Hmm, to co Errata opisuje z ta blizna energetyczna - to brzmi przekonujaco z mojego doswiadczenia. u mnie bylo wlasnie tak ze medytacje robily jakis efekt ale potem sie zatrzymywalo. dopiero jak zaczalem tez pracowac z ciałem fizycznie, chodzenie po ziemi, trening, to jakby to co bylo zablokowane zaczelo sie ruszac. nie wiem czy to „blizna” ale cos tam bylo
Hmm, Sewer, tu bym akurat się zgodził - ciało fizyczne robi robotę której sama medytacja nie zrobi. To nie jest tajemnica, to jest fizjologia. Układ nerwowy przechowuje stres w mięśniach i wzorcach napięcia, i sam obraz mentalny tego nie zmieni. Dlatego praca somatyczna, ruch, oddech z kontaktem z podłożem, to działa. Nie musisz tego nazywać czakrą żeby to działało.
I w tym rzecz Pawelek mówi coś sensownego, ale jednocześnie otwiera pytanie które przez cały ten watek kluczymy wokół niego - czy jak to działa bez nazwy „czakra”, to czy czakra w ogóle jest pojęciem potrzebnym? Oj tam, albo czy dodaje cokolwiek do tego co i tak już wiemy o ciele i oddechie? bo może to po prostu jest nowa naklejka na stare rzeczy
Merak, problem z tym rozumowaniem jest taki że jak wszystko można wytłumaczyć placebo i skupieniem uwagi, to nie ma żadnego sposobu żeby odróżnić działającą praktykę od niedziałającej. I wtedy można sprzedać komukolwiek cokolwiek. „To działa bo skupiasz się i regularnie siadasz” - no to może siadaj i wpatruj się w ścianę bez żadnych czakr i też zadziała. nie?
ej ale Obsydianka, to troche tak jakby powiedzieć że skoro herbata działa po części przez efekt placebo i ciepło napoju to nie ma sensu parzyć herbaty, wystarczy ciepła woda. A jednak jest różnica co masz w filiżance. Albo przynajmniej większość ludzi tak twierdzi. Może konkretna praktyka z konkretną intencją daje inny efekt niż siadanie i patrzenie w ścianę, nawet jeśli oba „to tylko skupienie uwagi”
hej, wracajac do tego co Patrycelka pytala - bo mnie to tez interesuje - czy jest jakas prosta metoda zeby sprawdzic czy ta muladhara jest u ciebie aktywna czy nie? bez chodzenia do terapeuty bo to pewnie kasa. jakies samodzielne testy albo objawy na ktore mozna uwazac?
to co Pytonissa opisuje - to „unoszenie się nad ziemią” - to jest właśnie to co ja czuję od dłuższego czasu. I właśnie dlatego zaczęłam interesować się muladharą. To nie jest tak że coś konkretnego się stało, po prostu od dłuższego czasu mam takie poczucie że nic nie jest pewne i trudno mi w ogóle planować cokolwiek. Nie wiedziałam że to może być coś co ma nazwę.
Teofilka, to co opisujesz jest bardzo charakterystyczne. I właśnie to „brak gruntu” często jest pierwszym sygnałem że warto przyjrzeć się tej czakrze. Pytanie mam do ciebie - czy to poczucie jest stałe, czy przychodzi falami? Bo to może mieć znaczenie jak z tym pracować.
Teofilka, to co opisujesz brzmi po prostu jak lęk przed niepewnością który ma każdy człowiek w różnym nasileniu. Nie mówię że nie warto czegoś z tym robić, ale od razu przyczepianie etykietki „muladhara” zamiast zwykłego „stres i lęk” może utrudnić zobaczenie co tak naprawdę się dzieje. Pytanie czy byłaś kiedyś u kogoś z tym? Nie u terapeuty energetycznego, ale poprostu psychologa.
przepraszam ale czy mogę zapytać bo nie wiem, czy praca z muladharą i praca z psychologiem mogą iść razem? Oj, tzn czy jedno wyklucza drugie? bo czytam i nie wiem czy to jest albo-albo
dobra ja jeszcze wracam do tego o czyim pisala Errata, te blizny energetyczne po trudnych rzeczach w zyciu - bo u mnie bylo dosc ciezkie dziecinstwo i zastanawiam sie czy to sie w ogole da przepracowac samemu czy to wymaga kogos z zewnatrz? bo nie mam dostepu do zadnego terapeuty bioenergoterapeuty w moim miescie 😉
Sewer ma rację w tym sensie że kontakt z podłożem, ruch, oddech - to są rzeczy które działają przez układ nerwowy i można to robić bez żadnego terapeuty. Natomiast Patrycelka jeśli mówimy o naprawdę ciężkim dzieciństwie, to ja bym jednak zasugerował żeby nie zastępować tym pracy z kimś kto się na tym zna. Ciało przechowuje dużo i jak to zacznie się ruszać to nie zawsze jest łatwo.
mogę wtrącić że w tej pracy bardzo pomaga mi czarny turmalin i hematyt przy medytacjach z muladharą. nie mówię że kamienie „naprawią czakrę”, ale jakoś pomagają mi zostać skupioną i poczuć kontakt z ziemią. Errata, ty pracujesz z kamieniami w takich sesjach? czy raczej bez?
oj ciekawe to z tymi kamieniami bo ja zawsze myslalam ze to bardziej dla ozdoby ale moze sie mylic. te zimne i ciezkie to w ogole ciekawe - chodzi o sama texture i temperature czy o cos wiecej? tzn czy te wlasnosci fizyczne maja znaczenie czy tylko ktory kamien?
Wanessa, to jest właśnie pytanie na które nikt nie odpowie uczciwie, bo żeby to sprawdzić trzeba by zrobić ślepą próbę - dać komuś kamień i kawałek betonu tej samej temperatury i zobaczyć czy czują różnicę. I prawie pewna jestem że nie odróżnią. Ale wiem że Merak i Errata i tak powiedzą że to nie tak działa i że to nie ma być eksperyment laboratoryjny 🙂
ok wracając do praktyki bo trochę uciekliśmy - ktoś ma konkretne ćwiczenia dla kogoś kto zaczyna i chce przepracować te stabilność? coś prostego, bez kamieni, bez terapeuty, coś co można robić w domu codziennie?
te pozycje jogi to dobry pomysł, muszę sprawdzić. A powiedz Pytonissa, czy jest jakiś moment kiedy wiesz ze to zaczyna działać? tzn jakiś sygnał że idzie w dobrym kierunku? bo wiem ze mówiłaś żeby nie szukać spektakularnych efektów ale coś musi być
u mnie pierwszym sygnałem było to że zaczęłam chcieć wracać do tej praktyki, że tęskniłam za tym spokojnym chwilami. A potem znajome zaczęły mi mówić że jestem spokojniejsza. Ale naprawdę, powoli. Nie ma jednego punktu gdzie nagle myślisz „o, teraz zadziałało”. To bardziej retrospektywne, patrzysz wstecz i widzisz że coś się zmieniło.
wiecie co mnie trochę niepokoi w tej dyskusji - sporo mówimy o trudnych doświadczeniach z dzieciństwa, bliznach energetycznych, blokowaniu czakr, a nikt nie powiedział wprost że to są naprawdę poważne tematy i że forum to nie jest miejsce gdzie można komuś pomóc z takim bagażem. nie mówię że praca z czakrą jest zła, ale ta dyskusja zaczyna się robić terapeutyczna i to mnie niepokoi
