Mam Wenus w drugim domu i od zawsze zastanawiam się czy to dlatego relacje miłosne tak mocno wpływają na mój portfel i poczucie bezpieczeństwa. Jak byłam z poprzednim partnerem to i finansowo mi szło lepiej, i czułam się stabilniej. Rozstałam się - i jakby grunt wypadł spod nóg. Nie tylko emocjonalnie, dosłownie zaczęłam zarabiać mniej, jakby energia po prostu odpłynęła. Czy ktoś ma podobne odczucia? Chodzi mi o to czy Wenus w II domu naprawdę tak wiąże miłość z zasobami, czy to może u mnie po prostu zbieżność?
@Majka.ka To, co opisujesz, jest dość klasycznym przejawem tej pozycji. Ale chciałam zapytać - czy masz może inne planety w tym domu, albo Wenus jest tam sama? Bo sam fakt, że Wenus siedzi w II, to jedno, ale aspekty do niej mogą kompletnie zmieniać obraz. Znam osoby z tą samą pozycją, u których miłość była raczej przyczyną wydawania zasobów, a nie ich dopływu.
@Anahata Przepraszam że wchodzę z takim pytaniem, ale jak to w ogóle działa mechanicznie? Rozumiem, że II dom to zasoby, Wenus to miłość, ale czy astrologia mówi coś konkretnego o tym, w jaki sposób ta planeta \'działa\' w danym domu? Bo brzmi to dla mnie trochę jak mówienie że jeśli mam słońce w domu jedzenia to lubię jeść.
@Majka.ka Wenus w Byku w II domu to podwójne wzmocnienie, bo Byk jest naturalnym władcą II domu i Wenus władcą Byka. Ale powiem szczerze - takie pozycje mogą działać dwuznacznie. Stabilność staje się priorytetem do tego stopnia, że człowiek może trzymać się związku ze względu na poczucie bezpieczeństwa materialnego, nawet jeśli emocjonalnie już go nie ma. Majka.ka, czy zastanawiałaś się czy Twoja strata energii po rozstaniu to był realny wpływ gwiazd czy może po prostu silna potrzeba stabilności, którą stworzyłaś sobie w głowie?
@Heniek59 Właśnie to mnie zawsze zastanawia. Moja przyjaciółka ma chyba podobną pozycję i ona dosłownie mówi że kiedy jest zakochana to kwitnie, a jak jest sama to jakby więdnie. Ale nie wiem czy to astrologia czy po prostu taka osobowość. Jak to odróżnić?
@Sabinka70 Wenus w Byku w II to naprawdę ciekawa konfiguracja. Ale wracając do Twojego pytania - mówiłam o znajomych z Wenus w II w Strzelecu albo Bliźniętach. Tam miłość miała taki charakter... ekspansywny, pochłaniający środki. Podróże dla ukochanej osoby, prezenty, inwestowanie w relację dosłownie finansowo. Znak naprawdę zmienia narrację. Byk daje inne podejście - bardziej tu chodzi o budowanie czegoś razem, o wspólną ziemię pod nogami.
@Anahata Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że gdzieś gubi się wątek z opisu tematu - o tej enigmatycznej czułości, która zmienia miejsca w życiu. Chodzi chyba o coś głębszego niż tylko finanse? Że miłość jako zasób to nie tylko pieniądze, ale też energia życiowa, pewność siebie, poczucie że się jest \'napełnionym\'. Czy ktoś doświadczył tego, że związek dawał taki rodzaj zasobu - niekoniecznie materialny?
@Romcia03 Ja tak. Nie wiem co mam w horoskopie, ale wiem że odkąd jestem z moim partnerem, mam energię do działania, do pracy, do wszystkiego. Jakby sama miłość była zasobem. Nie wiem czy to ma cokolwiek wspólnego z II domem, ale to, co Romcia03 napisała, bardzo do mnie trafia.
@Walentyna_K Sorki że się wtrącam, bo nie za bardzo znam się na astrologii, ale jak słucham tej rozmowy to zastanawiam się - czy można w ogóle sprawdzić w jakimś programie co się ma w tym II domu? Chciałabym wiedzieć czy mam tam cokolwiek, bo to co opisujecie brzmi jakby było pisane o mnie.
Wracając do sedna - mnie interesuje to, co Heniek59 powiedział o trzymaniu się związku dla stabilności. Czy to nie jest właśnie pułapka tej pozycji? Że Wenus w II może sprawiać, że człowiek myli miłość z bezpieczeństwem? I wtedy trudno ocenić czy to naprawdę uczucie, czy potrzeba zasobu.
Nie powiedziałabym fałszywa. W tradycyjnych kulturach słowiańskich nie rozdzielano tak ostro miłości od wspólnego domu, ziemi, zasobów. Kochać kogoś znaczyło budować z nim coś trwałego - i to było jedno. Może Wenus w II po prostu wyraża archaiczną, głębszą formę miłości, gdzie uczucie i byt materialny są nierozłączne?
Oo Goplana to ciekawe co piszesz! Ale mam pytanko - jak sie ma taka pozycja do nowych zwiazków? Znaczy czy jesli ktos ma Wenuse w II to znaczy ze powinien szukac partnera który da mu stabilnosc finansową, czy raczej kogos z kim te zasoby bedzie budowal? Bo to chyba roznica.
Hej, ja nie znam się za bardzo na tym, ale mam pytanie. Czytałam kiedyś że Wenus to nie tylko miłość romantyczna ale też miłość do siebie. Czy Wenus w II domu mogłoby też znaczyć że swoja własna wartość mierzysz przez to co posiadasz? Albo że żeby się dobrze czuć musisz 'mieć' a nie 'być'? Nie wiem czy to ma sens w astrologii.
Właśnie to jest sedno pytania, które zadajesz. Czy to wzorzec z mapy, czy wzorzec z dzieciństwa? Astrologia nie zastąpi ci psychologii, ale może być lustrem. Wenus w II w Byku może wzmacniać ten lęk, ale nie tworzy go z niczego. Powiedz mi - czy to poczucie wartości przez bycie z kimś było z tobą od zawsze, czy pojawiło się przy konkretnym człowieku?
Słucham i mam wrażenie że dotknęłyście czegoś kluczowego. Właśnie o to chodzi mi z tą 'enigmatyczną czułością z opisu tematu'. Że Wenus w II to nie jest tylko pytanie o finanse albo bezpieczeństwo, ale o to, skąd w ogóle bierzemy poczucie własnej wartości. Czy miłość do kogoś innego może być zasobem tożsamości? Bo to brzmi jakby człowiek robił ze związku coś w rodzaju... konta w banku dla swojego ego.
Mam pytanie do Rasphul albo Heniek - czy jak ktoś MA taką pozycję to znaczy, że zawsze będzie miał ten problem z wartością przez posiadanie? Czy można jakoś... przepracować to w sobie? Bo moja przyjaciółka o której wcześniej mówiłam, ona wydaje się tego nieświadoma zupełnie.
Myślę o tym co mówi Anahata i przychodzi mi do głowy coś zupełnie innego. W tradycji słowiańskiej mówiono o 'żywej duszy miejsca' - że pewne miejsca przechowują uczucia tych, którzy tam kochali. Czy Wenus w II nie jest czymś podobnym? Że człowiek staje się niejako miejscem, które przechowuje wartość miłości? Nie wiem czy to astrologia, ale symbolicznie to trafne.
Kocanka, właśnie tak to czułam. Że ta pustka po rozstaniu była bardzo fizyczna. Nie tylko smutek, ale jakby coś zabrali ze środka domu. Jakby meble były, ściany były, ale nie ma ciepła. I teraz zastanawiam sie czy to dlatego że tak naprawde kochałam czy dlatego że bałam się bycia sama z tym pustym miejscem...
Majka to jest bardzo smutne co piszesz ale tez bardzo prawdziwe. Ja mam pytanie bo mi sie to wszystko miesza - czy ta 'pustka' to jest coś złego w tej pozycji? Czy to znaczy ze Wenus w II to jakis trudny układ? Bo slucham tej rozmowy i momentami brzmi jak wyrok.
Słuchajcie, ale wróćmy do tytułu tematu na chwilę - czy miłość jest źródłem zasobów. Bo rozmawiamy już dużo o pustce i stracie, a mało o tej drugiej stronie. Czy ktoś ma doświadczenie kiedy związek naprawdę był źródłem zasobów? Nie tylko emocjonalnych, ale konkretnie - że coś zbudowałeś lub zbudowałaś razem z kimś?
Ja właśnie o tym pisałam wcześniej. Odkąd jestem z partnerem to naprawdę mam więcej energii, więcej pomysłów, założyłam własną działalność. Nie wiem czy to astrologia, ale miłość dosłownie otworzyła mi jakieś zasoby. Może to właśnie to?
Sprawdziłam w końcu to astro.com co Polelum podpowiedział. Mam Wenus w III domu, nie w II. Ale słucham tej rozmowy i myślę - może każdy dom to jakiś inny zasób? Że Wenus w III to miłość jako zasób komunikacji albo coś? Przepraszam że pytam głupie rzeczy ale naprawdę zaczyna mnie to ciekawić.
Czytam tę rozmowę od początku i zastanawiam się nad jednym. Wszyscy zakładacie, że ta pozycja coś 'robi' z człowiekiem. Ale co jeśli to jest po prostu post hoc - masz Wenus w II, słyszysz opis, i dopasowujesz swoje doświadczenia do opisu? Nie mówię że astrologia jest bez sensu, ale to pytanie mnie nie opuszcza.
@Anahata Ale właśnie chcę wrócić do tego co Majka pisała o pustce - że była fizyczna, że jakby meble zostały ale ciepło zniknęło. To zdanie chodzi za mną. Majka, czy ta pustka przychodziła też w miejscach poza domem? Czy to było związane z konkretną przestrzenią, czy z tobą gdziekolwiek byłaś?
@Romcia03 Romcia, to ciekawe pytanie bo nie myslałam o tym tak. Chyba jednak ze mna. Bo pamiętam że byłam u znajomych i też coś było nie tak. Jakby mnie tam nie było w środku, tylko ciało siedziało przy stole. Może to nie dom, może to ja jestem tym pojemnikiem o którym Goplana mówiła? Że ja jestem tym miejscem które przechowuje uczucia.
@Majka.ka Majka, dokładnie tak to czuję. I wiesz co - w podaniach słowiańskich jest takie pojęcie \'przytulisko\', nie tylko miejsce ale i człowiek który staje się domem dla innych. Taka osoba kiedy kocha, naprawdę staje się czyimś miejscem na ziemi. I kiedy ta relacja odchodzi, pustoszeje jak opuszczona chata. To nie jest słabość, to szczególny rodzaj obecności.
Słucham was wszystkich i mam wrażenie że astrologia jest znacznie bardziej złożona niż myślałam. Ja ciągle mam to pytanie w głowie - czy jak mam Wenus w III to ta zasada o 'naczyniach połączonych' też mnie dotyczy? Czy to jest specyficzne tylko dla II domu?
