Mam takie pytanie ktore chodzi mi po glowie od jakiegos czasu. zaczynam coraz powazniej pracowac z energia,medytuje regularnie... czyszcze czakry i tak dalej. Ale ostatnio bylam na imprezie i wypilem kilka piw i nastepnego dnia podczas medytacji czulem jakby cos bylo nie tak, jakies zamulenie w okolicach splotu slonecznego i trzeciej czakry. zastanawiam sie czy alkohol faktycznie robi cos z polem energetycznym czy to tylko moje wyobrazenie. Ktos mial cos podobnego???
no proszę, ja mam dokladnie tak samo! jak raz wypiłam wino ze znajomymi to nastepnego dnia w ogole nie czułam sie ze soba polaczona, jakby ktoś postawił szklana sciane. Serio probowałam medytowac i nic, zero skupienia, czakry jakby zapchane. Nie wiedzialam czy to przez alkohol czy po prostu bylam zmeczona po imprezie ale teraz jak czytam twoj post to mysle ze to nie przypadek
To nie jest przypadek i nie wyobraźnia. Alkohol rozrzedza pole eteryczne i zaburza spójność aury, to dość podstawowa wiedza w bioenergoterapii. że tak powiem, problem polega na tym, że po wypiciu pole staje się przepuszczalne, w sensie trudniej utrzymać granice energetyczne i można nieświadomie łapać cudze energie, szczególnie na imprezie gdzie jest dużo ludzi. Następnego dnia po prostu to czuć. Pytanie do was, ile konkretnie wypiliście i czy byliście w dużym tłumie?
Danka, nie przesadzajmy z „podstawową wiedzą”, bo to jednak dosyć kontrowersyjne twierdzenie. Pole eteryczne rozrzedzone przez piwo, hmm. Mam wrażenie, że to co czujecie następnego dnia to poprostu fizjologia, odwodnienie, niedobór snu, spadek cukru. Mózg jets wrażliwy na to wszystko i naturalnie ma gorsze skupienie. Skąd pewność, że to akurat energetyczne, a nie czysto fizyczne?
Danka, wypilem bodajze 4-5 piw i tak, bylo nas chba ze 30 osob w mieszkaniu. Wiec moglbym zbierac energie od wszystkich naraz?? To by tlumaczylo czemu bylo tak nieprzyjemnie bo to nie byli moi znajomi z kregu, raczej przypadkowi ludzie
Wlasnie to zbieranie cudzych energii to jets dla mnie klucz w tej całej dyskusji. Mam zapisane w notatkach z jednego warsztatu że alkohol dziala jak rozpuszczalnik na osłony aury i to w dwóch kierunkach, czyli nie tylko cię przepuszcza ale ty tesz wypromieniowujesz swoje energie na zewnątrz. Więc tracisz własne i zbierasz cudze. Stąd to poczucie dezorientacji i zamulenia
czekajcie, to znaczy ze jak ktoś pije alkohol to jego aura jets w zasadzie bez ochrony? bo jak tak to rozumiem to wychodzi że wszyscy na imprezach są stale bombardowani cudzymi energiami i nikomu to nie przeszkadza na co dzień? Nie wiem, troche to dla mnie za proste wyjaśnienie
okej ale mam glupie pytanie,bo nie za bardo sie na tym znam. alkohol to substancja fizyczna, jak on mialby wogole dotykac pola energetycznego?? to tak jakby powiedzieć ze zjedzenie kanapki zmienia aure
Chcę tu troche usystematyzowac bo dyskusja idzie w kilka stron naraz. alkohol w tradycjach magicznych miał zresztą niejednoznaczny status, w niektórych był używany ritualnie jako coś co „otwiera” odbior, w innych był zakazany bo wlasnie zaburza czystość pola. jak to mówią, to napięcie istnieje od bardzo dawna i nie ma jednej odpowiedzi. co do odczuć po imprezie, myślę że warto rozróżnić kilka warstw: jest odczucie fizyczne (kac), jest odczucie emocjonalne (np. smutek po zabawie który zna wielu ludzi), i jest ewentualna warstwa energetyczna. Czy macie sposob żeby te trzy od siebie oddzielić w doswiadczeniu?
Stanislawa, mnie sie wydaje ze to da sie rozroznic ale nie wiem jak to wytlumaczyc innym tylko przez wlasne odczucie. u mnie kac fizyczny to bol glowy, sucho w ustach i to jest jasne. A to energetyczne zamulenie to cos innego, jakby brak gruntu pod nogami, takie rozkojarzenie ktore nie jest zmeczeniem. ale wiem ze to brzmi mało konkretnie.
dokladnie to samo czuje i nie umiem inaczej opisac. to nie jets bol, to jest jakby ktos wzial gumke i startowal czesciowo moje pole. Bzdury? moze ale ta roznica jest bardo wyrazna
Stanislawa zadała bardo dobre pytanie i obawiam się że niema na nie dobrej odpowiedzi. Jeśli nie mamy metody odróżnienia „zamulenia energetycznego” od emocjonalnego hangoweru,to nie możemy twierdzić że wiemy co to jest. To nie zarzut osobisty, poprostu metodologia. Jak ktokolwiek to weryfikuje u siebie?
ja ostatnio czytalam o tym ze rożne kamienie moga wspomagac oczyszczanie po takich sytuacjach, czarny turmalin ponoć zbiera negatywne energie ze srodowiska. Czy ktos uzywal czegos takiego po imprezie do oczyszczenia pola?
czytam Wasze relacje i myslę sobie, że może warto spojrzeć na to z innej strony. 🙂 Alkohol od wieków był częścią rytuałów dionizyjskich i nie tylko, i tam nie był traktowany jako coś co niszczy pole tylko jako coś co zmienia stan świadomości, a przez to umożliwia kontakt z tym co niewidoczne. Może pytanie nie powinno brzmiec „czy zmienia pole” tylko „jak zmienia i czy to zmiana w dobrym czy złym kierunku”.
nie rozumiem jednej rzeczy, piszecie o polu energetycznym i aurze jakby to bylo cos oczywistego ale jak to wyglada? bo nigdy tego nie widzialam ani nie czulam i zaczynam sie zastanawiac czy wogole da sie to wyczuc jesli sie niema doswiadczenia.
no dokladnie chcialam sie dopytac bo nikt mi nie odpowiedzial... jak wy wogole wyczuwacie to pole? bo piszecie tak jakby to bylo oczywiste ze mozna to poczuc a ja niewiem czy to kwestia talentu czy poprostu trzeba sie nauczyc 🙂
no i wlasnie to jets sedno problemu który próbuję tu sygnalizować od początku. Cytrynka opisuje uczucie ciepła i gęstości, Slawobor opisuje startowanie pola gumką, Danka mówi o zamuleniu czakr. To wszystko są subiektywne odczucia i żadne z nich nie daje nam pewności że mówimy o tym samym zjawisku. Mogę mieć rację albo nie ale bez jakiegoś punktu odniesienia robimy tutaj poetycki konkurs metafor a nie dyskusję o bioenergii.
Zatrzymajmy sie chwile bo widzę, że ta dyskusja zaczyna krecic sie w kółko wokol weryfikacji. Pytanie Nekromanty jest zasadne metodologicznie, ale w kontekście tego wątku troche przeslania właściwy temat. Slawobor opisał konkretne doświadczenie, kture wiele osob tutaj zna z własnej praktyki. Czy mozemy wrócić do tego co faktycznie czujemy po alkoholu i co z tym robimy, bo to jest chyba bardziej produktywne niż spór o epistemologie?
tak, wlasnie o to mi chodzilo od poczatku. mam jedno konkretne pytanie do Danki albo Stanislawy - po takim wieczorze jak opisalem (duzo ludzi, alkohol, cudza energia) to ile czasu wam zajmuje zeby pole wrocilo do normy? bo u mnie to chba z dwa dni i zastanawiam sie czy to dlugo.
dwa dni to nie jets dlugo przy takiej kumulacji jak opisujesz, 30 osób w małym mieszkaniu plus alkohol to naprawde sporo bodźców naraz. u mnie po podobnych sytuacjach wychodzę dopiero trzeciego dnia, czasem dłużej jeśli zaniedbam oczyszczanie. kluczowe jest żeby nie czekać aż samo przejdzie tylko aktywnie pracować z polem.. daję znać jak będę mądrzejsza.
