Zaczelam ostatnio analizować swoją progresje i wychodzi mi,że Uran powoli wchodzi w osmy dom. Czytałam różne interpretacje ale chcę się dowiedzieć, czy wy też kojarzycie to przejście z wychodzeniem na wierzch różnych tajemnic - zarówno własnych jak i cudzych. zastanawiam się, bo w moim przypadku pojawily sie pewne sprawy rodzinne, o których nie miałam pojecia, a tu proszę, nagle wszystko wypłynęło. Czy ktoś miał cos podobnego?
No nie wiem, ósmy dom to w ogole mocny rejon do takich rzeczy - smierc, dziedzictwo ukryte sprawy, seksualność. jak wchodzi tam Uran progresywny to rzeczy, które były zakopane nagle się ruszają. Ale ciekawi mnie jedno - mówisz o tajemnicach rodzinnych czy to były tajemnice innych ludzi które po prostu trafily do ciebie, czy raczej coś twojego własnego co chcialas ukryć nagle wyszlo?
Dodam od siebie - Uran w osmym w progresji to nie jest coś, co zawsze oznacza \"demaskację\". Czasem to poprostu gwałtowna zmiana w sprawach finansowych partnera albo nagły spadek. Nie każdy ma od razu jakies wielkie tajemnice, które musąz wyjść. Lubomila, kiedy dokładnie ta progresja zaczęła sie u ciebie? Bo orb ma tutaj niemałe znaczenie
No właśnie chciałem zapytac - bo czytałem że ósmy dom to nie tylko nasze tajemnice, ale wogóle zasoby wspolne rzeczy łączone z partnerem. Więc może Uran tam nie \"demaskuje\" konkretnie nas, ale w ogóle wszystko co bylo schwane w tych relacjach? Ile czasu zwykle trwa taike przejscie bo zaczynam sie zastanawiać nad swoja mapa.
O rany przepraszamże może glupie pytanie, ale jak to jest z tą progresją wtórną a Uranem - bo Uran to planeta zewnętrzna i powolna. Czy jej progresja wogole ma dużo znaczenia? Slyszalam, że dla wolnych planet bardziej liczy się tranzyt niz progresja. Ktoś może to wytlumaczyc?
Ech hej jestem tu troche z boku bo bardziej interesuje sie innymi sprawami, ale to mnie ciągnie. Chce zaptac wprost - czy mówicie że ukłd panet sprawia, że nasze sekrety muszą wyjsc? Bo to brzmi jakby astrologia zakładała, że nie mamy zadnej kontroli nad tym, co ujawniamy chyba że rozumiecie to bardziej jako \"sprzyjajace okolicznosci\", a nie przymus?
Dodam jeszcze jeden wymiar do tej rozmowy - Uarn w ósmym to tez wstrząs dotyczący tego, co sami przed soba ukrywamy. Nie chodzi tylko o sekrety wobec innych ludzi. Sama miałam raz mocny tranzyt Urana przez ósmy i nagle zaczęłam sobie uswiadamiac rzeczy, które latami wypierałam. Nie wiem czy to akurat pasuje do progresji, ale podejrzewam że mechanizm jest podobny.
Zerkam na tę rozmowę i mam podobne skojarzenia. Miałem okres kiedy w moim życiu nagle wyszły na jaw pewe rzeczy dotyczace rodziny - dosłownie z dnia na dzień. wteyd nie patrzyłem na to od strony astrologicznej, ale teraz po tym co czytam tu zaczynam się zastanawiać co wtedy robiły planety. Czy jest jakiś sposób zeby sprawdzić to retrospektywnie? 🙁
A czy ktoś wie, czy do tego wszystkiego liczy się tylko Uran progresywny, czy też tranzyt Urana przez ósmy dom to jest ta sama jakosciowo sprawa? Bo jesli dobrze rozumiem - progresja i tranzyt to dwie rozne techniki i moga mówić cos innego?
Mam wrazenie że ten watek zakłada że ujawnianie tajemnic to coś zlego albo trudnego. A może Uran w ósmym to właśnie szansa zeby się uwolnić od tych rzeczy, które nosimy skryte? Pytam, bo chyba nie zawsze chowanie czegoś służy nam dobrze - i może wasnie ten Uran to taki kosmiczny impuls do oczyszczenia?
To co Ametystka napisała - o tym dopuszczaniu do glosu - jest bardzo bliskie temu, co ja probowallam opisać kilka postów wyżej. Miałam wrażenie, że to nie było tak, że ktoś mi coś ujawnił. Raczej przestałam sama sobie blokować pewne myśli. Trudno to wytlumaczyc inaczej niż przez własne doświadczenie.
Oj tam Dorzuce swojje trzy grosze w srodek rozmowy, ale mam konkretne pytanie. Skad w ogole wiedziec że Uran w progresji jest w osmym domu, a nie np. na końcu siodmego? To zalezy pzreciez od systemu domów tak? Bo słyszałam że Placidus i Whole Sign daja rozne wyniki
Wow, czytam od dłuższego czasu i mam pytanie, ktore mnie gryzie. czy ktos z was mial sytuację, gdzie Uran progresywny wszedl do osmego i... nic się nie stało? Żadnych ujawnionych tajemnic żadnych wstrząsów finansowych? Pytam, bo zastanawiam sie, czy to jest cos, co zawsze sie jakoś manifestuje.
Oj, to co Pytonissa napisała jest ważne. Niekiedy przejście dziala bardzo cicho i widać je dopiero retrospektywnie. Ja sama rozpoznałam pewne okresy jako urzańskie dopiero po czasie, gdy zaczęłam porządkować daty zdarzeń i układać to z horoskopem. Może warto tak zrobić - wziąć kartkę i wypisać co się zmieniło w tamtym czasie, nawet drobne rzeczy.
No wlasnie - a tu jest moje pytanie. Skoro patrzymy wstecz i dobieramy zdarzenia do układu planet, to czy nie jest tak że zawsze mozna coś dopasować? Bo ludzka pamiec tak dziala że szukamy wzorców jak to odroznic od zwyklej interpretacji po fakcie??
Darek dotyka czegoś, o czym astrolodzy sami powinni mówić otwarcie. Predykcja prospektywna jest trudna właśnie dlatego, że Uran daje kierunek zmiany, ale nie treść. Można powiedzieć - w tym czasie spodziewaj się nagłego odsłonięcia w sprawach osmego domu. Ale czy to będzie kwestia finansowa, osobista rodzinna - tego z samej progresji nie wyciągniesz. 😀
Wchodzę do rozmowy, bo włłaśnie skonczylam sprawdzać swój horoskop i mam Urana progresywnego blisko granicy osmego - jeszcze nie wszedł, ale jest gdzieś rok-dwa przed. Chciałam zapytać - czy jest jakoś sensownie sie przygotować? Czy to w ogóle ma sens przy Uranie, który z definicji jest nieobliczalny?
Chcę wrócić do czegoś, co się tu gdzieś zatraciło w tej rozmowie - do samej energii ósmego domu. To dom transformacji przez kryzys, dom tego co wspólne i ukryte. Uran tam nie jest tylko o "wychodzeniu tajemnic" - to też nagła zmiana stosunku do tego co przemijalne. Śmierć, dziedziczenie, granice między "moim" a "naszym". Czy ktoś to u siebie odczuwał?
Zerkam na tę rozmowę od poczatku i właśnie dotarłam do końca. lubomila napisałaś o redefiniowaniu granic tego co \"moje\" w relacji - ale jak to wyglądało konkretnie? Bo ja mam wrażenie, że u mnie coś pdoobnego sie dzieje i nie wiem czy to astrologia, czy po prostu zycie.
Iwonka, bardzo trudno mi to opisać bez wchodzenia w szczegóły ktorych nie chcę tu dawać. Ale w skrócie - były pewne sprawy finansowe, gdzie przez lata działałam jakby automatycznie i nagle zaczelam pytać dlaczego tak, a nie inaczej. Jakby ktoś zapalił swiatlo w pokoju, który z przyzwyczajenia omijałam.
To co Lubomila opisuje - to zapalenie swiatla - jest chyba najlepszym obrazem tego przejścia jaki tu padł. ale mam pytanie praktyczne: jak długo trwal ten etap u ciebie? Bo Uran progresywny porusza się wolno ale czy to byl jeedn moment czy rozciągnięty okres? 🙂
O matko, okej, to zaczynam rozumiec. ale nadal - jeśli to tlo trwa dziesięć lat to kazdy kryzys zyciowy z tego okkresu wchodzi w tę kategorię. Nie brzmi to jak specyficzna predykcja.
Serio darek ma rację w jednym - progresja Urana nie jest sposobm do przewidywaia zdarzeń punkt po punkcie. Ale twierdzenie, że to czyni ją bezużyteczną, to tak jakby powiedzieć że klimat jest bezużyteczną kategorią, bo nie mówi ci czy jutro padać będzie. Ósmy dom to bardzo konkretna tematyka - dziedziczenie, długi, tajemnice, seksualność, śmierć. Uran tam przez dekade? Któryś z tych tematów musi wejść w ruch. 🙂
Kazik, to bardzo ciekawe - czyli to była twoja pierwsza swiadoma obserwacja tego przejścia dokonana po fakcie? Zastanawia mnie czy gdybyś wiedział wcześniej, zrobiłbyś cokolwiek inaczej
To co Kazik mówi - o tym byciu mniej zaskoczonym - może być właśnie tym po co warto w ogóle śledzić progresje. Nie żeby unikać, tylko zeby nie być kompletnie zaskoczoną. Plejadka pisała wcześniej żebym się przyjrzała temu co leży nierozwiązane w ósmym. Probowalam to zrobic i szczerze - nie wiedziałam od czego zacząć.
Słuchajcie, może głupie pytanie ale czy ta zmiana w myśleniu o ukrytych sprawach może dotyczyc też wlasnych przekonań, o których się nikomu nie mówi? Pytam bo to co Ametystka opisuje brzmi jakby mogło sie tyczyć nie tylko relacji z innymi, ale też z samą sobą
No dobra, ale tu się rodzi pytanie - jeśli ta zmiana jest przede wszystkim wewnętrzna to czy Uran ją wywołuje, czy tylko dzieje sie w tym samym czasie? Bo zakladamy tu chyba coś dość poważnego że planety wplywaja na naszą psychikę. Skąd to przekonanie - z doswiadczenia, z tradycji, czy z czegoś innego?
