Hej, mam takie pytanie bo ostatnio mi to chodzi po głowie. Chodzi o schody w domu albo w bloku - czy energia przepływa przez nie jakoś inaczej niż przez poziome podłogi? Gdzies wyczytałem że schody to tak jakby kanały energetyczne między poziomami i że jak ktoś siada na schodach to może poczuć przepływ tej energii mocniej. Czy ktos z was czul cos takiego albo wie cos wiecej na ten temat?
O, to ciekawy temat! Powiem ci ze sam nigdy nad tym nie myślałem w ten sposób ale jak tak patrzę wstecz to faktycznie na schodach jest coś innego. U mnie w domu środkowy stopień zawsze był zimniejszy niż reszta, całą zimę. teraz zaczynam się zastanawiać czy to nie jest właśnie ten rodzaj strefy przejściowej między energiami pięter.
Zimniejszy stopień to może być po prostu przewiew albo słaba izolacja w tym miejscu. Serio, nie wszystko co fizyczne musi mieć wytłumaczenie energetyczne. Ale rozumiem, że was to kręci, więc pytam: co dokładnie rozumiesz przez te „kanały energetyczne”? Bo to brzmi trochę jak coś z sufitu.
Pandora, ale to nie jest coś wymyślonego. W feng shui schody są opisywane jako miejsca, przez które energia chi przemieszcza się między poziomami i jeśli schody są kręte albo wąskie, to ten przepływ jest zaburzony. Nie mówię że to jedyne wytłumaczenie, ale tradycja jest i ma swoje uzasadnienie.
Ja akurat miałam kiedyś takie odczucie na schodach w starym domu znajomej, jakby coś mnie lekko przyciągało w dół kiedy wchodziłam w górę. Nie wiem czy to energia czy co ale było dziwnie. Znajoma mówiła że tam w ogóle jest dużo specyficznych miejsc.
To co u siebie widzisz Galia może być właśnie efektem nagromadzonej energii w miejscu przejścia. Stare domy w ogóle mają swoje warstwy energetyczne i schody - jako miejsce ciągłego ruchu ludzi - mogą gromadzić te ślady. Pytanie czy to było przyjemne odczucie czy nieprzyjemne?
Hmm, no właśnie, zmęczenie, sugestia, stary skrzypiący dom - i już mamy energetyczny kanał. Nie mówię że ktoś kłamie, mówię że mózg bardzo chętnie dopasowuje odczucia do kontekstu. Jak idziesz do starego domu i ktoś ci mówi że „jest tam specyficznie” to prawie na pewno coś poczujesz.
Oj Pandora nie rob z kazdego wariatki 🙂 wiem ze jestes sceptyczna ale u mnie w bloku jest jedna konkretna klatka schodowa i zawsze kiedy tam przechodze to mi sie serce sciska, a w drugiej klatce w tym samym budynku jest zupelnie normalnie. Taka sama architektura, ta sama wysokosc, a uczucia zupelnie inne. Co ty na to?
Ale właśnie o to chodzi - te prostsze wyjaśnienia i energetyczne nie muszą się wykluczać. Jeśli w miejscu działo się coś trudnego, emocje ludzi zostawiają ślad w polu energetycznym. Jedno nie zaprzecza drugiemu. Schody jako miejsce przejścia między poziomami są bardziej podatne na takie nakładanie się energii bo to punkt tranzytowy, nie statyczny.
Hmm, ale jak to mozliwe ze emocje zostaja w scianach? Czyli co, jakaś czasteczka smutku przyklejona do betonu? Szczerze pytam, nie kpię, bo nie rozumiem na czym to miałoby polegać fizycznie.
dobra ale wracajac do meritum - da sie jakoś oczyścić taki ciężki punkt na schodach? Bo mam u siebie jedno miejsce na klatce i zastanawiam sie co z tym zrobic. Czy kadzidło wystarczy czy trzeba czegoś więcej?
A niech to, a te kryształy to akurat na schodach maja sens? Czy nie rozleją energii na boki zamiast jej kierowac? Pytam bo slyszalem ze krysztaly moga wzmacniac ale niekoniecznie kierowac
Krysztaly na schodach to dobry pomysl ale trzeba dobrac kamien do celu - turmalin czarny blokuje negatywne energie, ametyst oczyszcza. Ale ja bym sie zastanowila nad tym dlaczego ta energia jest taka ciężka w pierwszej kolejnosci, bo jak sie nie znajdzie przyczyny to kryształ tylko chwilowo pomoże i za jakis czas sytuacja wróci.
no wlasnie Gosiunia ma racje, u mnie chyba problem jest glebiej bo ta klatka jest ciezka odkad pamietam i zaden krysztal tego nie zmienil. Probowalam juz kilka razy roznych rzeczy i najwyzej na tydzien bylo lepiej potem znowu to samo. Moze to naprawde kwestia ludzi tam mieszkajacych a nie miejsca samego w sobie?
no to jakies konkretne rady w koncu? bo czytam i czytam i ciagle same teorie a ja chce wiedziec co robic z ta klatka 🙂 kadzidlo, sol, krysztaly - to wszystko naraz czy po kolei? bo nie chce namieszac
a ja wlasnie chetnie bym wiedziala czy te miejsca na klatce moga sie zmienic same z siebie, tzn. bez naszej ingerencji. Bo ta moja klatka - pisalam juz - jest ciezka od zawsze ale ostatnio jakby troche inaczej. Trudno to opisac, poprostu inne. Moze to ja sie zmienilam a nie miejsce?
ej ale czekajcie, wracam do tego co pisał Lucjanek o fizyce kwantowej bo to mnie nie dawalo spokoju. znaczy ok, rozumiem ze ktoś moze czuc „ciężkie” miejsca i nie watpie w te odczucia, ale skąd ta pewność że to emocje poprzednich lokatorów a nie poprostu własny nastroj? jak to odroznic?
Pandora, ale to trochę nieuczciwe porównanie. Wielu rzeczy nie da się udowodnić w laboratorium i to nie znaczy że nie istnieją. Intuicja, wyczucie miejsca, to są realne ludzkie doświadczenia. Czy musisz mieć test żeby ufać własnym zmysłom 😉
I tu właśnie, Rezeda ma racje. Poza tym schody to szczególne miejsce bo łączą dwa różne poziomy domu i to nie jest tylko metafora. Na dole jest ziemia, na górze jest powietrze, i ten ruch między nimi ma swój rytm. Ja u siebie zawsze czuje na schodach jakby lekki wzrost energii, nie wiem jak to inaczej opisac.
a to zalezy od kierunku? znaczy wchodzac czujesz co innego niz schodzac? bo mi sie wydaje ze to logiczne ze w gore inna energia niz w dol
w sumie tez tak mam, ze wchodzenie na gore jest inne niz schodzenie. choc myslalem ze to po prostu wysilek fizyczny haha. ale moze cos w tym jest? choc nie wiem jak to sprawdzic
Z mojego podwórka - mam pytanie troche z boku - czy ktos probowal medytowac na schodach albo chocby chwile posiedziec nieruchomo i poczuc to miejsce? bo moze wtedy by sie dalo wychwycic cos czego sie normalnie nie zauważa kiedy sie biegnie góra-dól
Galia, no wlasnie, sama o tym myslalam ale jakos glupio siedziec na klatce schodowej w bloku 😀 sasiedzi by dziwnie patrzyli. Chociaz moze w domu jednorodzinnym latwiej.
to ciekawy wątek z tą medytacją na schodach. W sumie szamani i praktycy wielu tradycji celowo przebywają w miejscach przejścia bo uważają że właśnie tam cienka granica między stanami, można powiedzieć, bardziej przepuszcza. Progi, schody, most, studnia. Wszystko co łączy.
okej, to mnie troche bardziej przekonuje niż „emocje w scianach”. Tzn. rozumiem że kulturowo te miejsca maja znaczenie od tysięcy lat i to ma sens antropologicznie. Ale to dalej nie odpowiada na pytanie czy tam naprawde jest jakaś energia czy to my sami ją tam wnosimy przez to przekonanie.
Starlight60, dokładnie. I nie mówię że to złe że ludzie to czują - mówię że „czuję coś na schodach” to za mało żeby mówić o kanałach energetycznych. Może po prostu schody to granica między strefami w domu i nasz mózg reaguje na tę zmianę kontekstu. Idziesz ze swojego pokoju do kuchni i coś w głowie się przestawia.
dobra ale czy ktos tu moze mi powiedziec - jak dlugo trzymac ta sol na klatce? bo widzialem rozne wersje, jedni pisza ze na noc, inni ze minimum trzy doby. i czy potem ta sol trzeba gdzies wyrzucic specjalnie czy normalnie do smieci
