ojejku, zastanawiam sie od jakiegos czasu nad czymś, o czym chyba mało kto mówi wprost - czy energia bioenergoterapeutyczna ma jakiekolwiek oddziaływanie fizyczne? Znaczy, nie na człowieka, bo to wiadomo, ale czy jest w stanie np. poruszyć jakiś przedmiot, zmienić położenie czegoś? Pytam bo podczas jednej z moich sesji medytacyjnych poczułam jakby podmuch powietrza i znicz który stał obok zgasł, choc okna były zamknięte. Może zbieg okoliczności, ale zaczeło mnie to ciekawić. Czy energia w ogóle może mieć takie moce fizyczne?
To nie jest zbieg okoliczności,energia absolutnie moze miec wpływ na materię. Przy silnym skupieniu energii pola bioenergetycznego mozna zaobserwować fizyczne efekty, choc nie zawsze jest to kontrolowane. Znicz mógł zgasnac przez różnicę ciśnień wywolana przeplywem energii. Znam kilka osob kture twierdzą ze poruszały drobne przedmioty nieświadomie podczas intensywnej pracy z energią.
Hm, niewiem czy bym to tak kategorycznie stwierdzala. Roznica cisnien od energii bioenergetycznej?? To brzmi dosc... odwaznie. Skad takie informacje? Fizycznie energia bioenergetyczna to nadal cos, czego nauka nie zmierzyla, wienc mowienie ze wywoluje roznice cisnien to troche mieszanie dwoch roznych porzadkow
Interesujace pytanie. Znam kilka przypadkow opisywanych w literaturze parapsychologicznej dotyczących telekinezji i pól bioenergetycznych, ale zawsze mam wątpliwości co do metodologii tych badan. Z drugiej strony, sama Zephyra86 opisuje konkretne doswiadczenie, a takich doswiadczen jets bardzo wiele. Ciekawi mnie jedna rzecz - czy ten podmuch poczulas bezposrednio, czy raczej jakby z dystansu?
Szczerze, to brzmi dla mnie jak normalne zjawisko fizyczne - nierównomierne ogrzewanie powietrza w pomieszczeniu, mikroprądy. Nie mówię ze nie miałas doswiadczenia, tylko że przyczyna mogła być prozaiczna. Czy to od razu musi być energia?
o jejku ale ja tesz kiedys miałam coś podobnego!! Podczas medytacji w nocy lampka nocna sama zaczęła migać, i to kilka razy z rzędu. Mama mowila że to instalacja elektryczna ale no, akurat w tym momencie? Za bardzo zbieżne żeby to byl przypadek :D.
kurcze,tymianek, migajaca lampka to naprawde najczesciej instalacja elektryczna albo zuzarona zarowka 🙂 Rozumiem ze emocje w takim momencie sa duze, ale nie kazda zbieznosc to zwiazek przyczynowy.
Mnie bardziej ciekawi to pytanie z innej strony - jeśli energia może działać na człowieka (a bioenergoterapeuci to potwierdzają), to czemu nie miałaby działać na materię nieożywioną? W sumie człowiek też jest materią.
pytanie jak pytanie ale ważne, ale jest między tym zasadnicza różnica. Człowiek ma własne pole energetyczne, z którym terapeuta „rozmawia”. Przedmiot nieożywiony takiego pola niema, przynajmniej nie w tym samym sensie. Żeby przesunąć obiekt fizycznie energią, potrzebna byłaby zupełnie inna skala oddziaływania niż przy pracy z aurą człowieka. Znam terapeutów pracujących od wielu lat i żaden nie mówił mi o poruszaniu przedmiotów.
to inna kategoria - tam chodzi o rezonans między polem kamienia a polem człowieka, a nie o fizyczne przemieszczanie. To nie to samo co telekineza czy fizyczne oddziaływanie.
otóż to, bo tu się kręcimy wokół tego czy to jets telekineza czy coś innego. Telekineza to jeden z najslabiej udokumentowanych fenomenow mimo dziesiatek lat prob laboratoryjnych. setki badan, zero powtarzalnych wynikow. wiec albo zjawisko istnieje w warunkach ktorych nie umiemy odtworzyć w laboratorium, albo... nie istnieje. Którą opcje wybieramy i dlaczego?
hej, troche nie rozumiem, bo nigdy tego nie probowalam - czy to znaczy ze jak czlowiek jets bardzo naenergetyzowany to mozeby cos przesunac? jak to dziala w praktyce? da sie to wogole jakos cwiczyc?
Słuchajcie, chce podzielic sie czymś co mi się przydarzylo ostatnio. Pracowalam z bioenergoterapeutką, taka naprawde doswiadczona kobieta, i podczas jednej sesji szklaneczka z wodą która stała na stole ponoć sama przesunela sie o kilka centymetrow. Ja leżałam i nie widzialam, ale terapeutka powiedziała o tym po sesji. Byłam... no nie wiem co myśleć. Ona sama była zaskoczona, mówiła ze jej sie to pierwszy raz zdarzylo.
wg mnie energia ma fizyczne możliwosci ale tylko przy bardzo duzym naopładzeniu, nie kazdy terapeutka to osiągnie. w starych ksiazках opisywali mistrzów który potrafili gasić świece z odległości kilku metrów samą intencją, ale to były lata praktyki i specjalne stany skupienia. nie mozna tego porownywac z normalną sesją bioenergoterapii
Salomejka, nie nakrecaj sie za bardo. „Kazdy ma potencjal” to ladne zdanie ale co z tego wynika w praktyce? Zadnych konkretow, tylko poczucie ze morze kiedys cos sie zdarzy. To nie jets podstawa do czegokolwiek
no ale Wela, a co w tym złego że ktoś zaczyna od ciekawości? nie kazdy musi od razu mieć metodologię badań. poza tym w czakrologii jest wyraźnie napisane ze czakra splotu słonecznego odpowiada za siłę woli i oddziaływanie na otoczenie, więc jakieś fizyczne efekty sa tam teoretycznie zakorzenione
właśnie - mnie też chodzi o koncepcje, nie o pewnik. bo ja naprawdę nie wiem co się tamtej nocy stało. ale skoro są tradycje kture opisują coś takiego od wieków, to pytanie chyba nie jest absurdalne.
ok, jedno konkretne pytanie do Zephyra - ta medytacja była przy otwartym oknie czy zamkniętym? i czy miałaś zapalonych więcej świec czy tylko ten jeden znicz?
to ciekawe że inne nie zgasły. znicz ma specyficzną budowę - mały pojemnik, mało wosku, płomień słabszy i bardziej wrażliwy na minimalne ruchy powietrza niż zwykła świeca. 😀 nadal nie widzę tu czegoś co wyklucza fizyczne wytłumaczenie, ale przyznam że to szczegół warty uwagi.
jets jeszcze inny kąt na to wszystko - w tradycjach szamanskich i niektórych systemach magicznych nie mówi się o „przesuwaniu energii” jako o świadomej akcji, tylko o zmianie stanu pola wokół praktykującego która ma efekty środowiskowe. :/ nie telekineza, ale cos jak lokalny wpływ na przestrzen. to inne ujęcie tego samego pytania.
no i proszę, hydromanta to ciekawe. czyli jakby środowisko samo reaguje na stan energetyczny osoby, a nie ona celowo coś robi? to by tłumaczyło czemu te rzeczy dzieją się właśnie podczas medytacji a nie na zawołanie
o, właśnie!!! bo ja tesz nie mogę sprawić żeby ta lampka migala kiedy chcę, ona zrobiła to sama, właśnie kiedy byłam bardzo skupiona i w jakimś dziwnym stanie. to chba nie jest przypadek że to się dzieje przy takim skupieniu a nie normalnie 😀
eh, tymianek, „lampka sama migala kiedy bylam skupiona” to nadal korelacja a nie przyczyna. moglas byc skupiona akurat w tym momencie, a lampka migala bo migala. mozg ludzki bardo lubi znajdowac wzorce tam gdzie ich niema, to jets bardzo dobrze udokumentowane.
przepraszam że sie wtracam co Salomejka - czy w ogóle mozna to jakoś sprawdzic u siebie? nie w sensie naukowym... tylko po prostu zobaczyć czy się ma jakieś takie oddziaływanie czy nie?
ja próbowałam tego z płomieniem i powiem wam, że po wielu sesjach naprawde czujesz że cos sie zmienia w rytmie jego migotania kiedy wchodzisz głębiej. czy to energia? nie wiem. ale korelacja jest na tyle regularna ze trudno mi ją zbagatelizowac
Gruszanka, jak długo trwają twoje sesje i czy próbowałaś kiedyś nagrać to kamerą i porównać póżniej z własną oceną?? bo pamiec działa wybiórczo i jets sklonna potwierdzac to, w co wierzymy. pytam serio, bez zlosliwosci.
Gruszanka, rozumiem co mówisz i nie chcę ci odbierać tych doświadczeń, ale problem jets taki - jeśli nie nagrywałaś i nie masz żadnego zewnętrznego punktu odniesienia, to nie wiesz czy ta „regularność” jest w płomieniu czy w tym jak ty go obserwujesz i zapamiętasz. to nie jest atak, to jest realne pytanie metodologiczne.
