Ostatnio dużo siedzę nad tym pytaniem i jakoś nie mogę przestać o tym myśleć. Czy energia, o której mówimy w bioenergoterapii, ma coś w rodzaju własnego rozumu??? Bo pracując z afirmacjami zacząłem zauważać, że energia jakby „wie” gdzie płynąć, że sama szuka miejsca gdzie jest potrzebna. Nie mówię o jakimś bożku ani niczym takim, bardziej o tym że może pole energetyczne ma jakąś wbudowaną inteligencję, strukturę, która go organizuje. Spotkałem się z pojęciem pola morficznego u Sheldrakea i to coś zaczepiło. Zastanawiam się czy ktoś tu miał doświadczenie podczas sesji, że energia po prostu poszła w inne miejsce niż planowałeś, jakby sama wiedziała lepiej?
no to jest akurat dobre pytanie. Pracuję z energią od lat i powiem tak: to czy energia „ma rozum” zależy od tego co rozumiesz przez rozum. Jeśli pytasz czy ona kalkuluje jak komputer, to raczej nie. Ale czy ma jakąś tendencję do samoorganizacji, do szukania równowagi? To tak, to widać w praktyce. Przy nakładaniu rąk wielokrotnie czułam że ręce same „ciągną” w konkretne miejsce zanim klient powiedział gdzie boli. To trudno wytłumaczyć inaczej niż właśnie jakąś formą informacji zawartej w polu.
Rozróżniłbym tutaj dwie rzeczy. Inteligencja jako zdolność do przetwarzania informacji to jedno. A „rozum” w ludzkim sensie, czyli świadomość własnych działań, to coś zupełnie innego. Pole energetyczne moim zdaniem działa raczej jak to pierwsze, analogicznie do tego jak ciało „wie” jak się zregenerować po skaleczeniu, bez udziału świadomej myśli 🙂 Pytanie o wymiarowość tej energii jest tu kluczowe bo jeśli zakładamy że działa w wyższych wymiarach niż trzy przestrzenne, to może właśnie tam leży ta „inteligencja”.
O , wymiarowość! To mnie od razu łapie 🙂 Henio, a możesz rozwinąć co masz na myśli przez wyższe wymiary w kontekście bioenergii? Bo ja to rozumiem trochę inaczej, u mnie to bardziej chodzi o to że energia funkcjonuje na różnych częstotliwościach i każda z nich niesie inne informacje. Przy pracy z czakrami wyraźnie czuć że każda czakra „zna” swój zakres, jakby miała przypisany obszar odpowiedzialności 🙂 To też jakaś forma inteligencji czy to za duże słowo?
Zanim pójdziemy za daleko w filozofię, to może warto doprecyzować jedno: na czym opieramy to założenie że energia „wie”? Bo z tego co Wizjonerka napisała, ręce ciągną w konkretne miejsce, to można to wytłumaczyć po prostu wrażliwością terapeuty na subtelne sygnały z ciała klienta, niekoniecznie jakimś polem z własnym rozumem. Nie mówię że tak jest na pewno, ale alternatywne wyjaśnienia trzeba brać pod uwagę zanim nazwiesz coś inteligencją.
Simargl, rozumiem skąd ta wątpliwość, ale praca z energią jest trochę bardziej złożona niż odczytywanie sygnałów z ciała. Sama robiłam sesje na odległość, kiedy klient był w innym mieście, bez żadnego kontaktu fizycznego, i informacje były spójne z tym co klient potem opisywał. Tu już nie ma mowy o odbieraniu mikrodrżeń mięśni czy czegoś podobnego. Oczywiście można powiedzieć że to zbieg okoliczności albo że podświadomie trafiałam, ale po kilkudziesięciu takich sesjach zaczęłam to traktować poważniej. I właśnie wtedy zaczęłam myśleć o tym że pole niesie informację niezależnie od odległości, co sugeruje że to nie jest zwykła fizyka trójwymiarowa.
Przeglądam tę dyskusję i jest dla mnie trochę trudny bo dopiero zaczynam. Mam jedno pytanie do bardziej doświadczonych: jak w ogóle wyczuć czy energia reaguje inteligentnie czy po prostu płynie swobodnie? Znaczy, jak to odróżnić w praktyce? Bo ja jak próbuję medytować i skupiam się na oddechu to czuję coś jakby ciepło w dłoniach, ale nie wiem czy to energia czy po prostu krążenie krwi 🙂
Ja się zgadzam z Metody68, że to pytanie o „rozum” energii nie jest głupie. Miałam ostatnio podczas sesji u bioenergoterapetuyki takie dziwne doświadczenie że po zabiegu poczułam ogromny smutek bez żadnego powodu zewnętrznego. Terapeutka powiedziała że energia uwolniła zablokowane emocje. Jeśli energia potrafi wiedzieć gdzie są blokady emocjonalne a nie tylko fizyczne, to chyba jest w tym coś więcej niż prosty przepływ?
To jest chyba clou całej dyskusji. Intencja terapeuty kontra własna inteligencja pola. W mojej praktyce mam przekonanie że jedno nie wyklucza drugiego. Terapeuta ustawia intencję, ale pole reaguje w sposób którego terapeuta nie zawsze przewiduje. Kilka razy pracowałam nad konkretnym problemem klienta, a energia skupiała się w zupełnie innym miejscu i dopiero po rozmowie okazywało się że to właśnie tam był głębszy problem, o którym klient sam nie wiedział. To trudno wytłumaczyć tylko intencją z mojej strony.
Rozumiem co opisujesz Wizjonerka, ale to co opisujesz to nadal mieści się w granicach interpretacji post factum. Pracujesz nad miejscem A, energia idzie do B, klient mówi że B miało sens, i wychodzi ci że pole było mądrzejsze od ciebie. Ale ile razy było odwrotnie i poprostu o tym nie pamiętasz? Nie atakuję, tylko zaznaczam że pamięć selektywnie zachowuje przypadki które pasują do narracji. to jest ogólny problem z dowodami opartymi na własnym doświadczeniu.
ej ale nie mozna traktowac bioenergii tak jak eksperymentu laboratoryjnego bo ona jest z natury subiektywna, to jest jej sedno. jak byś robil podwójnie slepy test na sesji to by nic z tego nie wyslo, bo intecja i kontakt sa warunkiem koniecznym. to troche tak jakby badac muzyke w ciszy i mowic ze muzyki nie ma bo nic nie slychac
Mam pytanie które mnie gryzie od początku tego wątku: jeśli energia ma inteligencję, to czy ta inteligencja jest jedna wspólna dla wszystkich pól czy każdy człowiek ma swoje własne pole z własną „logiką”? Bo z czakrami to czuję jakby każda czakra miała osobną „osobowość” ale nie wiem czy to moje projekcje czy coś realnego.
troche z boku, bo ja sie na tym zupelnie nie znam ale to co tutaj opisujecie z tą inteligencja pola brzmi jak coś co fizycy nazywają emergencją, czyli że skomplikowane zachowanie pojawia się z prostych regul bez żadnego centralnego sterowania. czy o to chodzi? mrówki nie są inteligentne ale mrowisko wykazuje inteligentne zachowanie zbiorowe. moze energia dziala podobnie?
Uniemysl, o, to jest bardzo trafne porównanie! Właśnie o coś takiego chodzi, przynajmniej w moim rozumieniu. Nikt nie twierdzi że kwant energii jest mądry, ale pole jako całość może wykazywać zachowania które wyglądają jak inteligentne właśnie dlatego że jest emergentne. I tu się zgadzam z Heniem że wymiarowość jest ważna, bo emergencja w układzie wielowymiarowym może wyglądać dla nas obserwatorów trójwymiarowych jak „magia” albo właśnie jak inteligencja. To mi jakoś porządkuje to zagadnienie w głowie.
hmm no to ciekawa dyskusja choc jestem sceptyczny. ale to z emergencja brzmi sensownie, przynajmniej nie wymaga żadnych specjalnych zalożeń. mam jedno pytanie, bo naprawde nie wiem: czy w bioenergoterapii zaklada sie ze to pole jest tożsame z „duszą” czy swiadomoscia czlowieka czy to sa oddzielne rzeczy? bo nie wiem gdzie tu przebiega granica
Pochwist, to bardzo podstawowe pytanie i wcale nie jest łatwe do odpowiedzi, bo różne tradycje mówią różne rzeczy. W praktyce bioenergoterapii z którą ja pracuję, pole energetyczne jest warstwą między ciałem fizycznym a świadomością, ale nie jest samą świadomością. Można powiedzieć że to nośnik, medium. Ale są szkoły które traktują to inaczej i utożsamiają pole z tym co w religiach nazywa się duszą. Jakie jest twoje intuicyjne rozumienie tego Pochwist bo to też coś mówi?
I tu właśnie to co Tojadek napisała mnie zatrzymuje - jeśli pole jest warstwą między ciałem a świadomością, to czy ta warstwa ma własną logikę, czy tylko przekazuje? Bo jeśli tylko przekazuje, to pytanie o inteligencję pola odpada samo z siebie. Ale jeśli coś modyfikuje po drodze, to już inna historia. Henio co o tym myślisz? Ty jesteś w tym najdłużej
Dobra przepraszam że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie że pole „wie” gdzie iść, że jest inteligentne - ale skąd wiecie że to pole a nie po prostu ciało wysyła sygnały? Ciało też potrafi robić dziwne rzeczy bez naszej świadomości, nie?
Simargl ale ty caly czas wymagasz dowodów naukowych na cos co jest z natury poza nauke. to jak wymagac żeby ktos ci udowodnil smak pomaranczy slowami. niektorych rzeczy sie nie udowodni ale sie doswiadcza i tyle
Hmmm, to jest naprawdę dobre pytanie Bukowej i mogę powiedzieć że tak, zdarza się. Pracowałam z koleżanką na jednym kliencie niezależnie i obie wyłapałyśmy zaburzenie w podobnym obszarze. Ale też znam przypadki gdzie dwa odczyty były zupełnie różne. Więc nie jest to sto procent, ale nie jest też losowe.
Właśnie, i to jest chyba uczciwa odpowiedź - nie zawsze, ale jednak częściej niż przypadek? Mnie bardziej interesuje teraz ten wymiar o którym pisałam wcześniej. Bo jeśli pole ma inteligencję, to ona musi gdzieś „siedzieć” - w jakim sensie jest strukturą? Czy jest jak sieć, czy jak gradient, czy coś zupełnie innego?
gencjana zadała dobre pytanie i Tojadek też. Spróbuję odpowiedzieć na obie rzeczy naraz. To rozróżnienie między „ciałem” a „polem” jest trochę sztucznie zrobione przez nasze myślenie. W tradycjach wedyjskich pranayama kosha to nie jest warstwa oddzielona od ciała, ona przenika ciało fizyczne i je organizuje. Więc pole może być tą zasadą organizującą, a nie czymś zewnętrznym wobec tkanki. Inteligencja byłaby wtedy wbudowana w samą strukturę organizacji.
henio, to co piszesz o zasadzie organizującej brzmi mi trochę jak morfogenetyczne pola Sheldrake'a? Chyba że się myle. Czy to podobna idea, bo tam tez chodzi o jakies niewidzialne struktury ktore ksztaltuja formy, nie?
O Sheldrake'u to ja coś czytałam! On miał chyba eksperymenty z tym jak szczury uczyły się labiryntu i kolejne pokolenia uczyły się szybciej nawet bez dostępu do poprzednich? Nie wiem czy to prawda bo czytałam tylko artykuł, ale brzmiało bardzo ciekawie w kontekście właśnie tej „pamięci pola”
Lena, tak, ale te eksperymenty Sheldrake'a są bardzo kontrowersyjne i nie zostały zreplikowane w sposób który by coś udowadniał. On sam ma opinię naukowca który przekroczył granicę i teraz jest bardziej w świecie ezoteryki niż fizyki. To nie znaczy że się myli, ale nie jest tak że nauka to potwierdza, bo nie potwierdza.
dobra ale wracając do tego co Henio napisał o zasadzie organizującej - jeśli inteligencja pola to ta zasada organizacji, to czy ona może działać „źle”? Znaczy czy pole może się zorganizować w sposób który szkodzi? Bo jak patrzę na choroby to wydaje mi się że coś musi się rozregulować. Czy blokady w czakrach to właśnie taki błąd organizacji?
ojej to tak to działa?!!! Ja mialam raz sesje, i płakałam przez pół dnia potem i nie wiedzialam czemu, terapeutka mowila że to oczyszczanie ale ja nie byłam pewna czy to dobre czy złe. Teraz to troche lepiej rozumię. A czy zawsze po sesji jest taki efekt czy to zależy od osoby?
