnie „sięgać” do tych dobrych wspomnień w polu, świadomie? Czy to wymaga terapeuty czy można samemu, np. przez medytację?
Kasjopea, to jest super pytanie i właśnie o to mi chodziło gdy zaczynałem ten temat. Pole jako archiwum nie tylko traum ale i zasobów. Czy ktoś z was pracuje z tym świadomie - tzn. nie idziecie na sesję po to żeby „wyczyścić” tylko po to żeby „pobrać” jakiś zasób z przeszłości?
pracuję z tym od kilku lat i tak, to jest możliwe. ale wymaga bardzo konkretnej intencji przed sesją albo medytacją. ogólne „pokaz mi cos dobrego” zwykle nic nie daje. Natomiast jak wchodzę z konkretnym pytaniem, konkretnym wspomnieniem które chcę pogłębić albo konkretną osobą w sercu - to pole odpowiada inaczej. jakby musiało wiedzieć czego szukasz.
Wszebora50, to co piszesz o konkretnej intencji przed sesją mnie zastanawia. Bo jak to wygląda praktycznie? Tzn. czy ty wchodzisz z jakimś konkretnym wspomnieniem już gotowym w głowie czy bardziej z pytaniem, i dopiero pole „podsuwa” które wspomnienie jest ważne?
o matko, ja to właśnie próbowałam raz takiej medytacji z pytaniem otwartym i dosłownie nic. siedziałam z 20 minut i myślałam o tym co zjem na obiad 😀 może nie mam do tego predyspozycji albo po prostu muszę dłużej poćwiczyć?
Ja ze swojej strony mam pytanie trochę z boku tego co Wszebora pisze - czy to pole z dobrymi zasobami i to pole z traumą to jest to samo pole? tzn. czy kiedy „sięgamy po zasób”, to jesteśmy w tym samym miejscu co podczas oczyszczania? bo to brzmi jakby to było jedno archiwum i dobrego i złego
to co mówi Reginka jest ważne i trochę niedoceniane w takich rozmowach. pole nie jest posegregowaną szafką z szufladami. to ciagle, dynamiczne cos. dlatego intencja przed sesja jest tak istotna - bez niej można dryfować i trafic na rzeczy do ktorych nie byłeś gotowy
hm, ale to „dynamiczne coś” bez szufladek brzmi jak wymówka na to żeby nie dało się nic przewidzieć ani zweryfikować. jak wszystko jest wszędzie i możesz trafić na cokolwiek, to każdy wynik jest automatycznie poprawny, nie?
Jacenty zadał dobre pytanie i odpowiedź Frania mnie nie przekonuje. porównanie do terapii rozmową jest kiepskie bo tam mamy przynajmniej protokół, hipotezy, możliwość weryfikacji. tu mamy „zawęża się” i muszę uwierzyć na słowo. to nie jest nawet anegdotyczna weryfikacja, to jest po prostu brak weryfikacji.
ta rozmowa kręci się od początku wokół pytania czy pole coś „wie” i czy to można sprawdzić. ale może pytanie jest źle postawione. może pole nie „wie” w sensie poznawczym, tylko reaguje. jak woda na kształt naczynia. pamięć nie musi być świadomą pamięcią żeby być pamięcią.
właśnie wróciłam do początku tego wątku i Domowik pytał czy pole zna naszą przeszłość. i siedzę teraz z tym. bo moje doświadczenie jest takie że podczas sesji wychodzą rzeczy które „wiedziałam ale nie wiedziałam”. nie nowe informacje, tylko coś co było gdzieś z tyłu. to jest pamięć pola czy moja własna, wyparta?
ale Ludwiczek, Levine i van der Kolk piszą o traumie somatycznej, nie o „linii ojcowskiej” czy przodkach. to są jednak różne rzeczy. nie wrzucajmy do jednego worka pamięci ciała z pamięcią transgeneracyjną bo to naprawdę nie jest to samo zjawisko
ok ale ja mam takie praktyczne pytanie bo trochę gubię się w tej dyskusji - jak ktoś chce zacząć świadomie pracować z tym „zasobowym” aspektem pola, to od czego wogóle zacząć? terapeuta, samodzielna medytacja, jakies konkretne ćwiczenia? bo brzmi to interesująco ale nie wiem jak się za to zabrać
ok Reginka, rozumiem że terapeuta na początku to dobry pomysł, ale mam praktyczne pytanie - jak w ogóle znaleźć kogoś dobrego? bo szukałam ostatnio i co druga osoba reklamuje się że „pracuje z pamięcią przodków i linią transgeneracyjną” i tak dalej, a nie mam pojęcia jak odróżnić kogoś z prawdziwym doświadczeniem od kogoś kto po prostu ładnie opisał ofertę na stronie
no właśnie, i to jest według mnie sedno problemu tej całej dyskusji. nie ma żadnego sposobu weryfikacji. terapeuta mówi że „odczytał z pola” coś o twoich przodkach, ty nie możesz tego sprawdzić, a on nie może udowodnić. idealny układ dla kogoś kto chce brać pieniądze bez odpowiedzialności
Jacenty ma tu punkt. i nie mowie że bioenergia jest bezwartosciowa, bo mam wlasne doświadczenia które trudno mi inaczej wyjaśnić. ale Reginka, to porownanie do psychoterapii kuleje jednak trochę. weryfikacja przez „czy cos sie zmieniło” to za slabe kryterium, bo zmiana moze nastąpić z dziesiatek innych powodow w tym samym czasie
jest pytanie które gdzieś tu zostało bez odpowiedzi i mnie nie daje spokoju. wracając do Begonii i tego co pisała o „wiedziałam ale nie wiedziałam”. czy ktoś z was miał tak że coś wyszło na sesji, a potem okazało się że jest temu zewnętrzne potwierdzenie? nie uczuciowe, tylko coś co można było sprawdzić 🙂
ale Begonia, to może być normalnie somatyczna pamięć ciała o której mówił Ludwiczek, nie trzeba od razu zakładać że pole to „przechowało” w jakiś mistyczny sposób. Levine opisuje dokładnie takie przypadki - ciało trzyma ślad zdarzenia nawet jeśli pamięć narracyjna nie ma dostępu. to nie jest żaden dowód na pamięć pola w sensie energetycznym
Jestem po stronie Symeonem w tym sensie że somatyka wystarczy do wyjaśnienia wielu takich historii. ale pytanie jest ciekawsze - kiedy NIE wystarczy? bo są opisy gdzie wychodzi coś o przodkach, o zdarzeniach z przed narodzin, o rzeczach których ciało fizycznie nie mogło zarejestrować. tam somatyka nie daje rady i trzeba albo powiedzieć „nie wiem” albo dopuścić inne możliwości
Ludwiczek, te opisy o przodkach - skąd wiemy że to nie jest po prostu historia usłyszana kiedyś i zapomniana świadomie? mózg chłonie ogromne ilości informacji których na co dzień nie jesteśmy świadomi. to mogłoby tłumaczyć kryptomnesję bez żadnej energii. pytam serio, nie złośliwie
kryptomnesja to dobre słowo, Astrea, i uczciwe wobec siebie jest brać pod uwagę taką możliwość. ale mnie zawsze bardziej interesuje to co z tym zrobić praktycznie niż to skąd dokładnie pochodzi. jeśli praca z polem prowadzi do rozładowania czegoś co mnie blokowało od lat, to mechanizm jest dla mnie wtórny. choć rozumiem że dla was to nie jest satysfakcjonująca odpowiedź 🙂
