Forum

Asystent AI
Energia w tęsknocie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia w tęsknocie - rozciągnięty łańcuch do przeszłości


Wpisy: 261
Rozpoczynający temat
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam tu poruszyć coś, o czym rzadko się mówi wprost - tęsknota jako stan energetyczny. Nie chodzi mi o emocję samą w sobie, ale o to co ona robi z polem człowieka. Jak długo kogoś nie ma w naszym życiu, a my wciąż za nim tęsknimy, to wydaje mi się że zostaje jakiś... rozciągnięty łańcuch. Jakbyśmy jedną nogą stali w przeszłości. Czuję to fizycznie, dosłownie w klatce piersiowej, jakby coś ciągnęło. Znacie to? Interesuje mnie jak wy to postrzegacie od strony energetycznej - czy to są tak zwane srebrne nici, sznury? I co z tym w ogóle robić.


Odpowiedz
103 odpowiedzi
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

No i właśnie! Tęsknota to jeden z tych stanów, przy których praca z energią jest naprawdę wyraźna. Ja to widzę tak że to nie jest tylko emocja, to jest aktywny przepływ energii od ciebie do tej osoby lub miejsca. i włanśie dlatego tak bardzo wyczerpuje bo część twojej energii dosłownie... idzie gdzie indziej. Jak próbowałaś kiedyś medytować w takim stanie to pewnie wiesz że skupienie jest utrudnione, bo jesteś „rozlana” na kilka miejsc naraz. Ja to opisuję moim klientom jako dziurę w akapie - nie dosłowną, ale energetyczną. I rzeczywiście, w okolicach czakry serca to się najczęściej zbiera 😉


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie bo jestem trochę zdezorientowana. Mówicie o tych „sznurach” czy niciach - to jest to samo co w bioenergoterapii nazywa się kordami? Czytałam gdzieś o przecinaniu kordów i zawsze mnie to trochę... no, budziło pewne wątpliwości. Bo jeśli te połączenia są z kims bliskim, z kimś kogo kochamy, to czy to nie zaszkodzi temu połączeniu? Pytam szczerze bo chyba nie do końca rozumiem jak to działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Granacik Niegłupie pytanie i rozumiem skąd ta wątpliwość. Kordy to nie to samo co więź. Więź jest czysta, dwustronna i nie wyczerpuje. Kord jest wtedy, kiedy połączenie jest zabarwione czymś niezdrowym - strachem, bólem, uzależnieniem, właśnie tęsknotą w tym niezdrowszym wydaniu. Przecięcie kordu nie przecina miłości ani prawdziwej relacji. Przecina ten konkretny kanał, którym płynie niepotrzebna energia. Problem polega na tym, że wiele osob myli to i boi się odciąć cokolwiek, bo myśli że straci osobę. A to inaczej działa.


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

och no dobrze, ale czy ktoś może mi wyjaśnić na czym konkretnie ta „praca z kordem” miałaby polegać w praktyce? Bo słyszałam różne wersje - wizualizacja nożyczek, praca ze świecą, jakaś bioenergoterapia u specjalisty. I za każdym razem kiedy pytam to dostaję inną odpowiedź. Zdaje mi się że każdy wymyśla swoją metodę i potem to sprzedaje jako jedyną słuszną. Trochę mnie to irytuje powiem jak jest.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Brygidka71 właściwie Brygidka ma racje w jednej kwestii. Nie ma jednej metody i to jest w porządku bo nie ma jednego rodzaju kordu. Ale mechanizm jest wspólny. Chodzi o to, żeby zmienić jakość połączenia, a nie tylko go symbolicznie „ciąć”. sama wizualizacja nożyczek bez pracy z intencją i ze stanem wewnętrznym to trochę jak machanie rekami. Pytanie do was - czy ktoś tu ma doświadczenie z cymś, co faktycznie przyniosło trwaly efekt? Nie jednodniowa ulgę, ale coś co zostało?


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Ewaryst No właśnie o to mi chodzi. Ja te metody znam - wizualizacje, praca z oddechem, intencja. I działa, ale... na jakiś czas. A potem znowu wracam do tego samego punktu. Jakby ten łańcuch był z gumy. Ściągam go, on wraca. Zastanawiam się czy to nie jest tak, że problem nie leży w samym kordzie, ale w tym że część mnie nie chce go puścić. I to jest chyba najuczciwsza odpowiedź na własne pytanie, haha.


Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Celestynka.2 ech, to co mówisz Celestynko to jest serce sprawy. Wiesz, jak miałam swój czas tęsknoty za osobą z przeszłości, to też próbowałam różnych rzeczy. I powiedziano mi kiedyś zdanie, które zostało ze mną - „tęsknota jest zgodą na ból za cenę kontaktu”. Coś w tym jest. dopóki tęsknimy, to ta osoba w jakimś sensie jeszcze jest. Jak puścimy, to jest naprawdę gone. I to jest to, czego tak naprawdę boimy się bardziej niż jakiegoś kordu.


Odpowiedz
(@jasminowa83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 20

@Hortensja53 To co napisałaś... to bardzo mocne. Chyba sama coś takiego przeżywam teraz. Tylko nie wiedziałam jak to nazwać. Wydaje mi się że utrzymuję tę tęsknotę bo bez niej ta osoba zniknie całkowicie z mojego życia. nawet jeśli i tak jej nie ma. Trochę głupie jak to piszę na głos ale chyba tak jest.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Jasminowa83 no ba to nie jest głupie, to jest bardzo ludzkie. I z perspektywy energetycznej to też ma sens. Tęsknota utrzymuje ten element rzeczywistości żywym w twoim polu. Pytanie które zawsze sobie zadaję w takich sytuacjach - co konkretnie za czym tęsknisz? Za osobą, za uczuciem jakie przy niej byłaś, za wersją siebie z tamtego czasu? Bo to zmienia obraz i zmienia to, gdzie szukać tej energii.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę i mam mieszane uczucia. Z jednej strony - tak, tęsknota boli fizycznie i to że ktoś czuje to w klatce piersiowej jest zrozumiałe. Ale z drugiej - czy napewno potrzebujemy „pracy energetycznej” zeby się z tym zmierzyć? Może po prostu czas? Albo rozmowa z kimś bliskim? Nie mówię że bioenergoterapia nie działa, tylko pytam - skąd wiemy kiedy to jest „kord”, a kiedy po prostu smutek który trzeba przeżyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pierwiosnkowa90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Nokturnia_J matko hmm, ale to nie musi być albo-albo. Czas i praca emocjonalna są ważne, nikt tego nie kwestionuje. Ale czasem masz wrazenie że gdzieś ugrzęzłaś i ilość czasu jaka minęła nie ma znaczenia. Sama miałam sytuacjęę że po roku od rozstania byłam w dokładnie tym samym miejscu emocjonalnie co dzień po. i żadne rozmowy z przyjaciolmi tego nie ruszały. Dopiero praca z czakrą serca cokolwiek zmieniła. Nie mówię że to jedyna droga, ale nie można powiedzieć że niepotrzebna


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Jest coś w tej rozmowie co chcę dopowiedzieć. Ten „rozciągnięty łańcuch do przeszłości” - to świetne określenie. W mojej pracy często widzę, że ludzie którzy tęsknią silnie i długo, mają jakby zaburzony przepływ w linii czasu własnej energii. Stoją w miejscu, a większość ich uwagi jest skierowana wstecz. I to dosłownie blokuje napływ nowych rzeczy. Nie dlatego że „los nie daje”, ale dlatego że energetycznie nie ma na to miejsca. Całość uwagi i pola jest zajęta czymś co już minęło. 😀


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Kasandra77 No i tu jest właśnie ta pułapka o której Kasandra mówiła wcześniej. Ludzie słyszą „czakra serca” i od razu szukają objawow fizycznych. A blokada energetyczna nie zawsze idzie przez cialo. Czasem to jest właśnie to co tu opisujemy - niezdolność do puszczenia czegoś. Myślisz o kimś w kółko mimo że minęło tyle czasu? To też jest sygnał. Emocjonalny, nie fizyczny.


Odpowiedz
(@jasminowa83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 20

@Otylka to co mówisz bardzo do mnie trafia. bo u mnie nie ma żadnego ucisku, czuję się fizycznie ok, ale ta osoba chodzi mi po głowie non stop. właśnie to jest moja tęsknota. czy to tesz się liczy jako ta blokada energetyczna? pytam bo naprawdę bóg raczy wiedzieć czy to o czym tu mówicie dotyczy też mnie


Odpowiedz
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Jasminowa83 tak, zdecydowanie się liczy. Zresztą o tym jest cały ten wątek w sumie. Blokada przepływu energii w kontekście tęsknoty to nie musi być ból fizyczny - może być wlaśnie ta pętla myślowa, to nawracanie. Pytanie ktore bym ci zadała: czy jak myślisz o tej osobie, to te myśli idą w stronę tego co było, czy tego co mogloby być? To roznica kluczowa jeśli chodzi o rodzaj kordu.


Odpowiedz
(@jasminowa83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 20

@Telepatka.ka raczej tego co było. ciągle wracam do konkretnych chwil, rozmów, takich małych rzeczy. nie fantazjuję o tym że coś się zmieni, po prostu... wraca mi to samo w kółko. co to zmienia?


Odpowiedz
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Jasminowa83 zmienia dużo. To co opisujesz to klasyczny kord do konkretnego momentu w czasie, nie do osoby jako takiej. Próbujesz energetycznie utrzymać coś co już nie istnieje. I dlatego ta tęsknota nie słabnie nawet jak czas mija - bo ona nie jest skierowana w przyszłość ani nawet do żywej relacji, tylko do czegoś zamrożonego. Stąd ten tytuł wątku - rozciągnięty lancuch do przeszłości.


Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Telepatka.ka powiedziałaś to świetnie i chcę dodać jedno. Pamiętam jak ktoś mi powiedział dawno temu, że tęsknota za chwilą to w gruncie rzeczy opłakiwanie wersji siebie z tamtego czasu. Nie tylko tej drugiej osoby, ale i siebie. Tej, która tam była, która czuła tamto. I to jest w sumie jeszcze trudniejsze do rozpuszczenia bo jak puścić kogoś, kto był częścią ciebie? 😮


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Hortensja53 to jest pięknie i boleśnie powiedziane. I bardzo prawdziwe. Bo kiedy wchodzę w siebie z tą tęsknotą, to naprawdę nie jest tak że brakuje mi tej osoby jako takiej - brakuje mi tamtego poczucia że wszystko jest możliwe. i może właśnie dlatego ta praca energetyczna na samym kordzie to za mało. Trzeba by też popracować nad tym opłakiwaniem własnej przeszłości.


Odpowiedz
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Hortensja53 przepraszam że się wtrącam ale wlaśnie to co napisałaś i Celestynka robi mi coś w srodku. nie pomyślałam nigdy żeby spojrzeć na tęsknotę od tej strony. że moze tęsknię za soba, nie tylko za nim. to chyba wymaga chwili zeby to sobie poukładać... ale mam pytanie, i ciężko mi ocenic czy to głupie, czy można jednocześnie opłakiwać siebie i tę drugą osobę? czy to nie jest za dużo na raz?


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Granacik nie ma w tym nic głupiego pytanie, to jest jedno z ważniejszych pytań w tej rozmowie. W mojej praktyce widzę że to niemal zawsze idzie razem. I właśnie to sprawia że te kordy są takie trwałe. Masz splecione dwa żale w jeden węzeł. Próbujesz rozplątać jeden, a drugi cię ciągnie z powrotem. xD


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

yhm... o matko, to tłumaczy tyle w moim zyciu. Serio. Czy to znaczy że jak człowiek utknie w tęsknocie to jakby samo życie się zatrzymuje? Czy są jakieś konkretne ćwiczenia albo kamienie które w tym pomagają? Czytałam gdzieś o różańcu albo malachicie przy pracy z sercem ale nie wiem czy to ma tutaj zastosowanie. :/


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Mlecznia hmm rozaniec i malachit to dobre tropy przy pracy z sercem, ale wróciłabym do tego co powiedziała Kasandra bo to ważne. To nie jest kwestia magicznego kamienia który coś „naprawi”. Jak rozumiem pracę energetyczną przy tęsknocie, to kluczowe jest najpierw uświadomić sobie że ta uwaga skierowana w przeszłość jest aktywna i energochłonna. I wtedy dopiero zaczyna się praca. Kamień może być wsparciem, ale nie zastąpi tej świadomości.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

hmm, mam pytanie które mnie trapi od początku tej rozmowy. Mówimy o pracy z energią przy tęsknocie jakby to była rzecz, którą każdy powinien robić samemu. Ale czy nie ma sytuacji kiedy naprawdę warto pojsc do kogoś - do bioenergoterapeuty, i powiedzieć mu co się dzieje? Pytam dlatego że znam kilka osób które polecają konkretnych terapeutow i zastanawiam się jak odróżnić dobrego od takiego który po prostu bierze pieniądze i nic nie robi.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Modrzewka79 yhm, no i tu dochodzimy do sedna. Bo na forach ezoterycznych to jest zawsze ten sam schemat. Ktoś zadaje pytanie o problem, kilka osób podaje wskazówki, a potem ktoś poleca konkretnego terapeutę który „na pewno pomoże”. I tu bym ostro zahamowała. Jak ktoś tu na forum poleca kogoś konkretnego z imienia i nazwiska lub linka, to moim zdaniem trzeba być bardzo ostrożnym. Nie mówię że wszyscy są nieuczciwi, ale nie mamy możliwości weryfikacji.


Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Brygidka71 matko, zgadzam się i to jest ważna kwestia. Polecenia konkretnych osób na forum mają ten problem, że nie wiadomo skad ta rekomendacja pochodzi - czy to autentyczne doświadczenie, czy może ktoś poleca za prowizję albo to konto jest po prostu powiązane z daną osobą. Widziałam to wielokrotnie na innych forach. Lepiej szukać terapeutów przez organizacje, stowarzyszenia bioenergoterapeautów, i zawsze sprawdzać czy ta osoba ma jakieś konkretne certyfikaty lub szkolenia, które mozna zweryfikować.


Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Konwalka74 masz rację ale chcę dodać coś od siebie z własnych doświadczeń. Dobry terapeuta energetyczny nigdy nie mówi że „naprawi” twój kord w jednej sesji. Nigdy nie składa obietnic typu „po trzech spotkaniach będziesz wolna”. Jeśli słyszysz coś takiego to alarm. Dobra praca jest procesem i uczciwy terapeuta powie wam że wasza praca jest równie ważna jak jego. Bo sam nie wyciągnie za was czegoś czego sami nie chcecie puścić - to właśnie o czym Celestynka pisała wcześniej.


Odpowiedz
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Brygidka71 dobra ale skoro tak to wróćmy do pytania Brygidki które chyba zginęło w tej dyskusji - od czego zacząć samemu. bo to wszystko brzmi bardzo głęboko i sensownie, ale co konkretnie zrobić? medytacja? jakaś wizualizacja? coś z kamieniami? bo mam wrażenie że albo idzie się do terapeuty, albo siedzi w tej tęsknocie i nie wiadomo co.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Wahadelka.pl no właśnie, dobrze że o tym przypominasz. Ja w tej dyskusji powiedziałam co myślę o polecaniu terapeutów z forum i podtrzymuję to. Ale jeśli ktoś chce pracować samemu, to przede wszystkim - nie zaczynaj od narzędzi, zaczynaj od pytania. To co Telepatka powiedziała Jasminowej to jest właśnie ten pierwszy krok. Zrozumieć czego TAK NAPRAWDĘ dotyczy ta tęsknota.


Odpowiedz
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Brygidka71 masz rację co do kolejnosci. Ale dodam jeszcze jedno: samodzielna praca z tęsknotą zakorzenioną głęboko może być skuteczna, ale wymaga cierpliwości i - i to jest ważne - obserwacji siebie bez oceniania. Większość osob ktora probuje wizualizacji „cięcia kordów” robi to z pozycji chęci pozbycia się bólu jak najszybciej. A to nie zadziała. ból trzeba najpierw uznać, dopiero potem można go puścić.


Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Ewaryst ale jak to uznać a nie oceniać siebie?? serio pytam bo to mi się zawsze myli. jak mam siedzieć z tym bólem i co wtedy robić? medytować? oddychać? po prostu siedziec? to brzmi tak prosto a kompletnie niewiem jak to zrobic w praktyce 🙁 Ewaryst, możesz jakoś bardziej rozpisać?


Odpowiedz
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Ewaryst ja wiem że tu nie wszyscy będą ze mną zgadzać ale... to co Ewaryst i Brygidka opisują brzmi jak zwykla praca z emocjami, nie żadna energia. „uznaj ból zanim go puścisz” - to mógłby powiedzieć każdy psycholog. nie zarzucam że to złe bo to prawda, ale nie rozumiem po co tutaj wchodzi caly system czakr i kordów skoro chodzi o to samo. sorry ale tak to widze...


Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Nokturnia_J no tak, zgadza się że mechanizm jest ten sam. I mysle że część osób tu na forum ma tego świadomość, tylko inaczej to nazywa. Jedni mówią „czakra serca”, inni mówią „trauma” albo „żałoba po relacji”. Nazewnictwo jest różne ale to co opisuje Celestynka, Jasminowa i reszta to są realne przeżycia - niezależnie od tego czy wierzymy w energię czy nie. Pytanie użyteczności: komu ta konkretna rama pomaga, a komu przeszkadza.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Brygidka71 no ale wracam do tematu ktury Brygidka i Konwalka poruszyły, bo to mnie mocno zajmuje - ta kwestia etyki polecania kogoś z forum. bo powiem szczerze, sama bym chciała do kogoś pójść i faktycznie nie wiem jak to ocenić kiedy ktoś poleca. Hortensja powiedziała już co jest sygnałem alarmowym u terapeuty. ale co jeśli ktoś na forum pisze że „pomogło mi u tej osoby”? czy to nie jest w porządku jako rekomendacja? 🙂


Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Modrzewka79 problem z taką rekomendacją jest jeden podstawowy: nie wiesz nic o tej osobie która ją wystawia. Czy to jest autentyczny user który tu od miesięcy pisze, czy konto założone po to żeby wrzucić polecenie. Na nowym forum tym bardziej nie masz historii postów żeby to ocenić. Dlatego moja zasada prosta - rekomendacja od kogoś z kogo postami jesteś zaznajomiona i komu ufasz to jedno. Rekomendacja od losowego konta to żadna rekomendacja.


Odpowiedz
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Konwalka74 zgadzam sie z Konwalka ale dodam ze nawet jak znasz user z forum to polecenie zawsze jest osobiste. co działa na jedna osobę nie musi dzialac na inna. i to dotyczy tez terapeutow energetycznych - mam znajomą, chodzila do kogoś poleconego przeze mnie i bylo kompletnie inne doswiadczenie. jej nie pomoglo, mnie pomoglo. i ani jedno ani drugie nie jest „prawda” o tym terapeucie.


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Baska mówisz coś ważnego i odnoszę wrażenie że ta rozmowa o rekomendacjach nas trochę oddala od rdzenia. Wróćmy może do tego co na początku próbowałam opisać - ten łańcuch który się nie chce puścić nawet jak robisz „wszystko jak trzeba”. Bo może problem nie jest w metodzie, tylko w tym że oczekuję że to zadziała jak wyłącznik. A może to jest raczej... proces który nie ma jednego wyraźnego końca?


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Hmm, ale jak to się ma do samodzielnej pracy? Bo z tego co rozumiem ta cała dyskusja o kordach i energii to brzmi jak coś, co można by zrobić samemu. Bez terapeuty. Tylko nie wiem od czego zacząć żeby to nie było tylko siedzenie z zamkniętymi oczami i myślenie „puszczam”. Bo miałam takie próby i nic z tego nie wychodziło.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

wow to jest dokładnie to czego szukałem od jakiegoś czasu, mega dziękuję za tę rozmowę całej dyskusji 🙂 mam pytanie - piszecie o czakrze serca że tam się to zbiera. jak w ogóle rozpoznać że coś tam jest zablokowane? bo czuję czasem dziwny ucisk w klatce ale myślałem że to po prostu stres 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

okej wiec wracajac do mojego pytania z poprzedniego posta - jak rozpoznac ze cos jest zablokowane w tej czakrze serca? bo ten ucisk w klatce to jedno, ale czytam tu ze tesknocie chodzi o jakis przepływ energii przez czas i w ogole nie wiem jak to sobie wyobrazic. ktos moze mi to jakos prosto wytlumaczyc?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pierwiosnkowa90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Zlata_83 ucisk to jeden z sygnałów, ale nie jedyny. Ja jak miałam zablokowaną czwartą czakrę to czułam też takie dziwne zmęczenie które nie miało związku z tym ile spałam. jakby ciało było cięższe. Ale szczerze to nie polecam diagnozowac siebie samej tylko z objawów fizycznych, bo to naprawdę niejednoznaczne.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

ok więc wracam do swojego pytania bo chyba nikt nie odpowiedział - jak to doslownie wyglada to „siedzenie z bólem”? mam zamknąć oczy, oddychać i.... co? czekać aż samo przejdzie? bo probowalam tak i po prostu zaczęłam myśleć o zakupach. serio. nie umiem stwierdzić czy robię coś źle czy to po prostu tak działa


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pierwiosnkowa90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Mlecznia no to jest wlaśnie ten moment kiedy wychodzi co tak naprawde blokuje. jak zaczynasz myśleć o zakupach to nie znaczy że robisz źle - znaczy że twój umysł robi unik. to tesz jest informacja. pytanie czy poszłaś za tą myślą o zakupach czy zauważyłaś że ją masz i wróciłaś? xD


Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Pierwiosnkowa90 no.. poszłam za nią chyba. bo zaczelam planować co kupię i potem po pół godzinie przypomniałam sobie że miałam medytować. uuu. to znaczy że nic nie zrobiłam czy że mam bardzo silny mechanizm unikania albo jak to się nazywa


Odpowiedz
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Mlecznia ojej oba. i to nie jest zarzut, to obserwacja. Mechanizm unikania to nie wada charakteru - to informacja o tym jak głęboko siedzi napięcie. im łatwiej umysł „ucieka”, tym więcej energii jest zablokowane w tym miejscu. Wróć do tej próby ale tym razem zanim zaczniesz - połóż rękę na mostku i poczekaj chwilę zanim zamkniesz oczy. Sam ten gest często zakotwicza inaczej niż samo siedzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 20
(@jasminowa83)
Połączone: 3 lata temu

mam pytanie trochę z boku - czy ta praca którą opisujecie ma sens jeśli ta osoba nadal gdzieś istnieje i mogłabym do niej napisać? bo mam wrażenie ze jak zacznę „przecinać kordy” to jakby... zniszczę coś. nie wiem jak to wyjaśnić. jakby to było zdanie się na to że koniec to koniec


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Jasminowa83 i tu jest sedno. Bo „przecinanie kordów” nie oznacza kasowania kogoś z życia ani zamykania drzwi na zawsze. To raczej puszczenie energetycznego uscisku - przestajesz trzymac kogoś siłą woli w swoim polu, a jeśli ta relacja ma żyć, to żyje inaczej, lżej. strach że „zniszczysz coś” przez pracę wewnętrzną to bardzo czesty sygnał że kord jest naprawdę aktywny


Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Jasminowa83 to co opisujesz przypomina mi pewną rozmowę sprzed lat - ktoś mi powiedział że trzyma stary list od człowieka bo boi się go wyrzucić, jakby wyrzucenie listu miało wyrzucić wspomnienie. Tymczasem wspomnienie siedzi w tobie, nie w liście. Podobnie jest z kordem - on nie jest między wami jak most który burzysz. On jest w tobie. Drugiej strony nawet nie zapytasz o zdanie.


Odpowiedz
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Hortensja53 hm. to co Hortensja napisała... to jest dziwne uczucie to czytać. bo ja mam dokładnie tak z jedną rzeczą. przechowuję coś fizycznego i w ogóle nie przyszło mi do głowy że to może wplywac na to że nie mogę się uwolnić. czy to ma znaczenie energetycznie? te przedmioty?


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Granacik to jest bardzo celne pytanie i ono prowadzi nas z powrotem do sedna tego wątku - bo ja też o tym myślałam. Przedmiot może być punktem zakotwiczenia dla tej energii. Nie dlatego że ma „magiczną moc” sam w sobie, ale dlatego że każdy raz gdy na niego patrzysz, reaktywujesz ten kord. Twój umysł i twoje ciało dostają sygnał: to nadal trwa.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Granacik i tu bym powiedziała ostrożnie. Bo można wyrzucić wszystko co fizyczne i nadal mieć kord jak nowy, bo on siedzi w ciele i w nawykach myślowych, nie w szufladzie. Wyrzucenie przedmiotu to gest, który może pomóc - albo może być ucieczką od właściwej pracy. Zależy co za tym stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

no ale skoro przedmioty mogą zakotwiczać energie to jest jakiś sposób żeby je oczyścić zamiast wyrzucać? bo mam coś podobnego i nie chcę się tego pozbywać bo to jest też piękna rzecz po prostu, niezależnie od kontekstu 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Wahadelka.pl tak, można oczyszczać przedmioty i to całkiem skutecznie. dym z szałwii, sól, wystawienie na słońce albo pełnię, intencja podczas oczyszczania - kilka metod działa. Ale powiem ci szczerze: jeśli przedmiot jest bardzo silnie naladowany emocjonalnie, to oczyszczanie trzeba powtarzać, bo ty sama za kazdym razem gdy go dotykasz „doładowujesz” go z powrotem swoją energią. Więc to trochę praca bez końca dopóki nie przepracujesz tego co w srodku


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

szałwia i sól to podstawa przy oczyszczaniu, to sprawdzone. Ja bym dodała jeszcze krysztal gorski trzymany przy przedmiocie przez kilka dób - wciągnie resztki energetyczne. Potem kryształ wyczyścić oczywiscie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@turmalinka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 88

@Kupala.ka kryształ górski przy nieoczyszczonym przedmiocie przez kilka dób to może skumulować energię a nie ją wchłonąć, szczególnie jeśli kryształ nie był wcześniej naładowany intencją oczyszczania. Nie polecałabym takiej kolejności bez wcześniejszego przygotowania kamienia 😀


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Turmalinka no ale to zależy od kamienia i od tego jak jest nastawiony użytkownik. U mnie działa inaczej, może to kwestia jak ktoś pracuje. 😀


Odpowiedz
(@turmalinka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 88

@Kupala.ka „u mnie działa” to za mało żeby polecać to komus kto dopiero zaczyna i nie zna kamieni. Napisałam co napisałam bo Wahadelka pytała konkretnie i nie chce zeby ktoś zrobił coś odwrotnie skutecznego.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

hej, nie żeby mi bardzo zależało na tej konkretnej kwestii z kamieniami ale... czy to jest dyskusja o tęsknocie i energii czy o kryształach? 😉 pytam serio bo zaczęłam czytac ten wątek od początku i jest tu kilka na prawdę ciekawych rzeczy o tym jak tęsknota działa - to zdanie o oplakiwaniu siebie z tamtego czasu naprawdę mi zostało - i troche szkoda że to wszystko się rozmywa


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Nokturnia_J masz rację i nie ma racji jednocześnie. Ten wątek o przedmiotach nie jest odejściem od tematu - on jest częścią pytania o to jak energia tęsknoty zaczepia się o rzeczy, miejsca, zapachy. To jest ciągłość. Ale rozumiem co czujesz - te rozmowy mają swoją grawitację i czasem odpływają dalej niż powinny.


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Kasandra77 mówisz to dobrze. I właśnie dlatego wróćmy może do tego co powiedziałam wcześniej - że robilam „wszystko jak trzeba” a łańcuch i tak tkwi. Bo coraz bardziej myślę że problem nie jest w tym co robię, tylko w tym co zakładam zanim zacznę. Zakładam że ta praca ma mnie zabrać do stanu gdzie już nie czuję. A może właśnie to założenie blokuje?


Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Celestynka.2 to jest naprawdę precyzyjne spostrzeżenie i chcę się przy nim zatrzymac. Bo widzę ten schemat u wielu osób - praca energetyczna robiona z intencją „żeby już nie boleć” nieuchronnie uderza w blok. bo ciało słyszy: ten ból jest problemem, ten ból jest zły. I zaciśnie się mocniej. Pytanie brzmi: co by się stało gdybyś weszła w tę pracę bez celu żeby coś skończyć?


Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Celestynka.2 o rany... okej to wracam do tej rozmowy bo mnie ta ostatnia myśl Celestynki w ogóle nie daje spokoju. ta sprawa z założeniem zanim zaczniemy - że my już z góry wiemy co ta energia „powinna” zrobić. czy to nie jest tak troche jakbyśmy szli do lekarza i już przynosili gotową diagnozę? 😀 bo mi to wlasnie brzmi jak coś co ja robie caly czas


Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Mlecznia trafia w punkt przypadkowo, ale trafia. To co opisała Celestynka to klasyczny mechanizm intencji warunkowej - wchodzisz w pracę z założeniem że „skończy się X”, a wtedy twój układ nerwowy jest już nastawiony na sprawdzanie czy X nastąpiło, a nie na samo doświadczenie. I oczywiście nie nastąpiło, bo sprawdzanie blokuje odczuwanie. To nie jest specyfika energetyki - tak działa kazda praca z ciałem i psychiką.


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Konwalka74 wracam do tego co Konwalka mówiła o intencji warunkowej - bo to mnie uderzyło. Przez długi czas myślałam że mam złą „technikę”, zły czas, nieodpowiednie kamienie, cokolwiek zewnętrznego. a tu wychodzi że problem był w tym jak wchodziłam w pracę. I teraz mam pytanie do tych co pracuja dłużej niż ja - czy ta świadomość przyszła z czasem sama, czy ktoś musiał wam to powiedzieć?


Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Celestynka.2 u mnie przyszła przez kompletną klęskę. Przez jakiś czas robiłam wszystko „jak trzeba”, czytałam, notowałam, praktykowałam z zaangażowaniem - i nic. Zero. Aż w końcu pewnego dnia byłam tak zmęczona że dosłownie nie miałam siły chcieć żadnego efektu. Usiadłam, posidziałam, i coś się ruszyło. Długo nie rozumiałam dlaczego wtedy. Dopiero potem mi ktoś wytłumaczył to co Konwalka opisuje. Klęska bywa lepszym nauczycielem niż sukces. 😮


Odpowiedz
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Hortensja53 mówisz coś ważnego i to jest wzorzec który widzę u wielu osób. Moment przełomu przychodzi kiedy człowiek przestaje „robić” a zaczyna „być”. Trudno powiedzieć czy to technika czy zmeczenie czy łaska - może wszystko naraz. Ale wiem że ta obserwacja jest powtarzalna.


Odpowiedz
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Celestynka.2 a ja mam pytanie na bok bo mi to chodzie po głowie od paru postów - Celestynka na początku pisała o tym że tęsknota to coś jak „rozciągnięty łańcuch”. i to jest bardzo mocny obraz. ale co jest po drugiej stronie tego łańcucha? czy ta osoba coś czuje kiedy my pracujemy nad kordem po swojej stronie?


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Wahadelka.pl tak, może czuć. To jest zresztą jedna z przyczyn dla których nie polecam samodzielnego ścinania kordów bez jakiegoś przygotowania - czasem ta druga strona jest „zaskoczyć” zmianą energii i reaguje na przykład nagłym kontaktem. nie umiem stwierdzić czy to dobrze czy zle, po prostu się zdarza.


Odpowiedz
(@turmalinka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 88

@Kupala.ka no ba „może czuć” to bardzo duże słowa przy braku czegokolwiek co by to potwierdzało. Zdaję sobie sprawę że to jest ezoteryczne forum i tu takie stwierdzenia padają normalnie ale akurat gdy ktoś pyta czy wplywamy na drugą osobę energetycznie, warto powiedzieć wprost: nie wiemy. Możemy mieć teorie, doświadczenia, odczucia. Ale nie ma sposobu żeby zweryfikować co czuje ktos z kim nie mamy kontaktu.


Odpowiedz
(@nekromantka98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Turmalinka masz rację w kwestii weryfikacji, ale Kupala też opisuje coś co faktycznie się zdarza jako koincydencja - pracujesz nad rozluźnieniem kordu i nagle ta osoba pisze. Zapisuję takie zbieżności od kilku lat i jest ich dużo więcej niż statystycznie powinno być. Nie wiem co to znaczy, ale nie uważam żeby „nie wiemy” zamykało rozmowę


Odpowiedz
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Celestynka.2 a propos tej kartki - ja mam takie skojarzenie trochę z boku. celestynka wcześniej pisala o tym że ta tęsknota siedzi nie tam gdzie myslimy. i mi się właśnie przypomniało że jak jestem bardzo skupiona na tej osobie to mam jakby scisk w klatce, nie w brzuchu. a mi zawrze mówiono że to serce czakra. czy to znaczy że to tam jest ten kordzik czy skąd wiadomo?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Granacik ścisk w klatce przy tęsknocie to bardzo typowe ale uwaga bo to nie zawsze czakra serca „czysto”. Często jest to napięcie w przeponie albo w okolicach splotu słonecznego, ktore promieniuje ku górze i jest odbierane wyżej. Nie zakładaj od razu że wiesz dokładnie gdzie - zamiast tego połóż tam rękę podczas medytacji i sprawdź czy ucisk jest stały czy pulsuje, czy jest głęboki czy powierzchowny. To da ci wiecej niż lokalizacja. 😉


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Granacik ja mam podobnie jak Granacik i zawrze myślałam że serce! ale to co Otylka pisze o przeponie to mnie zastanawia. bo jak oddycham głęboko w tej chwili to jest jakby opór gdzieś pod żebrami a nie w piersi. o matko czy to naprawde przepona może blokować tęsknotę? to ma sens fizjologicznie w ogóle?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Modrzewka79 tak, ma sens i nie jest to tylko ezoteryka. Przepona to jeden z głównych mięśni napinanych przez stres i tłumione emocje - to jest coś co opisują też terapeuci ciała zupełnie poza ezoterycznym kontekstem. Więc jeśli ktoś przez długi czas tłumił żal albo tęsknotę, przepona jest jednym z pierwszych miejsc gdzie to siedzi. I wtedy każdy głęboki oddech „trafia w to miejsce” i może uruchomić emocje.


Odpowiedz
Wpisy: 20
(@jasminowa83)
Połączone: 3 lata temu

ale jak to w praktyce wygląda, ta praca bez założenia? no bo jak siadam do czegoś i mówię sobie „ok jestem otwarta na cokolwiek” to po chwili i tak gdzieś z tyłu głowy jest to czego chcę. to się da wyłączyć czy bardziej uczysz się to obserwować i nie gonić za tym? 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Jasminowa83 nie wyłączysz ale możesz zmienić relację do tego pragnienia. Nie chodzi o udawanie że go nie ma - ono jest, to normalne. Chodzi o to żeby nie dawać mu głosu podczas samej pracy. Możesz je zapisac przed medytacją, dosłownie na kartce - „chcę żeby to zniknęło” - i odłożyć kartkę. Symboliczne, ale skutecznie przenosi intencję poza przestrzen pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

hmm, dobra ale skoro ta praca ma najlepiej działać kiedy się nie czeka na efekt, to jak wgl wiesz że cos zadziałało? bo to trochę brzmi jak: medytuj i nie sprawdzaj efektów, czyli de facto nie wiesz czy to działa czy nie działa. pytam serio, nie złośliwie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Nokturnia_J oj, to jest naprawdę uczciwe pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. Nie sprawdzasz efektu w czasie pracy - ale obserwujesz siebie po. Nie „czy to zdziałało” tylko „jak się czuję inaczej”. To może być coś małego - jeden dzień bez automatycznego sięgania myślą do tej osoby. albo sen który coś rozładowuje. Albo po prostu lżej. To nie jest brak efektu, to inny rodzaj efektu niż zakładałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

ta kwestia „czy druga strona czuje” to jest etycznie ważniejsza niż się wydaje na pierwszy rzut. bo jeśli założymy że tak, to praca energetyczna wchodzi w strefę działania na kogoś bez jego wiedzy i zgody. I tutaj jest naprawdę miejsce do refleksji, niezależnie od tego czy ktoś wierzy czy nie wierzy w skuteczność tych działań. 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Ewaryst to jest coś nad czym chyba każdy z nas powinien siedzieć dłużej. Ja sobie to pytanie zadałam zanim zaczęłam jakąkolwiek pracę nad tęsknotą. i odpowiedź jaka wypracowałam: pracuję nad swoją stroną kordu, nad tym jak ja trzymam tę energię, a nie nad samym kordem czy nad tamta osobą. To dla mnie jest różnica. Ale rozumiem że inni moga tę granicę widzieć inaczej. xD


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

no tak ale w praktyce ta granica jest baaaardzo ciężka do utrzymania. bo jak pracujesz nad „swoją stroną” to jednak masz w głowie obraz tej osoby, jej energie itd. i gdzies tam to wplywa na ten kord z obu stron, chcesz czy nie. latwo powiedziec „pracuje tylko nad soba” ale to troche samooszukiwanie jesli mam byc szczera


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

no i to jest właśnie clou tego wszystkiego. ta granica między „pracuję nad sobą” a „działam na kogoś” jest w praktyce prawie niemożliwa do utrzymania kiedy ta osoba jest żywa i gdzieś tam jest. bo kord to nie jest jednostronna rura. cokolwiek się dzieje po jednej stronie, to druga strona to odczuwa, chcesz nie chcesz. możesz sobie mówić że pracujesz „tylko nad swoją częścią” ale to troche jak mówienie że ciągniesz tylko swoją połowę liny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Baska to jest trafna metafora z tą liną, ale warto ją rozwinąć. Ciągnięcie swojej połowy liny nadal różni się fundamentalnie od szarpania tamtą osobą za ramię. Nie twierdzę że to rozróżnienie jest ostre albo że w energetyce da się je utrzymać perfekcyjnie, ale intencja i kierunek działania mają znaczenie. Pytanie nie brzmi „czy mogę cokolwiek zrobić bez wpływu na drugą stronę” bo odpowiedź brzmi pewnie: nie. Pytanie brzmi „czy dzialam w celu zmiany siebie, czy w celu zmiany tamtej osoby”.


Odpowiedz
Wpisy: 20
(@jasminowa83)
Połączone: 3 lata temu

ale jak praktycznie odróżnić intencję? bo jak zaczynam pracę to mówię sobie „pracuję dla swojego spokoju” i to jest szczere. ale po dwudziestu minutach siedzę i wyobrażam sobie że ta osoba do mnie wraca i że wszystko się układa. i to już chyba nie jest tylko moja strona, prawda? gdzieś po drodze mi się to zmienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Jasminowa83 i to jest właśnie ta szczerość której tu potrzeba, dzieki że to napisałaś. To co opisujesz to bardzo typowy dryf - zaczynasz w jednym miejscu a kończysz w zupełnie innym. to nie jest powód do wstydu, ale jest powód żeby zatrzymac się i zapytać: co naprawdę chcę osiągnąć tą pracą? Bo jesli obraz końcowy to ta osoba wracająca - to intencja jest już skierowana na zewnątrz, nieważne od czego zaczęłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

a co jeśli nie da się tego rozdzielić? bo ja jak myślę o swoim spokoju to on jest nierozerwalnie związany z tą konkretną osobą. mój spokój wygląda tak, że ona jest w moim życiu. jak mam pracować nad spokojem nie myśląc o niej?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Granacik hej, to jest bardzo ważne pytanie i powiem ci że sama je zadawałam przez długi czas. Odpowiedź którą w końcu wypracowałam - może nie jedyna słuszna ale moja - była taka że spokój który jest zależny od konkretnej osoby to właściwie nie jest spokój, tylko komfort pewnej sytuacji. I to nie jest złe ani złe chcieć, ale to co praca energetyczna może dać, to coś inaczej ugruntowanego. Przynajmniej tak to widzę po swoim doświadczeniu.


Odpowiedz
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Hortensja53 czekaj czekaj. hortensja mówi że spokój zależny od osoby to nie jest spokój tylko komfort sytuacji. okej, brzmi mądrze. ale ja nie rozumiem co to zmienia w praktyce. nadal tęsknisz, nadal chcesz żeby ta osoba wróciła. psychologizowanie tego nie zmienia faktu. czy ta praca energetyczna ma jakoś zamienić tęsknotę w nieprzywiązanie? bo to brzmi dla mnie jak: „naucz się nie chcieć” i bóg raczy wiedzieć czy to w ogóle możliwe.


Odpowiedz
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Nokturnia_J nie chodzi o to żeby nie chcieć. Chodzi o to żeby to chcenie nie było sterem. Można tęsknić i jednocześnie nie pozwalać tej tęsknocie dyktować każdego działania. Nieprzywiązanie w sensie ktury tu rozumiem to nie jest zobojętnienie - to jest świadome bycie z tym czego się chce, bez kurczowego trzymania. wiem że brzmi paradoksalnie.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Ewaryst to mi jakoś trafia! ten paradoks brzmi bardziej prawdziwie niż cokolwiek co czytałam w poradnikach o „puszczaniu”. bo tam zawsze jest: zaakceptuj, puść, pójdź dalej. i zawsze myślałam, no dobra ale jak? a tu się mówi że mozesz tego nie puszczać i nadal pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

hej, wchodząc trochę z boku do tego wątku etycznego. zastanawia mnie czy ktoś kiedyś zapytał wprost osobę od której się energetycznie „odczepiał” jak ona to odebrała. bo dyskutujemy o tym że może coś czuje, może nie, może to zbieżność - ale czy ktokolwiek tu miał sytuację że rozmawiał potem z tą osobą i ona cokolwiek wspomniała? bez sugerowania, po prostu cokolwiek? 😛


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@nekromantka98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Brygidka71 tak, jeden raz. pracowałam nad rozluźnieniem kordu z bliską osobą i kilka dni później ta osoba napisała że „dziwnie się czuje, jakby coś się zmieniło między nami”. nie pytalam jej o nic, sama to powiedziała. nie powiem ci że to dowód na cokolwiek bo nie jestem w stanie wykluczyć innych wyjaśnień. ale odnotowałam.


Odpowiedz
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Nekromantka98 to co piszesz to jest właśnie to czego się trochę boję. bo zakładamy że ta praca jest neutralna albo dobra, ale co jeśli ta osoba poczuła się zdezorientowana albo nieswojo? czy mamy prawo wywoływać w kimś takie stany bez ich wiedzy, nawet jeśli nasze intencje są czyste?


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Wahadelka.pl i o to właśnie chodzi, dlatego mówiłam wcześniej że ścinanie kordów bez przygotowania jest ryzykowne. to nie jest jak zapalenie świeczki, to ingerencja w coś co jest między dwojgiem ludzi. nie jestem za tym żeby w ogóle nie robić ale żeby robić z glowa i z pytaniem: czy ja to robię dla siebie czy dla efektu na zewnątrz 😀


Odpowiedz
(@turmalinka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 88

@Kupala.ka słusznie że to pytanie jest ważne. Ale to co opisujesz jako „ingerencję w coś między dwojgiem ludzi” zaklada że kordy istnieeją jako obiektywna rzeczywistość wpływająca na obu. To jest założenie, nie fakt. Można pracować z kordami jako metaforą własnych przywiązań - i wtedy cała ta dyskusja o „czy mam prawo” trochę się zmienia. Bo pracujesz z obrazem ktury jest w tobie, a nie z kanałem energetycznym prowadzącym do drugiej osoby. 😀


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Turmalinka to jest podejście które rozumiem i szanuję. sama przez długi czas myślałam o kordach właśnie tak, jako o wewnętrznym obrazie. ale pytanie jest dla mnie otwarte: jeśli to tylko metafora - dlaczego przynosi efekty? dlaczego po takiej pracy coś się zmienia w relacji, nie tylko w mnie? nie twierdzę że mam odpowiedź, ale to nie jest dla mnie zamknięte.


Odpowiedz
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Celestynka.2 czytam ten wątek od początku i mam pytanie może trochę z tyłu - bo Celestynka na samym początku pisała o tesknocie jako o łańcuchu do przeszlosci. i teraz dyskutujemy o etyce i metaforach, co jest super. ale mnie interesuje to pierwsze - czy jest jakaś różnica między kordem a tęsknotą? bo brzmią dla mnie podobnie ale może to nie to samo?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Klarysa to jest dobre pytanie i nie, nie jest to to samo, choć się nakładają. tęsknota to emocja, czyli coś co się rodzi w psychice i ciele. Kord to w rozumieniu energetycznym coś co zostaje po więzi i może „ssać” niezależnie od tego czy aktualnie o kimś myslisz. Możesz nie tęskknić świadomie ale kord nadal może cię wyczerpywać. I odwrotnie - możesz bardzo tęsknić a kord być słabszy niż u osoby która „już dała spokój”.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Otylka mówisz coś co mi daje do myślenia. Bo miałam sytuację gdzie myślałam że już „puściłam” pewną relację, naprawdę nie myślałam o tej osobie, nic. a potem w pewnym momencie zupełnie z innego powodu zrobiłam sobie medytację skanowania ciała i natknęłam się na coś w okolicach splotu słonecznego co było jak... nie wiem jak to opisać, stare i nieruszone. czy to może być właśnie to?


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Salomejka.pl właśnie o to mi chodziło kiedy pisałam o łańcuchu do przeszłości. że on może nie być tam gdzie szukasz, nie przy sercu, nie przy głowie. i że możesz go nie czuć na co dzień bo jest tak stary że stał się jakby elementem tła. dopiero jak cisza albo głębsza praca - wtedy to coś jest.


Odpowiedz
(@nashira75)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Celestynka.2 to co piszesz i Salomejka bardzo mi się łączy z czymś czego sama doświadczyłam. miałam relację z kilka lat temu która się skończyła spokojnie, bez dramatu, i przez długi czas myślałam że nie ma żadnych ciągnień. a potem trafiłam na bioenergoterapeutę który bez żadnych informacji ode mnie wskazał „coś starszego po lewej stronie” i zapytał czy miałam coś długotrwałego co się skończyło ale nie całkiem. no i miałam. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@nashira75)
Połączone: 3 lata temu

i właśnie dlatego pytam - bo terapeuta od razu zaproponował konkretne sesje, podał cenę, wszystko sprawnie. i chodzi mi to po głowie czy to jest ok że on mnie w zasadzie zarekomendował sam sobie? powiedział „to co czujesz to kord, powinnас przyjść na sesję ze mną”. nie mówię że kłamie, ale... czy nie ma tu konfliktu interesów? serio pytam, bo nie wiem jak to ocenić w tej branży


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Nashira75 ojejku... no i tu jest właśnie ten problem z rekomendacjami o którym się rzako mówi wprost. terapeuta który diagnozuje i jednocześnie oferuje rozwiązanie za pieniadze - to nie jest automatycznie oszustwo ale to jest sytuacja w której jego interes i twój interes mogą iść w roznych kierunkach. dobry terapeuta powie ci „widzę coś, co warto sprawdzić” a nie „masz problem i ja go naprawię, umów się”. różnica jest subtelna ale ważna. czy on dał ci jakiś czas na decyzję czy od razu parł do przodu?


Odpowiedz
Udostępnij: