Mam siódmy dom pusty i zastanawiam się od dawna czy to znaczy, że zwiążki po prostu nie są moją priorytetem. Czytałam że pusty dom to nie brak energii, ale że nie ma tam planety która by "poganiała" człowieka w tym kierunku. U mnie jest tak że związki mam, ale jakby mimochodem, bez tego pędu który widzę u innych. Czy ktoś ma podobnie?
Też mam pusty siódmy i zawsze się zastanawiałam czy to przez to właśnie tak ciężko mi utrzymać cokolwiek dłużej. Ale serio, jak ten pusty dom działa? Bo różne rzeczy czytałam i nie wiem co jest prawdą.
Pytanie z mojej strony - czy ten "pusty dom" to w ogóle coś znaczy astrologicznie, czy to trochę tak jak horoskopy w gazetach, że można dopasować do każdego? Bo brzmi jak dość ogólna teoria.
Ja mam w siódmym Wenus i powiem szczerze że związki to dla mnie absolutna pierwsza rzecz, cały czas o tym myślę, ciągle chcę być z kimś. Więc może faktycznie ta planeta robi różnicę? Chociaż nie wiem, może po prostu taka jestem.
A mnie zastanawia jedno - jak wy sprawdzacie co macie w tym siódmym domku? Ja próbowałam jakis kalkulator w necie ale tam bylo tyle pozycji ze nie wiedziałam na co patrzec. Jest jakas prosta strona gdzie to zobaczyc?
Wracając do tematu - pusty dom nie znaczy że obszar jest "wyłączony". Znaczy że nim rządzi znak na kuspidzie i jego władca. Więc żeby naprawdę ocenić siódmy dom, trzeba patrzeć gdzie w wykresie jest planeta rządząca tym znakiem. Jeśli np. na kuspidzie siódmego jest Baran, to Mars jest władcą tego domu i jego pozycja mówi ci o twoich związkach.
Ale czy jest możliwe że ktoś z pełnym siódmym domem też nie przykłada wagi do związków? Bo znam jedną osobę i ma tam chyba trzy planety a jest totalnie sama z wyboru. To podważa tę teorię nie?
No właśnie, a co z Ateną w siódmym domu? Bo słyszałam że asteroidy też mają znaczenie i zastanawiam się czy Atena mówi tam coś o tym jak myślimy o partnerstwie, czy może raczej o intelektualnym podejściu do relacji.
Dobra ale wracając do pytania z tytułu - czy ktoś z pustym siódmym naprawdę czuje że związki są dla niego mniej ważne? Bo mnie to interesuje praktycznie, nie teoretycznie. Sama mam pusty siódmy i od zawsze wolę być sama niż w kiepskim związku, ale nie wiem czy to astrologia czy charakter.
A to jest właśnie ciekawe pytanie, Lidzia54 zadała je tak konkretnie. Jak w ogóle odróżnić co wynika z horoskopu a co z wychowania i doświadczeń życiowych? Bo może ta osoba z pustym siódmym po prostu miała kilka złych relacji i to ją ukształtowało, nie planety.
Moim zdaniem horoskop to coś w rodzaju mapy terenu - pokazuje predyspozycje, ale nie wyrok. Pusty siódmy dom to nie znaczy że będziesz sam/sama całe życie ani że nie zależy ci na ludziach. Znaczy raczej że ta sfera nie jest twoim głównym motorem napędowym i nie szukasz partnera z paniki czy przymusu. Przynajmniej tak to u siebie czuję.
Dobra, to mi trochę rozjaśnia sytuację. Ale mam jeszcze jedno pytanie do Faddi - mówiłeś wcześniej że władca kuspidy działa inaczej niż planeta bezpośrednio w domu. Jak to sprawdzić w praktyce? Tzn. czy po prostu patrzę gdzie jest ta planeta i tyle, czy to jest bardziej skomplikowane?
Sprawdziłam na astro.com jak mówiła Konwalia i faktycznie coś zobaczyłam! Mam na kuspidzie siodmego domu Wagę i podobno Wenus jest Władcą Wagi, a moja Wenus jest w Trzecim domu. Co to w ogole znaczy ze Wenus jest w Trzecim domu a nie Siodmym? Czy to jest dobrze czy zle?
Dobra ale wracam do tej Ateny bo nikt mi do końca nie odpowiedział. Jurek mówił o różnicy między Merkurym a Ateną, ale moje pytanie jest bardziej konkretne - czy jeśli ktoś ma Atenę w dobrym aspekcie do czegoś w siódmym domu, to może to mówić o tym jak podchodzi DO partnerstwa analitycznie? Czy to w ogóle ma sens astrologicznie?
@Jurek02 Okej ale serio, odchodzimy od tematu. Pytałam konkretnie - czy wy z pustym siódmym domem CZUJECIE że związki są dla was mniej ważne? Bo ja tak czuję i chciałam wiedzieć czy to tylko ja czy to jest jakiś wzorzec. Jurek, Faddi, Konwalia - wy macie jakieś doświadczenie z takim pytaniem?
@Lidzia54 Mam pusty siódmy i powiem szczerze - nie tyle że mi na związkach nie zależy, ale nigdy nie byłam typem co \'potrzebuje\' kogoś żeby sie dobrze czuć. Zawsze uważałam ze najpierw ja, a związek to coś co wzbogaca życie a nie uzupełnia dziury. Nie wiem czy to horoskop czy wychowanie, ale mówię jak jest.
@Konwalia To co Konwalia mówi jest bardzo spójne z tym co wcześniej pisała. Ale właśnie to mnie pyta - jak oddzielić co jest \'z horoskopu\' a co jest np. z modelu relacji który wyniosłaś z domu? Rodzice mieli dobry związek? Bo to też mogłoby tłumaczyć takie podejście.
@Obserwatorka Bardzo dziękuję za ten wątek, nauczyłem się tu naprawdę mnóstwa rzeczy których nie wiedziałem! Chciałem zapytać - czy z pustym siódmym domem mogą się mimo to pojawiać okresy w życiu kiedy nagle związki stają się ważniejsze? Coś jakby tranzyt planety przez ten dom?
Słucham tego wszystkiego i mam wrażenie, że za każdym razem jak coś nie pasuje do teorii, to zawsze jest jakieś 'ale' - tranzyt, aspekt, władca w innym miejscu. To nie sprawia że cała ta interpretacja jest niepodważalna? Bo zawsze można znaleźć wytłumaczenie.
Nie do konca sie zgadzam z tym co mówi Czeremcha i Polelum. Astrologia to nie jest system zero-jedynkowy, tak samo jak psychologia - nie mówi 'BĘDZIESZ taki i taki', tylko opisuje tendencje. Czy to znaczy że jest nieprawdziwa? Chyba raczej że jest opisem prawdopodobieństwa, nie wyroku.
Mogę się dołączyć do tematu? Bo ja mam trochę inną sytuację - mam w siódmym Marsa i Saturna razem i to jest straszne. Ciągnie mnie do związków ale jednocześnie się boję i oddalam ludzi. Przeczytałam że to typowe dla Saturna w siódmym. Ale czy ktoś z was miał podobnie i czy to w ogóle da się przełamać czy to tak jest i już?
No i widzicie - Sandra ma pełny siódmy i też ma problemy z relacjami, tylko inne niż ja z pustym. To chyba odpowiada na moje pytanie z tytułu - pusty siódmy to nie problem i pełny siódmy to nie raj. Po prostu różne energie, różne wyzwania. Chociaż dalej nie wiem do końca skąd u mnie to poczucie że mogę żyć bez związku i jest mi z tym dobrze.
Obserwatorka porusza ważną kwestię i ja też się nad tym zastanawiałam. Ale właśnie - astrologia może opisywać wzorzec, a nie jego przyczyne. Może Saturn w siódmym mówi 'masz tu blokade' ale skąd ta blokada pochodzi to juz inne pytanie. Horoskop nie jest diagnozą psychologiczną.
to jest chyba najrozsądniejsze zdanie w tym wątku. W tradycji hellenistycznej Saturn w siódmym był rzeczywiście uważany za trudny, ale opisywano to raczej jako 'późne zawieranie związków' albo 'partnerzy poważni lub starsi', nie jako blokadę psychologiczną. To nowsza, psychologiczna astrologia nakłada ten język.
No ale to właśnie jest problem który widzę. Jak system może mieć dwie zupełnie różne szkoły interpretacji tej samej pozycji i obie twierdzą że mają rację, to jak ktokolwiek ma wiedzieć co naprawdę 'mówi' jego horoskop?
Hej, trochę odpłynęliśmy - bo wróćmy do Lidzi i jej pytania o ten pusty siódmy dom. Bo ja też mam pusty siódmy i szczerze mówiąc nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, że to może mówić coś o tym jak podchodzę do związków. Zawsze myślałam że po prostu mam pecha.
Dziękuję wszystkim za tę dyskusję, naprawdę dużo tu się wyjaśniło! Mam jeszcze jedno pytanie do Jerzego i Faddi - czy ta różnica między interpretacją hellenistyczną a psychologiczną dotyczy też asteroid, takich jak ta Atena o której mówiono wcześniej? Bo Atena to chyba nowszy temat w astrologii?
