Obserwuję różne pytania na forum i widzę że wiele osób wchodzi w pracę z energią bez żadnego przygotowania i póżniej się dziwią, że coś nie gra. Pomyślałam, że warto zebrać w jednym miejscu takie praktyczne rzeczy, których lepiej unikać na początku. Zacznę od tego co uważam za największy błąd: praca z energią innych osób zanim w ogóle poznasz swoją własną. Serio, to jak próbować naprawiać cudzy samochód nie umiejąc jeszcze zmienić koła. Napiszcie co wy uważacie za najczęstsze błędy, bo pewnie każda z nas widziała coś innego.
No i to jets właśnie to. Sama na początku myślałam, że mogę od razu skanować czakry u innych i się srogo pomyliłam. Trzeba najpierw ugruntować siebie, bo inaczej bierzesz na siebie cudze śmieci energetyczne i potem się czujesz jak po tygodniu bez snu. Ja miałam przez to okropne bóle głowy przez kilka dni.
A czy mozesz powiedzieć coś więcej o tym ugruntowaniu? no niewiem, bo czytałam różne rzeczy i kazde zrodlo mówi inaczej - raz ze to wizualizacja korzeni drzewa, innym razem że chodzenie boso po trawie, a jeszcze gdzieś widzialam że to praca z czakrą podstawy. Co konkretnie robiłaś?
Dobry temat. Dodam ze swojej strony: błędem jest też ignorowanie sygnałów z własnego ciała podczas sesji. Część osób tak bardzo skupia się na technice, na tym żeby robić wszystko „poprawnie”, że przestaje czuć co sie faktycznie dzieje. Energia to nie procedura do odhaczenia krok po kroku. Jesli czujesz nagle zmeczenie, dyskomfort, kręci ci sie w glowie - to sa informacje, nie przeszkody.
o matko, to jest właśnie mój problem chyba. Mam takie silne mrowinie w dłoniach przy próbach pracy i niewiem czy to dobrze czy niedobrze. Czy ktos mi moze powiedziec czy to znaczy ze cos sie dzieje, czy to po prosty nerwy?
glownie przy medytacji i jak probuje polozyz rece na wlasnym brzuchu tak jak pisali w jakims artykule. fizycznie jestem zdrowa, niedawno miałam badania. ale dzieki za to ze wspomniałas o sprawdzeniu, bo faktycznie lepiej wykluczyc
ja mam inne pytanie bo ten temat blendow mnie bardzo interesuje. Czy to prawda ze nie powinno sie robic tej pracy jak jest sie chorym albo bardzo zmeczonym? Slyasalem to kilka razy ale nie rozumiem dlaczego, przeciez jakbym byl chory to moze by mi pomoglo?
ja też tak słyszałam o tej chorobie i zmęczeniu, ale mam pytanie trochę z boku - co jeśli ktoś w ogóle nie czuje żadnej energii? Bo ja próbowałam kilka razy, czytałam jak się przygotować, siedziałam spokojnie, skupiałam się i... kompletna cisza. Nic. Czy to znaczy że po prostu nie mam do tego predyspozycji czy może robię coś źle?
Renia, to bardzo częste na początku i sama przez to przechodziłam. 🙂 Poczucie energii to nie jest coś co pojawia sie od pierwszej próby u każdego. U niektórych idzie szybko, u innych trzeba naprawdę długo ćwiczyć wrażliwość. Pytanie - czy starałaś się cokolwiek poczuć, czy po prostu siedziałaś i czekałaś? Bo to jest właśnie jeden z tych błędów - czekanie zamiast aktywnego skupiania uwagi.
Wroce do glownego tematu bo troche odeszlismy. Kolejny blad ktory widze bardzo czesto: brak zamkniecia po sesji. Ludzie robia cokolwiek,koncza i wstaja i ida na kanape. Zadnego uziemienia, zadnego zamkniecia pola. I potem sie dziwia ze przez kilka dni czuja sie dziwnie, maja sny nie swoje albo lapia nastroje innych jak gabka. to nie jets mistycyzm, to higiena energetyczna.
eh, o! Tego wlasnie szukałam! Wandzia, a jak właściwie powinno wyglądać takie zamknięcie? Bo ja ostatnio próbowałam czegos co wyczytałam, ze trzeba sobie wyobrazic że zamykasz coś jak drzwi, ale nie mam pewności czy to wlasciwy obrazek 🙂
szczerze mówiąc jestem sceptyczna co do tego zamykania i otwierania, ale ta wskazowka z myciem rak mnie zaskoczyła. Jest w tym jakas logika, coś jak rytual przejścia między stanami, coś czysto psychologicznego. A moze właśnie o to chodzi i to wystarczy?
dobra ale ja mam pytanie bo wydaje mi sie ze te wszystkie zasady to troche przesada. moja koleżanka zaczęła z dnia na dzień i mówi ze ma efekty. może te błędy to nie są aż takie straszne i można je robić i jakoś to będzie?
Otylka, no to jest właśnie myślenie życzeniowe. Twoja koleżanka „mówi że ma efekty” - ale co to znaczy? Co konkretnie czuje, co się zmieniło, jak to mierzy? Bo jeśli po tygodniu czuje się lepiej, to mogło być wszystko: placebo, zmiana nastawienia, po prostu dobry tydzień. Błędy nie są „straszne” w tym sensie że nikt nie umrze, ale kumulują się i potem ludzie się dziwią czemu po miesiącu są bardziej wyczerpani niż na początku.
no ale skoro efekty są to efekty są chba? nie rozumiem po co komplikować jeśli działa 🙂
właśnie Wandzia dala mi do myślenia bo ja też zaczęłam dość spontanicznie i miałam wrażenie ze idzie super... a potem nagle przez jakiś czas czułam się dziwnie rozkojarzona i nie wiedzialam z czego. teraz mi to łączy puzzle trochę. ale mam pytanie - czy jak juz zrobilas te błędy, to jak potem to „naprawić”? czy wystarczy wrócić do podstaw?
ojej a mam pytanie do Wandzisi albo Majki - czy istnieje jakis ogolny blad ktory robi praktycznie kazdy poczatkujacy? 🙁 bo jak czytam ten watek to jest tego tyle, ze niewiem od czego zaczac uwazac 😀
zgadzam się z Czesławem w stu procentach. Sama tak robiłam - pierwsza sesja na sobie, druga już próbowałam coś robić koleżance. Teraz jak patrzę wstecz to trochę mi wstyd bo kompletnie nie wiedziałam co robię. ona nic złego nie poczuła, ale to raczej przypadek.
to ciekawe co Czesław mówi, bo ja myślałam że praca na sobie i na innych to zupelnie osobna sprawa. Tzn. że jak ktoś chce pomagać innym, to może poprostu od tego zacząć, bez etapu „na sobie”. Albo nie?
dobra to ja się wtrace bo akurat o tym czytalam ostatnio, jets nawet taki termin „splątanie energetyczne” czy jakoś tak, kiedy bioterapeuta nieświadomie miesza własne stany emocjonalne ze stanem klienta. i ponoć to jest wlasnie wynik braku tej samoświadomości o której pisze Iwetka. Nie mam doswiadczenia praktycznego żeby to potwierdzic ale logicznie brzmi sensownie
Czarek mowi o wypaleniu i to mnie uderza bo to chba jeden z najbardziej niedocenianych bledow. Nie brak techniki, nie brak wiedzy, tylko brak dbania o wlasne zasoby. Znam osoby ktore przez kilka lat intensywnie pracowaly i potem musialy na dlugo calkowicie odejsc bo po prostu nie mialy nic do dawania. Pytanie tylko jak to rozpoznac zanim dojdzie za daleko?
Prophecy zadała dobre pytanie. Sygnały wypalenia energetycznego to najczęściej: chronicznie obniżony nastrój bez wyraźnej przyczyny, niechęć do sesji mimo że wcześniej sie lubiło, poczucie pustki po kontakcie z ludźmi, problemy ze snem. Problem w tym że to morze być też milion innych rzeczy i dlatego tak trudno to rozpoznać na czas.
to trochę przeraża szczerze mówiąc... jak śledzę ten wąteko tym wypaleniu to zaczynam się zastanawiać czy w ogóle warto zaczynać, skoro można sobie zrobić krzywdę. ale z drugiej strony wszystko można sobie zrobić krzywdę jeśli bez głowy, prawda? no nie wiem.
właśnie mam pytanie trochę z innej beczki - czy jest jakiś blad ktory jest specyficznie czestszy u osob ktore sa bardo wrazliwe emocjonalnie? bo mam wrazenie ze sama jestem taka i moze to wplywac na jak pracuje z energia? niewiem jak to powiedziec lepiej
Tosieczka to nie problem tylko cos nad czym trzeba popracowac, przynajmiej tak mi sie wydaje. sama jestem podobna i tez mnie to niepokoi. ale moze to tez jest cos co mozna kontrolowac i po prostu trzeba sie nauczyc? chba? dziekuje ze to napisalas bo myslalam ze jestem jedyna
dziekuje Iwetce za odpowiedz,naprawde. i tak sie zastanawiam czy to co opisujesz,ta nadmierna otwartosc, to cos co sie wogole da kontrolowac? bo jak dla mnie to wlasciwie brzmi jak cecha charakteru, nie blad praktyki. to znaczy, ze ktos taki jak ja powinien w ogole odpuscic bioenergie?
hej, wchodzę trochę z innej strony bo mi się nasuwa pytanie do wszystkich - czy ktoś próbował kiedyś pracować z energią gdy był chory, miał gorączkę albo po prostu był bardzo fizycznie wyczerpany? bo ja zrobiłam ten błąd i przez kilka dni czułam się jakby ktoś wyciągnął ze mnie resztki. ciekawe czy to tylko moje doświadczenie
