Ostatnio rozmawiałam ze swoją astrolożką i rzuciła mimochodem, że pracuje wyłącznie na współrzędnych ekliptycznych, bo \"tak się po prostu robi w astrologii\". Zaczęłam drążyć, bo czytałam gdzieś że część astrologów używa jednak ukladu równikowego, i wtedy zrobiła minę jakby ją ktos zapytał o coś absurdalnego. Czy to rzeczywiście tak, że dobry astrolog powinien wiedzieć o tej różnicy i świadomie wybierać, czy to jest jedna z tych rzeczy ktore \"zawsze tak były\" i nikt nie pyta dlaczego? Pytam też w kontekście zdrowotnym, bo szukam kogoś do analizy przejść planetarnych pod katem zdrowia i chcę wiedzieć, na co zwracac uwagę przy wyborze.
Też się nad tym zastanawiałam, bo kiedy zaczęłam głębiej wchodzić w astrologie, to okazało się ze te dwa układy to zupełnie różne rzeczy, a większość popularnych horoskopów nawet o tym nie wspomina. Ekliptyka to droga Słońca po niebie, a układ równikowy odnosi się do równika niebieskiego. W praktyce dla większości celów astrologicznych używa się ekliptyki, ale przy analizach zdrowotnych podobno ma znaczenie, którym ukladem posluguje się astrolog. Choć przyznam szczerze, że sama do końca nie rozumiem, dlaczego miałoby to mieć wpływ na interpretacje przejść.
Wlasciwie to pytanie jest ciekawsze niz sie wydaje na pierwszy rzut oka. Tradycyjna astrologia zachodnia operuje na ekliptyce i to jest jej fundament, ale astronomicznie rzecz biorąc, gdy mówimy o wpływie ciał niebieskich na człowieka, to argument za układem równikowym też ma swoje uzasadnienie, bo ziemski równik wyznacza oś rotacji planety, a nie orbitę Słońca. Przy analizach zdrowotnych część astrologow sięga po techniki hellenistyczne, gdzie ascendent i jego władca maja kluczowe znaczenie dla kondycji fizycznej, i tam wszystko jest liczone ekliptycznie. Ale Rozmaryn, powiedz mi najpierw: ta astrolożka robiła ci pełny horoskop, czy tylko analize przejść? Bo to zmienia kontekst tego pytania.
Robiłam u niej analizę przejść, właśnie pod kątem zdrowia. Miałam ostatnio trudny okres kilka poważniejszych rzeczy sie nawarstwiło, i chciałam zobaczyć, czy w przejsciach coś na to wskazywało. ona patrzyła głównie na Saturna i Chiron, mówiła o tranzytach do mojego Słońca w szóstej. To brzmiało sensownie ale gdy zapytałam właśnie o tę kwestię układów to jakby temat ją irytowal.
Ale chwila, czy to nie jest tak, że ta różnica midęzy ekliptyką a układem równikowym to bardziej kwestia astronomiczna niż astrologiczna? Znaczy, czy to w ogóle zmienia interpretację jeśli planety i tak są w tych samych znakach?
Właśnie antyska i kontrantyska to są techniki, które większość współczesnych astrologow kompletnie pomija, a w hellenistycznej i sredniowiecznej astrologii były standardem. Przy zdrowiu i przejściach to moze duzo zmienić. Sam stosowalem to w praktyce i widzialem że tranzyty przez antyskon planety natywnej potrafily zbiegać się z istotnymi momentami zdrowotnymi. 🙂
Poczekajcie chwilę, bo to wymaga doprecyzowania. Antyska to nie jest technika równikowa, to jest technika symetrii względem punktów solstitiów i równonocy, więc nadal operujemy w przestrzeni ekliptycznej. Natomiast równoległości deklinacji to już faktycznie układ równikowy. To są dwie różne rzeczy i wrzucanie ich do jednego worka tworzy zamieszanie. Jacenty.ka, masz rację co do wartości tych technik ale warto je rozróżniać, żeby dyskusja miała sens.
Okej, ale jak ja mam to sprawdzić jako klientka? Nie będę przecież pytać astrologa na wstępie: \"czy znasz równoległości deklinacji?\" Jak można rozeznać na rozmowie wstepnej ze ktoś rzeczywiście ma szerszą wiedze techniczną? 🙂
Są pewne pytania, ktore możesz zadać, niekoniecznie ultra techniczne. Na przykład możesz zapytać, jaką technikę stosuje do analizy zdrowia, albo co poza standardowymi tranzytami bierze pod uwagę. Astrolog, ktory zna szerszą bazę techniczną, zazwyczaj sam zacznie mówić o kierownicach, profecjach rocznych albo właśnie o równoległościach. ktoś kto nie zna, powie cos w stylu: \"patrzę na tranzyt Saturna i Chiron do Słońca\" i na tym skończy.
O rany, moim zdaniem trochę za bardzo komplikujecie temat. Większość dobrych interpretacji zdrowotnych robi się wlasnie przez Saturna, Chiron, szósttą i dwunastą, i to wystarcza. Nie każdy klient potrzebuje poziomu astrologa badawczego.
Kurczę, wsokczę z boku z troche glupszym pytaniem, ale chcialam sie upewnić: czy to znaczy, że jeśli moj astrolog powiedział mi, że Chiron transytuje przez moją szóstą i dlatego mam problemy ze zdrowiem to to jest uproszczone podejście? Bo u mnie tak właśnie było.
Ojejku, zagladam w ten wątek i zastanawiam się czy to przejscie, o któym piszecie ze sprzyja lub nie sprzyja zdrowiu, to chodzi o konkretna konfiguracje planetarną w tym roku czy o kazde przejscie jako takie? Bo troche jakby dwie rozne dyskusje sie tu mieszają.
Masz rację, że troche nam się wątek rozszerzyl. Pierwotnie pytalam głównie o to, czy astrolog zajmujący się zdrowiem powinien znać obie te konwencje współrzędnych i swiadomie z nich korzystać. ale wlasnie ta kwestia sprowadziła nas do pytania które techniki w ogóle są używane. Jeśli chodzi o konkretne przejście sprzyjające zdrowiu, to miałam na myśli Saturn w tejm roku i czy jego tranzyt przez znaki letnie w połączeniu z pozycją Jowisza moze być interpretowany jako dobry czy zly dla zdrowia. Ale nie chciałam od razu ptac tak szczegółowo, bo najpierw chciałam się upewnić że rozumiem, na ile kompetentny musi być astrolog, żeby to oceniać.
Przeglądam ten wątek od początku i mam pytanie do Zenobii, bo zostalas przy tym dyspozytorze szostego domu. Czy chodzi o to że jeśli dyspozytor jest w złym stanie i do tego dotknięty tranzytem, to samo Chiron w szostej moze być mniej ważne? Próbuję zrozumieć hierarchię waznosci tych sygnałów.
Czy dobrze rozumiem, ze mój astrolog mógł po prostu nie powiedzieć mi o dyspozytorze bo uznal to za zbyt techniczne dla mnie jako klientki? Albo faktycznie tego nie sprawdził? 🙂
Ojej, dobra ale teraz jestem ciekaw jednej rzeczy. Wrócę do tytułu wątku, bo troche mi umknęło. jesli astrolog pracuje z układem równikowym zamiast ekliptycznym, to czy wogole moza porównywać jego odczyty z tradycyjnymi? Jak to działa w praktyce, kiedy jeden mówi ze masz Słońce w dwudziestym stopniu Barana, a drugi operuje rektascensją?
Właśnie to mnie interesuje najbardziej od początku. Nie szukam kogoś awangardowego tylko kogoś kompetentnego. I zastanawiam sie, czy brak znajomości deklinacji to już sygnał niekompletnosci, czy dopiero brak znajomości dyspozytorów, profecji rocznej i tak dalej.
To jest wlasciwie pytanie o to, co jest minimum kompetencji astrologa zdrowotnego. moja odpowiedź: profecja roczna absolutnie tak, dyspozytor szostego tak, aspekty do ascendentu i jego władcy tak. Deklinacje to juz wyższy poziom ale astrolog który o nich wie, nawet jeśli nie stosuje regularnie, jest po prostu lepiej wykształcony w swoim fachu.
O matko, mam wrazenie, ze budujemy tu idealny wzorzec astrologa, który w praktyce prawie nie istnieje. Bo albo ktos jest bardzo tradycyjny hellenistycznie, albo psychologicznie zorientowany, albo idzie w uranian, i każdy z tych nurtów ma inne priorytety. Czy na pewno da się powiedzieć że jedno podejście jest bardziej kompletne od innego?
Przepraszam ze znowu wejdę z pytaniem z boku, ale to dla mnie ciekawe bo zupelnie tego nie znałem. Czy te nurty w astrologii o których mówisz są gdzieś opisane po polsku? Chciałbym zrozumieć różnicę między hellenistyczną a psychologiczna, bo dla mnie to brzmi jak dwa rozne światy
Ale chwila. Chiron w trudnym asspekcie do ascendentu to jedno ale muszę zapytać czy astrolog sprawdzał też w jakim domu jest Chiron natywny. Bo jeśi Chiron transytuje i jednocześnie aktywuje swoje wlasne miejsce w natywnym horoskopie to mamy powrot Chirona albo coś bliskiego i to jest zupelnie inny poziom intensywnosci.
Obserwuję tę rozmowę i myślę sobie, że właściwie wyszłyśmy od pytania o współrzędne rówinkowe i ekliptyke, a doszłyśmy do bardzo konkretnych wskazówek, jak samemu kontrolowac, czy astrolog pracuje rzetelnie. I to jest chyba najcenniejsze, co z tego watku wynoszę. choć nadal chciałabym wiedzieć, czy ktoś ma doświadczenie z astrologiem który faktycznie używał deklinacji i czy to cos zmieniło w interpretacji zdrowia.
Ja mam jedno krótkie doswiadczenie w tym temacie. Robiłam konsultację u astrologa który wspomnial o kontrarównoległości Marsa i Saturna w moim horoskopie i powiedział że to moze działać podobnie do opozycji, ale jest mniej widoczne. Wtedy nie wiedziałam, o co chodzi teraz po przeczytaniu tego wątku zaczynam rozumieć, że on właśnie korzystał z deklinacji. Czyli to istnieje w praktyce nie tylko w teorii.
O matko, i wlasnie to mnie uderzylo - że astrolog wogóle wspomniał o kontrarównoległości, nie pytana. Wcześniej nie wiedziałam, czego szukać, więc nie doceniłam tego. Teraz myślę, że to był sygnła że pracuje głębiej niż przeciętnie. Ale mam pytanie do Mietowej albo Zenobii: czy kontrarownoleglosc Marsa i Saturna w natywnym horoskopie ma jakieś konkretne znaczenie zdrowotne, czy to raczej ogólna napięciowa konfiguracja?
Słuchajcie, ja rozumiem że deklinacje i kontrarownoleglosci to wartościowa warstwa, ale zastanawiam się, czy nie robimy tu przesadnie wysokiej poprzeczki dla kazdego astrologa zdrowotnego. Znam osoby, które miały bardzo trafne konsultacje zdrowotne bez ani slowa o deklinacjach. Czy może to zależy po prostu od konkretnego pytania i sytuacji?
Mam wrażenie ze ta rozmowa kreci się między dwoma biegunami: albo astrolog musi wiedziec wszystko, albo wystarczy że jest dbry w swoim nurcie ale moze pytanie powinno brzmieć inaczej, mianowicie czy astrolog powinien wiedziec, czego nie sprawdza, i otwarcie o tym mówić?
Przepraszam ze wchodze z podstawowym pytaniem ale czy taki astrolog ktory zna swoje granice i je komunikuje, to jest norma czy raczej wyjątek? Bo mam wrażenie z tej rozmowy że większość po prostu nie mówi, co sprawdza a co pomija.
