Zephyra poruszyla coś ważnego. to jets jeden z tych błędów o których się mało mowi - przecenianie własnej gotowości. 🙁 sesja kiedy jestes na dnie fizycznie to jak próba biegu ze złamaną nogą. system energetyczny i ciało fizyczne są ze soba powiazane, nie mozesz zakładać że jedno jest sprawne kiedy drugie ewidentnie woła o pomoc.
a wiec jak to wyglada praktycznie, jak masz zdecydowac czy jestes „gotowa” do sesji? czy jest jakas metoda sprawdzenia sie przed praca? bo jak dla mnie to troche abstrakcja, tzn. rozumiem zasade ale nie wiem jak to uzyc w praktyce.
To pytanie pojawia się u prawie każdego na tym etapie. Zanim wejdziesz w sesję, zatrzymaj się na minutę i poprostu sprawdź - jak czujesz nogi, czy czujesz ziemię pod stopami, czy myśli ci uciekają w kilku kierunkach na raz. To nie musi być skomplikowane. Jeśli nie możesz się przez chwilę uspokoić i być tu i teraz, to twój system energetyczny jets już zajęty gdzie indziej i sesja to zły pomysł.
no to jest naprawdę użyteczna wskazówka, dzięki Majka. 😉 i trochę się śmieję z siebie bo przez chwilę myślałam że trzeba do tego jakiegoś specjalnego rytuału albo czegoś, a tu wychodzi że to jest po prostu zatrzymanie i uważność. tylko... hmm, to brzmi jak medytacja? czy to jest w ogóle coś innego?
Renia, ja mam dokladnie to samo pytanie tylko z drugiej strony - ile z tego co sie nazywa bioenergoterapią to tak naprawdę po prostu uwaznosc i relaks, a ile to osobna dziedzina? nie mowie zlosliwie, naprawde chcę rozumieć. bo jak czytam po kolei to połowa rzeczy brzmi jak dobra higiena psychiczna po prostu
Apolonia, rozumiem ta logike, ale ona ma problem. jesli myslisz ze pracujesz z energia a pracujesz tylko z relaksem, to bedziesz stosowac zle metody kiedy cos nie zadziala. poza tym ta sama logika usprawiedliwialaby kazda bzdure jesli ktos poczuje sie lepiej po jej zastosowaniu. Rezultat jets wazny, ale „czuje sie lepiej” to za malo jako jedyne kryterium.
wracam do Zephyry i watku o pracy w zlym momencie bo mi sie cos narzuca - czy ktos z was popelnil blad w druga strone? tzn. ciagle odraczal sesje bo nie czul sie gotowy,czekal na idealny moment i w efekcie miesiacami nie robil nic? bo to tesz brzmi jak pulapka dla perfekcjonistow
złoty środek w praktyce wygląda mniej więcej tak: jeśli jesteś w miarę w jednym kawałku i masz 20 minut spokoju, możesz pracować. to nie jest praca w szczytowej formie sportowej. natomiast gorączka, ogromny stres, niedawna trauma, silne leki, to są realne sygnały stop. reszta to nadmyślanie
a mnie zastanawia coś innego - czy jest jakiś wiek od którego wogóle powinno się zaczynać z bioenergią?? bo niewiem czy to ma znaczenie czy nie
Wiek ma znaczenie raczej w kontekście dojrzałości i odpowiedzialności niż jakiegoś magicznego progu. Ważniejsze pytanie to czy rozumiesz co robisz i czy potrafisz obserwować własne reakcje. Młodsza osoba z dobrym mentorem i poważnym podejściem jets w lepszej sytuacji niż dorosła która rzuca się w to bez żadnych podstaw. Błędem jest zakładanie że wiek automatycznie daje mądrość w tej pracy
hej, śledziłam ten wątek od dluzszego czasu i mam pytanie kture chodzi mi po głowie - rozmawiamy dużo o tym co nie robić ale czy jest cos takiego jak „minimalny pakiet” na start? tzn. co absolutnie TRZEBA miec zanim w ogóle zaczniesz zeby nie zaliczyć tych wszystkich bledow o ktorych tu mowicie?
minimalne trio jak dla mnie: uziemienie przed i po, jasne intencje czego chcesz i po co, oraz świadomość że możesz to przerwać w dowolnym momencie. to brzmi prosto ale naprawdę większość problemów o ktorych mówiliśmy w tym wątku pochodzi z braku jednego z tych trzech. reszta przychodzi z czasem.
czytalam caly ten watek i wlasciwie cisza jest tez bledem, mam na mysli ze wielu poczatkujacych boi sie powiedziec „niewiem co robie i potrzebuje pomocy”, zamiast tego udaja ze wszystko gra. 🙁 w kazdym razie ja przynajmniej tak mialam, wienc ciekawe czy inne osoby tez to rozpoznaja u siebie
to co Danusia napisala o milczeniu i udawaniu ze wszystko ok to strzal w dziesiatke,bo wlasnie przez to bledy sie kumuluja. jak ktos przez miesiac robi cos zle i sie nie pyta to potem jets trudniej cofnac niz gdyby od razu zapytal. sama tak mialam z medytacja i zaluje ze tyle czekalam.
dobra ale wracam do pytania które zadałem wcześniej bo nie dostałem odpowiedzi, jak odróżnić że coś się dzieje z powodu pracy energetycznej a nie po prostu dlatego że byłeś chory albo zmęczony? serio nie wiem jak to rozgraniczyć i trochę mnie to blokuje zanim wogole zacznę :(.
czytam to i mam pytanie morze głupie ale serio - czy ktoś tu wierzy ze to wszystko na prawdę dziala tak jak mówicie?? pytam bo sam nie wiem, Czarek wcześniej mówił o placebo i relaksie i to brzmiało sensownie, a wy mówicie o energii jakby to byla fizyczna rzecz. skad to wiecie
ale wlasnie o to chodzi że jak nie wiadomo czy działa to po co w ogóle być ostrożnym i unikać błędów? trochę bez sensu mi to wychodzi, bo albo jest realne ryzyko albo niema.
właśnie, to jest dla mnie kluczowa rzecz w całej tej dyskusji. nawet jesli jestem sceptyczna co do energii jako takiej, to psychologiczne mechanizmy które tu się uruchamiają sa jak najbardziej prawdziwe. sugestia, skupienie, relaks, praca z wyobraźnią - to sa rzeczy które mają wplyw na czlowieka i można je robić lepiej lub gorzej. wiec lista błędów ma sens z obu perspektyw jednocześnie, co jest trochę ciekawe.
a niech tam,Grazynka mowi cos waznego i chcialam dodac swoje. przez lata obserwowalam ze osoby kture traktuja ta prace lekko, bez zadnych zasad, bez struktury, bez zatrzymania sie - wlasnie te osoby albo szybko sie zniechecaja albo wpadaja w jakies petle. niezaleznie od tego jak to nazwiesz mechanizmami czy energia, brak dyscypliny boli tak samo.
oj, a mnie sie nasuwa pytanie, czy bledy sa wlasciwe dla bioenergi czy to jest ogolniejszy problem z każdym podejściem ezoterycznym? bo jak czytam ten watek to połowę błedów mogłabym przypisać tez do nauki tarota albo rytuałow, ta sama niecierpliwosc, to samo udawanie ze sie wie, to samo niegotowanie sie. czy jest cos co jest SPECYFICZNE dla bioenergi a nie dla ogolnej ezoteryki?
sama się nad tym zastanawiam. Część błędów jest wspólna dla każdej praktyki,masz rację. Ale bioenergoterapia ma kilka specyficznych pułapek. Po pierwsze bezpośrednia praca z ciałem innej osoby jeśli do tego dochodzisz. Przy tarocie możesz zrobić złą interpretację i to przykre, ale przy nakładaniu rąk możesz wywołać u kogoś realny dyskomfort fizyczny jeśli nie masz pojęcia co robisz. Po drugie wiele osób trafia tu po chorobie, własnej lub bliskich, z nadzieją ktura potem staje się obciążeniem. Tego w tarocie nie ma tak mocno.
o właśnie ta kwestia z chorymi bliskimi, to jest chyba jeden z największych błędów o którym w ogóle nie mowilismy. znam osoby ktore zaczęły „leczyć energetycznie” swoją mamę albo tate przy powaznej chorobie i to jest... no ciężka sytuacja. bo z jednej strony chcesz pomoc, a z drugiej to naprawde nie jest zabawka
Apolonia dotknęła czegoś bardzo ważnego. to jest dla mnie jeden z absolutnie fundamentalnych błędów, który powinien być na pierwszym miejscu każdej listy dla początkujących. praca z osobą chorą, szczególnie poważnie chorą, to nie jest teren dla kogoś bez doświadczenia i bez nadzoru. i tu nie ma żadnej szarej strefy. mogę rozmawiać o wielu rzeczach, o tym nie.
