Chciałem poruszyć temat który mnie ostatnio bardzo nurtuje - czakra trzewna, czyli manipura, ale nie w sensie tylko ogólnym, bo o tym jest wszędzie, tylko konkretnie jej związek z trawieniem energii. Nie mówię tu o dosłownym trawieniu pokarmu, choć to też, ale o tym jak my przetwarzamy różne energie które na nas działają. Czyjąś złość, czyjś lęk, zbiorowisko ludzi na zakupach. Mam takie wrażenie że coraz więcej rzeczy czuję właśnie tam, w okolicach splotu słonecznego, jakby ciało sygnalizowało że coś jest nie tak z tym co przychodzi z zewnątrz. Ktoś jeszcze pracuje świadomie z manipurą pod tym kątem?
O, super temat! Ja od jakiegoś czasu tez to czuję - że w tłumie po prostu coś ściska w brzuchu, i przez jakiś czas myslalam że to nerwy, a potem zaczełam czytać o czakrach i nagle wszystko zaczęło klikać. Ta czakra to chyba najbardziej niedoceniana jeśli chodzi o energetykę, wszyscy lecą na sercową albo koronę a tu masz centrum przetwarzania. Ludzik, czy to co opisujesz - to masz przy kontakcie z konkretnymi osobami czy generalnie?
Przeczytałem pierwszy post, i tez mam takie sytuacje z tym ściskaniem w środku. Tylko ja zawsze myslałem że to zwykły stres, nie kojarzę żeby to była kwestia energii z zewnątrz. Jak właściwie odróżnić że to energia cudza a nie po prostu mój własny lęk?
Hmm, no nie wiem czy to nie jest po prostu kwestia fizjologii. Splot słoneczny to jest sieć nerwów i dlatego reaguje na stres, lęk, emocje. Nie muszą to być żadne „zewnętrzne energie”. Trochę sceptycznie do tego podchodzę, ale z drugiej strony sama miałam sytuacje gdzie byłam z kimś kto był bardzo negatywnie nastawiony do wszystkiego i czułam się po tym fizycznie źle. Więc może jest jakiś mechanizm, tylko pytanie czy energetyczny czy czysto psychologiczny
Basieńka, to nie jest sprzeczność. Fizjologia i energia to dwa opisy tego samego zjawiska, tylko z różnych poziomów. Układ nerwowy reaguje na impulsy - skąd i czym są te impulsy, to już inna rozmowa. Mnie bardziej ciekawi co robicie kiedy ta czakra jest przeciążona. Bo moim zdaniem spora część ludzi po prostu ignoruje sygnał i potem ma faktyczne problemy trawienne, napięcia w brzuchu, drażliwość.
No właśnie, ja mam od dłuższego czasu problemy z żołądkiem i lekarz mówi że to na tle nerwowym, przepisał jakieś leki ale w sumie mi nie pomagają za bardzo. I zaczełam się zastanawiać czy to nie ma jakiegoś energetycznego podłoża. Czy ktoś miał podobnie i coś mu pomogło od tej energetycznej strony? Pytam serio, bo już trochę jestem zmęczona tym stresem żołądkowym.
Właśnie to mnie ciekawi co Piolun pisze - jak się to u was odróżnia w praktyce. Bo dla mnie wszystko w brzuchu czuję tak samo, nie umiem powiedzieć czy to ja czy ktoś
Leszek, z mojego doświadczenia - energia cudza to coś co przychodzi nagle, bez wyraźnego powodu wewnętrznego. No, siedzisz spokojnie, czujesz się dobrze, wchodzi ktoś do pokoju i nagle coś się zmienia w okolicach splotu. Swoje własne emocje czuć stopniowo, narastają. To nie jest zero-jedynkowe ale taki rytm odczuwania sporo mówi. Chociaż oczywiście na początku się myli.
a jak w ogole czyścić tą czakrę jak jest przeciążona? pytam bo to brzmi ciekawie ale kompletnie nie wiem od czego zacząć, trochę czytałem o czakrach ale to bardzo ogólnie było
A czy ktoś próbował kryształów przy tej czakrze? Czytałam że cytryn i tygrysie oko są polecane dla manipury, ale nie wiem czy to coś realnego czy tylko ładnie wygląda. Sama mam trochę kryształów ale używam ich raczej dekoracyjnie, nie bardzo wiem jak z tym pracować.
Basienka, cytryn przy manipurze to jak najbardziej klasyk. Ale powiem ci szczerze - sam kamien nic nie zrobi jesli tylko lezy. Trzeba z nim pracowac swiadomie, czyli miec intencje, skupic uwage na obszarze czakry, mozesz polozyc go na brzuchu podczas lezacej medytacji. Tygrysie oko z kolei bardziej kojarzy mi sie z ochrona energetyczna, takim tarczowaniem przed cudzymi energiami, o ktorych tu mowicie. Oba moga miec sens, tylko zalezy czego szukasz.
Pozwólcie, że się dopiszę ale trochę zagubiłam się w tym wszystkim. Ta czakra trzewna to jest to samo co splot słoneczny czy coś innego? I czy jak ktoś mówi o czakrze trzewnej to znaczy że środkowa czy ta niżej? Bo czytałam różnie i nie wiem co jest co
dzieki za info o tych metodach, ta z mantrą RAM brzmi dziwnie ale sprobuje, mam misę w domu tylko nie wiem na jakiej czestotliwosci powinna byc dla tej czakry, czy ktoś wie?
Wrocmy na moment do meritum - mnie w tym wątku ciekawi jeden aspekt który pojawił sie u Ludwiczka na początku, a potem troche zszedl na boczny tor. Ta przemiana energii. Bo manipura to nie jest tylko odbiornik czy filtr, to jest wedlug tradycyjnych źródeł miejsce transformacji. I to co przychodzi do nas z zewnątrz, ta cudza złość, lęk, czyjeś napięcie, przechodzi przez tą czakrę, i albo jest przetworzone i zneutralizowane, albo zostaje w nas jako blok. Pytanie brzmi: jak sprawdzić że ta przemiana faktycznie zachodzi, a nie tylko ludzimy się że tak jest??
Wlasnie o to chodzi - manipura jako miejsce transformacji, nie tylko filtr. W tantryzmie nazywa się to „agni”, ogień trawienny, i nie chodzi tylko o dosłowne trawienie pokarmu. To jest ogień ktory przetwarza wszystko - emocje, doświadczenia, nawet energię którą absorbujemy od innych. Jeśli ta czakra jest slaba, nie ma czym spalić tego co wchodzi. Stad moze właśnie ta akumulacja u Fluorytka76 - cialo nie radzi sobie z trawieniem na poziomie energetycznym, tak samo jak na poziomie fizycznym
hej, wracam do tego co pytałem o częstotliwość misy - nie dostałem odpowiedzi 🙂 ktoś wie jaka konkretnie powinna być dla tej czakry? bo szukałem w necie i wszędzie piszą inne rzeczy, jedni że 528 Hz, inni że 320, kompletnie się pogubiłem
Wracam do tej przemiany o której pisał Siemargl bo to mnie bardzo wciągnęło. Czyli rozumiem że manipura to nie jest tylko kwestia przyjmowania albo blokowania energii z zewnątrz ale też aktywne przetwarzanie? To jakby wyjaśniałoby dlaczego u niektórych osób ta czakra jest permanentnie przeciążona - może po prostu za dużo wchodzi, a ogień trawienny za słaby żeby spalić. Jak się wzmacnia ten agni? Czy to jest w ogóle możliwe praktycznie czy bardziej teoria?
Wtrącę się na chwilę w ten wątek z innej strony, ale to co Siemargl pisze o granicach energetycznych - jak to ma wyglądać w praktyce? bo to brzmi trochę jak metafora psychologiczna a nie coś konkretnego. mam na myśli - granica energetyczna to dosłownie coś czy to bardziej o nastawieniu psychicznym? szczerze pytam, nie ironicznie
Basieńka, ja to rozumiem praktycznie tak: granica energetyczna to świadomość tego co twoje a co nie. To nie jest metafora. Kiedy ktoś wchodzi w twój przestrzeń i zaczyna dominować emocjonalnie - gniew, lęk, cokolwiek - ty możesz to pochłonąć nieświadomie albo zauważyć i nie wpuścić. To jest bardzo konkretna umiejętność którą się ćwiczy. Dla mnie najskuteczniejsze było ugruntowanie - codziennie, kilka minut z intencją połączenia z ziemią przez stopy. Brzmi prosto i trochę głupio ale naprawdę działa.
Hmm a to ugruntowanie to jak dokładnie się robi? bo słyszałam to słowo już kilka razy ale nikt nie wyjaśnił co to konkretnie znaczy praktycznie. to jest jakaś medytacja?
O, ja też nie wiedziałam do niedawna co to ugruntowanie. Znalazłam opis że stoisz boso na ziemi i wyobrażasz sobie korzenie które z twoich stóp wchodzą w głąb ziemi. Próbowałam raz czy dwa razy i nie wiem czy coś poczułam, może trochę spokojniej mi było? ale nie umiem ocenić czy to była energia czy po prostu efekt stania spokojnie przez kilka minut 🙂
dobra ale ja nadal mam problem z tym co pisał wcześniej Ludwiczek o rozróżnianiu energii własnej i cudzej. Ojej bo to z tym ugruntowaniem, te korzenie - to hyba pomaga na tą zewnętrzną? a co z tą własną zablokowaną? jak ją ruszyć?
Leszek, to jest dobre pytanie i dość trudne. własna zablokowana energia w manipurze to często stare emocje których nie przeprocesowaliśmy - lęk, poczucie bezsilności, wstyd. One siedzą tam latami. Do tego nie wystarczy wizualizacja ani oddech, to wymaga głębszej pracy. Jedni idą w kierunku terapii ciała, inni w głębszą medytację analityczną. Mi osobiście pomogło pisanie - taki dziennik w którym zapisujesz co czujesz w ciele i kiedy. To wyciąga te wzorce na powierzchnię.
Buszuje po tym watku od poczatku i chce zapytac - wy wszyscy to czujecie te energie fizycznie? jak to jest? bo ja mam czasem sciskanie w brzuchu ale zawsze myslalem ze to poprostu stres albo ze cos zjadlem nie tak 🙂
Tymek, no właśnie to jest clou tej rozmowy chyba - gdzie kończy się stres a zaczyna energia. Ja czuję to dość wyraźnie, ale po wielu latach. Na początku też nie byłam pewna co to jest. Mam wrażenie że to jest ta sama rzecz tylko opisana innym językiem - ciało mówi jednym i tym samym językiem, a my przykładamy różne etykietki.
albo opisują to samo ale przez opis zmieniają jak do tego podchodzisz, i stąd różna skuteczność. nie mówię że energie nie istnieją, mówię że nie wiem. ale Wizjoner ma rację że efekt jest czasem zaskakujący. sama wzięłam raz cytryn i leżałam z nim na brzuchu, na chwilę mi naprawdę lepiej i to było dziwne 😀
Basienka widze ze jestes sceptyczna ale uczciwa w tym sceptycyzmie i to szanuje 🙂 ten efekt z cytrynem ktory opisujesz - to nie jest „tylko placebo” tak jak to sie czesto bagatelizuje. Nawet jesli mechanizm jest psychosomatyczny, wynik jest realny. Cialo wyzdrowialo albo poczulo sie lepiej - to sie liczylo. W pracy z czakrami intencja i uwaga to pelnoprawne narzedzia, nie oszustwo.
