Przepraszam, że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jeśli dobrze rozumiem - to kiedy planeta przechodzi tranzytowo przez stopień Węzła, to właśnie jest ta "aktywacja"? Czy to działa tak samo jak z natalnymi aspektami?
Słucham tej rozmowy od początku i mam wrażenie, że kręcimy się wokół czegoś ważnego, ale nie nazywamy tego wprost. Łaska w tradycji hermetycznej to nie jest przypadkowe szczęście, to jest wyrównanie - kiedy twoja wola, okoliczności i "wola wyższego porządku" idą w tym samym kierunku. I jeśli Węzły pokazują kierunek karmiczny, to łaska byłaby momentem, kiedy świadomie idziesz w stronę Północy. Nie jako przymus, ale jako wybór.
Czulu i Lurisk trafili na coś, co mi się wydaje dużo bardziej spójne niż poprzednie modele. Ale to stawia kolejne pytanie - czy można wtedy mówić o łasce w Węźle Południowym? Bo jeśli łaska to wyrównanie z kierunkiem Północy, to Południe jest z definicji poza zasięgiem tej łaski. A to by wracało do starego modelu Południe-złe-Północ-dobre, który Lurisk kwestionował na początku.
I właśnie to pasuje do mojego doświadczenia z Rybami i Panną. Moje Rybie "czucie" nie jest porzuconym Południem, tylko zasobem, który teraz służy pannowej uważności i rozeznaniu. Kiedy tak patrzę, to te momenty kiedy sprawy się układają mają sens - robię coś rybniego, ale w kierunku pannowym. I może właśnie to jest ta łaska, którą Lurisk opisywał na początku.
A jak długo to trwa? Bo boję się, że jak mi coś raz wyjdzie dobrze, to nie będę wiedziała czy to "wyrównanie" czy po prostu szczęście.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale zgubiłam wątek - czy my teraz mówimy o tym, że łaska zależy od tego, KTÓRA planeta aktywuje Węzeł? Czyli Jowisz daje inną łaskę niż Saturn?
Czekajcie, bo mnie to trochę przeraża. Czy to znaczy, że jeśli dopiero zaczynam pracę z Węzłami, to przez lata nie będę w stanie rozpoznać łaski, kiedy nadchodzi? Że to naprawdę wymaga lat treningu?
A ja właśnie pomyślałam o czymś przy tym wątku z Anesja5 - czy to możliwe, że to, co porzuciliśmy w dzieciństwie z powstydzenia albo z zewnętrznego nacisku, to jest właśnie rejon Południowego Węzła, a nie Północnego? Bo Lurisk mówił o powrocie, ale na wyższym poziomie - i nie wiem, jak odróżnić "wracam przez Północny" od "cofam się w Południowy".
I właśnie dlatego sam tranzyt Węzłów nic nie gwarantuje, dopóki nie ma tej wewnętrznej weryfikacji. Mam wrażenie, że bez niej możemy latami karmić Południowy, myśląc, że idziemy w Północny, bo forma wygląda podobnie. Jak ty to sprawdzasz w praktyce - masz jakiś wewnętrzny test, który rzeczywiście działa?
