Mnie uderzyło to co powiedziała Jarzebinka o zero pośrodku. Ja mam podobne doświadczenie, zresztą nie wiem czy mam Wenus w piątym bo bez godziny nie sprawdzę, ale ten wzorzec wszechgarniające albo puste znam bardzo dobrze. Skąd wiadomo, że to astrologia, a nie po prostu taki typ osobowości?
Ale wracając do tematu Wenus w piątym, bo mam wrażenie że odchodzimy od sedna. Mam tu w notatkach coś ciekawego, że niektóre tradycyjne źródła opisują to położenie jako kogoś, kto traktuje miłość jak sztukę, czyli podchodzi do niej twórczo, a nie tylko receptywnie. Czy to do kogoś z Was przemawia?
Miłość jak sztuka, to jest ładne sformułowanie. Ale co to dokładnie znaczy w praktyce? Że ktoś wymyśla randki, pisze wiersze ukochanym, czy coś głębszego?
Szczerze, nie mam pojęcia co ma w horoskopie, nie znam jej na tyle. Ale ten opis z projektem mi pasuje, bo ona naprawdę planuje każdą rocznicę miesiąc wcześniej, wymyśla jakieś tematy przewodnie, dekoracje. Może to jednak coś innego niż piąty dom.
Hej, trochę się zgubiłam w tym wątku, bo czytam od początku i mam pytanie do Jarzebinki. Powiedziałaś że to wszechgarniające albo puste, zero pośrodku. Ale czy to dotyczy tylko miłości, czy też tak masz na przykład z pasją do czegoś, z twórczością? Bo zastanawiam się, czy ta energia piątego domu nie działa u ciebie jednocześnie w obu kierunkach.
To jest właśnie sedno tego co chciałam powiedzieć wcześniej. Wenus w Skorpionie w piątym nie rozdziela miłości i twórczości tak wyraźnie jak inne konfiguracje. Tam wszystko idzie razem, z tą samą intensywnością. Jarzebinko, czy twoja twórczość jest powiązana tematycznie z tym co przeżywasz w miłości?
To by znaczyło że dla ciebie miłość i twórczość to jest dosłownie to samo kanał. I wtedy odpowiedź na pytanie z tytułu wątku byłaby taka, że tak, miłość jest głównym dziełem, tylko to dzieło ma też materialną formę w postaci tego co tworzysz.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale nie mogę nie zapytać. Czy ta Liz Greene to jest uznany autorytet w astrologii? Pytam serio, bo widzę że często pojawia się w takich rozmowach i chciałbym wiedzieć z jakiej tradycji pochodzi.
Mnie wróciło jedno pytanie z wcześniej, które trochę zginęło. Czy Wenus w piątym domu sprawia że człowiek jest romantykiem z wyboru, czy z natury? Bo czytając posty Jarzebinki mam wrażenie że ona nie jest romantyczką w takim klasycznym, różowym sensie. Raczej że miłość jest dla niej poważną sprawą, nawet jeśli dzieje się w piątym domu który podobno chce się bawić.
Ale właśnie, może romantyzm to nie jest słowo dla tej konfiguracji. Może bardziej intensywność? Albo głębia? Jak byście nazwały to co ma Jarzebinka, żeby to lepiej oddało o co chodzi?
To jest pytanie o to co dominuje, piąty dom czy znak. I tu nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od całości horoskopu. Ale moje doświadczenie jest takie, że znak Wenus mówi jak kocha, a dom mówi gdzie i przez co miłość wchodzi w życie. Więc tu: kocha po skorpionowemu, intensywnie, a ta miłość wchodzi drzwiami radości, zabawy, twórczości, czyli piątym domem.
O nie, to brzmi jakbym była jakąś manipulantką. Nie robię tego celowo, naprawdę. To po prostu tak się dzieje że zaczynam otwarcie, a potem sama nie wiem kiedy się tak bardzo zaangażowałam. I chyba to jest też zaskoczenie dla mnie samej, nie tylko dla drugiej osoby.
Ale czekaj, Jarzebinko, bo to co piszesz jest bardzo ważne. Mówisz że sama jesteś tym zaskoczona, że nie kontrolujesz tego momentu kiedy wchodzisz głęboko. Czy to znaczy że ta Wenus w Skorpionie w piątym działa trochę jak pułapka na ciebie samą, nie tylko na drugą osobę?
No właśnie tak to czuję. Jakbym zaczynała od zabawy, bo piąty dom, a potem nagle odkrywam że jestem w tym po szyję i nie wiem kiedy to nastąpiło. I to nie jest decyzja. To się po prostu wydarza.
Mam tu pewną wątpliwość. Czy to nie jest po prostu cecha każdego Skorpiona, niezależnie od tego gdzie jest Wenus? Pytam bo sprawdzałem notatki i kilka źródeł opisuje intensywność jako właściwość znaku, a nie domu.
To wróćmy na chwilę do pytania z tytułu, bo trochę odpłynęłyśmy. Czy Wenus w piątym domu czyni nas romantykami? Bo ja czytając tę rozmowę zaczynam myśleć że to zależy od definicji słowa romantyk. Jaka byłaby wasza?
Powiem krótko, bo tu chyba mieszamy dwie warstwy. Romantyzm jako postawa emocjonalna to jedno. A piąty dom jako przestrzeń w której rozgrywa się miłość to drugie. Wenus w piątym nie mówi że ktoś jest naiwnym marzycielem, mówi że miłość jest centralnym tematem jego wyrazu.
Może to kwestia tego co ta osoba z miłości robi. Romantyk przeżywa i tęskni. A ktoś z Wenus w piątym tworzy, wyraża, może pisać, rysować, śpiewać. To miłość ma u niego wyjście w świat.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje. Czy jeśli ktoś ma Wenus w piątym, ale bez żadnych trudnych aspektów, to ta miłość jest łatwiejsza? Czyli czy konfiguracja Jarzebinki że Skorpionem to jest coś specyficznie trudnego, czy po prostu intensywnego?
To znaczy że ktoś z łatwą Wenus w piątym może mieć przyjemniejsze życie miłosne, ale mniej intensywne? Bo teraz się zastanawiam czy w ogóle chciałbym to łatwe, skoro czytam, jak Jarzebinka opisuje swoje doświadczenie.
Ale może właśnie to jest sedno pytania z tematu wątku? Czy miłość jest dla ciebie głównym dziełem? Bo jeśli tak, to chyba nie może być lekka. Dzieło wymaga zaangażowania, poświęcenia, pracy. Lekka miłość to raczej rozrywka, nie dzieło.
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie że słowo 'dzieło' z tytułu było kluczowe od początku, a dopiero teraz do niego wracamy. Czy mogłabym zapytać, jak Jarzebinka sama rozumiała to słowo kiedy pisała temat? Bo może to by nam dużo wyjaśniło co do całej dyskusji.
To co powiedziała Jarzebinka mnie zatrzymało. Że miłość to coś co tworzy, nie coś co jej się przydarza. Czy to znaczy, że ona ma jakieś poczucie sprawczości w tym? Bo to brzmi jak ktoś, kto wchodzi w związek z pełną świadomością intencji, a nie z przypadku.
Ale to ciekawe, że używasz słowa 'autorstwo'. Bo w tradycyjnym opisie piątego domu jest właśnie ten motyw twórcy, kogoś kto zostawia po sobie ślad. Tylko zwykle mówi się o tym w kontekście sztuki albo dzieci, rzadziej o miłości jako takiej. Czy to znaczy, że traktujesz każdy związek jak coś, co po sobie zostawia ślad?
Przepraszam że wchodzę, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Czy to 'zostawianie śladu' jest u Jarzebinki efektem Skorpiona w tym domu, czy to jest właściwość samego piątego domu? Bo jak Wenus jest w Baranie albo w Wadze w piątym, to też jest ten motyw dziedzictwa?
Mam tu notatkę z jednego opracowania, które mówi, że piąty dom w tradycji hellenistycznej był domem radości, a nie twórczości dosłownej. Twórczość weszła do interpretacji później, przez nowożytne szkoły. Pytam więc, czy to 'dzieło' z tytułu wątku to interpretacja nowożytna, czy coś czego źródła są starsze?
Czytam to i zastanawiam się, czy można powiedzieć że Wenus w piątym bez Skorpiona, powiedzmy w Byku albo w Rybach, też daje to poczucie że miłość jest dziełem? Czy to bardziej kwestia Skorpiona, który zmusza do tego żeby nadawać sens każdemu przeżyciu?
