Nie, to nie jest takie czarno-białe i troche się nie zgadzam z tym co sugeruje Swarog. Silny Uran nie wyklucza trwałego związku, tylko zmienia jego formę. Kasjopeo, w jakim domu masz Wenus? Bo to mocno zmienia odczyt.
Wenus w szóstym z aspektem Urana to bardzo konkretna kombinacja. Szósty dom to codzienność, rutyna, obowiązki, a Uran to wszystko rozsadza. Możliwe że właśnie ta codzienna przyziemność związku cię dusi, nie sam partner. Czy jak myślisz o związku to wyobrażasz sobie go jako codzienność, czy raczej jako coś osobnego od życia codziennego?
To jest bardzo ciekawe pytanie bo ja nigdy tak nie myślałem o Wenus przez pryzmat domu, zawsze patrzyłem tylko na aspekty. Czy ten dom szósty to coś specyficznego w kontekście miłości, czy generalnie trudnego??
Kasjopeo, wracam do tego co powiedziałaś wcześniej o tym spokojnym partnerze. Mówisz że wytrzymałaś pół roku i sama uciekłaś bo było duszno. Ale zastanawiam się, czy duszność była od niego, od jego osobowości, czy od tego że związek stał się zbyt przewidywalny i rutynowy? To ważna różnica.
To brzmi jakby Uran dosłownie sabotował tę sytuację, jakby coś wewnętrznego mówiło: to za spokojne, znajdź wyjście. mam pytanie do Eremitki, czy jest jakiś tranzyt który może tymczasowo uśpić ten impuls? Tzn. jakiś moment gdy Wenus-Uran daje człowiekowi chwilę wytchnienia od tej potrzeby nowości?
Hej ale jak długo trwa taki tranzyt Saturna? Bo z tego co się orientuję to wolno chodzi,więc może to być dobry czy zły kilka lat?
No i właśnie, Saturn daje ten ciężki moment ale potem odpuszcza. Natomiast chce dorzucić jedną rzecz bo mi chodzi po głowie. Mówiliśmy dużo o tym aspekcie jako problemie, ale ja znam osoby z Wenus-Uranem które są w związkach otwartych i dla nich ten aspekt jest poprostu naturalny, żadna walka z sobą. Może kwestia nie jest czy trwały związek ale jakiego rodzaju.
Dobra ale ja szczerze nie chcę związku otwartego, to nie jest dla mnie. Więc co wtedy? Czy Wenus-Uran da się jakoś przeżywać inaczej niż przez ucieczkę albo przez rozchwianie?
To jest właśnie sedno tej rozmowy i chyba najtrudniejsze pytanie. Powiem tak, ten aspekt naprawdę dobrze funkcjonuje w związkach gdzie jest duża przestrzeń, ale to nie musi oznaczać otwartości w sensie seksualnym. To może być para ktora ma oddzielne zainteresowania, oddzielnych przyjaciół, może nawet oddzielne domy i spotyka się kiedy oboje chcą. Niespodzianki nie muszą być w osobach trzecich, mogą być w samej strukturze relacji. 🙁
Eremitko, to pytanie o oddzielne domy mnie na prawdę nie opuszcza. Czy horoskop pokazuje taką skłonność wprost, jakiś konkretny wskaźnik, czy to raczej wniosek z kilku rzeczy naraz? Bo chciałabym wiedzieć jak to czytać u siebie.
No właśnie, kwadrat mam. I to chyba odpowiada temu co czuję bo to nie jest tak że spokojnie sobie wybieram wolność, tylko jakoś gwałtownie z tego uciekam i potem żałuję. Czy da się nauczyć rozpoznawać ten moment zanim się ucieknie?
to jest bardzo dobre pytanie i myslę że kluczowe. Wydaje mi się że można, ale to jest praca bardziej psychologiczna niż astrologiczna. Astrologia mówi ci czemu, ale nie zatrzyma nogi w połowie kroku. Czy ty w tamtych momentach czułaś jakiś fizyczny niepokój, cos konkretnego, czy to raczej myśl która przychodziła?
Swarog ma rację że to może być u każdego, ale skala i częstotliwość u osób z silnym Uranem są naprawdę inne. Widziałam to w wielu horoskopach i rozmowach. To nie jest tak że aspekt wszystko tłumaczy, ale jest czynnikiem który wyraźnie wzmacnia tę tendencję.
Słuchajcie, ja wejdę z trochę innej strony. Mam w numerologii szóstkę życiową i przez długi czas miałam podobny problem ze związkami, ta sama ucieczka przed rutyną. Dopiero jak to zestawiłam z moim horoskopem zobaczyłam że to naprawdę wielowarstwowe. Czy ktoś tu kiedyś porównywał swój układ Wenus-Uran z numerologią? Ciekawi mnie czy się to zazębia
Bardzo dziękuję wszystkim za tę rozmowę, naprawdę wiele sie dowiedziałem. Ale mam jeszcze jedno pytanie, co z drugą osobą w związku? Znaczy, czy partner z jakimś konkretnym aspektem albo znakiem lepiej znosi Wenus-Uran? Czy jest jakaś kompatybilna kombinacja??
Wenus w Byku z kwadratem do Urana, to jest naprawdę konkretna historia. Byk przy Wenus chce stabilności, bezpieczeństwa, ciepłego domu. Uran to wszystko rozsadza. To jest wewnętrzny konflikt, część ciebie bardzo chce tego co stały partner może dać, a druga część natychmiast ucieka kiedy to dostaje. To nie jest sprzeczność którą możesz po prostu wyłączyć.
No tak. Dokładnie tak to wygląda od środka. Chcę spokoju,dostaję spokój i zaczynam go niszczyć. To trochę smutne jak to tak nazwałaś wprost. Czy to znaczy że zawsze tak będzie?
i to jest paradoks Wenus w Byku z kwadratem Urana. Byk dąży do tej bliskości i bezpieczeństwa ale jak już je ma, Uran zaczyna dusić. Jakby cel był w drodze, a nie w dotarciu. Czy to wychodzi też w innych obszarach życia, na przykład w pracy albo w domu?
ale to ciekawe, bo jakby Uran lubił nieprzewidywalność, to powinnaś się przy tym człowieku czuć dobrze, nie? A wyszło odwrotnie. Czy to może znaczy że szukasz nieprzewidywalności samego uczucia, a nie partnera?
Przepraszam ze wejdę z głupim pytaniem, ale czy można gdzies sprawdzić czy wogóle ma się ten aspekt w mapie? Bo czytam i czytam i zaczynam się zastanawiać czy to nie opisuje troche mnie też. Gdzie można to zweryfikować?
A skoro jesteśmy przy tym pytaniu Kasjopei, czy to naprawdę zawsze tak będzie, to chciałem się zapytać Eremitki o coś konkretnego. Czy te aspekty z czasem miękną? Słyszałem że po pewnym wieku człowiek inaczej przeżywa mapę że planety jak Saturn dojrzewają. Czy z Uranem jest podobnie?
To co Eremitka napisała o Uranie który nie mięknie jak Saturn... to mnie uderzyło. Bo Saturn rozumiem, on cię boli i w końcu uczysz się lekcji. Ale Uran ma działać przez całe życie przez te nagłe przebłyski? To brzmi jak coś z czym po prostu trzeba żyć, nie da się tego przepracować do końca?
Słuchajcie ale czy wy nie przesadzacie z tym szufladkowaniem? Każdy człowiek potrzebuje żeby związek się rozwijał, to nie jest zaden Uran. Jakaś para ktora siedzi w domu i nie rozmawia po dziesięciu latach razem to zwykły problem komunikacyjny, nie aspekt w mapie.
No właśnie, a ja mam pytanie do Kasjopei, bo cały czas kręcimy się wokół tego samego punktu. Czy ten niepokój pojawia się zanim coś złego się wydarzy, czy może on sam w sobie zaczyna tworzyć problemy? Bo to ważne rozróżnienie, czy to sygnał czy może przyczyna.
Ech, to co właśnie napisałaś jest naprawdę ważne. Bo jeśli niepokój generuje problemy, a nie tylko na nie reaguje, to może chodzi o to żeby nauczyć się go rozpoznawać zanim zacznie działać destrukcyjnie. Czy miałaś kiedy moment w związku że go złapałaś wcześniej i udało ci się inaczej z tym postąpić?
Z każdym postem rozumiem coraz więcej, choć pytań mi wcale nie ubywa. Mam jedno do Eremitki lub Dalii, bo nie mogę tego ogarnąć. Skoro trygnon to wersja bez napięcia, a kwadrarat to wersja z napięciem, to czy ktoś z trygonem może w ogóle rozumieć co przeżywa ktoś z kwadratem? Czy to są tak różne doświadczenia?
To mam pytanie bo mnie nurtuje od dłuższego czasu. A opozycja Wenus-Uran to co? Pośrodku między trygonem a kwadratem, czy jeszcze cos innego??
