Macierzanka, zależy od człowieka i od tego co jest do przepracowania. Niektóre osoby wychodzą rozluźnione i spokojne, inne mają kilka dni trudniejszych bo coś ruszyło. To drugie często oznacza że praca była głębsza, ale nie jest regułą. Ważne żeby terapeuta uprzedzał że tak może być.
to dla mnie brzmi strasznie nieprzewidywalnie. jesli nie wiadomo czy będzie lepiej czy gorzej po sesji to jak ocenić że cokolwiek zadziałało? mówię poważnie, nie złośliwie, ale to jest mój problem z całą tą tematyka. brak przewidywalności sprawia że nie wiem jak odróżnić efekt od przypadku
Pochwist, a medycyna konwencjonalna zawsze przewiduje efekty? Część leków działa inaczej u różnych osób, część terapii psychologicznych zajmuje miesiące albo nie działa wcale. Nie mówię że bioenergia jest tym samym, ale nieprzewidywalność sama w sobie nie dyskwalifikuje czegoś. Pytanie brzmi raczej czy istnieje jakaś tendencja, jakaś statystyczna poprawa ponad poziom placebo.
Metody ma rację że medycyna też nie jest idealna, ale ona przynajmniej stara się mierzyć i porównywać z grupą kontrolną. To jest ta różnica. Nie że bioenergia jest gorsza, tylko że nie mamy narzędzi żeby cokolwiek o niej powiedzieć poza anegdotami. I to jest uczciwe stwierdzenie faktu, nie atak.
Trochę mi umyka główny wątek przez tą dyskusję o dowodach. Wróćmy może do pytania Metody68 z początku - czy pole modyfikuje informację czy tylko przekazuje? Bo jeśli modyfikuje, to jest inteligentne w jakimś sensie. Jeśli tylko przewodzi jak kabel, to jest sposóbm. Co wy w praktyce czujecie - że odpowiadacie energii czy że energia odpowiada wam?
To co Wizjonerka napisała na końcu mnie bardzo uderzyło - że sesje gdzie jest „prowadzona” dają lepsze efekty. To właśnie brzmi jak ta inteligencja pola o której Metody68 pisał na początku! Jakby pole samo wiedziało co trzeba zrobić lepiej niż terapeuta 😮 Czy to znaczy że terapeuta jest tylko pośrednikiem?
właśnie, to jest to pytanie! Pośrednik czy współtwórca? Bo jeśli tylko pośrednik to pole ma inteligencję samo w sobie, a jeśli współtwórca to może ta „inteligencja” jest wspólna, jakiś rodzaj rezonansu między polem terapeuty a polem klienta. Henio, co ty o tym myślisz?
Henio, ale to co opisujesz to są dwa sprzeczne modele i oba „dają efekty” - co to właściwie udowadnia? Że efekt placebo działa niezależnie od modelu teoretycznego? Nie złośliwie pytam, serio. Jeśli radykalnie rużne założenia dają zbliżone rezultaty, to może model jest nieistotny a dzieje się coś innego
Simargl a co jest nieistotne? Skoro cos dziala to dziala, neuronauka tez nie wie do konca czemu nlp dziala u jednych a u drugich nie. rozne modele terapeutyczne daja efekty i nikt nie mowi ze to placebo
Hmm ale ja sie zastanawiam nad tym co Wizjonerka pisała, bo to mi pasuje do mojego doświadczenia ze sesji. Jak terapeutka mówiła że „czuje coś” zanim ja jej cokolwiek powiedziałm to to właśnie wygladalo jakby pole samo ja prowadziło, nie? Czyli jakby ta intlegencja była w polu a nie w człowieku
Hmm, chce sie upewnić że dobrze rozumiem - mówimy że pole może przekazywać informację której terapeuta nie zna z żadnego „normalnego” źródła? Jak to działa fizycznie, to mnie trochę przeraza szczerze
Gencjana, nie bój się 🙂 To nie jest tak że coś wchodzi do ciebie z zewnątrz bez twojej zgody. Ta informacja jest w polu osoby, powiedzmy że to twoja własna historia zapisana w energii. Terapeuta tylko to odczytuje, nie tworzy. Fizycznie - no, tego nikt nie wytłumaczy przekonująco bo nauka tego narzędziami nie ma. Ale doświadczenie jest takie a nie inne i ja po latach pracy ufam temu co widzę.
ale to jest kółko, „nauka tego nie wyjasni bo nie ma narzędzi” - skąd wiadomo że nie ma narzędzi, może po prostu to nie istnieje i dlatego nie ma jak zmierzyć? nie chce być złośliwy ale to jest klasyczny błąd logiczny
Pochwist, a wiesz że kwantowe splątanie też przez jakiś czas nie miało narzędzi do pomiaru i uznawano że Einstein po prostu się myli 😀 Brak narzędzi to argument za ostrożnością, nie za nieistnieniem.
ok Simargl ma racje w tym konkretnym punkcie, przyznaje. Ale wracam do wątku głównego bo mi zależy - jeśli pole ma jakąś zasadę organizującą jak pisał Henio, to czy ta zasada jest stała czy się zmienia? Pytam bo jeśli jest stała to brzmi jak coś dziedziczonego, jeśli zmienna to bardziej jak coś żywego
Tojadek, to jest dobre pytanie i zaskakuję się że sam nigdy tak tego nie postawiłem. Z doświadczenia powiedziałbym że zasada jest relatywnie stała ale wzorce na niej oparte zmieniają się przez całe życie. Trochę jak gramatyka języka - stała ale zdania różne. Czy to odpowiada na twoje pytanie czy otwiera kolejne?
ta metafora z gramatyką jest naprawdę dobra. Jak pomyślę o tym przez taki pryzmat to inteligencja pola nie musi oznaczać że pole „myśli” jak człowiek, tylko że ma wewnętrzną logikę, strukturę reguł. I ta struktura sprawia że pewne stany są możliwe a inne nie. Chyba o to mi chodziło od początku gdy pytałem o wymiarowość, bo wymiar to też rodzaj reguły określającej co może się w nim zmieścić
dobra, ja jestem tu trochę z boku bo nie mam doswiadczenia praktycznego, ale ta metafora gramatyki to jest coś co rozumiem. Czy mozna powiedziec ze „wymiarowosc” pola decyduje o tym jakie informacje w ogole mozna w nim zakodowac? Jak nosnik danych ma pojemnosc?
oj to jest ciekawe ujęcie! Czyli choroba to byłby błąd zapisu, przekroczenie pojemności, czy może zapis w złym formacie? Przepraszam jeśli to głupie pytanie ale mnie to bardzo zaciekawiło 😀
Wisiałam nad tym wątkiem od dłuższego czasu i nie wiem czy się wtrącić, ale ta metafora z plikami i gramatyką - to brzmi bardzo mechanicznie jak na coś co jest podobno żywe i inteligentne. Czy nie ma w tym sprzeczności?
Zaglądam tu od dłuższego czasu i nie wiem czy się wtrącić, ale ta metafora z plikami i gramatyką - to brzmi bardzo mechanicznie jak na coś co jest podobno żywe i inteligentne. Czy nie ma w tym sprzeczności?
Mam natomiast inne pytanie do tego wątku z gramatyką - jeśli pole ma stałe reguły jak mówił Henio, to czy można je poznać? Jak się je „uczy”? Bo terapeuta jakoś musi te reguły wyczuć żeby w ogóle coś zrobić, prawda?
ok ale tu pojawia się kolejny problem. Jeśli reguł się nie uczy świadomie, to skąd wiesz że odczytujesz pole a nie własne skojarzenia? Dziecko które „wie” gramatykę intuitywnie to ma wbudowany mechanizm ewolucyjny, przebadany. Tu co jest mechanizmem?
I dokładnie w tym miejscu jest właśnie ten węzeł gordyjski tej rozmowy. Bo Simargl ma rację że to pytanie jest zasadne, ale Henio też ma rację że praktyka poprzedza teorię w wielu dziedzinach. Akupunktura działała na setki lat przed tym zanim ktokolwiek wyjaśnił meridiny przez cokolwiek. Więc może pytanie „jak to działa” jest mniej pilne niż pytanie „czy działa i w jakich warunkach”?
przepraszam że wrócę do tego co Magini pytała bo mnie to nie opuściło - ona mowila o błędzie zapisu, i Energetyczka odpowiedziała że choroba to zły format. ale jeśli pole ma okreslona wymiarowość, to czy nie wszystkie „błędy” to po prostu informacja z wymiaru ktorego dana osoba nie obsługuje? nie wiem czy to ma sens, piszę jak laik
hej, ja mam pytanie może trochę z innej beczki bo przez całą tę dyskusję o wymiarowości i gramatyce zastanawiam się - czy jeśli pole MA jakąś inteligencję i strukturę, to czy można mu „zadać pytanie”? Jak podczas sesji terapeuta szuka informacji to czy to on pyta pole czy pole samo daje co chce?
