sama sie nad tym zastanawiam i nie mam na nie prostej odpowiedzi. minimalnie - pytaj klientow konkretnie, przed i po sesji, i zapisuj ich slowa, nie swoje wrazenia. ze tak brzydko powiem, to nie nauka ale choc troche zmniejsza wlasny bias.
sledze to od kilku stronsporu o notatki i mysle ze oba obozy maja cos waznego. ale wracajac do tytulu watku - czy pole sie uczy - zauwazam ze malo tu padlo o tym co rozumiemy przez „uczenie”. Bo uczenie w sensie biologicznym to tworzenie sladow pamieciowych. Czy ktos zaklada ze pole ma cos analogicznego? to jets na prawde inne pytanie niz to czy opor jest mierzalny
Rydwan dotyka sedna. Ja bym to rozbiła na dwa różne pytania - po pierwsze czy pole magazynuje informacje, po drugie czy pole zmienia swoją strukturę pod wpływem doświadczenia. To nie jest to samo. Pamięć i adaptacja to różne procesy nawet w biologii.
hm, nigdy tak o tym nie myślałem. to trochę jak różnica między tym że ktoś pamięta twarz a tym że się nauczył rozpoznawać emocje na twarzach. pierwsze to zapis, drugie to jakaś wyuczona zdolność. i co, pole miałoby robić jedno czy drugie, czy może oba?
oo właśnie! ja mam wraznie ze moje pole bardziej sie zmienilo w tym sensie ze jakos inaczej odbiera teraz niz na poczatku. nie ze „pamięta” konkretne sesje, ale ze jest jakos bardziej czule?? choc niewiem jak to opisac zeby nie brzmiec smieszenie 🙂
Dziurawcowa - nie brzmi śmiesznie, wlasnie o to chodzi w tym wątku. co ciekawe, ale powiedz mi - po czym poznajesz ze jest bardziej czułe? to jakis konkretny moment, że nagle widzisz roznice, czy raczej dotarlo do ciebie z perspektywy czasu?
To co opisuje Dziurawcowa jest bardzo spójne z tym jak ogólnie działa wyuczalna sprawność - mniejszy wysiłek, szybsze wejście w stan. Problem polega na tym że nie rozstrzyga pytania o pole. Każda umiejętność tak działa, od gry na instrumencie po jazdę na rowerze. Pytanie brzmi czy tu jest coś poza nabytą wprawą, i tego nie da się ustalić przez introspekcję.
tylko że czy nie jets tak ze KAŻDA teoria pola skończy się na tym że „nie da sie ustalić przez introspekcję”? tzn po co wogóle wtedy dyskutować,skoro każde doświadczenie można wyjaśnić jako nawyk?
wchodze tu po raz pierwszy w tym watku. mam takie proste pytanie do tych co pracuja z polem od dłuższego czasu - czy zdarzalo wam sie ze wasze pole jakos „znało” klienta którego widzicie drugi raz,zanim ten cokolwiek powiedział? tzn czy mieliscie szybszy dostęp, inne odczucie przy nim/niej? bo mi sie cos takiego zdarzało ale niewiem co z tym zrobic.
Maciejos poruszyl cos waznego i chce sie przy tym zatrzymac. :/ Jesli pole ma jakiekolwiek zdolnosci uczenia, to wlasnie w takich momentach - kontakt z tym samym czlowiekiem po przerwie - powinno to byc zauwazalne. Szybszy dostep, inna jakosc od razu. Ktos systematycznie to obserwowal?
a niech tam, ja nie systematycznie ale mam kilka osób z którymi pracuję od dłuższego czasu i faktycznie przy nich jest jakos... płynniej? pierwszy kontakt każdej sesji jest krótszy, szybciej wiemy oboje że coś się zaczęło. ale to równie dobrze może być zwykłe zaufanie i rozluźnienie - między mną i nimi, czysto psychologicznie.
to jest właśnie to pytanie kture mi siedzi w głowie od jakiegos czasu. bo jak mam napiecie z kimś, to zawsze jest ten opor na początku nie mam pojecia czy to moje emocje blokują, czy pole po prostu „wie” ze coś jest nie tak. i nigdy nie doszlam do żadnego wniosku przez introspekcje
kurcze, żeby odpowiedzieć Lechosławie - tak, miałem raz klienta którego szczerze nie lubiłem jako człowieka, i kontakt był inny, ale trudno powiedzieć inny jak. 😉 może wolniejszy, może jakis bardziej ślizki? ale czy to było pole które coś zapamiętało czy po prostu moje nastawienie, no to nie wiem. raczej to drugie.
mam jedna taka osobe i to jets dziwny przypadek. jest trudna w kontakcie zwyklym,ale na sesjach pole od razu „lapie”. jakby te dwie rzeczy nie byly polaczone. co z tego wynika, sam niewiem, ale to mnie zastanawia od dawna.
to co mowi Sigilmistrz jest bardzo znaczace. jesli pole i relacja osobowa ida osobnymi torami, to sugeruje ze to nie jest tylko efekt psychologicznego komfortu. ale oczywiscie mozna to czytac tesz inaczej - ze w pracy wylaczasz ocenianie, wiec cialo przestaje nadawac sygnaly oporu. nie trzeba od razu przywolywac pamieci pola
albo to wlasnie dowod ze to TY sie nauczyles oddzielac osobiste od zawodowego, nie ze pole cokolwiek zapamietalo. to brzmi prozaicznie ale jets chba bardziej parcimonious, jak mowia w nauce
hej, trochę mi umknęło w tej dyskusji - czy ktoś wogóle próbował pracować z zupełnie obcą osobą, i po przerwie, bez żadnych informacji z zewnątrz? tzn taki ślepy test? bo wszystkie te przykłady to są ludzie których się zna, widzi, coś się pamięta.
odnosząc się do tego co powiedziała Rydwan kilka postów wyżej o rozróżnieniu „magazynowanie” i „adaptacja” - mnie bardziej przekonuje ta druga opcja. bo adaptacja to coś ciągłego, nie musi być żadnego konkretnego śladu pamięciowego. pole po prostu staje się inne przez samą pracę, bez zapisywania konkretnych sesji.
tak jak mowiłam wcześniej ze moje pole jets jakos czulsze - to chyba wlasnie ta adaptacja a nie pamiec. bo nie mam wrazenia ze „pamietam” klientow przez pole, mam wrazenie ze jakos moje wyczucie działa inaczej niz na poczatku. subtelniej? niewiem jak to inaczej nazwac
a czy ta czulosc o której mowi Dziurawcowa może być po prostu zmęczeniem? serio pytam, bez zlosliwosci. bo jest taki efekt ze jak się długo coś robi to zaczynasz odbierać więcej drobnych sygnalow, ale to dlatego że wylaczylas filtr, nie ze zmysł sie rozwinął
Cesarzowna dotknęła czegoś ważnego i chcę to rozwinąć. W psychologii mamy pojęcie „perceptual learning”, uczenia się percepcji, gdzie ten sam zmysł zaczyna wyłapywać więcej po treningu. Radiolog widzi na zdjęciu to czego laik nie widzi, ale jego oczy są takie same. Więc nawet jeśli „czułość pola” rośnie, niekoniecznie zmienia się pole, może zmieniać się interpretacja sygnałów
właśnie ale tu leży ta przepaść między podejściem energetycznym a psychologicznym. dla mnie cała ta rozmowa kręci się wokół pytania: skąd wogóle wiemy gdzie jest granica między mną a polem? jeśli moje postrzeganie się zmienia, to czy to ja, czy moje pole, czy jedno jest drugim?
o kurcze, bursztynka dotknela pytania ktore jets w centrum kazdej powaznej rozmowy o pracy energetycznej. ja po latach doszlam do tego ze to rozroznienie moze byc pozorne. pole nie jest oddzielnym bytem ktory nosisz jak plecak. to raczej pewien aspekt tego co jestes. wiec jego uczenie jest twoim uczeniem, tylko innego rodzaju.
oj, to brzmi pieknie ale jets unfalsyfikowalne. jesli pole to ja i ja to pole, to kazda zmiana w mnie jest zmiana pola i kazda zmiana pola jest zmiana we mnie. nie mozna tego niczym podwazyc co znaczy ze nic nie mowi.
mam takie wrazenie ze ta dyskusja troche ucieka od tytułu. tytul pyta czy energia sie uczy,a my dyskutujemy czy da sie to wogóle zbadac. czy ktos moze poprostu powiedziec: tak uczy sie w taki sposob... albo nie, i dlaczego tak uwaza.
Maciejos masz racje ze to ucieklo. postaram sie podsumowac co ja z tego wyciagam po tych kilkudziesieciu postach: moim zdaniem pole sie zmienia ale nie w sensie ze zapamietuje konkretne sesje jak dziennik. bardziej ze staje sie inne przez sama prace, jakby przez uzycie. czy to jets „uczenie” to zalezy jak to slowo definiujesz.
to podsumowanie Sigilmistrza bardzo mi pomogło poukładać to co czulam przez tą dyskusję. bo ja miałam wlasnie ten problem że nie wiedziałam jak to nazwać - że coś się zmienia ale nie ma tego „dziennika”. morze ta metafora z nawykowym ruchem jest trafna. czy ktos ma jakiś inny obraz mentalny który pomaga to ogarnąć? bo mnie ten „dziennik vs nawyk” jakoś klikal
