Zastanawiam sie nad czyms co chyba rzadko kto porusza - czy energia w ogole ma jakies maniery? Bo pracuje juz jakis czas z bioenergia i zauwazam, ze niektore pola sa jakby… uprzejme? Tzn. wchodza lagodnie, nie forsuja, daja sie odepchnac jesli czlowiek nie chce w danej chwili przyjmowac. A inne sa nachalne, lepkie, wchodza bez pytania. Zastanawiam sie czy to cecha samej energii, czy moze charakter osoby ktora ja wysyla. Co wy na to?
No interesujace pytanie, tez o tym myślalem nieraz. Jak medytuję to czuję roznice między energią ktorą sam generuje a tą która przychodzi z zewnątrz. Ta zewnętrzna bywa różna, raz delikatna raz jakby napiera. Ale czy to „grzecznosc” to juz nie wiem jak to nazwac 🙂
Powiedzialabym raczej, ze to kwestia intencji nadawcy, nie samej energii. Energia jest neutralna. To co nazywasz „maniera” to po prostu zapis zamiaru osoby, ktora ja wysyla. Nachalna energia = osoba bez granic albo z agresywna intencja.
To ciekawy wątek. Powiem tak - w praktyce pracy z bioenergią rozróżnia się kilka warstw. Intencja świadoma to jedno, ale jest jeszcze to co teraputa niesie nieświadomie, jego własne nieuporządkowanie energetyczne, leki, stłumione emocje. Ktoś może chcieć dobrze a wysylać chaos, bo sam wewnętrznie jest chaosem. To nie jest kwestia „złej woli”, tylko braku higieny energetycznej. Stąd tak ważna jest praca własna terapeuty przed pracą z klientem.
Szczerze? Brzmi to dla mnie troche jak gdybanie. Energia albo dziala albo nie. Skad wiadomo ze ta „nachalna” energie nie wyssales sam z siebie a nie dostales z zewnatrz? Pytam serio, nie złośliwie.
Ciśnie mi się pytanie bo jetsem ciekaw - ta „nachalna” energia to zawsze zla czy moze byc nachalna ale zyczliwa? Bo wyobrazam sobie ze np matka bardzo mocno mysli o dziecku i to pole jest intensywne ale w dobrej intencji
No dobra, ale tu wchodzimy w bardzo subiektywny obszar. Bo „nachalna” i „delikatna” to sa odczucia odbiorcy, nie obiektywne cechy pola. Jeden odbierze to samo jako natarczywe, drugi jako ciepłe i intensywne. Skad pewność że opisujemy tę samą rzecz?
Plejadka ma troche racje, ale jednak w tarocie tez widać roznice charakterow energii. Karty tez maja swoje „maniery” - jedne wchodzą ostro, inne lagodnie. Wiec moze to jest universalna cecha przepływu energii jako takiej, niezaleznie od narzędzia.
przepraszam ze wchodze ale mam pytanie moze głupie - czy to znaczy że jak ktoś ma „nachalne” pole to moze nie zdawac sobie z tego sprawy? i czy mozna komus o tym powiedziec bez urażania?
wlasnie, i tu wracamy do tematu - bo jesli pole energetyczne moze byc „niekulturalne” nieswiadomie, to czy mozna je wytrenowac? Czy w ogole istnieja jakies techniki na to? Sama probowalem intencje przed kazda sesja wyrazic slowami wewnetrznie, cos jak energetyczny savoir-vivre - „wchodze za zgoda, wychodze z wdziecznoscia”. I wydaje mi sie ze pomaga.
To, o czym piszesz, Hierofantka brzmi jak rodzaj zgody energetycznej, w niektórych tekstach o bioenergii to sie nazywa „protokoł wejscia”. Notuje takie rzeczy i spotkałam to pojęcie u kilku autorów. Czy robisz to zawsze przed sesją czy tylko z trudniejszymi klientami?
dobra, przyjmuje ze moze to dziala ale mam inne pytanie - czy „energetyczny savoir-vivre” nie jest troche narzucaniem swoich norm? Tzn. kto ustala ze energia MA byc delikatna? moze dla kogoś intensywna energia to znak szacunku a nie braku manier
to co Zenobka mówi o pytaniu klienta jak lubi pracowac - to chyba klucz do calej tej rozmowy? bo wychodzi ze nie ma jednego „dobrego” stylu energii, jest dopasowany albo niedopasowany do konkretnej osoby
no właśnie, i tu mam pytanie do tych co pracują z ludźmi - czy wy zawsze pytacie wprost czy raczej wyczuwacie po reakcji klienta co mu odpowiada? bo wyobrażam sobie ze nie każdy potrafi nawet powiedzieć czego oczekuje od sesji energetycznej, skoro pierwszy raz
to ciekawe że ciało reaguje zanim człowiek sam to przemyśli. Mam w notatkach coś podobnego - jeden autor pisał o tym jako o „przedwerbalnej odpowiedzi pola”. Tzn. pole klienta odpowiada zanim on sam cokolwiek poczuje świadomie. Czy ktoś to obserwował w praktyce?
Hortensja, tak i to jest właśnie ta warstwa o której wspominałem wcześniej. Terapeuta wyczuwa odpowiedź pola jeszcze przed tym zanim klient otworzy usta. Ale to wymaga dużego doświadczenia i przede wszystkim - własnego wyciszenia. Nie można odbierać subtelnych sygnałów z zewnątrz jeśli samemu jest się wewnętrznie głośnym, że tak to ujmę.
ok ale zaraz - jak terapeuta jest „wewnętrznie głośny” i jeszcze przesyła energie, to skąd klient ma wiedziec ze dostaje czyste pole a nie zmieszane z problemami terapeuty? serio pytam bo to mi sie wydaje duze ryzyko
tak, i wlasnie dlatego nie rozumiem terapeutow ktorzy twierdza ze „zawsze sa gotowi” i nie potrzebuja zadnego przygotowania. Jak mozna byc zawsze gotowym? to nie piekarnia gdzie otwierasz o osmej i jestes
Hej, haha, to porównanie z piekarnia bardzo dobre 😀 Serio, miałam kiedys sesje u kogoś kto sie chwalil ze pracuje bez przerw, i po piatej osobie w jednym dniu - czulam ze cos jest nie tak, jakas taka nieostra energia, jakby rozmyta. Moze to było wlasnie to o czym piszecie
przepraszam że znowu wchodzę ale bardzo mnie to interesuje - czy ta „rozmyta” energia może zaszkodzić? Bo jak idę do kogoś po pomoc to nie chcę wychodzić gorzej niż przyszłam, a nie zawsze wiem jak ocenić czy terapeuta jest ok
ale jak mam mieć oczy otwarte jeśli nie wiem co czuć? Byłam raz na czymś podobnym i potem nie wiedziałam czy mi lepiej czy gorzej, po prostu byłam dziwnie senna. To normalne?
o, to nie wiedziałem o tej senności. Myślałem że po czymś energetycznym człowiek powinien być naładowany jak po kawie, a nie chodzić ospały. To trochę inne niż sobie wyobrażałem
senność jest różna - po oczyszczeniu aury mialam raz taką gleboka jak po dlugim śnie, przyjemna, a raz ciezka jakby ktoś włożył mi do głowy wate. Te dwa stany to zupelnie co innego i mysle ze właśnie to drugie jest sygnałem że cos poszlo nie tak
Wrozka, ale skąd wiesz że to po sesji a nie po zwykłym zmęczeniu dnia? Serio, to jedno z moich zastrzeżeń do całej tej diagnostyki - wszystko można podpiąć pod „energię”, pozytywne i negatywne skutki. Jak falsyfikujesz taki system?
no własnie, Fomalhaut to mowi to co mnie chodzi po głowie od początku watku. Jak sie zle czujesz po sesji to „energia cos robiła”, jak sie dobrze czujesz to „energia pomogla”, jak nic nie czujesz to „jestes zablokowany”. Nie da sie tego obalic żadnym przykładem
Kazik, Fomalhaut - to uczciwy zarzut i nie zamierzam go odrzucac machnieniem reki. Ale zwroccie uwage, ze wy stosujecie to samo wobec wlasnych interpretacji - jesli ktos poczuje cos dobrego, powiecie ze to placebo, jesli zlego - nocebo albo sugestia. Tez niefalsyfikowalne z zewnatrz.
zenobka, dobra, punkt dla ciebie. Ale to nie znaczy że obydwa podejscia są równie mocne - jedno przynajmiej próbuje szukać innych wyjasnien, a drugie z góry zakłada że energia to wytłumaczenie wszystkiego. I wracając do tematu wątku - ta „grzeczność” pola energetycznego, o której pisała Hierofantka na początku - to mi sie wydaje właśnie taki przykład. Jak pole jest grzeczne to dobrze jak nie jest to też cos o czymś świadczy. Cokolwiek sie stanie, interpretacja juz jest gotowa.
