a wiesz Boruta ze to jest jedyne pytanie tutaj ktore naprawde ma sens empirycznie. bo mozna sprawdzic: czy efekty intencji skierowanej „do wewnatrz” roznia sie od tych skierowanych „na zewnatrz”. problem ze nikt tego nie mierzyl porządnie. a bez pomiaru to tylko filozofia
okej ale nikt mi nie odpowiedzial na pytanie - jak ktos nie wierzy w nic zewnetrznego, to gdzie kieruje intencje? bo rozumiem ze mozna „w siebie”, ale druga czakra to podobno nie jest centrum decyzji czy rozumu tylko… coś innego? i co to wtedy wogóle znaczy zanurzyc intencje w drugiej czakrze
@Kunzyt.ka masz rację że nie ma jednego kanonu i to jest właśnie mój punkt - nie podawaj jednej interpretacji jako jedynej prawdy, szczególnie osobom które dopiero zaczynają. powiedz „w tradycji którą znam” albo „według tej szkoły”, a nie po prostu „to jest centrum tworzenia”. bo ktoś to zapisze i będzie powtarzać jako fakt
no okay, to rozumiem ze jest wiele interpretacji. ale dalej nie wiem co z tą intencją bez boga. to nie jest pytanie o kanon tylko o praktykę. jak to faktycznie działa u kogoś kto nie ma ramy religijnej?
mogę powiedzieć z własnego doświadczenia - przez kilka lat nie miałam żadnej ramy i kierowałam intencje po prostu „w przód”,jakby w przestrzeń. nie wiedziałam do czego ale czułam że coś trafia. dopiero potem zaczęłam to porządkować pod kątem tradycji. może nie trzeba od razu wiedzieć „do kogo” - wystarczy że intencja jest czysta i wyraźna
a co to znaczy „czysta intencja”? bo to słyszę ciągle i nie rozumiem. czysta znaczy dobra? altruistyczna? bez egoizmu? bo jak sie modlę żeby ktoś bliski wyzdrowiał, to jest egoistyczna bo mi na nim zależy czy czysta bo życzę mu zdrowia? to jest naprawde zagmatwane
ale jak można modlić się o zdrowie kogoś bez lęku jeśli się go kocha? to brzmi jak… ćwiczenie z obojętności. nie wiem czy bym chciała tak
właśnie, Rozmarynek to mnie też zastanawia. bo całe to „modlitwa bez przywiązania do wyniku” brzmi pięknie w teorii ale w praktyce kiedy chodzi o bliskich to jest prawie niemożliwe. i zastanawiam sie czy to w ogóle jest cel, czy tylko jakiś ideał który nikomu się nie udaje
lek i intencja to nie jest to samo. możesz się bać i jednocześnie wysyłać czysta intencję - to są różne poziomy. lęk jest w emocjach, intencja jest głębiej. to nie trzeba wyeliminować lęku żeby modlitwa „działała”. przynajmniej tak to rozumiem i w to wierzę
hej, ja mam może trochę inne pytanie do tego wszystkiego - jak wogóle poczuć czy moja intencja jest „ustawiona” w drugiej czakrze a nie w głowie? bo jak próbuję skupić sie na czyms to wszystko i tak dzieje sie w głowie. czy powinnam czuc coś innego w brzuchu kiedy formuje intencje?
ja też nie czuję różnicy i też sie zastanawiałam. Olusia, może opisz jak wygląda twoja praktyka? bo może jest jakiś krok który pomija i dlatego wszystko „zjeżdza” do głowy
dobra, rozwine to co napisalam bo chyba za skrótowo. jak siedze i probuje np. wziac gleboki oddech i „skierować uwage nizej” to po jakis pięciu sekundach i tak mysli wracają do głowy i zaczyna mi sie kręcić jakiś wewnętrzny monolog. nie wiem czy to kwestia ćwiczenia czy po prostu mam za aktywny umysł zeby w ogole poczuć cokolwiek w ciele
u mnie było tak samo i powiem ci co mi pomogło - zamiast próbować „skierować uwagę w dół” zaczęłam najpierw kłaść rękę fizycznie na brzuchu, tuż poniżej pępka. dosłownie dłoń na ciele. i skupiać się na cieple które czuję, nie na jakimś „centrum”. to takie przyziemne ale naprawdę zaczęłam wtedy czuć różnicę. ty jak robisz to ćwiczenie - siedzisz, leżysz, stoisz?
wtrące się bo ten wątek z „głową” i „brzuchem” to jest coś o czym mało się mówi a jest naprawdę ważne. my kulturowo jesteśmy kompletnie zdominowani przez głowę - szkoła, praca, cały czas myślenie myślenie myślenie. i potem przychodzimy do pracy z czakrami i chcemy żeby to też działało jak myślenie. a tu właśnie nie chodzi o myślenie, chodzi o odczuwanie. i to jest zupełnie inny tryb. dlatego ta dłoń fizycznie na ciele jest świetnym wyjściem - ciało samo w sobie „wie” coś czego umysł nie wie
wracam do tego co pytałam wcześniej bo nadal nie mam odpowiedzi, a teraz mam dodatkowe pytanie. okej, powiedzmy że intencja jest „w brzuchu”, powiedzmy że to działa - ale to nadal nie odpowiada na to, gdzie ona idzie jeśli nie mam żadnego boga ani wymiaru. @Pelargonia80 mówiła że kierowała „w przód”. ale w przód to dokąd? to jest jakiś konkretny kierunek czy po prostu metafora?
adres jest. tylko nie zewnętrzny - adresem jest sama relacja albo sytuacja. w drugiej czakrze wszystko kręci się wokół „między” - między tobą a inną osobą, między tobą a twoim życiem. intencja nie musi lecieć do boga żeby mieć cel. cel to ta relacja którą chcesz uzdrowić albo wzmocnić. przynajmniej tak to rozumiem w tej tradycji którą znam
