@Lidzia03 Heniek i Lidzia trafili w bardzo istotny punkt. Tak - osoba z kwadratem Wenus-Saturn w natalu nosi ten konflikt w sobie i bardzo często wybiera partnerów, którzy go ucieleśniają. Albo wybiera Saturna na zewnątrz, bo własna Wenus jest stłumiona. Albo odwrotnie - gra Saturna wobec innych, bo wewnętrzna Wenus jest zablokowana. W synastrii ten aspekt nakłada się wtedy na coś, co i tak już trwa wewnętrznie. I to jest chyba najtrudniejszy wariant.
@Saturnina Saturnina, a czy widziałaś kiedyś taką sytuację, gdzie obie osoby mają kwadrat Wenus-Saturn w natalu i jeszcze jest między nimi ta synastryczna kwadratura? Bo zastanawiam się, czy wtedy napięcie jest po prostu sumą, czy raczej tworzy się coś zupełnie innego - takie wzajemne rozpoznanie bólu, które paradoksalnie mogłoby działać scalająco, a nie tylko destrukcyjnie?
@Anahata Anahata, widziałam takie konfiguracje i to jest naprawdę osobna kategoria. Kiedy oboje mają kwadrat w natalu i jeszcze synastryczny - to nie jest prosta suma. Mam wrażenie, że napięcie jakby się zamknie w pętli. Każde z nich przynosi swój wewnętrzny konflikt Wenus-Saturn, a relacja staje się miejscem, gdzie te konflikty grają na siebie nawzajem. Ale właśnie - czy to musi być podwójnie destrukcyjne, czy może też podwójnie przebudzające? Nie mam jednej odpowiedzi.
@Saturnina To brzmi jak sytuacja bez wyjścia. Jeśli oboje są sparaliżowani tym samym mechanizmem, to kto inicjuje zmianę? Bo jeśli Saturn u obojga blokuje Wenus, to kto w tej relacji w ogóle się otwiera jako pierwszy?
Chcę wrócić do pytania Henieka, bo Saturnina zarysowała ten wątek, ale mi czegoś brakuje. Jeśli ktoś ma kwadrat Wenus-Saturn w natalu i gra obie role jednocześnie - to co konkretnie czuje jako Wenus, a co jako Saturn? Czy to jest wewnętrzny dialog, który można w ogóle uchwycić, czy raczej działa całkowicie nieświadomie?
Saturnina, a czy to hamowanie Saturna jest zawsze negatywne? Pytam, bo w różnych opisach horoskopów Saturn bywa przedstawiany też jako ten, który nadaje głębię i powagę uczuciom. Czy kwadrat nie może działać w tę stronę - że Wenus dzięki Saturnowi dojrzewa, a nie tylko jest tłumiona?
Czyli kwadrat kontra trygon w synastrii - to raczej kwestia tempa i kosztu, a nie kierunku? Oboje uczą czegoś podobnego, ale kwadrat po prostu drożej? Bo jeśli tak, to mam pytanie do osób, które mają doświadczenie z oboma - czy para z trygiem Wenus-Saturn faktycznie przeżywa głęboką relację, czy raczej spokojną, ale pozbawioną tej intensywności?
Słuchajcie, ten wątek z potrzebowaniem napięcia jest bardzo mocny. Bo ja to samo czuję i zawsze myślałam, że to romantyczna intensywność. A teraz nie wiem, czy to nie jest po prostu uzależnienie od dyskomfortu. Czy astrologia w ogóle rozróżnia między tymi dwoma rzeczami?
Mam pytanie, może trochę z boku, ale ciekawi mnie jedno. Czy jest jakaś planeta, której tranzyt mógłby tymczasowo złagodzić ten kwadrat Wenus-Saturn w synastrii? Tak jak w numerologii czasem mamy rok osobisty, który łagodzi karmiczne napięcia. Czy coś podobnego działa w astrologii?
Saturnina, a czy ty widzisz w praktyce, że pary z kwadratem Wenus-Saturn korzystają z takich okien tranzytowych? Czy raczej tego nie zauważają, bo nie śledzą astrologii?
Dobra, ale tu wchodzi stary problem. Czy nie jest tak, że ludzie 'dopasowują' swoje wspomnienia do mapy? Czyli idą na te wakacje, przeżywają coś dobrego, a potem sprawdzają tranzyt i mówią 'no tak, Jowisz'. Gdyby tranzyt był inny, to znaleźliby inne wytłumaczenie. To nie jest zarzut pod adresem astrologii jako takiej - to jest pytanie o metodę weryfikacji.
No dobra, Ismer, rozumiem ten argument o systemie symbolicznym. Ale mam do tego jedno 'ale'. Jeśli system jest symboliczny, to co sprawia, że jeden symbol jest trafniejszy od drugiego? Bo jeśli mogę dowolnie interpretować Jowisza jako 'rozluźnienie', to równie dobrze mogę powiedzieć, że to był po prostu urlop i zmiana scenerii. Gdzie jest granica między użyteczną metaforą a po prostu naszą potrzebą porządkowania?
Poczekajcie, bo chcę wrócić do tego, co Saturnina mówiła o wewnętrznym dialogu 'chcę' kontra 'nie powinienem'. Bo ja słyszę w tym coś bardzo konkretnego. Czy w synastrii ten dialog dzieje się wtedy wewnątrz każdej z osób z osobna, czy raczej jedna osoba jest tym 'chcę', a druga tym 'nie powinienem'? Bo to by zupełnie zmieniało dynamikę.
Czyli ta osoba z Saturnem może przez lata myśleć, że jest w porządku, a ta z Wenus nosi w sobie całe to napięcie? I żadne z nich nie wie dokładnie, skąd ono przychodzi?
Chcę tu dołożyć coś od siebie, bo pracuję z ludźmi przy czakrach i widzę to w innym wymiarze, ale zbieżnym. Czakra serca kontra czakra podstawy - to jest dokładnie ta sama dynamika. Wenus chce otwierać, Saturn zakorzenia i ogranicza. Pytanie, które mi się tu nasuwa: czy para z tym kwadratem kiedykolwiek rozmawiała o tym wprost? Czy w ogóle mają wspólny język na to napięcie?
Mam notatki z kilku układów synastrii, które analizowałem dla znajomych, i widzę tam pewien wzorzec. Pary z kwadratem Wenus-Saturn rzadziej mówią o sobie nawzajem 'on mnie rozumie' albo 'ona mnie rozumie', a częściej 'on na mnie liczy' albo 'ona na mnie polega'. To chyba nie jest przypadek, co? Czy ten aspekt przesuwa ciężar ze zrozumienia na odpowiedzialność?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i zastanawiam się nad jednym. Mówicie o Wenus i Saturnie jak o czymś stałym między dwiema osobami. Ale w numerologii mamy cykl liczbowy, który zmienia się co rok i może przestawiać akcenty. Czy w astrologii jest coś podobnego - że ten kwadrat Wenus-Saturn nie jest zawsze jednakowo napięty, że w pewnych latach para jakby wchodzi w inną fazę tego samego aspektu?
