Wracając do tego co Romcia pytała wcześniej - czy ta energia twórcza była we mnie czy partner ją odblokował. Myślałam o tym. Chyba jedno i drugie? Jakby ona była ale nie miała klucza. Czy to w ogóle ma sens astrologicznie - że pozycja planety to potencjał który czeka na wyzwalacz?
Walentyna to jest bardzo odważne że to napisałaś. Ja mam podobnie tylo ze nie potrafiłam tego tak nazwac. Ten strach przed sprawdzaniem czy coś jest nasze czy pożyczone od kogoś. Czy to też jest Wenus w II? Bo nie wiem co mam w horoskopie ale to zdanie mnie trafiło.
Czytam tę rozmowę od dawna i mam jedno pytanie bo nie rozumiem. Czy jeśli ktoś nie czuje tej pustki po rozstaniu, nie ma tego fizycznego poczucia straty, to znaczy że nie ma Wenus w II? Czy to może być Wenus w II ale wyrażona inaczej?
Wracając do pytania Irenki - to co napisałem o integracji wymaga może rozwinięcia. Bo widzę że kilka osób pyta właściwie o to samo: jak rozróżnić czy Wenus w II jest 'zdrowo' wyrażona czy nie. I to nie jest proste. Numerologicznie dwójka zintegrowana to ktoś kto wie co ma i nie boi się tego trzymać. Ale jak to sprawdzić w sobie bez horoskopu?
Irenka, to co piszesz to mi daje do myślenia. Bo może właśnie miałam za dużo tej zależności temperatury od drugiej osoby? Że jak ona odchodziła to i ciepło zabierała? Może twój sposób jest zdrowszy chociaż inny. Nie wiem tylko czy to astrologiczne czy po prostu charakter.
Słuchajcie, czytam i mam wrażenie że ta rozmowa trochę zaczęła iść w kierunku diagnozowania się nawzajem przez czakry i emocje. Rozumiem że to się łączy, ale czy wracając do samej astrologii - czy Wenus w II naprawdę tak mocno wyznacza jak ktoś przeżywa straty? Pytam bo to wydaje mi się duże twierdzenie.
A wracając do mojej przyjaciółki - bo trochę zgubiliśmy ten wątek - Faddi pisał żeby sprawdzić aspekty Wenus do Saturna i Neptuna. Sprawdziłam na astro.com jak Romcia radziła. Ma Wenus w koniunkcji z Neptunem w II domu. Co to właściwie znaczy w praktyce dla tej wymiany o której pisał Heniek?
Ta rozmowa o przyjaciółce Sabinki uderza mnie osobiście. Bo ja też nie widziałam przez długi czas że daję za dużo. I nikt mi nie mówił wprost. Zastanawiam się czy ktoś mógł mi powiedzieć i czy bym wtedy posłuchała.
To ciekawe co mówi Balbina. Bo to jest jakby świadome niewidzenie. I tu wracam do Wenus w II - czy ta pozycja może oznaczać też coś takiego, że zasoby które mamy są dla nas tak ważne, że bronimy ich wizji nawet jeśli ta wizja jest fałszywa? Że bronimy przekonania 'jestem bogata w miłość' nawet kiedy miłości nie ma?
Słuchajcie, ja zupełnie nie rozumiem skąd mam wiedzieć czy moje zasoby uczuciowe są prawdziwe czy złudne jak mówi Goplana. Serio pytam. Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić? Bo teraz trochę się boję że też mieszkam w takim złudnym domu i po prostu nie wiem.
Romcia to jest naprawdę dobre pytanie do siebie. Ja bym dodała jeszcze jedno - czy jak daję i nikt nie widzi, czy dalej chcę dawać. Kiedyś zrobiłam coś dla kowegś bez wiedzy tej osoby i poczułam się nieswojo bo nie było tego potwierdzenia. Dopiero wtedy zobaczyłam że coś jest nie tak z moim dawaniem.
To ciekawe ćwiczenie ale mam pytanie - czy to nie jest trochę za surowe wobec siebie? Chyba wszyscy w jakimś stopniu chcemy żeby nasze gesty były zauważone. Czy Wenus w II rzeczywiście sprawia że ta potrzeba potwierdzenia jest silniejsza niż u innych ludzi, czy to jest po prostu ludzka cecha?
Słuchajcie, to co opisuje Faddi to mi przypomina coś z numerologii dotyczącego dwójki jako liczby domu. Dwójka jest zależna od odbicia - potrzebuje drugiego żeby zobaczyć siebie. Więc może Wenus w II to nie jest słabość charakteru tylko strukturalna potrzeba lustra. Pytanie czy można z tym pracować czy tylko trzeba to wiedzieć.
Wracam do swojej przyjaciółki bo Kocanka pytała jak rozmawiać bez astrologii. Próbowałam przez konkretne sytuacje. Powiedziałam że ostatnim razem kiedy potrzebowałam pomocy, a ona była zajęta swoim partnerem, czułam się jakby mnie nie było. Ona się obraziła i powiedziała że przesadzam. Więc nie wiem czy to w ogóle da się przebić.
Jest takie podanie z okolic mazurskich o człowieku który szedł przez las i nie wiedział że chodzi w kółko bo las wyglądał ciągle tak samo. Dopiero gdy zobaczył własne ślady w śniegu zrozumiał że jest zagubiony. Twoja przyjaciółka Sabinka może potrzebować zobaczyć własne ślady, ale to musi się wydarzyć samo. Nie możesz jej pokazać siłą.
Chcę wrócić do pytania Stelliny bo trochę za szybko przeszłyśmy dalej. Ona pytała jak sprawdzić czy jej zasoby uczuciowe są prawdziwe. I to jest de facto pytanie tytułowe tego wątku - czy Wenus w II domu sprawia że miłość jest źródłem zasobów. Stellina, czy możesz mi powiedzieć jaką masz Wenus i w jakim aspekcie? To by pomogło mi odpowiedzieć bardziej konkretnie.
I właśnie tak to powinno wyglądać - że sprawdzamy konkretnie a nie tylko ogólnie rozmawiamy. Ciekawa jestem co Stellina znajdzie. Bo Wenus w Bliźniętach i Wenus w II domu to dwie różne rzeczy i mogą na siebie nakładać albo nie. Jak masz jedno i drugie naraz to już jest coś do oglądania.
